Zimno! Nie lubię takiego mrozu bijącego w twarz lodowatym wiatrem.
Zakutana po oczy przemykam szybko do auta, włączam ogrzewanie i podgrzewam siedzenie, wysiadam z tyłkiem gorącym, ale szybko stygnie, oj szybko.
Zimno! A żyć przecież trzeba.
Jutro 72-gie urodziny mojego Taty, nie ma go od kwietnia, ale ma urodziny, przecież śmierć nie przekreśla urodzin, dodaje tylko kolejną datę do celebracji i ponurą okazję do przyniesienia kwiatów.
A tu zimno!
Przyniosę choinę z czerwonymi, sztucznymi różami i niech mi Dżordż tę sztuczność wybaczy, z wiosną przyjdzie kwiatowa rehabilitacja. Ogrzeję zniczami zimną płytę, może poczuje moje ciepłe myśli, bo na co dzień o Nim nie myślę, a wydawało się, że z Jego odejściem zawalił się świat.
Przyniosę choinę z czerwonymi, sztucznymi różami i niech mi Dżordż tę sztuczność wybaczy, z wiosną przyjdzie kwiatowa rehabilitacja. Ogrzeję zniczami zimną płytę, może poczuje moje ciepłe myśli, bo na co dzień o Nim nie myślę, a wydawało się, że z Jego odejściem zawalił się świat.
Zimno, zimno mi.
Li.
Zimno. Natura chyba tak nas ustawiła, by w takich zimnych okolicznościach oszczędzać energię, bo mam ochotę skulić się w sobie, wleźć pod koc i... przetrwać. A tu jutro do wydawnictwa jechać muszę, a wcześniej psy chorej sąsiadki wyprowadzić i wyręczyć ją w karmieniu kotów osiedlowych. A tym to już szkoda gadać jak zimno. Dostają teraz ciepłą wodę do picia i 4 razy dziennie jeść, chronią się koło ciepłej rury pod budynkiem.
OdpowiedzUsuń na zawszeMyślę, że może na przekór włączyć trzeba radosną muzykę, umalować się krzykliwie, ubrać kolorowo. Kupiłam sobie ciepłą czapkę z uszkami - sama będę robić za kota. I pobiegnę do góry schodami jadącymi w dół, jak napisałam Chustce. Słowo się rzekło.
Ania M. :))) chcialabym Cie na tych schodach zobaczyc; pewno Ci sie cieplo zrobi :D;
OdpowiedzUsuń na zawszeLi u nas cieplo 25C, przyjezdzaj przetrwac mrozy :);
I mnie zimno. Po spacerze pies łasi się do stóp, nalewka pigwowa mojej mamy rozgrzewa nieco (że nie wspomnę, kto wypił większość, nieusprawiedliwiony okolicznościami), muzyka koi. Urodziny mojego taty były w listopadzie, nieobchodzone już od lat. Przytulam mocno, droga Li
OdpowiedzUsuń na zawszeA wiesz, co jeszcze jest dobre na zimno? Na zimną smutną noc? Wejść do sypialni dzieci, zobaczyć jak śpią, przytulić się do nich. Sprawdzone.
OdpowiedzUsuń na zawszeAnia, problem w tym, że moje pierony jeszcze nie śpią:)
OdpowiedzUsuń na zawszeCałkiem niedawna ta śmierć.Nie kładź sztucznych róż,Li :(Zapal dużo świeczek.Żydzi kamienie kładą.Fajnie:)
OdpowiedzUsuń na zawszei rzeczywiście- jak pójdę i zrobię awanturę, to od razu zrobi mi się cieplej:))
OdpowiedzUsuń na zawszeAle może dadzą się przytulić?
OdpowiedzUsuń na zawszeMoja młodsza właśnie przed minutą wróciła od kolegi, z którym uczyła się do jutrzejszego egzaminu.
