piątek, 21 września 2012

Sama siebie wrzuciłam w gniazdo wściekłych os.

Rzeczy rzadko są takimi jak się wydają, a pobożne życzenia i nadmierny entuzjazm nie mogą wpłynąć na zapisany los. 
Co najwyżej mogą być ostrym krzykiem w miękkiej ciszy, zgrzytem noża na szkle, czy zwyczajnym nietaktem.
Bardzo zmęczona wstałam rano i sama nie wiem, co mam zrobić.
Gdy piszę- jest źle, gdy nie piszę- też jest źle. 
Gdy piszę enigmatycznie- dostaję sto maili z pytaniami, gdy piszę wprost- dostaję sto maili z powalającą ilością emotki :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))), co świadczy tylko o głębokim niezrozumieniu  prostego komunikatu, że bardzo chora kobieta po kolejnym wspomagającym zabiegu poczuła się trochę lepiej, co nie oznacza, że wyzdrowieje.
A co na to Lec?
Czyżby to był zaiste cud? Ludzie czczeni jak bóstwa rzeczywiście zatracają z czasem ludzkie cechy.

Czy niektórzy z Was naprawdę nie są w stanie czytać między słowami? 
Czy naprawdę wydaje Wam się, że Joanna wyzdrowieje, będzie pisać notki na blogu i zapanuje ogólna szczęśliwość?
Czy myślicie, że ją obchodzi teraz życie blogowe?
Że czyta?
Że będzie czytać?
Nie jest wykluczonym, że poczuje się na tyle lepiej, że gdy za kilka dni wróci do domu, to coś napisze. 
Na złość losowi i by zagrać na nosie niektórym z Was, może na przykład Renacie z Berlina piszącej pod nickiem Amelka, a rozsyłającej po sieci maile o treści uderzającej w godność i cześć Joanny i Jej Rodziny, w których zarzuca Jej symulację choroby i chęć wyłudzenia pieniędzy (tak Amelko, napisało do mnie kilka osób przesyłając mi Twoje wypociny, rzygać mi się chce, najlepiej na Ciebie).
A co na to Lec?
Bezsilna wściekłość dokonuje cudów.

Aśka to niesłychana twardzielka, wyrywa siebie po kawałku do życia. 
Ale nie myślcie sobie, że robi to z uśmiechem na ustach, okupuje każdą godzinę ogromnym, niewyobrażalnym dla większości z Was  cierpieniem.
Miejcie więc ludzie rozum, użyjcie go i dajcie sobie święty spokój, skupiając się na swoim życiu. 
Naprawdę warto!
A co na to Lec?
Bądźcie samoukami, nie czekajcie aż was nauczy życie.

To by Wam powiedziała Aśka-warto żyć swoim życiem, nie cudzym.
A co na to Lec?
Mądrości powinno być pod dostatkiem, któż z niej bowiem korzysta. 
Li.


88 komentarzy:

  1. Anonimowy07:47

    Mocne,ale na takie słowa czekałam.
    Dzięki.
    czarnawiewiorka

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy07:48

    Czasem wstydzę się za innych. Jak wiele trzeba powiedzieć, wyjaśnić, by wreszcie dotarło, doszło. A nawet, jak się to stanie to czy na pewno wszyscy zrozumieją? Masz anielską cierpliwość.
    Życzę wytrwałości i dobrego dnia.
    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam zwyczaj wstydzić się tylko za siebie

      Usuń
  3. Anonimowy07:50

    Zgadzam sie.Barbara

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy w Krakowie tez tak zimno? U nas rano 3 stopnie. Dobrze, ze dziś piątek, weekendu początek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to skandal, u nas też!

      Usuń
  5. Anonimowy07:58

    Niestety, wszystko to prawda..A co najgorsze dałam się wciągnąć w tę telenowelę, w dobrej wierze, owszem, ale w którymś momencie została przekroczona granica między współczuciem, chęcią pomocy, dobrymi myślami a ciekawością,co będzie dalej, napisze czy nie napisze. Ekran komputera stwarza dziwną bliskość, ale jednocześnie pogłębia iluzję, ułatwia odbiór rzeczywistości na poziomie rzeczonej opery mydlanej. Jak napisałaś wczoraj, basta! przynajmniej z mojej strony. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy07:59

    a ja tych wszystkich komentujących akurat rozumiem. Nie rozumiem Waszego oburzenia na to co się dzieje - to taka specyfika bloga trochę nie? To tak jak z celebrytami - chodzą, pokazują się na "iwentach", dają się obfotografowywać w różnych miejscach i pozach a potem maja pretensję, że ludzie włażą w ich życie z buciorami...Dziewczyna zostawia kawał swojego życia na kartkach komputera i teraz co, nagle wszyscy którzy jej kibicują. lub nie, maja nagle zniknąć? Niemożliwe i dziwne że tego nie rozumiecie...Pozdrawiam. Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziwne, że nic nie zrozumiałaś z moich słów, a przecież widać, że potrafisz składać zdania.

      Usuń
    2. Anonimowy08:16

      pokornie biję się w pierś - nie zrozumiałam w takim razie...Pozdrawiam i życzę miłego dnia:)

      Usuń
    3. Anonimowy08:34

      Anonimie z 07.59 : nawet jeśli uważasz że Joanna jest celebrytką, to nie zauważasz tej cienkiej linii między życiem blogowym a realem.
      Czego oczekujesz ??? Umierania na żywo ???
      Prawda jest okrutna.Joanna jest śmiertelnie chora i nic tego nie zmieni - niestety.Medycyna może pomóc jej jedynie w łagodzeniu bólu.A i to nie jest łatwe, bo okupione bolesnymi zabiegami.
      Uszanuj prywatnośc Joanny i Jej Rodziny !
      Li - pozdrawiam z zimnej choc słonecznej Warszawy :)
      Ewa W.

