<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731</id><updated>2012-02-01T00:57:56.828+01:00</updated><category term='informacja techniczna'/><category term='strych'/><category term='budowa'/><category term='problemy'/><title type='text'>      Sekrecje i niedyskrety</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>457</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-1506877774839871774</id><published>2012-01-30T22:47:00.000+01:00</published><updated>2012-01-30T23:11:19.761+01:00</updated><title type='text'>Zimno.pl</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zimno! Nie lubię takiego mrozu bijącego w twarz lodowatym wiatrem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zakutana po oczy przemykam szybko do auta, włączam ogrzewanie i podgrzewam siedzenie, wysiadam z tyłkiem gorącym, ale szybko stygnie, oj szybko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zimno! A żyć przecież trzeba.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jutro 72-gie urodziny mojego Taty, nie ma go &lt;span style="color: #990000;"&gt;o&lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2011/04/zal-i-ulgapl.html#comment-form"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;d kwietnia&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;,&lt;/span&gt; ale ma urodziny, przecież śmierć nie przekreśla urodzin, dodaje tylko kolejną datę do celebracji i ponurą okazję do przyniesienia kwiatów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A tu zimno!&lt;br /&gt;Przyniosę choinę z czerwonymi, &amp;nbsp;sztucznymi różami i niech mi Dżordż tę sztuczność wybaczy, z wiosną przyjdzie kwiatowa rehabilitacja. Ogrzeję zniczami zimną płytę, może poczuje moje ciepłe myśli, bo na co dzień o Nim nie myślę, a wydawało się, że z Jego odejściem zawalił się świat.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zimno, zimno mi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-1506877774839871774?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/1506877774839871774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/zimnopl.html#comment-form' title='Komentarze (48)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1506877774839871774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1506877774839871774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/zimnopl.html' title='Zimno.pl'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>48</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-783387496646353518</id><published>2012-01-30T13:36:00.000+01:00</published><updated>2012-01-30T13:52:53.693+01:00</updated><title type='text'>O słońcu, o kurzu, a może o życiu?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaświeciło słońce i forsując brudne okna zalewa dom ciepłym światłem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kurz wiruje w powietrzu, ewidentnie kpiąc sobie z moich odkurzaczowych wysiłków.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest mi&amp;nbsp;ciepło&amp;nbsp;i przytulnie, na stole paruje&amp;nbsp;kubek&amp;nbsp;z kolejną kawą,&lt;br /&gt;a koty pozwijane w kłębki śpią w zasięgu wzroku.&lt;br /&gt;Milczę, nie zawsze muszę mieć coś do powiedzenia, są dni, gdy słowa nic nie znaczą.&lt;br /&gt;Li.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-783387496646353518?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/783387496646353518'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/783387496646353518'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/o-soncu-moze-o-kurzu.html' title='O słońcu, o kurzu, a może o życiu?'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-8726507295990537008</id><published>2012-01-29T14:28:00.002+01:00</published><updated>2012-01-29T15:05:26.568+01:00</updated><title type='text'>Bez tytułu, mogę sobie na to pozwolić, prawda?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do mojej Młodszej na weekend przyleciała córka D.-&lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/igraszki-losu.html#comment-form"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Zosia&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: #cc0000;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;D. wysyłając Zośkę samolotem z Warszawy, chciała&amp;nbsp;uniknąć&amp;nbsp;niebezpieczeństw czyhających na nią w pociągu, nie ma to jak zwyrodniała wyobraźnia matki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zośka niebezpieczeństw uniknęła, ale ja niestety nie- na lotnisku w piątek zobaczyłam Nemo, leciał z Zosią tym samym samolotem, po czterech latach niewidzenia było to trudne przeżycie, tym bardziej że&amp;nbsp;wygląda&amp;nbsp;źle, bardzo, bardzo źle. Ech losie! &amp;nbsp;Mogłeś sobie darować...