Byłam wczoraj na świetnym koncercie, w Auditorium Maximum UJ, Koncert Noworoczny Aptekarzy, prowadzony przez Bogusława Kaczyńskiego. Anegdotki i zajmujące opowieści prowadzącego wydłużyły koncert do czterech i pół godzin, ale była to czysta przyjemność z dreszczami wzruszenia, bo muzyka i arie operowe były piękne. Zaproszenie dostałam jak to zwykle przez przypadek i z czystej życzliwości dla mnie pewnego zaproszonego ważnego gościa, który iść nie mógł, ale za to miał podwójne miejsce w drugim rzędzie na samym środku, nigdy jeszcze na takim koncercie nie siedziałam tak blisko, mogłam oglądać swobodnie plomby pewnego tenora.
Po sobotnim teatrze czuję się nasycona wysoką kulturą jak gąbka wodą, jutro dla równowagi idę na Sherlocka Holmes'a.
Dostarczanie sobie przyjemności i przyjemnych wzruszeń jest warunkiem zachowania względnej równowagi w tym nieprzyjemnym życiu. Są jednak momenty, gdy pozytywne naładowanie nie wystarczy, bo ilość nieprzyjemności na tyle niebezpiecznie podnosi poziom życiowego wkurzenia, że nie pozostaje nic innego, jak iść w drugą stronę, odstąpić, nie reagować, zająć się czymś innym, mieć to w nosie, a przy okazji dziwić się, że komuś się chce wchodzić do mnie i próbować zatruwać mi życie.
O tym, że polski internet to szambo wie cały świat.
Na moim blogu szambiarze zaczynają czuć się zbyt swobodnie, widocznie za mało zdecydowanie dusiłam zarazę w zarodku.
W związku z tym ogłaszam, zmianę polityki komentarzowej. Do tej pory, poza skierowanymi w moim kierunku wulgarnymi wyzwiskami przepuszczałam wszystkie komentarze, bo sama organicznie nie znoszę cenzury.
Pozwalacie sobie jednak na zbyt wiele.
Chamstwa, wścibstwa, pouczań przez nieznajomych, ocen na podstawie tak minimalnych wycinków rzeczywistości jakim są wpisy na blogu, obrażania moich czytelników, nietolerancji, polskiego kołtuństwa, moherowych beretów, zaściankowości, dulszczyzny i innych odmian polskiego przeciętnego użytkownika internetu nie będę tolerować.
Wynocha stąd (wersja wytworna: uprzejmie proszę o opuszczenie tego miejsca), czytanie mnie nie jest obowiązkowe, tu obowiązuje lekkość formy i przyjemność ze wzajemnego kontaktu.
Z Państwem opisanym powyżej przyjemności brak.
Będę kasować, będę kasować, lalalala... Przez szacunek dla siebie i dla moich prawdziwych czytelników, tych którzy patrzą w tym samym kierunku i chcą miło pogadać, czy pospierać się w poszanowaniu racji innych.
Będę kasować, będę kasować, lalalala... Przez szacunek dla siebie i dla moich prawdziwych czytelników, tych którzy patrzą w tym samym kierunku i chcą miło pogadać, czy pospierać się w poszanowaniu racji innych.
Li.
:)))))))))))))))))) maczka
OdpowiedzUsuń na zawsze:))))))))))))))))
OdpowiedzUsuń na zawszeKasuj, pozadkuj, wyrzucaj, Twoje prawo :-)
OdpowiedzUsuń na zawszeTak na marginesie, z Polakami jako nacja, bardzo ciezko dyskutowac na religijne tematy.
Ale hameryke odkryla uhuhuhuuuu :-)
Tarsis, gdyby tylko chodziło o względy religijne!
OdpowiedzUsuń na zawszeja też wybieram się na Sherlocka Holmes'a. Wiesz Li, reżyser początkowo chciał zaangażować Georga Clooney'a, całe szczęście , że się rozmyślił.Duet Robert Downey Jr i Jude Law mmmm nie do pobicia:) Uwielbiam ich.
OdpowiedzUsuń na zawszeReligijne, polityczne, przynelznosciowe...
OdpowiedzUsuń na zawszeNie da sie.
Nie da sie normalnie dyskutowac, polemizowac, wymianiac pogladow, bez narzucania innym swojej woli. Uogolniam i upraszczam,jasne, ale niestety w wiekszosci przypadkow tak jest.
Ja bym powiedziała że z Polakami (zdecydowaną większością) w ogóle jest ciężko dyskutować. Wystarczy pierwsze lepsze forum poczytać...