      Usuń
    4. to nie mecz , a kibicowanie nie musi być kibolstwem . można wspierać tak czy siak , nie trzeba zaraz z tym latać "po wsi" bo robi się wiocha .
      a miałem nie komentowac ...szlag

      Usuń
    5. Anonimowy08:55

      Ewo W. po pierwsze - podpisałam się się - nie jestem "anonimem" jak raczyłaś mnie nazwać. Po drugie - nie oczekuję żadnego umierania na żywo, o co ci chodzi? po co tyle tych znaków zapytania? Tak jak ja, podobno, nie zrozumiałam co napisała Li tak ty nie zrozumiałaś o czym ja chciałam napisać. Ech, to nie ma sensu....

      Usuń
    6. Anonimowy08:58

      Tak Adamie, lecz nigdy nie wiemy kto siedzi po drugiej stronie komputera.... trzeba być przygotowanym i na kiboli i na kibiców.
      Magdalena

      Usuń
    7. Anonimowy09:22

      Zgadzam się w pewnym stopniu z Magdaleną. Pisanie bloga to 'wystawianie' się na opinie różnych ludzi. Swiat czasami bywa okrutny a ludzie źli zarówno w realu jak i w świecie wirtualnym. Każdy bloger jest chyba tego świadomy zakładając bloga. Nie usprawiedliwiam ludzi którzy robią 'szopkę' z cierpienia Joanny bo robią źle,ale taki już chyba los blogów że przykuwa uwagę RÓŻNYCH ludzi...

      Usuń
    8. tyle to ja wiem Magdaleno , ale kibole niech się nie dziwią w takiej sytuacji , że są oceniani jak na to zasługują oni też muszą brać pod uwagę , że po drugiej stronie siedzi ktoś inny . jak wspomniałem miałem zamiar zaprzestać komentarzy , ale nie potrafię się powstrzymać . mierżą mnie zarówno kibice wspomniani przez Li ...napisz coś Chustko napisz jak i Ci modlący , jak i Ci którzy doradzają co powinna zrobić . może mierżą to zbyt mocne słowo , ale bliskie memu odczuciu .
      ktoś tu napisał , że trzeba umieć czytać między wierszami , że Chustka przygotowywała czytelników do nieuniknionego od pewnego czasu . trzeba jednak brać pod uwagę , że po pierwsze wielu rozumie tylko otwarty tekst , inni z kolei "chciejstwo" biorą za fakty , jeszcze inni oczekują cudu . w wielu przypadkach po prostu czytelnicy są pogubienie , czują współczują nie potrafią tego składnie wyrazić słowami . robią to czego za żadna cenę nie zrobili by w realnym życiu , być przy "łożu umierającego" (zaraz jak Li dostanę o...dol za uśmiercanie Chustki) . wielu nie usiądzie przy matce , siostrze przyjacielu bo nie wie jak się zachować bo śmierć jest ...brzydliwa ? tutaj mogą buziaczkami , "jestem z Tobą" i innymi ble , ble poczuć się bardziej ludzcy , bardziej dowartościowani . wiem też tam wchodziłem , też komentowałem przestałem jednak gdy zacząłem się zastanawiać czy robię to dla Niej czy dla siebie . ponieważ nie potrafię znaleźć odpowiedzi na to pytanie ośmielam się łazić po blogach zaprzyjaźnionych by wiedzieć co się dzieje , ale by nie uczestniczyć w modłach pod krzyżem na Krakowskim .
      Pozdrawiam

      Usuń
    9. dzięki Adam:)

      Usuń
    10. :-) jeśli możesz moderować wpisy popraw proszę interpunkcję w moim bo jak piszę w nerwach to niezbyt zwracam uwagę na to

      Usuń
    11. niestety, nie mogę ingerować w treść komentarza, a szkoda:)

      Usuń
    12. no to żopa tak zostanie

      Usuń
  7. Anonimowy08:07

    Zgadzam sie.Barbara

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się całkowicie. I zostaję u Ciebie - jestem pszczołą, która czyta ze zrozumieniem. W Starym Sączu też brrr zimno i mgła, że tylko wskoczyć w ciepłej piżamie z powrotem do łóżka. A tu terminy, papiery, telefony...

    OdpowiedzUsuń
  9. Cytując Cię Li: "Miejcie więc ludzie rozum, użyjcie go i dajcie sobie święty spokój, skupiając się na swoim życiu." I tego się trzymajmy. WSZYSCY. "Czasem trzeba zamilknąć, żeby zostać wysłuchanym." - Lec. Pozdrawiam i znikam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana, mam czasem uczucie, o którym chyba Ci wczoraj wspominałam- że ludzie stracili jakieś poczucie rzeczywistości- ot, to co się gdzieś dzieje a my czytamy o tym na ekranie komputera staje się jakoś nie do końca prawdziwe. Myślę, że doszło do jakiegoś odrealnienia. Aska jest chora a ci wszysy częto dobrzy ludzie, nie do końca rozumieja, że to wszytsko dzieje sie naprawde:(.Wszystko jest prawdziwe, gorzkie i bolesne. Ból jest prawdziwy, strach prawdziwy...
    Po raz setny kochana powtarzam- mądra z Ciebie babka. Dziekuję za ten post.

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy08:21

    Ten blog jest nudny jak flaki... pisanina o zrobieniu prania, pozmywaniu naczyń, wyjeździe prawie pełnoletnich dzieci na koncert... Blog Aśki to tętniące życie, każde zdanie jest ciekawe i ważne. Tutaj to paplanina o niczym, potok nudnych słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ktoś zmusza do czytania ?