Położę! Wielkie, czerwone, aksamitne kwiaty, kiedyś taki jeden wycyganiłam i wpinam czasem w klapę:))
OdpowiedzUsuń na zawszeZ zieloną choiną wyglądają pięknie, a żywe nie przetrwają paru chwil.
Dżordż lubił celebrację, nie odmówię mu kwiatów!
Ania, z tuleniem na szczęście problemów brak:)
OdpowiedzUsuń na zawszeingrid, no dobra, pakuję się i co to dla mnie:))
OdpowiedzUsuń na zawszeechoes:* czy słusznie domyślam się, kto wypił większość? :)
OdpowiedzUsuń na zawszedobra! czekam na lotnisku za dwa dni! (dzien lecisz, dzien sie pakujesz i inne takie tam), a jak oglosza, ze zima poszla i nie wroci, to wtedy Ty wrocisz jak Krolowa Wiosna :)))
OdpowiedzUsuń na zawszeNie no,pewnie,że położysz.Ja tylko tak.... Ty kolorowy ptaku ! /z tą różą w klapie :) /
OdpowiedzUsuń na zawszeechoes - Twój komentarz jest inspirujący. Zastanawiam się, czemu, u licha, nie mam w domu żadnej nalewki...
OdpowiedzUsuń na zawszeAnia M., nalewki zimą to podstawa, zaopatrz się koniecznie :) Szkoda, ze nigdzie nie widziałam pigwowej, bo jest najlepsza, a zapas tej domowego wyrobu zmniejsza się w tempie wprost proporcjonalnym do temperatury za oknem :(
Usuń na zawszeingrid, świeżo po lekturze "Air Babylon" kompletnie nie mam zaufania do samolotów i wsiądę na statek. Masz czas na wysprzątanie chałupy;-)
OdpowiedzUsuń na zawszedzieki, kochana jestes :* nie lubie przyjmowac gosci w brudzie
OdpowiedzUsuń na zawszeMasz jakiś miesiąc;-)
OdpowiedzUsuń na zawszeEch, patrzcie- w jednym worku śmiech i łzy.
pamietaj tylko, zeby potem sie ze statku przesiasc pociag/autobus /samochod, bo do nas od Atlantyku to jakies 3.000 km
OdpowiedzUsuń na zawszeDam Ci więcej czasu i przyjdę pieszo:)
OdpowiedzUsuń na zawszejestes aniolem! tradycyjnie lece pichcic, pa!
OdpowiedzUsuń na zawszeale nie zaczynasz już gotować na mój przyjazd?:)
OdpowiedzUsuń na zawszeA u mnie jest odwrotnie, tato zawsze w cieniu mamy, trzęsącej i głównodowodzącej w domu, w jej firmie, wszędzie.
OdpowiedzUsuń na zawszeZawsze pomocny, niewysuwający się przed szereg, czekający na to, jakie zdanie ma na dany temat mama, opiekuńczy, służący radą. Gdy powoli odchodził(1,5 roku -rak nerek, potem przerzuty) żal nam ściskał serca, ale nikt nie podejrzewał jak ważną rolę pełnił w naszej rodzinie, jak wielką ostoją był, bo to przecież mama decydowała, rządziła, z resztą zawsze mądrze i rozsądnie. Świat się nie miał zawalić. A gdy Go zabrakło, posypało się niemal wszystko u każdej z nas-mamy, siostry i u mnie. Brakuje nam Go, bardzo .Ostatnio myślę o Nim częściej mimo, że w pierwszy dzień wiosny minie 8 lat.
Zimno mi dziś i to nie tylko przez te minusy na termometrze.
A wiesz Li.. . masz rację z tym zawaleniem świata.... Dla każdego z nas koniec świata następuje w dniu odejścia... definitywnego.... a świat nasz , świat żywych po prostu jest... i też pewnego dnia się skończy... tak po prostu... skończy. I nie potrzeba zadnego końca świata według kalendarza Majów... Z pozdrowieniami . Sunniva
OdpowiedzUsuń na zawszeLi jesli lubisz dwumiesieczne kotleciki jagniece to Ci dwa/trzy odloze :D
OdpowiedzUsuń na zawszeingrid, natychmiast masz przestać!!!