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Weekend podporządkowałam dzieciom i w sumie dzięki nim chciało mi się ruszyć z domu i pojechać na &lt;a href="http://www.termabukowina.pl/"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;baseny&amp;nbsp;termalne&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;do Bukowiny. Warto było wlec się dwie godziny "zakopianką"!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyobraźcie sobie podświetloną na turkusowo ciepłą wodę, &amp;nbsp;unoszącą się parę zacierającą kontury, &amp;nbsp;magiczne, przyćmione światło lamp... Tego trzeba mi było na skołataną smutkami duszę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Leżałam na wodzie pod gołym niebem, patrzyłam na księżyc i gwiazdy, czułam się taka lekka i szczęśliwa, spokojna i wolna od niszczących mnie codziennych, zimnych myśli. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zostałyśmy do zamknięcia basenów, wieczorem prawie nie ma ludzi i dzięki temu naprawdę można się zrelaksować, bez dzikich wrzasków i kolejek do masaży, mieć dla siebie kilka ciepłych godzin.&lt;br /&gt;Wracałam do Krakowa przed północą pustą już drogą, dzieci &amp;nbsp;padły i spały, cicha muzyka, spokój i sms od&amp;nbsp;&lt;a href="http://chustka.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Chustki&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;-: "Zobacz u mnie na komentarze".&lt;br /&gt;Dojechałam, zobaczyłam,&amp;nbsp;przeczytałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I cały mój relaks trafił szlag.&lt;br /&gt;Nie jestem w stanie pojąć&amp;nbsp;ogromu&amp;nbsp;ludzkiej podłości, małości, świństw i ohydy&amp;nbsp;i choć mam z tym do czynienia na co dzień, to jednak jakoś łatwiej mi zrozumieć motywy działania pospolitego przestępcy niż blogowej hołoty.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jestem też w stanie zmilczeć i siedzieć cicho.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Współczuję Joannie, bardzo współczuję.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-8726507295990537008?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/8726507295990537008/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/bez-tytuu-moge-sobie-na-to-pozwolic.html#comment-form' title='Komentarze (35)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8726507295990537008'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8726507295990537008'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/bez-tytuu-moge-sobie-na-to-pozwolic.html' title='Bez tytułu, mogę sobie na to pozwolić, prawda?'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>35</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-6014693774402606373</id><published>2012-01-26T21:48:00.002+01:00</published><updated>2012-01-27T03:41:24.379+01:00</updated><title type='text'>Google wchłania i oddaje.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaglądam czasem w bebechy bloga i czytam hasła &amp;nbsp;po wpisaniu których ludzie trafiają na "Niedyskrety".&lt;br /&gt;Nie do wiary jakimi pokrętnymi ścieżkami prowadzą do mnie drogi wyszukiwarek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy wiecie, że jak wrzucicie w Google grafikę hasło "lampy łazienkowe nad lustrem", albo "półki z regipsów" to pojawiają się zdjęcia m.in. mojego mieszkania?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak pewnie trafił pewien biedaczyna- szukał instrukcji jak zrobić półkę, a znalazł moje wynu-li-rzenia.&lt;br /&gt;Wielka musiała być jego frustracja, skoro zostawił komentarz:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: #fff9e7; color: #222222; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 13px;"&gt;Macie pojebane rodziny, same jesteście pojebane, płodzicie i wychowujecie pojebane dzieci, wybierając na ojców swojego potomstwa pojebanych samców. Ja to rozumiem, ale dlaczego narażacie normalnych ludzi, żeby przypadkiem czytali o tym pojebaństwie? Ile wy kurwa macie lat? Wieczne jedenastolatki emocjonalne. Powinno się was sterylizować, żeby geny pojebaństwa nie były przekazywane w przyszłość. – dotyczy posta:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/leniwy-wtorek-to-mniejszy-potworek.html" style="background-color: #fff9e7; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-image: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; color: #1155cc; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 13px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-decoration: none; vertical-align: baseline;" target="_blank"&gt;Leniwy wtorek to mniejszy potworek.