      Usuń
    2. Anonimowy09:35

      Szkoda że nie umiesz czytac miedzy wierszami.
      Pomiędzy tymi wierszami o praniu, sprzataniu jest treśc, której niestety nie dostrzegasz.
      Cóż - żeby ją dostrzec, trzeba trochę wrażliwości i życiowej mądrości. Masz widocznie tak płytką psychikę, iż nie dostrzegasz tego.Takim ludziom niewątpliwie łatwiej się żyje, ale ich życie musi byc strasznie nudne bo pozbawione głębi.
      Li - pisz jak najczęściej o takich "nudach i flakach z olejem" :)))

      Usuń
    3. Zgadzam się. Nudne i niezbyt nośne tematy. Ale jak napisane! Majstersztyk. A jeśli komuś brakuje dużej ilości bohaterów niech czyta książkę telefoniczną. Tam jest ich całe mnóstwo.

      Usuń
    4. Anonimowy14:29

      "ale ich życie musi byc strasznie nudne bo pozbawione głębi"
      a co na to Lec:
      "Bada się głębię, rzucając w nią kamieniem"

      Usuń
  12. Wszystko, co piszesz, jest prawdą. Jakiś czas temu zauważyłam, iż znakomita większość czytaczy traktuje blog Joanny jak tanią telenowelę ..."czekamy, tu", "napisz coś"... fuck...
    Li, a na takie Amelki szkoda nerwów, choć te "sieciowe" bywają wyjątkowo upierdliwe, lecz nie można im odmówić tego, że głośno i otwarcie wyrażają swe pseudo-opinie...myślę, że gorsze są Amelki realne, takie działające w ukryciu, słodko się uśmiechając w oczy ryjąc pod bliźnimi doły.
    Piękno słońce dziś w Poznaniu;)
    Niech ten dzień będzie dla Ciebie dobry mimo porannego zmęczenia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam wrażenie, że to co się dzieje na Chustkowym blogu to jakiś Truman Show. Po wszystkim zdecydowana większość przełączy się na inny kanał... smutne to.

      Usuń
  13. Li, podpisuję się pod tym, co napisałaś.
    (te 4 stopnie za oknem to zdecydowane przegięcie!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nasz w Łodzi niewiele cieplej ale pięknie słonecznie i cieszyć się z tego ....jesień w jesieni życia coraz bardziej doceniana

      Usuń
    2. w Łodzi byłam tylko przejazdem, muszę kiedyś się tam wybrać :)

      Usuń
    3. najważniejsze, że "kilka dni poniżej jakiejś tam temperatury" i zaczną grzać :D uffff. jak zimno to nie chce się nawet myśleć.

      Usuń
    4. Jesień to moja ulubiona pora roku, oczywiście pod warunkiem, że jest taka jak dziś - słońce gra w czerwieniejących i żółknących liściach... orzeźwiający chłód liże łydki ;)

      Dziś konieczny spacer po lesie.

      Usuń
  14. Li, to jest ten moment kiedy pora wyjść spod miotły...zgadzam się z Tobą w 100 %. Ludzie!!! przecież Joasia już dawno dawała nam- czytaczom do zrozumienia że nie jest najlepiej....nauczcie się czytać między słowami, to nie jest trudne, a wiele ułatwia... Paula (rypsyna)

    OdpowiedzUsuń
  15. No coz Li, nikt nie twierdzi£ ze zarzadzanie Klubem Mi£osnikow Chustki to bu£ka z mas£em, podsumowujac i ku przestrodze polece Lemem

    'Nie wiedzia£em ze na swiecie jest tylu idiotow,dopoki nie pozna£em internetu'

    pzdr.
    K

    OdpowiedzUsuń
  16. Li, ja myślę, ze nie musisz się tłumaczyć. W pewnym momencie przestała mi się podobać forma jaką przybrały wpisy.Trochę zabolało mnie, ze z życia tak wyjątkowej osoby robi się tani teatrzyk.Uśmierca się a za chwile przywraca do życia. Brrrr! Jak dla mnie to trochę za ,,lekkie" i takie wyplute gdzieś pomiędzy sprawunkami dnia codziennego. Złapałam się na ten haczyk...ale ostatecznie zbuntowałam. Jeśli mogę, chętnie poczytam Twojego bloga. Mam nadzieję, ze Cię nie uraziłam, bo pomimo, ze CIę nie znam bardzo Cię polubiłam.
    PS myślę, ze większość umie czytać ze zrozumieniem i domyślamy się jak jest. Ale...ja mam ciągle nadzieję. Nikt mi tego nie odbierze.
    Miłego dnia Li.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kuku08:56

      pietrzakowa, Ty po prostu wredna jesteś i jak chorągiewka, latasz po blogach, porządki robisz, ira u Chustki dupę Li obrabiasz
      cytat:
      Dziś przetrawiłam TO wszystko i stwierdziłam, ze tak nie można.Tu chodzi o ludzkie życie!!! Życie kogoś baaardzo wyjątkowego.Ten cały luz i pisanie ...umiera, umiera, umiera...!!!A za chwilę...jednak nie umiera..o jak fajnie!!! Kasowanie niewygodnych komentarzy...( Li, nie chcę CIę urazić, wyrażm tylko swoją opinie.Twój ogródek. mozesz usuwać, moderować etc.etc.)
      Nie ukrywam, ze szokują mnie tego typu zachowania, ale widocznie wpisane są w dzisiejsze czasy. Życie jak gra komputerowa w której bohatera likwiduje się jednym kliknięciem a potem przywraca się go do świata żywych.
      Mierzi mnie, ciarki przechodzą mi po plecach.
      Zostanę TU, w ciszy poczekam.
      Spokojnego dnia Asieńku!
      a potem do spira:

      pietrzakowa21 września 2012 07:38
      Spiro. Mam te same odczucia.Stanowczo wolę być z Asią. Pozdrawiam

      generalnie latasz jak przekupa, starając się robić dobre wrażenie


      Usuń
    2. => Pietrzakowa - jeśli naprawdę myślisz tak, jak napisałaś to skasuj swój komentarz z godziny 07.16 na blogu Aśki.
      On jest tam zupełnie niepotrzebny.
      I zgrzyta - pomiędzy tym, co napisałaś tam, a tym, co napisałaś tutaj.

