piątek, 13 stycznia 2012

Zabiłam świąteczną atmosferę.

Nareszcie rozebrałam uschniętą choinkę, a szczęśliwe koty rozwłóczyły po domu resztki  anielskich włosów, zwanych w mniej cywilizowanych rejonach kraju lametą. 
Tym samym symbol świątecznej atmosfery wylądował na śmietniku, następnym symbolem  będą żółte kurczaczki. 
Zastanawiam się co zrobić z wyjątkowo paskudnym choinkowym stojakiem.
Historia jego nabycia była konsekwencją kupowania drzewka  wieczorem na Kleparzu, w ciemnościach, ale przecież pomimo nich dokładnie widziałam, że choinka jest prosta jak kij od miotły. Nie wiem jakich to socjotechnik użyli na mnie dwaj sprzedawcy- w każdym razie w domu okazało się, że choina pień ma wygięty w pytajnik i nie może  złapać równowagi. Próba nabijania jej na stojak poprzez walenie w podłogę powiodła się tylko częściowo- na stojak nabiła się nawet bez specjalnego protestu, ale od stojaka odpadła jedna drewniana noga. Z trzech.
Na dwóch drań stać nie chciał. 
O wpół do dziesiątej wieczorem w przedwigilijną noc pojechałam z Karolcią na poszukiwanie stojaka, znalazłyśmy ostatnią sztukę w Realu, paskudztwo wyjątkowe, plastikowy, zielony statek kosmiczny na sześciu nogach z dziurą na pień  i trzema wielkimi śrubami do jego przykręcenia. 
Ohyda! Ale wyjścia nie było. 
Nabyłam go więc z największym obrzydzeniem, nasadziłam choinkę, przykręciłam śrubami, stała krzywa jak nie przymierzając Torre Pendente, Bobcio przekonany, że to zabawka specjalnie dla niego, przewrócił ją w pierwszą noc, resztę swojego życia spędziła uwiązana na złotym  łańcuchu do wspornika półki.
A dziś kończy swój żywot, rozebrana i wysuszona wygląda żałośnie, resztki anielskich włosów podkreślają jej nie-urodę, wciągnęłam ją po schodach na taras, a potem pofrunęła na ziemię, kto w ten sposób zabija choinkę podlega karze posiadania rozsypanych igieł, a worki do odkurzacza skończyły się właśnie dziś.
Zostawić awaryjnie stojak, czy nie zostawić, oto jest pytanie?
Takie oto zastępcze problemy targają mną w to piątkowe popołudnie. 
Warto czasem zająć się błahą sprawą stojaka, nadać jej ważność, puścić przodem w kolejce myśli i historii do rozwiązania. 
A o wielkich problemach mojego świata pomyślę jutro. Albo pojutrze.
Li.


35 komentarze:

  1. Uwielbiam te Twoje opowiadania o Bobciu - Bohaterze Ostatniej Akcji;)) Znowu uśmiałam się do łez wyobrażając sobie tok rozumowania tego zwierza dyndającego już po chwili na choinie;))
    Moja jeszcze stoi, a właściwie dogorywa. Mam ciarki jak pomyślę że W KOŃCU SIĘ BĘDĘ MUSIAŁA WZIĄĆ:)) (za nią)
    Miłego!
    gabi

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. ZAPIŁAŚ, niestety ;(((

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Zapiłam i zabiłam? O jezu, zląkłam się sama siebie:P

      Usuń na zawsze
  3. Li, a nie da się z niego zrobić wieńca wielkanocnego, pięknie udekorowanego pisankami, baziami, kokardkami, kurczaczkami, wiesz taka rewitalizacja i domowy recykling :)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. viki, widoku tego ohydztwa z kurczaczkami nie zniesę:P

      Usuń na zawsze
  4. Aha, czyli jestem anonimowy Jan...
    Po co mijać się z prawdą?
    Niejan.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Cudnie, viki, popłakałam się ze śmiechu!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Li, a przecież u Was nie mówi się choinka, tylko drzewko, prawda? I na drzewku macie bańki, czyż nie? (Nie wiem, jak napisać, żeby było słychać - może dżewko?) Kocham Kraków!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, "choinka" również funkcjonuje:)
      gabi

      Usuń na zawsze
    2. Kinga zauważ, że na wszelki wypadem piszę i drzewko i choinka :)
      Przez te wszystkie przeprowadzki jakie zafundowali mi moi Rodzice, mówię i tak i tak. Wychodzę na pole i na dwór, na choince alias drzewku mam bombki i bańki... :)

      Usuń na zawsze
    3. Ja od ósmego do dziewiętnastego roku życia mieszkałam w Zakopanem, a teraz jeżdżę tam często bo mam tam przyjaciółkę najlepszą, bo szkolną. Więc chodzenie na nogach po polu pod dżewami (jak dżem) zawsze mnie wzrusza :)

      Usuń na zawsze
  7. Witam moją kochaną paniąśredniostarszą :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Wiki, kojarzy mi się to z politykiem średnio starszego pokolenia (za klasykiem :))