OdpowiedzUsuń na zawszeDa się dyskutować przedstawiając swoje zdanie.Bez obrażania i narzucania. Ty masz takie zdanie, ja mam takie, a za różnicę pijemy kawę:)
OdpowiedzUsuń na zawszeVela, doklanie...
OdpowiedzUsuń na zawszeLi, dobrze, ze sa jeszcze takie osoby :-)
Li, masz rację można dyskutować, ale właśnie bez narzucania swojego zdania.To, że nie chodzę na msze, nie spowodowało, żebym pisała o tych co chodzą, że są w błędzie, zakłamani, mohery itd szanuję to, z pewnością chodzą tam również porządni, uczciwi ludzie, z głęboką wiarą.Nie rozumiem jakim cudem ktoś na podstawie kilku naszych zdań czuje się uprawniony do wróżenia naszym córkom niechcianych ciąż, złego życia i wyzywa nas od frustratek borykających się z sobą:) Uważam się za osobę szczęśliwą, mam kłopoty jak każdy, różne wady, ułomności, ale walczę z nimi z większym lub mniejszym skutkiem. A tu przychodzę bo miło spotkać tu inne osoby, które mają dystans do otaczającej nas rzeczywistości:)
OdpowiedzUsuń na zawszeJa w ogole wychodze z zalozenia, ze od wlasciwie kazdego czlowìeka mozna sie czegos ciekawego dowiedziec badz nauczyc. Dlatego nawet jezeli sie z czyimis pogladami nie zgadzam to staram sie je akceptowac. Nienawidze jak ktos narzuca mi swoje zdanie, wiec i ja nie narzucam nikomu swojego. Zyj i daj zyc innym, i od razu lepiej sie czlowiek czuje !
OdpowiedzUsuń na zawszeTroche mi nudno w pracy... chyba widac ?? :-)
Tarsis, podaj więcej szczegółów co do pracy, a już czyhają tu tacy, którzy chętnie doniosą na Ciebie do Twojego szefa:)
OdpowiedzUsuń na zawszeSzef siedzi obok mnie, i chyba widzi, ze sie nudze :-) Zreszta niestety nie zalezy to odemnie ile mam roboty :-) Wiec heja, prosze donosic :-D
OdpowiedzUsuń na zawszeMyślę, że chyba nie ma co uogólniać w kwestiach etnicznych i wszystkich innych. Z niektórymi Polakami się da z innymi nie, a może da się z nimi co innego. Z Portorykańczykami czy Laotańczykami pewnie też, a może bardziej. Uogólnienia to stygmatyzacja i popadanie w stereotypy - to też groźne. A takie łatwe. Myślę, że każdego trzeba traktować osobno.... co może być w ogóle na rzeczy w przypadku upierdliwych moralizatorów z komentarzy, skoro jest możliwe, że to cały czas ta sama osoba.
OdpowiedzUsuń na zawszeTo fajnie, że koncert był fajny.
Chyba też muszę się na coś wybrać :)
Skoro to aptekarze grali to nie ma dziwnie, że dokładnie i długo. Pewnie cyzelowali każdą nutę;D
OdpowiedzUsuń na zawszeI tak trzymaj Li. A dbanie o swój "dobrostan" jest podstawowym obowiązkiem człowieka, jak mawia pewien życzliwy pacjentom lekarz.
OdpowiedzUsuń na zawszeAnna
Hej, dziewczyny, tak sobie myślę nad tą klątwą nieślubnej ( niechlubnej?) ciąży... W nieślubnych dzieciach nie może być chyba nic złego, skoro nawet niektórzy katoliccy księży się na nie decydują:)
OdpowiedzUsuń na zawszeoj tojasiepytam , teraz to już nie wojna religijna nas tu czeka , ale prawdziwe piekło:)))
OdpowiedzUsuń na zawszetojasiepytam
OdpowiedzUsuń na zawszeale przeciez to zuupelnieeeee co innegoooooo! Co wolno ksiedzu to nie Tobie :-)
Ja tam nie wyrywałabym sobie włosów z głowy- pokocha się, wychowa się, jaki to problem?
OdpowiedzUsuń na zawszeAle a propos- kiedyś prowadziłam taki rozwód, gdzie powód na pytanie o zawód, odpowiedział: ksiądz. Okazuje się, że księdzem jest się całe nawet małżeńskie życie, nie można tylko udzielać sakramentów. Ławniczki o mało nie pospadały z krzeseł, zresztą razem z sędzią;-) I to ten klient powiedział mi o specjalnym Funduszu Alimentacyjnym w Kościele na dzieci zrodzone ze związków z księżmi, a pieniądze wypłacane są wtedy, gdy ksiądz nie występuje ze stanu duchownego. Bo takie rozwiązanie zaproponował mu biskup, gdy pojechał do niego ze swoim "problemem". No i o czym my mówimy...?