      Usuń
    3. Anonimowy09:20

      Zmienna jesteś jak chorągiewka na wietrze.
      Latasz po blogach i szukasz wrażeń.

      Usuń
    4. taaaa Pietrzakowa masz k...wa rację , jak się umiera to powinno się podać dokładny czas . ja też mam pretensje do lekarza , że nie powiedział mi "Pana siostra umrze w sobotę o 16:15" , to wyjechał bym na lotnisko po dziecię pół godziny później , a tak to dupa dowiedziałem się o jej śmierci jak byłem na kawie .
      umiera , z martwych wstaje , a Ty bidulko nie wiesz kiedy sprzątać , kiedy wstawić zupę , a kiedy wyjść na zakupy . nie daj boh przegapisz ten moment .
      Pozdrawiam niezwykle serdecznie

      Usuń
  17. Anonimowy08:52

    Śmierć Joanny była wiadoma w momencie diagnozy. Nie oszukujmy się są nowotwory z którymi się nie wygrywa. Ja sama ma tą świadomość i też mam nowotwór z którym się nie wygrywa(czerniaka). Na bloga Joanny trafiłam bo właśnie ten wspólny temat nas łączy. I to dla ludziom z nowotworem Joanna daje najwięcej. To jej ,,cudze,, życie pomaga mi z moim. Nie będę rozpisywała się, że wspólne przebywanie choćby w necie to dla chorych grupa wsparcia.
    Trafiłam tu z bloga Joanny. A Twoje słowa z posta o umieraniu Joanny były dla mnie brutalne. Gdyby ktoś kogo znam tak rozpisywał się o mojej sytuacji to powiem, że byłoby mi przykro. Jeszcze raz powtórzę, że są takie chwile choćbyśmy nie wiem jak chcieli je oswoić, że cisza jest najlepsza.
    To tyle. Rozumiem, że to Twój blog/pamiętnik, więc możesz pisać co chcesz. Rozumiem, że sytuacja Joanny jest taka a nie inna, jak i rozumiem swoją sytuację. Mamy inny sposób postrzegania tej sytuacji.Oczywiście warto żyć swoim życiem a nie cudzym bo tak naprawdę to osoby bez skorupiaka też nie wiedzą ile będą żyły.
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy14:43

      Justyno,napisałaś "A Twoje słowa z posta o umieraniu Joanny były dla mnie brutalne. Gdyby ktoś kogo znam tak rozpisywał się o mojej sytuacji to powiem, że byłoby mi przykro. "
      A co na to Lec:
      "Bezzębnym wiele rzeczy łatwiej przechodzi przez usta"

      Usuń
  18. Musze przyznac, ze jestem zazenowana i bardzo rozczarowana..
    Tym wszytskim co sie tutaj i u Chustki dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy08:57

    Mądre słowa, Li.
    Wstydzę się, że istnieją tacy "ludzie". Istoty żerujące na chorobie, słabości innych. Nie mając własnego życia cieszą się z możliwości wylewania jadu w sieci. Przecież to nie show! To Człowiek!
    Całkiem fajny sądząc po tym, co czytałam:)
    Po śmierci taty trochę więcej wiem, trochę więcej rozumiem...
    więc milczę, bo to jest Ich czas...
    a nam nic do tego.
    Miłego, choć chłodnego (na razie) dnia.
    marta-kraków

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy09:07

    Pietrzakowa : zajmij się lepiej tym swoim 10-latkiem i przestań latac po blogach i pisac glupoty.
    Bądz konsekwentna i czekaj w ciszy - tak jak napisałaś u Joanny.
    A od Li wara - jej to wisi czy Ją polubiłaś czy nie.Zapewniam cię o tym.
    Twoje wypociny świadczą li jedynie o tym że KOMPLETNIE nie rozumiesz o czym Li pisze i co chce nam przekazac.
    Więc ja ci napiszę - JOANNA UMIERA UMIERA UMIERA !!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy09:09

    Aha Pietrzakowa ,jeszcze jedno : Li nie musi nikomu się tłumaczyc .
    A zwłaszcza takiej krzykaczce jak ty.

    OdpowiedzUsuń
  22. Anonimowy09:22

    Niektórym po prostu brak inteligencji emocjonalnej.Li uwielbiam Cię za Leca i za wielką "kupę" życiowej mądrości. I.

