środa, 26 stycznia 2011

Po prośbie.

Codziennie rodzące się historie życia zwyczajnych ludzi  rzadko wypływają na szerokie wody tzw. ogółu.
Ludzkie dramaty chowają się raczej po kątach zadłużonych mieszkań, nie w głowie im konkursy na bloga roku z opisami walki z losem. Bieda się nie sprzedaje, bo  bieda jest wstydliwa i upokarzająca, nie ma komputera i dostępu do internetu.
Podobno każdy jest kowalem własnego losu, ale gdy los ten wpada w biedę, trudno o ogień do kowalskiego pieca.
Mam klientkę Sylwię, od  roku walcząc z bezwładem sądu  próbuję ją rozwieść. Na razie nareszcie mam ustanowionego kuratora dla  jej nieobecnego i nie znanego z miejsca pobytu męża, sąd wyjątkowo wolno działa w tej sprawie.
Jej beznadziejny małżonek trzy lata temu wyjechał do Anglii.
Początkowo się odzywał, przesyłał jakieś drobne kwoty, a potem słuch o nim zaginął.
Zerwał wszelkie kontakty z rodziną, a jedyny ślad po nim to wpis gdzieś na forum poczyniony przez porzuconą przez niego kobietę i sms do ojca rok temu na Święta z powiadomieniem, że żyje. Ale ten numer telefonu jest już nieaktywny.
Sylwia ma troje dzieci, dwójka pochodzi z nieszczęśliwego  małżeństwa, a trzecie z obecnego, szczęśliwego związku.
Gdy porzucił ją mąż, zostawiając ją z długami i bez środków do życia w wynajętym mieszkaniu, zaopiekował się nią i dziećmi kolega męża-Piotr. Opieka ma swoje długofalowe skutki, mają półroczne dziecko, ale muszę przyznać, że to porządny facet, dzieci Sylwii traktuje jak własne, a one za nim przepadają.
Widziałam, więc wiem.

Klepali razem biedę, ale umiarkowaną. Nie stać ich było na przyjęcie komunijne dla córki, ale nie brakowało na jedzenie. Piotr zarabiał pracując na dwóch etatach, Sylwia zajmowała się domem i dziećmi, ot przeciętna rodzina.
15-go grudnia 2010 roku Piotr nagle i niespodziewanie został aresztowany na trzy miesiące, podobno za udział w tzw. aferze paliwowej. Trudno mi w to uwierzyć, sądzę że jest to jak zwykle pomyłka organów ścigania, to jest zwykły kierowca, dopuszczam jedynie możliwość, że został wplątany w coś wbrew swej wiedzy i woli. Jakiekolwiek jednak nie byłyby przyczyny aresztu,  Sylwia została sama z dziećmi.
Dawała sobie radę przez kilka dni, aż przed Świętami pękła i przyszła do mnie. Bo nie miała do kogo.
Nie miała też na bilet tramwajowy i z głębokiej Huty do centrum miasta przyszła na nogach z dzieckiem w wózku. Kto zna Kraków to wie, jaka jest to odległość.
Dałam jej trochę pieniędzy, kupiłam zapas pampersów, jedzenie, zupki dla niemowląt,  itd i zbadałam sytuację.
Jest bardzo źle:
Nie ma żadnych pieniędzy. Jej matka nie żyje, ojciec mieszka w małej wsi gdzieś na Pomorzu i nie może na niego liczyć, pomimo że będąc byłym wojskowym, ma wysoką emeryturę. Ale pije.
Bliższej rodziny w postaci babć, dziadków i ciotek brak, jej siostra ma 19 lat i jeszcze się uczy.
Koleżanki są, ale są to głównie poznane na placu zabaw inne matki,  nie ma przyjaciół, za krótko mieszkała w Krakowie, by nawiązać jakieś mocniejsze więzi.
Matka Piotra mieszka ze swoją matką, obie w sumie mają 1700 złotych z emerytury i renty, z czego 1300 złotych wydają na mieszkanie. Od czasu do czasu przynosi Sylwii jakąś bieda-zupkę, ale jest schorowana i sama wymaga opieki, nie można zostawić z nią dziecka i iść do pracy.
Opieka społeczna opłaca dzieciom obiady w szkole.
Czynsz za styczeń wraz z mediami wynoszący 1200 złotych zapłaciła, bo miała na ten cel na szczęście wcześniej odłożone pieniądze. Za luty już nie ma.
Córka zachorowała i nie miała na leki.
Powiedziała mi, że kilka razy dziennie otwiera pusty porfel, jakby miał stać się cud.