żonaty ksiądz występujący o rozwód, to ja się pytam, jaka przyszłość czeka jego dzieci, według nawiedzonych anonimów, hę? orgie, bękarty, narkotyki, alkoholizm ... nie mam zmiłuj się :)))
OdpowiedzUsuń na zawszeZ tego co wiem viki, teraźniejszość mają fajną, a przyszłość świetlaną:)) wyjątkowo udane dzieciaki!
OdpowiedzUsuń na zawszeJa to mam poważny problem: 5 minut temu nastawiłam w piekarniku tartę ziemniaczano-porową na 25 minut. A za 15 minut powinnam wyjść, jeżeli chcę zdążyć na rozprawę. No i co mam począć? Rady, rady!!!
OdpowiedzUsuń na zawszei daj im Bóg :)))
OdpowiedzUsuń na zawszeleć po sąsiada:)
OdpowiedzUsuń na zawszenie ma mowy, ma 80 lat i Kara jak zostanie z nim sama to go obgryzie do kości:)
OdpowiedzUsuń na zawszeNapisz, jak Ci się Sherlock podobał, też chcę się wybrać (tak, tak, Law, Downey kuszą!), ale czy warto? Wiem, że to względne, oj zaraz się sama zaplączę we własne skrupuły.
OdpowiedzUsuń na zawszeto włóż dres i trampki i sprint na salę rozpraw:)
OdpowiedzUsuń na zawszeWyciag, a jak wrocisz do wsadz zas :-)
OdpowiedzUsuń na zawszeWyłącz tuż przed wyjściem i nie wyjmuj. Powinna dojść. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń na zawszeKrystyna, dzięki! Tak właśnie zrobiłam i sama doszła:) Jest pyszna!
OdpowiedzUsuń na zawszepodziel się posiłkiem:)
OdpowiedzUsuń na zawszeM.
Li, wybacz, ze nie pomogłam z tartą, ale miłosierna kobieto, mam w domu piękną świeżą kaczuszkę.co z nią robić?:) tylko nie pisz, ze mam w dresie lecieć po sąsiada :))
OdpowiedzUsuń na zawszejak to co? jabłka z majerankiem do środka i... znajdź w sieci jakiś przepis:)
OdpowiedzUsuń na zawszewolnoć Tomku... nie wiem dlaczego niektórzy nie rozumieją, że przychodząc do kogoś, jest się gościem.. i wypadałoby się jakoś zachować, ale najwidoczniej dla niektórych to za trudne.. dlatego popieram Twoją decyzję.. ktoś wspominał o Sherlocku? byłam na 1, przez przypadek, i się zakochałam, tzn. Downeya kocham od dawna, a zwłaszcza jako Chaplina, więc bez względu na opinie bankowo się wybiorę, ale chętnie poczytam jak odbieracie te część przygód wyjątkowo sexownej pary;-) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń na zawszeViki - gdzieś w Tajlandii: Klient - te koty są jakieś smutne... Restaurator - Nie! One są bardzo świeże!
OdpowiedzUsuń na zawszeSmacznego :)
Przeciez w szkole można wybrać albo etyka albo religia? a moze ja cos nie tak wiem?
OdpowiedzUsuń na zawszea chamstwo należy tępić!
pozdrawiam
a kaczka, natrzeć majerankiem z czosnkiem przepuszczonym przez praske i solą , natrzeć też w srodku,niech stoi 24 godz. po tym wsadzic do piekarnika na 20 min w temp 200 stopni i koljne 1.40 min w temp, 160 stopni, oczywiście w kakę nalezy włozyć pokrojone w ćwiartki jabłka ze skórką, a na osobnej brytfannie ulożyć jabłka wydrażone w środku z żurawina lub borówkami i upiec przez 20 min gdy kaka będzie dochodziła, piec trzeba 2-2,5 godz. w zależności od wagi kaczki, Smacznego!
j
j
Aniu :)))
OdpowiedzUsuń na zawszeJadwigo, dzięki:)
ja się dzisiaj zbieram do tej kaczki jak pies do jeża:))) ale do jutra chyba się wyrobię, idę nacierać!
nigdy nie jadąm tarty...przyznaje się.. smaczna? jak się to robi?
OdpowiedzUsuń na zawszeWitam :-)
OdpowiedzUsuń na zawszeZarówno religia, jak i etyka są przedmiotami nieobowiązkowymi. Jeżeli chce się religii/etyki trzeba podpisać karteczkę typu: "wyrażam zgodę...", jeżeli nie chce się uczestniczyć w takowych zajęciach- nie podpisuje się niczego, nie tłumaczy się z tego i nie daje się wmówić sobie, że trzeba zamiast religii wybrać etykę.