    OdpowiedzUsuń
  23. Anonimowy09:31

    2 stopnie za oknem w Brzesku

    Monika Nika rodem Krakowianka

    OdpowiedzUsuń
  24. Anonimowy09:33

    Ludzie nie rozumieją,że blog jest w tym momencie nieistotny. Joanna ma ważniejsze sprawy i nie jest nic nikomu winna. To czas dla najbliższych. Troska zmieniła się już w niezdrową ciekawość.
    Jestem pewna,że gdy Joanna odejdzie,taka informacja pojawi się na Jej blogu.
    Trolli nienawidzę. To małe,zakompleksione,nieszczęśliwe potworki,bo ciężko ich nazwać ludzmi.
    Miłego dnia Li. W Holandii też zimno.
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  25. Proszę Was, puściłam te komentarze, ale już dajmy spokój. Nie obchodzi mnie co myśli o mnie taka, siaka czy pietrzakowa, co gdzie pisze, czy jest chorągiewką czy nie, nie obchodzi mnie to.
    Jestem zdruzgotana miałkością i absolutnym brakiem jakiejkolwiek refleksji. U niektórych.
    Pozdrawiam Was i miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Li, przeczytałam wszystkie komentarze dzisiejsze i mam prośbę: nie wpuszczaj tu już komciów na temat Chustki, co? Niech to będzie Twój blog znów. Już tyle słów tu padło, że kolejne sto nie zrobi różnicy.
      Podziwiam Cię za to, że nie trafił Cię jeszcze szlag od tych wszystkich idiotów...
      A w Poznaniu piękne słońce wyszło:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Właśnie.
      Chciałam napisać dokładnie to samo. Czekam kiedy znów to będzie tylko Twój blog. Kiedy nie będą panoszyć się na nim niepotrzebni komentatorzy.

      Bardzo przejmuje mnie los Chustki,jej Jasia, ale w skrytości. Nie mam odwagi na komentowanie.

      Zamilknijmy już.

      Usuń
    3. Anonimowy14:38

      A co na to Lec:
      "Z każdą papugą znajduje się szybko wspólny język"

      Usuń
  26. Li, dużo troski w Twoich wpisach, dużo uwagi nakierowanej na rozsądek w tej trudnej sytuacji.
    Nikt nie spytał, jak Tobie z tym wszystkim a przecież pisałaś, że wolałabyś trochę ciszej...
    Ja tu pierwszy raz piszę, troszeczkę podczytywałam.
    Chciałam się podzielić refleksją z własnego doświadczenia.
    Sama choruję, jak wielu przede mną i wielu po mnie, ogromnie trudno było mi towarzyszyć tym, którym było bliżej niż mnie do śmierci. Bo przecież nigdy nie jest ani właściwy moment na umieranie ani właściwy człowiek.
    Trudno znaleźć w sobie taką subtelną granicę wytrzymałości. Z humorem ze łzami? Czego by sobie życzył ten bliski nam człowiek?
    Pamiętam, kiedy ze mną było naprawdę bardzo źle, liczyło się samo bycie tej drugiej osoby. Choć wkurzały mnie smutasy płaczące i biadolące nad moim osobistym katafalkiem :)) Goniłam towarzystwo, resztką siły. Mnie się udało wyrwać jeszcze trochę czasu. Chciałabym, żeby Chustce też się udało, mimo że wiem jak jej stan jest poważny, jak cierpi.
    Wam, którzy znają osobiście Chustkę musi być jeszcze trudniej. Ciepła, takiego cichego ludzkiego ciepła Ci zostawiam Li.
    Z serdecznym pozdrowieniem:))

    OdpowiedzUsuń
  27. nie chce mi się czytać wyżej
    dla jesiennej trawki na wietrze wystarczy iskra
    ja tam się godzę na swe wady, nie mam problemu by o nich mówić wprost

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja powiem tak: wchodzę i czekam na informację, co się dzieje z Joanną, bo jej otwartość w pisaniu sprawiła, że jako osoba stała się mi bliska. Całkowicie jednostronnie. Jak ktoś spotkany na dworcu, w szpitalu, kto miał jakiś problem - czasem chcę wiedzieć, jak sobie poradził. Nie z ciekawości.
    Dodatkowo porusza mnie to, bo niedawno byłam w sytuacji czekania, bardzo blisko czyjejś walki. Do szału doprowadzały mnie pytania i zapewnienia że "będzie dobrze".
    Szacunek za dyskretną organizację :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dziekuje Li i tylko tyle ....

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja sobie spokojnie czytam blog Li, teraz intensywnie od początku blog Chustki... i wiem jedno: nadzieja umiera ostatnia..., ja mam tę nadzieję...
    choć pamiętam pewien budynek, z czasów dziecięcych, gdzie było napisane: "nadzieja matką głupich..." no cóż, trudno...
    Pozdrawiam Was wszystkich w ten cudowny, słoneczny dzień.
    Łódź tej jesieni jest niezwykle piękna! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żem się zdublowała, a nie broń Boże napisała coś nieregulaminowanego! :) :)

      Usuń
  32. właśnie, właśnie - trzeba żyć swoim życiem a nie cudzym.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nic się nie stało...Li. Nabrałaś odporności ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  34. a ja bardzo żałuje że nie zaproponowałam swojej pomocy wczoraj. Twe córy były tak niedaleko i może coś byśmy razem szybciej wymyśliły a nie pociąg psujący sie pod Jędrzejowem (zaznaczam że z Radomia nie jestem Li;). ale tak mnie przeraził ten bałagan że zamilkłam niepotrzebnie... a może i potrzebnie bo córy wolne dzięki temu miały :)
    nie ważne! Li ja też podcztam sobie co nieco u Ciebie ok? (i przy okazji zapytam i podczytam u Ciebie Wróblu dobrze? :)tylko dodam że wiem iż jestem gościem u i wiem kiedy trzeba sie zbierać :) pozdrawiam i ja ze słonecznego Skarżyska