      Usuń na zawsze
    2. och, to ja lepiej przestanę, bo tego klasyka to ja klasycznie wręcz niezdzierżam

      Usuń na zawsze
    3. :)) zapomniałam się uśmiechnąć:)

      Usuń na zawsze
  8. Też się zastanawiałam, czemu ten Jan do każdego komentarza się dopisuje, bezczelny. Oby w lutym się poprawiło :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Stojak wyrzucić skoro tkwi jak drzazga w dupie.Ale.Może być sytuacja,że szukając awaryjnie znowu taki sam kupisz,Li.Wyschnięta choinka z resztką anielskich włosów, kojarzy się niezmiennie ze zmumifikowaną kobietą :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Toteż na wszelki wypadek powędrował do schowka.

      Usuń na zawsze
  10. To o mumii pisałam ja,klątwa ;) ,moja Zu nie wylogowuje się :(

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. O patrzcie, blogger pozwala teraz na bezpośrednie odpowiedzi:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Stojak zostaw, może się przydać, a jego wątpliwą urodę można zawsze przysłonić jakimś drapowanym kawałkiem materiału.Mam w domu stojak metalowy, ale on też urodny nie jest, pewnie stojaki tak mają.Taka "zużyta" choinka to smutny widok a do tego te igły....potrafią tkwić w dywanie przetrzymując spokojnie każde sprzątanie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś u kogoś widziałam cudny metalowy. Ale on był odlewany z żeliwa ze sto lat temu. Miał urok starocia.

      Usuń na zawsze
  13. toć to się tu kawiarenka zrobiła z kilkoma stolikami :)
    A Li z tacą pomyka pomiędzy nimi :))))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. WRESZCIE! No wreszcie widze komentarze i z radosci od razu jeden napisze. Juz myslalam, ze Li kochana zalozylas mi blokade.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. Lola, Tobie???? Prędzej bym sobie język ucięła!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. U nas z zalozenia stojaki sa obrzydliwe i zakrywa sie je choinkowymi spodniczkami. Dzieki temu pies ma na czym lezec pod choinka. Nasz chyba myslal, ze to dla niego nowe logowisko w lesnych klimatach.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. a ja idę nareszcie na tego Sherlocka, pa!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  18. Juz myslalam, ze tylko Viki i Pani starsza maja wejscie. ;))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  19. Li, plan mam taki, aby jutro zabrać sie za sprzątnięcie choineczki, ale jak to z plami bywa, może się różnie zdarzyć, ponieważ mam ochotę zrobić pierogi, a wiadomo, to potrawa bardzo czasochłonna.

    Pozdrowionka dla Ciebie i Czytelniczek/ ków

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  20. Morderczyni! Li i jedynie...ja tam trzymam swoją do końca stycznia!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  21. W sprawie Szerloka - gorąco polecam tego "nowoczesnego":
    http://www.youtube.com/watch?v=cSQq_bC5kIw

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  22. ha! moge komentowac! zainstalowalam Google Chrome! ha! tralalala! czuje sie jakby mi ktos zwrocil glos; teraz moge spokojnie isc spac, dobranoc wszystkim oraz milej soboty :))))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  23. Czy Ty przypadkiem nie kupowałaś choinki razem z moim Osobistym?! Wypisz, wymaluj taka sama prosta inaczej :) Chociaż może i nie, bo moja jeszcze igły ma. Dziś tez mam zamiar pozbawić dom świątecznego nastroju. Zostaną tylko lampki na rurze od CO, ale komu by się chciało to odplątać?

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  24. Znalazłam Cię! Nareszcie! Witaj :-) Tyle czasu Cię szukałam :-) Czytałam namiętnie Twojego poprzedniego bloga i od czasu gdy go zamknęłaś, próbowałam Cię odnaleźć. Udało mi się dzięki Blogowi Roku i Chustce :-) Ależ się cieszę! Przeczytałam już wszystko zaległe i teraz już będę na bieżąco. Gratuluje strychu, wiedziałam, że Ci się uda :-)
    A nawiązując do wpisu - w moim rodzinnym domu w Łodzi na choince jest zarówno lameta jak i włosy anielskie. Lameta to srebrne nitki, natomiast włosy anielskie to taki rodzaj pasków z folii, stopionej na górze i tworzącej jakby płaszcz dookoła całej choinki. Nie wiem jak to wyjaśnić do końca, ale nigdzie już nie można znaleźć takich włosów. Te Rodziców mają chyba ze 100 lat i niestety są już na wykończeniu. Nie kojarzę też żadnej "znajomej" choinki, która by to miała na sobie. Bardzo jestem ciekawa co u Ciebie jest tymi włosami. A nuż w Krakowie można kupić to cudo, którego bezskutecznie poszukujemy od lat?
    Pozdrawiam ze śnieżnego Sztokholmu!
    Imienniczka Twojej Młodszej :-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze