niedziela, 30 września 2012

Kto jeszcze nie przeczytał?

Uwielbiam Yoursa  od lat, ale za tę książkę pokochałam go miłością do końca świata i o jeden dzień dłużej.
Musicie koniecznie ją przeczytać, koniecznie, to lektura obowiązkowa.
A kto już ją przeczytał? I co, i co? Napiszcie, proszę!
A na deser cytacik z książki:

„W internecie jest jak w „Państwie” Platona. Człowiek nie widzi prawdziwych rzeczy, ludzi, zjawisk, lecz złudzenia i cienie. U Platona ludzie siedzieli w jaskini i patrzyli na ścianę przed sobą. Za nimi palił się ogień. Między ogniem a nimi działa się rzeczywistość. Nie widzieli jej, bo byli do niej odwróceni plecami. Widzieli tylko cienie, które na ścianę rzucał płonący z tyłu ogień. Układali z nich swój złudny świat, nigdy nie poznając prawdziwego. Tak Platon przewidział istnienie świata wirtualnego, dziś w nim żyjemy jak jego ludzie w jaskini. Internet to współczesna jaskinia Platona. Tworzymy rzeczywistość ze swoich wyobrażeń. Budujemy światy, które nie powstają, wskrzeszamy ludzi, którzy nie istnieją. W świecie wirtualnym możemy być młodzi, piękni i bogaci. Nie mamy krzywych nóg ani cellulitu, próchnicy, kurzajek ani hemoroidów, zmarszczek, pryszczy na nosie, dziurawej skarpety, niewyprasowanej koszuli, nieświeżego oddechu. Nie wydzielamy brzydkich zapachów, lecz pięknie pachniemy. Możemy urosnąć o dziesięć centymetrów, schudnąć o dwadzieścia kilogramów. Możemy latać. A tam, po drugiej stronie klawiatury siedzą mieszkańcy jaskini Platona, którzy nam wierzą.”


Li.

42 komentarze:

  1. ja już Piotrusiowi swoje wrażenia opisałam. Książka - cudna!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie mogę doczekać się drugiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o ile pamiętam relacjonowałam Ci "na żywo" wrażenia z lektury:) druga ma być niebawem:)

      Usuń
    2. a cytat bardzo a'propos:)

      Usuń
    3. tak. bardzo a propos:)

      Usuń
  3. Li, to jeden z moich ulubionych fragmentów. Skończyłam wczoraj czytać i jestem porażona mądrością, świeżością, celnością spostrzeżeń autora i dystansem do rzeczywistości. Fragmenty o kafelkowym neuromarketingu wymiatają (dłubię w branży szkoleniowej, mam zamiar wydrukować ten fragment i dystrybuować wśród znajomych trenerów byznesu - ku przestrodze:)). Rozprawa o leksykalnych odmianach "wacka" pozostawiła mi kilka śmiechowych zmarszczek. Wzruszałam się, śmiałam, nastrajałam refleksyjnie - doszłam do wniosku, że w męskiej odmianie byłabym bardzo podobna do Piotra ;) Dzięki Ci Li, to u Ciebie wypatrzyłam notkę z rekomendacją książki. Będę Cię za to wielbić powszeczasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę :)) Czytam teraz ją sobie po raz kolejny i za każdym razem odkrywam coś nowego.

      Usuń
  4. Ja oczywiście jeszcze nie czytałam, bo książka podobno już "idzie", a to zawsze trochę czasu zajmuje...
    Cytat adekwatny bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do mnie też idą dwa egzemplarze zamówione dla znajomych z USA:)
      Bo swojego nie oddam nikomu:)

      Usuń
    2. Pozadanie "Pozadania" rosnie... :)

      Usuń
    3. Moja droga, pewnie jutro dojdzie i od razu Ci wyślę:)
      Swojej książki nie dam nikomu, nawet nie pożyczę :P