Napiszę Wam tak:
nie jestem w stanie sama utrzymać jej z trójką dzieci.
Potrzebne są pieniądze na mieszkanie i na niezbędne rzeczy dla półrocznego dziecka,  typu pampersy, mleko i zupki, dla dziesięcioletniej dziewczynki wyglądającej jak mały elf i dla siedmioletniego chłopca.
Znam Sylwię od dwóch lat, widzę jak walczy z losem.
Na rodziców męża nie może liczyć, są na nią obrażeni, tak na wszelki wypadek, żeby nie prosiła ich o pomoc. Mimo wszystko poprosiła- odmówili, bo cytuję:  "im samym jest ciężko".
Sylwia ma trzydzieści lat, a wygląda jak szesnastolatka. Prawie jej nie ma.
Ujmuje mnie swoją troską o dzieci i miłością do nich. Ona niczemu nie jest winna, poza winą w wyborze męża.
Może niedługo, za dwa -trzy miesiące uda się dostać alimenty z Funduszu Alimentacyjnego, jak tylko komornik nareszcie weźmie się do roboty, przestanie bezsensownie szukać jej męża, tam gdzie go nie ma  i wyda postanowienie o umorzeniu postępowania o egzekucję alimentów . Mamy wydane przez sąd zabezpieczenie alimentów na tysiąc złotych.
Sylwia  dziś wieczorem dowiedziała się, że jej ojciec jadąc autem pod wpływem alkoholu potrącił 74-letniego jadącego prawidłowo rowerzystę, który poniósł śmierć na miejscu.
Ojciec jest aresztowany, grozi mu kilka lat kary pozbawienia wolności, a rowerzystą był dziadek chłopaka jej siostry. Tak to sobie wymyślił los.
Załamała się zupełnie.
Kilka dni temu  poprosiłam, by założyła sobie konto.
Jest w tak prawdziwej desperacji, że  pozwoliła mi podać swoje nazwisko:
Sylwia Hala, Kraków, nr rach: 65 1050 1445 1000 0090 7055 3459
Może ktoś z Was wpłaci 10 złotych, 20, a może nawet i 50?
W lutym zapłacę za wynajem jej mieszkania, a z Waszych wpłat może uzbiera się na jedzenie dla dzieci, pampersy, mleko  i zupki dla małego, bardzo żarłocznego  synka. Widziałam go, to wiem. Prawdziwy z niego mały smok, waży już prawie dziewięć kilo.
Potem będziemy martwić się o marzec.
Ręczę sobą, że pieniądze nie pójdą na żaden inny cel, bo to naprawdę jest porządna i uczciwa dziewczyna, walczy z losem jak umie, ale sama nie ma szans.
Muszę powalczyć  o wyciągnięcie Piotra z aresztu, jest przecież jedynym żywicielem rodziny!
Trzeba jej pomóc, naprawdę trzeba. Ma zdrowe dzieci, ale za chwilę te dzieci  będą głodne.
Patrzę na nią  i widzę jak chudnie w oczach, na pewno nie dojada.
Pomożecie? Proszę! Wystarczą naprawdę małe wpłaty, byle od wielu z Was!
A na znajomych z reala powywieram nacisk bezpośredni.
Li.
PS. Taka notka w obliczu konkursu może wyglądać dwuznacznie, jestem pewna, że odezwą się trolle, będą posądzenia o populizm i takie tam,  ale mam to w swojej wirtualnej i realnej d...
Nie proszę o pomoc dla siebie.
Update: Pytacie o adres:
Do przelewu adres starego miejsca zameldowania, u teściów Sylwii, taki ma w dowodzie osobistym, choć podobno teściowie wszczęli sprawę o wymeldowanie jej i dzieci. Jak tak rzeczywiście zrobią to powstanie kolejny problem- bez stałego meldunku w Krakowie trudno będzie uzyskać pomoc socjalną.
Pomartwię się tym jednak później:  ul. Biskupia 11/10, 31-144 Kraków
Do wysłania paczki lub listu właściwy jest  adres wynajętego mieszkania: os. 1000-lecia 1/84, 31-603 Kraków
Zakładam, że psychopaci mnie nie czytają :)

