wtorek, 10 stycznia 2012

Notka z artykułami mieszanymi.

Dziś zrobiłam to, co powinnam zrobić już dawno. 
USG w ... no właśnie w ... tam, zimne, brrr! Drugie USG wyżej też, na szczęście cieplejsze, mammografię, badania- jakie to wiadomo- spłynęło we mnie poczucie ulgi i noszę je w sobie do teraz z wielką przyjemnością. 
Uff... no bo dlaczego nie ja? Poczucie ulgi kosztowało 450 złotych, ale było to najlepiej wydane 450 złotych w ostatnim czasie. Mogę więc spokojnie planować przyszłość i właśnie kupuję osiem biletów  na koncert Coldplay we wrześniu w Warszawie. Moje córki  z pewnością oddalą się ode mnie na bezpieczną odległość, żeby nikt nas ze sobą nie powiązał, a ja z D. sobie poszaleję, a co! Za osiem miesięcy. 
W związku z powyższym mam do Ciebie pytanie: kiedy ostatnio robiłaś sobie dokładne badania, USG, mammografię, cytologię, no kiedy? Tak, Ciebie pytam, Ciebie! Ciebie, którą czasem bez powodu coś boli.
Nie chowaj się za monitorem, tylko jutro marsz do rejestracji! 
...
A dziś dostałam maila, który był dla mnie przemiłą niespodzianką.
Na pewno mało kto z Was pamięta ten dzień. 
Potem był raport filmowy.
Potem parę słit foci.
A potem tylko wiadomość, że koty zamieszkały w domu z ogrodem, u ludzi prześwietlonych przez D. do piątego pokolenia wstecz, aż dziwne,  że nie zatrudnia w tym celu wywiadu gospodarczo-obyczajowego.
Minęło ponad półtora roku i dziś dostałam maila:

Witam, Pozwoliłam sobie do Pani napisać po tym, jak od Pani Dagmary otrzymałam namiary na Pani bloga. Jesteśmy z mężem szczęśliwymi posiadaczami dwóch kotów powodzian. Mają się świetnie. Są zdrowymi i silnymi kotami. Są moim oczkiem w głowie, rozpieszczane do granic możliwości :) Czytając wpis z 19 maja 2010 bardzo się wzruszyłam i nie mogłam do Pani nie napisać. Poza tą historią pozwoliłam sobie poczytać inne wpisy. Pisane wyśmienicie! Chce się czytać bez końca! Jednym tchem! Bardzo dziękuję za uratowanie tych dwóch kruszyn. Ma Pani wielkie serce! Życzę Pani wszystkiego najlepszego, Pozdrawiam Beata

Kilka ostatnich zdań z tego maila jest grubą, acz miłą  przesadą, ale co najważniejsze,  dostałam to:





Poczułam się jak matka, której dzieci po długiej podróży wróciły szczęśliwie do domu. 
Moje maleństwa! Jak wyrosły! I jakie mają inteligentne mordki! I jakie oczy! 
I jakie podobne do tatusia! 
A ogonki to zupełnie po mamusi.
:) 
Li.

46 komentarze:

  1. i dla tego wybij sobie z głowy zamykanie bloga, Pani Li:)

    koty prześliczne:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Dla czego?
    Blog nie ma tu nic do rzeczy, przecież i tak ratowałabym te kociaki!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Ogonki to zawsze się ma, jak się ma oczywiście - po tatusiu ;D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Dla tego :
    "Czytając wpis z 19 maja 2010 bardzo się wzruszyłam i nie mogłam do Pani nie napisać. Poza tą historią pozwoliłam sobie poczytać inne wpisy. Pisane wyśmienicie! Chce się czytać bez końca! Jednym tchem!"
    :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. O rany... Mój mąż, zakochany po uszy w naszej kotce, dopatrzył się podobieństwa w pewnej małej niesymetryczności w budowie oczu... (ja tej niesymetryczności w ogóle nie widzę, ani u niego, ani u kotki). A kotka ma to PO NIM :)
    Przyniósł ją gdy miała dwa miesiące, dostał w prezencie służbowym - do jego szefa przyszła ciężarna kotka i na drugi dzień urodziła czworo dzieci. To było ponad 13 lat temu.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. No i oczywiście gratuluję takich pięknych kocich dzieci. A wiesz, że odkąd moja starsza córka ma Chichuachuę (Cziłąłę?), ja czuję się poniekąd babcią.
    A gdyby nie zimna wojna psychologiczna między moimi zwierzakami i brak niezasikanych miejsc bardzo bym chciała przygarnąć jeszcze jakąś stworę.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Zastanawiam się Aniu, czy kotka nie przestałaby sikać, gdyby miała jakieś zajęcie. Np. wychowywanie młodego kociaka?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Które są przesadą miłą? Nie zauważyłam żadnej. Przewertowałam Twojego bloga wstecz, na Li weszłam i od początku. Wycinki z życia, wiem, epizody...
    Które są przesadą miłą? Nie zauważyłam żadnej.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. viki, jedni się wzruszają, a inni nienawidzą, ot!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. odkąd mam york'a zastanawiam się dlaczego tylko jednego:)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. ola, ojtam, ja to się zawsze wstydzę, gdy ktoś mnie pochwali. Jestem skromną kobiecinką z Krakowa, li i jedynie:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Li, skup się na tych co wzruszają:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. Muszę to poważnie przemyśleć. Wśród dokarmianych w naszym osiedlu kotek na pewno są jeszcze niewysterylizowane i wiosną będą kotki. Bo on musi być naprawdę mały, aby nie zdążył zasmakować sytego życia na wolności. Pozostanie mi tylko przekonać męża. I psa.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. "Miła przesada" dotyczy wielkiego serca, jak sądzę. Podejrzewam, a graniczy to niemal z pewnością, że Li serce ma statystycznej, właściwej dla swej płci wielkości oraz wagi ;D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. Ja się wzruszam,kobiecinko z Krakowa /pytałam kiedyś czy pamiętasz gliniane garnki na Kleparzu,Li? / ,ale kotów nie znoszę :( Czy zrekompensuje ten brak znoszenia lubienie owczarków niemieckich ?Mam cudnego Stinga :) A akcja powodziowa na medal jakiś była :o!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. anatema, jak daleko sięgam pamięcią, tak glinianych garów nie pamiętam.
    I jak można nie znosić kotów, co one takiego Ci zrobiły? Tak tylko pytam...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. aurora, przede wszystkim to ja przecież nie mam serca:P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  18. To się wstydź, mogę dowalić, że całkiem ładna z ciebie kobiecinka? teraz spłoń!;-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  19. Teraz płonę,płonę...lalalala:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  20. Kotów tez nie mam , mam yorka jak viki, śpi z nami, pożera dziecku kredki a jak wychodzimy to sika w domu.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  21. ola:)))) to zupełnie jak mój, śpi ze mną, pod kołdrą nawet nosa nie wyściubi, ale jak grzeje:), pożera kredki, i sika :(((( ale parę razy udało mu się do kuwetki:0

