poniedziałek, 1 października 2012

Zmiany mam we krwi.

W nocy podziały się cuda, Panie cuda.
Spałam, a w międzyczasie przeprowadzono mnie w nowe miejsce.
Mój kolega Krzyś jest niesamowity, udało mu się przenieść bloga na inną platformę i oto od dziś jestem tu:


Udało się przenieść wszystko, nawet każdy komentarz, a przecież wiadomo, że na tym blogu komentarze są lepsze niż notki:)

Kto wpadnie na poranną latte?
Li.

Poniżej przywróciłam wszystkie notki, które wywołały międzyblogowe trzęsienie ziemi, krwawą wojnę z pazurami w tle i wyrywaniem sobie zaondulowanych włosów,  wzajemne obrażanie, dyskusje, nowe teorie- ech, są najlepszym potwierdzeniem tezy, że nigdzie szybciej nie spadnie się na dno, niż w internecie. 
I że nic nie jest takie na jakie wygląda, zwłaszcza w necie. 
Czytajcie, szukajcie siebie, zastanówcie się, czy ta wojna,  to aby czasem nie o pietruszkę?
Mnie to już chce się z tego śmiać,  tylko śmiać.