58 komentarzy:

  1. dorzucam mój wdowi (czyli bezrobotny) grosz. mam nadzieję, że ci z pracą dorzucą więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy02:00

    dobrych uczynków nigdy za wiele, ode mnie też coś poszło:)
    na_sen

    OdpowiedzUsuń
  3. Agata02:10

    Monia, wiedziałam od zawsze, że jesteś cudownym człowiekiem!!! Zaraz zrobię przelew. Bardzo przykra sytuacja. Wiem na 100%, że jej pomożesz a my się do tego przyczynimy w małej mierze, ale to zawsze coś!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki Dziewczyny Kochane, wiedzialam że na Was można liczyć!

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy05:50

    Li Kochana, masz moze paypal? Nie wiem jak inaczej przesylac kase ze stanow. Zapierasz mi dech w piersiach.

    Basia

    OdpowiedzUsuń
  6. właśnie ...poszło ... w tytule ... wpisałem ... CUD ... :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy08:05

    a moje poszło z pozdrowieniami w tytule

    OdpowiedzUsuń
  8. Basia, obadam o co chodzi, może będę mieć!
    marek... trzy kropeczki nigdy mnie nie zawodzą :)
    A Tobie dziękuję:)
    Rety, ja ja się cieszę, wiedziałam że mnie nie zawiedziecie, byłam tego pewna!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy09:16

    wyrazy szacunku Li. Nie mam wiele ale troszeczkę mogłam wyslać. Na te zupki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy09:23

    Witaj Li,
    Jestem tutaj nowy - trafiłem do Ciebie dzięki yoursowi. Przelałem niewiele - mały kryzys. Po wypłacie przeleję więcej...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój Bebunio mi się przypomniał, który mając sześć tygodni (nie miesięcy, tylko tygodni)ważył siedem i pół kilo.
    Krucho u mnie z kasą. Ale jak myślisz, moze mogłabym napisać jakiś list?

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy09:45

    Na mnie też możesz liczyć. Dana
    PS Li, jesteś WIELKA !

    OdpowiedzUsuń
  13. wkleilam link do notki u siebie
    (btw. ja tez trafilam od yours)
    moze jakis namiar na wyslanie paczki?
    u mnie z kasa dupa (na minusie), ale mam tu sporo ludkow, ktorzy ubrania/buty/pierdoly dla dzieci dadza od reki..

    OdpowiedzUsuń
  14. informacja z linkiem to dobry pomysł, nie masz nic przeciwko Li?

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mam nic przeciwko:)) Kochana La, dzięki za maila, a adres Sylwii dodałam do notki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy10:49

    Czy ten "numer rach", to "numer IBAN" ? - bo sie nie znam...

    Fata...

    OdpowiedzUsuń
  17. jezu, nie mam pojęcia Fata, ale na pewno czyta mnie ktoś pracujący w banku? :) To wyjaśnimy sprawę!

    OdpowiedzUsuń
  18. Też posyłam. Napisałam więcej, ale wykasowałam. Biedna.

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy11:31

    Juz wygooglowalam : NRB( ten rach") może być przekształcony na międzynarodowy numer IBAN (International Bank Account Number) poprzez dodanie na początku znaków PL. Cyfry kontrolne wyliczane są zgodnie ze standardem IBAN, przyjmując, że numer zawiera oznaczenia kraju "PL" (niezależnie od tego, czy występuje ono w zapisie, czy nie). - przyda sie i "Ameryce, nie trza przez paypal...

    :-) Fata...

    OdpowiedzUsuń
  20. Od Laury też poszło. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Lola16:26

    Pamietam, ze za przelew ze Stanow pobieraja niemala oplate, chyba ze cos sie zmienilo. Ktos sie orientuje?