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  22. ale powiedz viki, kochane, co? (zobaczysz, zaraz nas Monia wypierdzieli z bloga);-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  23. no pewnie, że kochane! Gdzieś czytałam, że w małym ciałku yorka jest wielkie serce myśliwego, podobno tkacze w Szkocji hodowali yorki do polowań na szczury. Rzecz jasna te współczesne yorki zminiaturyzowane do granic szaleństwa szczurowi nie dałyby rady.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  24. Ale żeby pies do kuwety... to już przesada, powiem Wam po konsultacji z moim psem i kotami:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  25. oj, bardzo kochane, ale Li nas nie wypierdzieli bo oprócz kotów ma też psa:)))
    ja serio myślę o kupieniu jeszcze jednego:)
    powiem Wam kochane, że moja psinka to .. no właśnie nie wiadomo kto, raczej suczka, ale.. taka trochę hemafrodyta, bardzo rzadki przypadek lol, czeka ją zabieg chirurgiczny, czasem myślę, że to przez to moje skrzywienie- uwielbienie dla gejów hahahahhaha tak ją los pokarał, mam 2 w jednym;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  26. a "upolowane" jedzonko chowa po wszystkich kątach i zostawia na cięższe czasy;))))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  27. no właśnie viki, to przez te manipulacje genetyczne! To powinno być zakazane!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  28. Pies mojej córki sika na podkład higieniczny. A wychodzić nie bardzo lubi.
    A szczurki też są cudowne. Kocham szczury. Mój nazywał się Helmut i był jedną z najbardziej ukochanych przeze mnie istot na świecie, naprawdę.
    Nie ma go już pięć lat, a ja dalej go kocham.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  29. Mój pies w kuwecie = rozpierdzieleniem zawartości piaskowej po domu. No tak, myśliwy z niego jak cholera, tylko nie mogę sobie przypomnieć... Nie, nie miniaturki, normalna bestia;-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  30. Rety, ale Wy mnie odrywacie od roboty. Pozew mam pisać, a nie siedzieć na blogu!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  31. viki, słusznie, im nas więcej, tym mniej wojen;-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  32. Aniu, ja miałam owczarka długowłosego, nie ma Go 13 lat i też Go kocham i bardzo tęsknię, to był SuperPies:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  33. Li:))))))))))) matriarchat rules:)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  34. Kochane moje idę na Losty:) Dobrej nocki życzę:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  35. Dziwnym trafem też byłam na USG wczoraj! Dostałam skierowanie na mammografię. Nie jest dobrze :( Ale przynajmniej za darmo, mam w pakiecie fundowanym przez firmę :)
    kociaki słodkie!
    P.s. mam nadzieję, ze do kina idziesz przed naszą kolacją a nie w trakcie :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  36. Do kina idę jutro, kolacja aktualna:*
    Zrobiłaś rezerwację?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  37. Nie, na stronie przeczytałam, że rezerwacje są zalecane w weekendy

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  38. Piekne koty... O jak ja bym chciala miec kota... Piekne sa!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  39. cytologię bohatersko zrobiłam pół roku temu...ze strachem wielkim... ok,.... kilka miesięcy temu przypadkowo u laryngologa załapałam się na stroboskopię - niechcący powiedziałam, że coś tam w gardle mi przeszkadza i mi jakieś cóś do krtani kobita zapakowała, trzymając mój nieszczęsny język chwytem imadła - ale była jazda, błe + 250 zł za tę rozkosz...ok, nerwy podobno, u gastrologa byłam miesiąc temu - nerwy...znaczy psychiatra mi został:)
    a wogóle to mam urlopik i tartę!!!! w piekarniku!!!! matuchnooo, ja przecież nie umiem gotować:)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  40. Jakie cudne kociaki, dobrze ze znalazły przyjazny domek.Wyrosły bardzo.Anita Z.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  41. Piękne koty! Też się dziwię. Jak można nie znosić kotów?

    OdpowiedzUsuń na zawsze