      Usuń
  5. Jeszcze nie mam, ale kupię. Uwielbiam jego blog.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jeszcze nie przeczytałam:-( ale przeczytam na pewno! :-)
    Li własnie skończyłam "grafomański" wpis i na końcu zonk:-)))) nie można wpisać komentarza ale tu szybciutko napiszę,że lubię Twój blog i sama nie lubię niewyjaśnionych sytuacji. Zdarza się,że potrafię drążyć temat tak długo aż wszystkiego nie wyjaśnię pomiędzy zainteresowanymi :-)
    No i fakt,że słowo pisane to słowo pisane ale jeśli czyta się się ze zrozumieniem to można konwersować i konwersować bez końca;-)
    pozdrawiam cieplutko,nagrabiłam się liści w ogrodzie i łapy mi odpadają:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo już mi się nie chce tam boksować, za dużo siniaków:P
      A i tak się nie dogadamy, bo niestety brak chęci porozumienia wyklucza chęć osiągnięcia porozumienia ;-)

      Usuń
  7. Hej, Li! Wróciłam i dopiero podczytałam wstecz, dlatego teraz dopiero moje wyrazy wirtualnego uwielbienia załączam:))) I dzięki za pomysł na prezent dla mnie, bo moi wciąż podpytują, co by mi sprawiło radość! No co- Adamczyk, a wiem, dzięki Tobie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, wyrazy uwielbienia są absolutnie zakazane ;-)
      A Adamczyka trzeba rozpropagować po świecie, bo dawno nie czytałam tak dobrej książki!

      Usuń
  8. Eee tam...zaraz zakazane ...ja nie uznaję zakazów!Jestem wolna i wyzwolona:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba w końcu też będę musiała przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, nawet nie chcę słyszeć, że jeszcze nie przeczytałaś:)
      Jestem pewna, że będzie Ci się podobać, mało kto tak jak Ty, docenia zabawę słowem!

      Usuń
    2. Po prostu ostatnio pracuję tak długo, aż zasypiam nad tekstami...
      Wczoraj i przedwczoraj wybrałam się tylko na spektakle festiwalowe (taniec współczesny). Były rewelacyjne:)

      Usuń
    3. Aniu, po niektórych tekstach Piotrusia będziesz bardzo pobudzona;-)

      Usuń
  10. Książka, jak książka. Ani gruba. Ani chuda. Ale opowieść o Marioli i motylach powala. Normalnie Andersen ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale cyganisz:P A telefonicznie piało się, piało :))

      Usuń
    2. Musiałam, bo inaczej rzuciłabyś słuchawką ;D

      Usuń
    3. Ech, ta gwałtowna część mojej łagodnej natury... :P
      Musiałaś, bo przyjeżdżasz za tydzień i nie chciałaś ryzykować...:D

      Usuń
  11. Ja jeszcze nie czytałam, ale się poprawię, bo mam na nią ochotę, odkąd zobaczyłam okładkę :). A po cytacie - myślę, że też się w niej "zakocham" :).
    I się pożalę, tak jak to w wirtualnej jaskini jest możliwe... Pisałam wczoraj egzamin - wiesz jaki. I głowa mnie tak potwornie bolała, że jestem szczęśliwa, że w ogóle byłam w stanie czytać ze zrozumieniem. W pewnym momencie myślałam, że będę zmuszona (mimo zakazu) poprosić jednak o wyjście do łazienki w asyście członka komisji, bo tak mi się zbierało z bólu na wymioty, mimo że prawie nic nie jadłam. Myślałam, że to tylko ze stresu - wychodzi na to, że nie tylko, skoro nie tylko ja tak cierpiałam. Pytania były do d... - albo trywialnie proste (tych była garstka) albo tak zawiłe, że do dziś nie potrafię znaleźć odpowiedzi we właściwych kodeksach czy ustawach. Wyniki - jutro po południu, dobra dusza w Rzeszowie pojedzie mi sprawdzić. Teraz przez najbliższy tydzień będę nadrabiać zaległości z ostatniego miesiąca, nawet nie mam siły sprawdzać, czy ankieta w sprawie mego odwołania z funkcji dalej "wisi" w necie, ale co tam, najważniejsze że od wczoraj też przespałam z 20 godzin :). Nareszcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dam Ci dobrą radę- chcesz mieć dobre samopoczucie?
      Nie wchodź do internetu:)

      Usuń
    2. jadę do mamy, miłego wieczoru!