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja też trafiłam tu od Chustki i zostanę na dłużej na pewno, bo masz podobny do mojego poziom wrażliwości i życiowej mądrości i bardzo podoba mi się bezpośredniość z jaką piszesz na trudny temat. Trafiasz w sedno. Zgadzam się z każdym słowem, które piszesz w temacie Chustki, dlatego sama nic o niej nie piszę. Tylko myślę.
    Pozdrawiam ze słonecznej Warszawy,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  36. Li, kiedyś byłam w podobnej sytuacji, jak Twoje Potomkinie. Trzy godziny w polu pod Krakowem, a ponieważ pociągu zastępczego niet, trzeba było piechtolotem (!!!) wracać, łapać stopa a potem PKS. Poszlim z ryjem do informcaji PKP, złożylim pismo reklamująco-oskarżające, że co to w ogóle ma być, itp. Po trzech tygodniach na konto wpłynął zwrot kosztów, oddali nam nawet za bilety na PKSa. Szczękę zbierałam z podłogi chyba z miesiąc :)

    A co do czytania między wierszami... Iks lat temu, w ramach wprowadzania szalonego pomysłu pt.: nowa matura, wprowadzono również zajęcia z rozumienia tekstu. Tak sobie myślę, że trochę, o jakieś 20 lat, za późno.

    Wyczytywanie sensów, zwłaszcza międzywierszowych, to wyższa szkoła jazdy. Trzeba powspół-czuć, pomyśleć, skupić się. Trudno o to w internecie. Tutaj chyba wszystko dzieje się za szybko. Click it, like it, skip it. Też miałam ochotę wziąć udział w dyskusji, która się toczyła ciemną nocą. Ale usiadłam i poczekałam, aż mi przejdzie. Poza tym... poczułam się dziwnie wyzuta ze słów.

    Cieszę się z porządków na Twoim blogu. Pozdrawiam z upiornie zimnej NH. Od łąk wieje obleśnie wilgotną mgłą. Jeśli w okolicach Kleparza lepiej, to zwijam manatki i jadę!

    OdpowiedzUsuń
  37. Anonimowy11:59

    Pisze po raz pierwszy.
    Jestem anonimowym czytaczem który nie wytrzymał ;)

    Li, raz się z Tobą zgadzam, innym razem mnie wkurzasz za to sztorcowanie.
    Ale w końcu, to Twój blog, mogę po prostu tu nie zaglądać jak mi się nie podoba, nieprawdaż ;)
    Ale wchodze i czytam i ciesze się że Jesteś taka "aktywna" ostatnio.
    Zaglądam też do Chustki, tak, przyznaje się. Nie pisze komentarzy bo nie widze potrzeby ale zaglądam...
    A jako mama, myśle o Jaśku, że jest bardzo dzielnym i fajnym facetem i...
    No i się rozryczałam.
    I już mi tu nie truj, jestem w pionie.
    M.

    OdpowiedzUsuń
  38. Na głównej Onetu jest dzisiaj wywiad z Bartkiem Prokopowiczem, mężem zmarłej niedawno Prezes Fundacji Rak'N'Roll. Myślę, że wszystkim "chcącym dobrze" oraz "myślącym inaczej" może otworzy szerokie horyzonty oraz możliwość TAM dalszego dyskutowania o chorobie, cudach i dobrych chęciach. A na blogu Li wróci temat blogu Li.

    OdpowiedzUsuń
  39. Anonimowy12:08

    wszyscy w zgiełku zapomnieli, że Li zrobiła coś ważnego. W końcu udało się kupić tą albuminę , prawda? Postawmy więc znak STOP dla zgiełku a wróćmy do źródła. Bardzo oczekuję informacji o Chustce, z troski a nie poszukiwania sensacji, więc żałuję, że Li zniechęcona zgiełkiem nic już nie powie. Zaklinam jednak LI, są tu ludzie, którzy chcieliby pomóc. Więc jeśli będzie jakaś potrzeba ogłoś ją mimo wszystko.Wśród czytających są też ludzie cisi, skupieni i szukający sposobu ulżenia Chustce a nie swoim potrzebom zaistnienia czy sensacji. Nigdy nie komentuję, tak naprawdę nie wiem co gorsze, zasypywanie cię mailami czy komentarzami do moderowania. Nawet jeśli tego komentarza nie przepuścisz, pamiętaj, że ja jestem chętna do pomocy a mój mail jest wśród setek tych, na które byłaś miła odpowiedzieć.
    monika k.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Dziękuję za tak zgrabne ubranie również moich pogubionych myśli i emocji.

      Usuń
  40. Anonimowy12:39

    Nie komentuję tego co dzieje się u Aśki, bo nie ma to sensu. Myślę, że prawda leży pośrodku i trzeba uszanować dobrą wolę czytelników, którzy przejmują się jej losem (szczególnie dziewczyn - ze względu na Jasia)i również przyznać rację Li, pamiętając że blog w swojej charakterystycznej formie od początku jest pamiętnikiem dedykowanym Giancarlowi - i to on jest tu najważniejszy!

    W każdym razie ja, po cichu jestem, Li:))
    Jak to było? - trwam:))
    A wrzesień kurde jest jakiś pechowy:(

    Buziaki!
    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  41. ja wciąz przeżywam wczorajszy wieczór z książka - o Li wybacz ze blokowałam Ci telefon ale musiałam NATYCHMIAST dzielić się wrażeniami- pewnie wógóle jestem nie w temacie, który tu poruszacie ale dziś nie czytam żadnych komentarzy, żeby się czasem nie zdenerwować!