&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest mi go naprawdę żal, spory kawałek bloga musiał przeczytać, zanim pękł.&lt;br /&gt;Z drugiej strony istnieje możliwość, że to on wrzucił w wyszukiwarkę inne, intrygujące (?) hasło: "wypięte pupcie" i &amp;nbsp;&lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/zdjecia-di.html#comment-form"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;&lt;b&gt;wyszło&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; mu &lt;span style="color: #990000;"&gt;&lt;b&gt;TO&lt;/b&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Tym bardziej&lt;span style="color: #cc0000; font-weight: bold;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;można zrozumieć jego rozczarowanie, ostatecznie wypięte pupcie pomidorków rzadko budzą &amp;nbsp;chuć i pożądanie, ale brak tych poszukiwanych pupci właściwych&amp;nbsp;może wywołać atak rozczarowanej &amp;nbsp;furii....:D&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pożałujecie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pożałujemy!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-6014693774402606373?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/6014693774402606373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/google-wchania-i-oddaje.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6014693774402606373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6014693774402606373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/google-wchania-i-oddaje.html' title='Google wchłania i oddaje.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4100908173598388721</id><published>2012-01-25T22:04:00.000+01:00</published><updated>2012-01-26T00:16:46.200+01:00</updated><title type='text'>Kanapowe szczęście.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakbym nie patrzyła za okno, to ciemność widzę, ciemność.&lt;br /&gt;Dzienna ciemność przygnębia, odstraszają ją tylko wszystkie zapalone lampy w moim salonie i kilka doniczek z hiacyntami na parapecie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chce mi się być w domu jak najwięcej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od pewnego czasu więcej koncepcyjnie pracuję tutaj, ostatecznie pisać pozwy i pisma mogę nawet w pociągu, gotuję obiady, sprzątam, głaszczę zwierzaki, odbieram telefony, wpadają znajomi na południowe kawy, &amp;nbsp;wiadomo, że wychodzę w&amp;nbsp;sprawach&amp;nbsp;koniecznych, albo dla przyjemności,&lt;br /&gt;ale tylko wtedy gdy ta przyjemność zdecydowanie&amp;nbsp;przewyższa domową przyjemność wylegiwania się na&amp;nbsp;własnej&amp;nbsp;kanapie i picia kawy z kubka z anielskim skrzydłem (prezent &amp;nbsp;gwiazdkowy od Karoliny, śliczny prawda?).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MboX4JpFFZU/TyBrqxiGCZE/AAAAAAAAAjM/lLnrVnzLGgU/s1600/20120125" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-MboX4JpFFZU/TyBrqxiGCZE/AAAAAAAAAjM/lLnrVnzLGgU/s320/20120125" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Widocznie nadeszła era domatorstwa, po latach tułaczki mam swoje miejsce na ziemi, które ubóstwiam&lt;br /&gt;i chcę w nim żyć.&lt;br /&gt;I nareszcie mogę się nacieszyć tym, że w sypialni powiesiłam zasłony!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ech, a jak przyjdzie wiosna, to posadzę na tarasie nowe kwiaty, kupię sobie stół i wtedy to już naprawdę &amp;nbsp;nie wiem, &amp;nbsp;jaka siła mnie stąd ruszy...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Póki co ruszają mnie ferie i konieczność wyjazdu z Krakowa, córki mi tego nie podarują.