OdpowiedzUsuń na zawszejest noc, zero szans na kotlecika jagnięcego, jejku duszę diabłu bym teraz sprzedała, za takie cosik
mniam
:)
ech, a ja nie mam jedzenia dla kotów, siedzą nad miskami i mają tak oskarżycielski wzrok, że chyba się ubiorę i pojadę do nocnego!
OdpowiedzUsuń na zawszeviki do tego ziemniaczki i salatka: pomidor, awokado, cebulka :D
OdpowiedzUsuń na zawszeale stary mi wzarl jajka rano i nie zaraportowal brakow, wiec mam panierke bez jajka :(
OdpowiedzUsuń na zawszejedz Li! kto jak kto, ale kot nie moze byc glodny; my na Hawajach dokarmialismy jednego, pojawial sie zawsze rano i wieczorem, Mlodszy chcial go zabrac do domu
OdpowiedzUsuń na zawszei biedny pojawia się tam pewnie do teraz licząc, że Was spotka:(
OdpowiedzUsuń na zawszeMoje nie są głodne, tylko łakome, zjadły śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolację i teraz zabrakło na podkurek:P
Właśnie się złamałam i ubieram, przecież rano skoro świt musi być śniadanko!
Li na biednego to on nie wygladal, obchodzi chyba okoliczne domy i wyglada jak paczus :)))
OdpowiedzUsuń na zawszenic to mile moje, sciagam dzieci z drzewa i jemy nasz obiad, do milego :)
OdpowiedzUsuń na zawszeEch, czyli koty dostały śniadanie ? Li, Ty... Ty..... kocia noga mańka co martwisz się o czwartej nad ranem, czy zwierzaki mają co zjeść na śniadanie :) I co tu dalej gadać ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeingrid, zapamiętam sobie to, okrutnico ;)))
OdpowiedzUsuń na zawszeLi, idź idź, już to lepsze niż kocia muzyka nad ranem.
Anita dokładnie opisała "TO" i do czego "TO" jest zdolne :)))
ja bym też nie ryzykowała:)
:*
OdpowiedzUsuń na zawszea ja.....nie znam mojego ojca, tak zdecydowała moja M. Widziałam go raz 1 minutę jak mnie zabrała na sprawę alimentacyjną. Do dziś się zastanawiam po co to zrobiła. Gówno i tyle.
OdpowiedzUsuń na zawszee
Daj kotom mleko ;D Mina Szarego nad miską pełną mleka - bezcenne.
OdpowiedzUsuń na zawszeTa mieszanka niedowierzania z należytym obrzydzeniem... i niemy wyrzut w oczach :D
aurora, pojechałam w nocy i kupiłam. Przecież nie dałyby mi spać:)
OdpowiedzUsuń na zawszee. A nie kusi Cię, by poznać, o ile jest taka możliwość?
Andziaos, u mnie na blogu czas płynie inaczej:)) w rzeczywistości było ok drugiej w nocy.
Li jak poszperasz w ustawieniach bloga to znajdziesz strefę czasową, która powinna być ustawiona na Warszawę. Chyba, że lubisz jak czas płynie inaczej ;)
Usuń na zawszeposzperałam, ustawiłam i nic nie działa!
Usuń na zawszeNo to nie wiem! Jakiś oporny ten Twój blog, co nie zmienia faktu, że bardzo ciekawy :)
Usuń na zawszeTiaaa, kakaja raznica :) 2 czy 4 nad ranem jechać po żarcie dla kota, bo zwierz krzywo patrzy :D Witamy w klubie "pozytywnie walniętych" :)
Usuń na zawszeLi, całkiem dobrze sie domyślasz :) Następną dostawę od mamy schowam!