    OdpowiedzUsuń
  42. Anonimowy13:06

    W kwestii formalnej li i jedynie, że tak powiem. ;) Ludziom tzw. obcym, tylko "wirtualnie" znającym Chustkę, mniej się dziwię, niż tym, co są "prawdziwymi" znajomymi, "lepszymi", "mądrzejszymi", a też weszli w to, co w sumie teraz jest krytykowane i określane jako zajmowanie się nie swoim życiem (w złym tego słowa znaczeniu).
    Realistycznie rzecz ujmując - może bez tego nie da się uzyskać pomocy realnej za pomocą netu (bez zbudowania pewnej "społeczności", która siłą rzeczy będzie nie do całkowitego opanowania).
    Ciebie Li szanuję za to, że przyznałaś, że coś poszło nie tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy14:07

      Zgadzam się z Anonimowym z 13:06, gdyby nie Ci ludzie "czatujący" na blogu i oczekujący nowych wieści nie było by pomocy, a przecież Ci sami ludzie którzy teraz są tak krytykowani udzielili też tego fizycznego wsparcia.
      I gdyby nie ta wiara w CUD to Ci sami ludzie nie udzielili by tego wsparcia bo po co?
      Nie oszukujmy się Chustce udało się przekonac do siebie bardzo dużą grupę osób i nie dziwmy sie teraz że te osoby sie martwią. Za tym ida też czyny wiec nie psujmy tego co Chustka sama zbudowała.

      Usuń
  43. Dziękuję Li za te słowa. "Żyć własnym życiem". Otóż to. Cholera, robię sobię przerwę, nie zaglądam do netu. Koniec kropka pl.

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie wiem nad czym tu tyle debatować. Poprawne, niepoprawne zachowanie, komentarze, uściski i inne takie. Tak się właśnie zastanawiam, że jest przecież zbawienna w działaniu funkcja moderacji komentarzy. Li: jeśli chcesz, żeby było tu po Twojemu, to po prostu nie wpuszczaj tu żadnych komentarzy Tobie nieodpowiadających.
    A jak wszyscy chcecie nauczyć gawiedź jak się o tych rzeczach po Waszemu rozmawia, to to pokażcie i jednocześnie nie wpuszczajcie do swojego grona osób do tego tonu niedostosowanych. Dopiero jak ktoś poczuje klimat, zrozumie jak się tu z takimi tematami należy rozprawić.
    W codziennym życiu powyższa metoda stosowana jest nieświadomie, dlatego tutaj wsyscy głupiejemy.

    Li: nie dostałam od Ciebie odpowiedzi, a napisałam pewno tydzień temu. Jeśli tamta sprawa jeszcze aktualna, to wyślę wiadomość jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  45. Anonimowy13:45

    A ja piszę po raz pierwszy tutaj. Asię znam. Nie piszę u niej wcale, nie jestem nawet zarejestrowana.
    Czytam jej blog od ponad roku. Czasem raz dziennie, czasem raz na kilka dni. Teraz weszłam tutaj, z ciekawości. Czuję niesmak, bo mam wrażenie, że ludzie stworzyli sobie wątpliwą "rozrywkę", taką samą jak przy umieraniu Jana Pawła II. Czyhające hieny na każdą wiadomość, na konferencję prasową, na dokładną relację z wydarzeń ze wszystkimi szczegółami. Niektórzy najchętniej polecieliby pod szpital, rozłożyli namioty, a najlepiej obejrzeli na monitorze komputera jak wygląda Asia i co robi.
    Li przekazuje jasno komunikaty. Wprost, choć dla niektórych oznacza to brutalność. Potwierdza jednak tylko to, o czym informowała na swoim blogu Asia. Wystarczy poczytać DOKŁADNIE jej wpisy od czerwca, przez lipiec i sierpień. Z tygodnia na tydzień było słabiej, śpiąco, gorzej. Był ból fizyczny, brak sił, cierpienie. Tylko należy czytać.

    Ja nikogo nie atakuję. Jest mi tak samo przykro jak i Wam wszystkim, wierzcie mi, chce mi się tak samo płakać z bezradności, ale nie będę pisać ani na blogu Asi, ani do niej ani nie będę wypytywać nikogo jak ona się czuje. Ja wiem jak. Wiem to z jej bloga. A Li tylko potwierdza, że potrafię czytać..

    Blog Asi to nie jest darmowa rozrywka przy codziennej kawie. A już na pewno nie teraz. Uważam, że trzeba się oswoić z myślą, że pewnego dnia urwą się tam wpisy na zawsze. A co to oznacza, każdy wie.

    Li, dziękuję






    OdpowiedzUsuń
  46. Cytuję słowa z bloga Asi "Niemąż zawiózł mnie rano na konsultację do profesora.
    na pytanie, co mamy dalej robić, profesor powiedział: nic już nie można. taka wredna choroba do walki się akurat pani trafiła. trzeba czekać."

    Jasne i klarowne.
    Ta nieuzasadniona radość w mailach to wynik ludzkiej naiwności i wiary w cuda. Nie wierze w cuda !!!
    Jeśli ktoś jest zainteresowany "co u Asi" niech pyta Niemęża - http://coolawy.blogspot.com/.
    Li, nie baw się w źródło informacji, bo jak sama zauważyłaś efekt jest marny. Całusy !!!