Moje Dziecko na religię nie chodzi od trzech lat. W tym roku, w I gimnazjum, było trochę niejasności, straszenie nieklasyfikacją (bo rzekomo trzeba było wybrać albo/albo). Były rozmowy z panią, pani z dyrekcją i wreszcie, pod koniec listopada ucichło. Ufff...
"Odpuściliśmy" sobie religię ze względu na głupotę, na niemożność zadawania ważnych pytań, na szatana w Harrym Potterze i coca-coli i tym podobnych tekstach... Oprócz tego, na przestrzeni lat szkolnych, katecheci u Dziecka byli najmniej sympatycznymi spośród grona nauczycielskiego, a ich lekcje najbardziej stresujące i doprowadzające Młodego do płaczu i frustracji...
Bosz...ale się rozpisałam- uzależniona od twojego bloga, po raz pierwszy ośmielam się coś napisać i teraz nie mogę przestać, he he... Jeszcze tylko jedno: ucząc na wsi, w okresie wielkanocnym, wybraliśmy się na rekolekcje. Prowadziła je siostra zakonna, ukryta gdzieś z mikrofonem, omawiała poszczególne stacje. Odpływałam gdzieś myślami, gdy nagle usłyszałam: " BUM, ostry gwóźdź wbija się w rękę Jezusa, BUM, ojjjj boli to, oj boliii, BUM! To za wasze grzechy dzieci (klasy I-III), za każde kłamstwo rodzicom, BUM! za każdą źle napisaną literkę z lenistwa, BUM! Oj jak boli, oj boli...BUM!..." i w ten deseń jeszcze jakiś czas.....Struchlałam, miałam poczucie, że powinnam zarządzić natychmiastową ewakuację i uratować te biedne, przestraszone duszyczki...
Pozdrawiam, Gocha.
Zaglądam często, bo miło tu, oj, miło. Tak trochę jak w Milanówku przy podwieczorku i truskawkach na talerzykach Rosenthala. A tu zgrzyt, bo czytam, że się wpycha kalarepa z Wołomina. Nic nie mam do Wołomina, ale do kalarepy - to i owszem. Cieszę się więc, że dostała szlaban. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń na zawszeA kaczka oraz tarta niechaj zawsze smakują wybornie :)
sisi, najprostsza, taka co to 5 minut i już, a jest pyszna, to: musisz mieć mrożone ciasto francuskie, do kupienia w prawie każdym spożywczaku. Wykładasz nim formę do tarty, albo jakąkolwiek inną. Robisz farsz: cienko pokrojone pory z cebulą i czosnkiem, na oliwę i podsmażasz na patelni. Do tego jak trochę przestygnie dodajesz dwa jajka roztrzepane z kilkoma łyżkami śmietany i serem, może być Lazur. Pieprz, sól, zioła, przyprawy wg uznania, wykładasz farsz na ciasto, nagrzewasz wcześniej piekarnik do 200 stopni i wsadzasz na 25 minut. Wychodzi pyszna. Ja dziś zrobiłam w wersji z gotowanymi ziemniakami- ten sam farsz co powyżej łączysz z ziemniakami potraktowanymi blenderem na gładką masę. Jest bardziej pożywna, w sensie że cięższa:) Czas pieczenia ten sam. Internet roi się od przepisów na tartę i quiche. To takie placki na słono, dodajesz sałatkę, kefir do picia i już! Ważne jest to, że można też ją jeść na zimno.
OdpowiedzUsuń na zawszeW szkole mojej córki nie ma etyki, niestety.
OdpowiedzUsuń na zawszeAle mi smaka narobiłaś:) A ja właśnie jak królik marchewkę wcinam.
OdpowiedzUsuń na zawszeZapisałam sobie Twój przepis na tartę i będę próbować. Dzięki!
OdpowiedzUsuń na zawszeLi, jutro produkuję tartę:) dziękuję:)
OdpowiedzUsuń na zawszea ja pojutrze:)
OdpowiedzUsuń na zawszeAż się głodna zrobiłam :)....tylko ,że cholerka póżno już.Ale apetytu mi narobiłaś , zrobię jutro:)
OdpowiedzUsuń na zawszeLi, a tak swoją drogą czekałam na przepis typu masowanie udek, nacieranie piersi pachnącym majerankiem itd i tp, tylko Ty tak potrafisz zbereźnico:)))
OdpowiedzUsuń na zawsze