      Usuń
  12. Jedź do mamy...ja wróciłam od córki...jesteś dla mnie jak wzorzec z...wiadomo !

    OdpowiedzUsuń
  13. Jezu, nie wierzę:))
    Właściwie to po raz pierwszy w życiu nie wiem co powiedzieć...

    Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  14. Tyle dobrych słów, miłych i ciepłych.

    KOCHAM WAS.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mama mi przywiozła właśnie, jak tylko skończę biografię lady Di zabieram się za pana Adamczyka:-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiesz Li, trochę irytuje mnie podejście Platona do netu:)
    W internecie jak w życiu, może bardziej jaskrawo, ale czy to oznacza, że np. Ty, ja jesteśmy nieprawdziwe?
    Jesteśmy pokoleniem ludzi, które nie jest przyzwyczajone do gier, gierek, kreacji. Fajnie by było, jakby wszystko było proste i oczywiste. A tak naprawdę to jak nas ktoś odbierze, jest problemem tego kogoś, nie naszym. Czy my temu komuś zaufamy, na podstawie naszego odczytania, to jest naszym problemem nie jego.
    Lubię być traktowana jak człowiek, bez względu na to czy piszę czy mówię. Możemy zostać na etapie komentarzy a możemy iść dalej ze znajomościami, czy sa mniej ważne, bo coś sobie innego wyobrażaliśmy?
    Jaki sens ma tłumaczenie, bo ja mówiłam/pisałam co innego, niż zrozumiałaś.
    Szkoda Ciebie, odchorowujesz potem takie jazdy.
    A przecież tłumy odejdą, zostaną Ci co lubią, rozumieją, cieszy ich...
    Mnie np. cieszy zaglądanie tutaj.
    Spokojnej nocy.

    OdpowiedzUsuń
  17. A propos książek ;) Trafiłam tu jakiś czas temu od Chustki i wsiąkłam tak bardzo, że zaczęłam czytać Twojego bloga od początku, od 2007 roku. Codziennie czytam sobie po jednym miesiącu, mniej więcej. I chciałam powiedzieć, że bardzo bardzo dobrze się czyta! Cieszę się, że jeszcze tyle przede mną ;) Chętnie przeczytałabym TWOJĄ książkę!
    Pozdrawiam,
    Marta

    PS. Ja wczoraj też umierałam z bólu głowy i senności, myslalam, że tylko ja. A Warszawa tak daleko od Tatr! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skutki halnego meteopaci czują podobno w Gdańsku:)

      Usuń
    2. pod Sahara tez :P

      Usuń
    3. Ania, chcesz książkę Piotrusia? Kupię Ci! I wyślę pod Saharę:)

      Usuń
  18. Zamawiam - zaraz zamawiam!
    Mam nadzieję, że jeszcze kilka egzemplarzy zostało:)

    P.S. Żyj.
    Nie odchorowuj - nie warto.
    Albumina ma widać swoją cenę, a cena razy ilość równa się wartość.
    I niej jest rzeczy sedno!
    Nie głaskam, Li. Piszę, co myślę, co czuję, co WIEM.
    Liczą się czyny.
    Liczą się też intencje.
    Spokojnej nocy!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie skończyłam czytać, trzy godziny , ksiazka świetna, polecam
    miejscami zaśmiewałam sie do rozpuku
    babcia jadzia

    OdpowiedzUsuń
  20. Kupiłam se;-) W wersji elektronicznej, a co! Zabieram się do czytania.

    OdpowiedzUsuń