    OdpowiedzUsuń
  47. Anonimowy14:14

    A mi szkoda, że posprzątałaś. Nie dlatego, że na przykład piszę jakąś pracę naukową z dziedziny socjologii, czy psychologii. Niemniej jednak przyznać muszę, że był to niezły materiał.
    Rozumiem, że Twoje poczucie estetyki zdeterminowało decyzję o porządkach, bo w końcu jesteś u siebie i urządzasz to miejsce według własnego uznania. Poza tym jest to blog niejako o Tobie, a nie o chorej znajomej. Są tu Twoje przemyślenia i emocje, przynajmniej ich część. I dlatego rozumiem.
    Z drugiej strony ludzie komentujący u Ciebie mają, jak się okazuje zupełnie inny ogląd świata, inne odczuwanie, inne emocje i inne sposoby ich okazywania. To, muszę przyznać, jest fascynujące. Dlatego też zupełnie nie raziło mnie, no z małymi wyjątkami, to, co ludzie tu wypisywali. Były łzy, był śmiech taki prawdziwy i ten przez łzy, była złość, była agresja, skakanie sobie do oczu, pragnienie ciszy i zadumy, modlitwy i zaklinania losu. Pełen wachlarz ludzkich uczuć. Czyż to nie fantastyczne? Przecież tacy jesteśmy. Każdy z nas inny, inaczej reagujący na nieuniknione, używający innego języka, od literackiego, aż po knajacki. Każdy z nas bierze też odpowiedzialność za swoje poglądy i wypowiedzi, przynajmniej powinien. Ty dla tych słów i emocji udostępniłaś miejsce. Niektórzy Cię za to obwiniają, choć przecież na tamtym blogu komentarze są otwarte i dokładnie tak samo, a nawet bardziej tam się dzieje. To co, tam wolno, a tu nie? To niekonstytucyjne. Inni mają pretensje za porządki, które zrobiłaś. Ja nie mam, mi tylko szkoda.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy14:23

      Bardzo szkoda!!!! Opowieści Anusi były SUUUUUPPPEEEERRRRR. Zazdroszczę jej jak ta-la-la tego,że mogła z Aśką pracować. Takich barwnych ludzi w korpo spotyka się max. raz w życiu. Te opowieści powinny być dostępne światu, bo zachowują tego meeeeeeggggaaaa człowieka-Aśkę w umysłach i sercach tysięcy. Coś niesamowitego.

      Usuń
  48. Li- wybacz, że na Ty, ale chyba się nie obrazisz choć to pierwszy mój post.
    Czytam sobie blogi od jakiegoś czasu- trochę z służbowego obowiązku, ale to nie jest tutaj istotne.
    Myslę, że to co się zrobiło na Twoim i Chustki blogu jest dość łatwe do wytłumaczenia. Kiedyś ludzie funkcjonowali w lokalnych społecznościach, wspólnotach sąsiedzkich- interesowali się innymi, czekali na wieści o dzieciach, chorobach, plotkowali, spotykali się pod płotami, wylewali żale i plotkowali. Śmierć, choroba - wszyscy we wspólnocie czekali na wieści, interesowali się- choćby lubili lub nie osobę, której problem dotyczy.
    No a dziś mamy blogi- takie same wspólnoty, tylko wirtualne. Gdzie podłość, plotkę, głupotę, mądrość w jednej grupie odnajdziemy.
    Ja Cię czytam, bo piszesz ciekawie. A poza tym jak się domyślam, mieszkasz 5 km ode mnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  49. Anonimowy14:25

    Ok. Nie wyczymie i tez napisze. A co ;]
    Li - odwalasz kawał dobrej roboty, a Twój blog jest świetny. Niektórzy próbują ustalać, co masz robić, czego masz nie robić, a w ogóle to jesteś be, bo zamiast przyklaskiwać gawiedzi, ważysz się wyrażać własne zdanie. Przyznam się, że też zaglądałam do chustki, z chustki trafiłam tu etc. etc. Jednym słowem urzekła Was moja historia. ;] Jak na spotkaniu AA. ;] Nie podoba mi się, że niektórzy ludzie są tak bardzo "wrażliwi", że osobistą tragedię zamieniają w reality show. Ktoś porównał całą sytuację z Igrzyskami Śmierci. I miał całkowitą słuszność. Ktoś umiera, a kilkaset osób wysyła buziaczki, uśmieszki, całuski i czeka. Czeka na śmierć bawiąc się w najwymyślniejsze komentarze, bezsensowne spory, które komencie są "szczersze", "prawdziwsze", "słuszniejsze", masakra... Ludzie - ile Wy macie lat?! Takie zachowanie zrozumiałe jest wyłącznie wśród dzieci w wieku 13-14 lat, ale.. Dorośli ludzie?! To nie jest wasza tragedia. To nie jest wasze cierpienie. I to nie wy jesteście tutaj najważniejsi, bo nie wy odczujecie stratę Asi. A jak sądzę, połowa z was zapomni o Chustce po tygodniu bądź dwóch. "Krowa która dużo ryczy - mało mleka daje". Myślę, że coś w tym powiedzeniu jest. Więc skończcie już skomleć.

    Oficjalnie oświadczam, że to mój pierwszy post w tej sprawie i jedyny. Jeśli jest zbyt ostry, to bardzo Cię Li przepraszam, ale do niektórych nie da się trafić subtelnymi sposobami. Choć pewnie są i tacy, do których niesubtelnie też trafić się nie da. Jeśli wyrazisz zgodę - chętnie przycupnę sobie w kąciku od czasu do czasu u Ciebie. :) A dzieciaki fajne masz. Uczciwe, grzeczne itp itd. Znając trochę Twoją erudycję mniemam, że najpewniej wdały się w Ciebie :-)
    Ściskam mocno,
    Niebieska.

    OdpowiedzUsuń
  50. Niebieska ale tak zawsze było. Tylko spod "płota" przeniosło się do netu. Tacy jesteśmy - jedni wrażliwi tak, inni inaczej, inni nie, choć myślą, że tak:-).
    A skoro to płot Li- no to Jej malwy i Jej bratki. I mnie się to podoba.
    A swoją drogą ciekawe jest, że ludzie uciekają z realnego świata w blogi- przecież wokoło dużo cudownych, na dotknięcie ręki "Chustek". Z całym szacunkiem do świetnie skądinąd piszącej dziewczyny. Kupa świata do ogarnięcia, zajęcia, opłakania, obgadania. Rzeczywistość i normalne życie.

    OdpowiedzUsuń