OdpowiedzUsuń na zawszeNie cierpię sztucznych kwiatów na grobach. Chorobliwie. Zawsze, ku rozpaczy mamy, kupuję prawdziwe. Najbardziej lubię takie niewielkie wianki robione z mchu. Na Bródnie można je dostać udekorowane suszkami...
OdpowiedzUsuń na zawszeWidzę, że wieczór upłynął pod znakiem rozmów o zakupach :D
A do mnie od Ingrid to już tylko rzut kamieniem, także jak będziesz jechała to koniecznie wpadnij! :D
To ja na MMS-ie - mam nadzieję, że się nie pogniewasz :)
OdpowiedzUsuń na zawszeBo chciałam się do Ciebie naprawdę uśmiechnąć :)
OdpowiedzUsuń na zawszeLubię tą Twoją szczerość (ojciec) i wrażliwość (koty)...:)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam ciepło - Doris.
Cieszę się, że u Ciebie jeszcze można napisać bez zakładania bloga. Chustka już zablokowała komentarze i pozostało towarzystwo wzajemnej adoracji. Czasem coś tam napisałam, nawet pieniądze wpłacałam - a tu proszę......... Pieniędzy też nie będę wpłacać - pewnie to nieładnie i mnie obsobaczą. Ale w sumie to nie ma co się pchać gdzie Cię nie chcą. W zasadzie to i tak mało czytam blogi. Pozdrowienia
OdpowiedzUsuń na zawszeAnonimie dziwisz się Chustce??? Chciałbyś dostawać takie komentarze, miałbyś na to dość siły?Ale masz rację, towarzystwo nie odpowiada, więc bez sensu byś wchodził, gdzie Ci nie pasi.Tak trzymaj:)
OdpowiedzUsuń na zawszeChustka nie zbiera pieniędzy za możliwość komentowania, tylko na leczenie.
OdpowiedzUsuń na zawszeA poza nawiasem- nie musisz zakładać bloga, wystarczy założyć konto na Google. To bardzo proste!
I masz rację- zachowujesz się nieładnie.
Anonimie z 01:11: ciesze sie, ze Joanna zablokowala anonimowe komentarze. Zadbala wreszcie o siebie, o swoje dobre samopoczucie, ktore jest jej bardzo potrzebne. Nie ma najmniejszego powodu, dla ktorego mialaby byc obrzucana wyzwiskami i obwiniana o wszelkie zlo na tym swiecie przez anonimowych zakompleksionych frustratow. Ma wystarczajaco duzo wlasnych zmartwien.
OdpowiedzUsuń na zawszeCo do adoracji, wyznam Ci szczerze: Joanna powinna byc adorowana, noszona na rekach, otoczona dobrymi, zyczliwymi ludzmi. Joanna ma miec sily do walki z choroba. Potrzebuje sily, ktorej zrodlem jest milosc, radosc, zyczliwosc, piekno, dobro. Zawisc i nienawisc niszcza i dobrze, ze zaczela sie przed ta trucizna chronic.
Pomachalas Joannie/nam przed nosem kwitkiem wplaty. Powtorze za Li i za Toba: nieladnie. Od siebie dodam: a fe.
Od siebie dodam, że Li i ingrid mają absolutną raję:)
OdpowiedzUsuń na zawszeMy home is my castle. Chustka wpuszcza do swojego wirtualnego domu, jakim jest jej blog kogo chce, a od niedawna też tego, kto się przedstawi, czyli zaloguje.
OdpowiedzUsuń na zawszeAnonimowy uważa, że kupił bilet wstępu do teatru i ma prawo do oglądania spektaklu, a nawet może brać w nim czynny udział. Tylko, że blog Chustki nie jest teatrem im. Kici Koci. Tu nie ma spektaklu, nikt niczego nie gra.
Kto chce, wspiera ją słowem, czy datkiem na leczenie. Nie ma przymusu. I nie ma też implikacji, że jeśli wpłacam to mam bezwarunkowe prawo do komentowania, ani odwrotnie - że jeśli daję głos to muszę pomóc finansowo.