    W miedzy czasie poprosze mame o przeslanie pieniedzy.

    Li, jestes aniolem.

    OdpowiedzUsuń
  22. A maili dostałam ze czterdzieści:))

    Lola, nie nazywaj mnie aniołem, bo od razu rosną mi kopyta :P
    Zwyczajnie jest mi szkoda tej dziewczyny, a jak da się pomóc, to trzeba pomóc, a jak się nie da, to też trzeba.

    I bardzo Wam wszystkim dziekuję, naprawdę dokladnie tego się po Was spodziewałam :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Anonimowy18:16

    Li, ja wiele nie mam bo sama wychowuję dziecko, ale parę groszy poślę. Kiedys ja moge potrzebować pomocy. Ale wtedy na pewno zwrócę się do Ciebie :)))))) Skuteczność masz porażającą :)))) Mała Mi.

    OdpowiedzUsuń
  24. Li, bede w Polsce na poczatku marca...wiec wtedy, sprawa bedzie aktualna, prawda....

    OdpowiedzUsuń
  25. Przelew ze Stanow jest stosunkowo drogi w porownaniu z kwota, tak samo drogo jest wysylanie pieniedzy przez Western Union. Moze jednak ten Paypal sie oplaca? Wiesz oplata za przelew czy WU nawet w postaci $10 to juz jest ok. 30zl dla dzieci.
    Przyszlam tu od Madame i chetnie pomoge, ale poczekam chwile, moze jednak sie skusisz na ten Paypal.

    OdpowiedzUsuń
  26. W jakim wieku są jej dzieci? Sprecyzowanie wieku ułatwi, a może przeoczyłam?
    Jestem z Krakowa, na pewno coś wyślę.

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziewczynka jest w 3 klasie, chłopiec w pierwszej, a najmłodszy ma pół roku :)

    Pomyślę o tym Paypal-u :)

    OdpowiedzUsuń
  28. She, wszystko zrobię, by został uchylony areszt. Ale nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy to bedzie. Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  29. Li, ja emerytka ale tez poszło,

    OdpowiedzUsuń
  30. Anonimowy19:42

    Hej Li, melduję, że przelew zrobiony.
    Kurczę, czasami los powala ludzi prosto na glebę...
    Pozdrowienia, Agata

    OdpowiedzUsuń
  31. Li a może napisz wzrost dzieci, bo wiek jest najmniej ważny, moja dziesięciolatka nie ma nic z Elfa ;)
    a teraz na poważnie : poprosze o wzrost, to może sie przydac tym, którzy myślą o paczce a w niej o ubrankach dla dzieci
    p.S. ciesze sie tym odzewem jakby to ja widziała ruch na swoim koncie ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Li, pomysl o Paypalu:)) Przede wszystkim zorientuj sie jakie sa koszty posiadania takiego konta po stronie Waszej. Mysle, ze to rozwiazaloby problem nie tylko Stanow ale i innych zakatkow swiata. Ja glownie korzystalam z Western Union, bo to najszybicej, ale przez WU nie oplaca sie wysylac mniej niz $100 na co nie kazdego moze byc stac i kilka lat temu oplata wynosila $15 wiec troche duzo.
    Ja bede sie starala tutaj zagladac regularnie, ale jakbys cos wiedziala to prosze daj znac na luckyme3@wp.pl Dziekuje i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Trafiłam tu od madame.
    Sama wychowuję syna. Kilka lat temu znajomi do mnie wyciągnęli pomocną dłoń...
    Wiem ile to znaczy.
    Dziś dzielę się tym co mam.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  34. Anonimowy21:04

    Jutro, jutro wypłata.Gulę w gardle musiałam przełknąc ogromną. Niewyobrażalne nie mieć co dac dziecku jeść!Potworne! Ola

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja też mam gulę w gardle, gdy czytam Wasze komentarze i maile. Jestem zachwycona i zbudowana Waszą reakcją. Jutro napiszę sprawozdanie ile pieniędzy udało się uzbierać. Jak tylko wyrwę ze stuporu zszokowaną stanem konta Sylwię:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Mocno trzymam kciuki za p. Sylwię. Los się musi odwrócić!

    OdpowiedzUsuń
  37. Anonimowy08:11

    Hej,

    wysłałam zapytanie wczoraj: jakie mleczko, jaki rozmiar ubranek, jakie pampersy nosi, jakie dania lubi i jakie rzeczy potrzebuja starsze dzieciaczki?

    OdpowiedzUsuń
  38. Wszystkie informacje podałam powyżej:)

    OdpowiedzUsuń
  39. I my się dorzucamy i dziękujemy Cię, Li za taką możliwość. Ludzie chętnie sobie pomagają nawzajem (wiem, bo widziałam:)) tylko trzeba ich odpowiednio zmotywować. Tobie się udało.

    OdpowiedzUsuń
  40. Jola, jakie to jest wspaniałe, prawda?
    Budujące i dające poczucie, że w obliczu nieszczęścia można liczyć na innych. Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  41. Anonimowy11:50

    Li nie widzę informacji jakie lubi dania Maluszek, jakie pije mleczko (bebilon 2 czy jakie?, jaki rozmiar ubranek ? i czy nosi pieluszki 4 czy jakie ?
    Gratuluje tak skutecznego odzewu z pomocą :) Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Anonimowy11:54

    ok juz widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Anonimowy13:41

    Będzie dobrze, trzeba w to wierzyć! Dzielna dziewczyna, jesteśmy z nią. Przelewik poszedł a ciuchy dowiozę sama, jestem z Kraka. Buziaki i dzięki Li - Twoja stała Gabi

    OdpowiedzUsuń
  44. Anonimowy15:05

    A ja pragne przypomniec, iz w sytuacji braku mozliwosci egzekucji alimentow od tatusia, obowiazek alimentacyjny przechodzi na jego rodzicow... moze warto cos w tym kierunku zrobic?

    OdpowiedzUsuń
  45. Nie ma szansy na alimenty od teściów, jasne że zbadałam tę sprawę. Teściowa nie pracuje, zajmuje się dwójką dzieci nawiasem mówiąc w tym samym wieku co dzieci syna i Sylwii, a teść ma kompletnie niedochodowy interesik oprawy obrazów, tam też bieda aż piszczy.

    OdpowiedzUsuń
  46. Gabi, myślę że to świetny pomysł :) Do tego wszystkiego doskwiera jej samotność.

    OdpowiedzUsuń
  47. Trafiłam tu przypadkiem z http://pelnakultura.wordpress.com/
    Zrobiłam przelew, trzymam kciuki i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  48. Juju13:03

    Na razie nie wiele ale zawsze coś- w przyszłym tygodniu tez cos posle( mam tygodniowy przypłych tzw groszy na życie). Może potrzebuje Sylwia jakiś ubran, art. szkolnych lub etc. Mieszkam w Krakowie więc moge coś pomóc więcej może... mój mail: jlmlchwsk@yahoo.pl

    OdpowiedzUsuń
  49. Przelew poszedł,pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  50. Trafiłam tu z bloga Chustki:)
    Wysłałam parę złotych.
    Też sama wychowuję dzieciaki ( dwóch chłopców) i tez wiem coś o tatusiach nieodpowiedzialnych to łągone określenie, ale przeklinać nie będe). Mnie tez któś kiedyś z dołka wyciagnął. Teraz sobie radzę i choć trochę pomogę. Hanka

    OdpowiedzUsuń
  51. Dzięki Dziewczyny :) No i Chłopaki :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Anonimowy20:07

    Ja tez trafilam z bloga Chustki, wysylamy i my. Powodzenia dla pani Sylwii, niechze jej sie w koncu los odmieni...
    M.

    OdpowiedzUsuń
  53. Anonimowy23:23

    Ja też z bloga Chustki. Poszło.

    OdpowiedzUsuń
  54. Joanna Chustkowa ma u mnie wielkiego buziaka i jeszcze większą wdzięczność :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Anonimowy22:41

    Ja też od Chustki. Poszło...

    Pozdrawiam.

    Iwona

    OdpowiedzUsuń