&lt;br /&gt;Plany mam zuchwałe, acz do końca nie sprecyzowane, może&amp;nbsp;kilka&amp;nbsp;dni w Pradze, a stamtąd wypad na dzień do Czeskiego Krumlova. Chciałabym pokazać dzieciom to niezwykle urokliwe miasteczko, gdzie czas stanął w miejscu, a&amp;nbsp;romantyczność&amp;nbsp;bije z każdego zaułka. &lt;br /&gt;I koniecznie chcemy pojechać choć na dwa dni na narty, chyba znowu zapomniałam jak się jeździ! Niekończąca się to historia, co nowy sezon konieczny mi instruktor, pług, wywrotka, strach, a potem...fiuuuu i wiatr we włosach na niebieskiej trasie, cha cha...:)&lt;br /&gt;No cóż, pewnych rzeczy nie przeskoczę, nie ma co nawet próbować, ale za to moje dziewczyny talent do nart mają po tatusiu. I dzięki mu za to!&lt;br /&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4100908173598388721?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4100908173598388721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/kanapowe-szczescie.html#comment-form' title='Komentarze (40)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4100908173598388721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4100908173598388721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/kanapowe-szczescie.html' title='Kanapowe szczęście.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-MboX4JpFFZU/TyBrqxiGCZE/AAAAAAAAAjM/lLnrVnzLGgU/s72-c/20120125' height='72' width='72'/><thr:total>40</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-8312136175943688042</id><published>2012-01-25T13:01:00.003+01:00</published><updated>2012-01-25T15:29:48.933+01:00</updated><title type='text'>Zawsze może być gorzej!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka dni temu wracam&amp;nbsp;wieczorem do domu, a tam głucho wszędzie, ciemno wszędzie... nie świecą się wszystkie generujące wysokie rachunki lampy, nie gra muzyka z trzech źródeł, nie szumią cicho trzy laptopy...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I pies jakiś skulony na kanapie i koty nieswoje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na moim łóżku leży pod pledem nieruchomy&amp;nbsp;kształt, z ulgą stwierdzam, że to tylko moja młodsza córka- ciepła i różowa, znaczy się- żyje. Pytam o Karolcię, dziecko&amp;nbsp;mówię, że jej nie ma, ale zostawiła mi wiadomość na monitorze...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytam:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Kochana Mamo!&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Gdy będziesz czytać te słowa, &amp;nbsp;to ja&amp;nbsp;będę&amp;nbsp;już daleko.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Ostatnio zdarzyły się w moim życiu rzeczy, o których Ci&amp;nbsp;nie&amp;nbsp;powiedziałam. Pamiętasz, że trochę&amp;nbsp;przytyłam&amp;nbsp;i ciągle jadłam kiszone ogórki?&amp;nbsp;&lt;/i&gt;(pamiętam do diaska,&amp;nbsp;kupowałam&amp;nbsp;je workami!)&lt;i&gt;. To dlatego, że jestem &amp;nbsp;w ciąży. Ja i mój arabski chłopak Mohamed (nie bój się, on jest&amp;nbsp;inny&amp;nbsp;niż inni Arabowie, pomagał nam szukać w Tunezji iPhona) jedziemy do Albanii, by tam zrobić aborcję, zadzwonię do&amp;nbsp;Ciebie&amp;nbsp;jak już będzie po, o ile będę mieć zasięg, bo to podobno jakaś mała wioska w górach, gdzie trudno trafić i trzeba&amp;nbsp;iść&amp;nbsp;na nogach kilka kilometrów. Będziemy po drodze&amp;nbsp;palić&amp;nbsp;duże&amp;nbsp;ilości marihuany, żeby&amp;nbsp;utrzymać&amp;nbsp;się&amp;nbsp;przy&amp;nbsp;życiu.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Postaram się szybko wrócić, nie martw się. Mohamed ma pomysł wyjazdu do Tunezji,&amp;nbsp;żeby&amp;nbsp;poznać jego rodziców. Może spróbujemy się tam dostać z Albanii przez Włochy. Łodzią, albo kajakiem.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Nic się nie martw, kocham Cię&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Twoja córka Karolina!&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;PS. Sama widzisz co &amp;nbsp;mogłoby się dziać!&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;A tak, to mam tylko jedynkę z chemii, pamiętaj, że to nic nie znaczy, poprawię się w drugim semestrze.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niestety, zaczęłam śmiać się już po drugim zdaniu, ale to prawda- zawsze mogło być gorzej, więc nie mam wyjścia- muszę cieszyć się z faktu, że moja&amp;nbsp;inteligentna, zdolna i leniwa córka ma jedynkę z chemii, a nie walczy z falami Morza&amp;nbsp;Śródziemnego&amp;nbsp;w&amp;nbsp;drodze&amp;nbsp;do Tunezji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po długiej rozmowie z panem od religii postanowiłam nie wypisywać młodszej z nauki religii. Katecheta ma&amp;nbsp;zmienić&amp;nbsp;do Guśki stosunek, chyba zrozumiał swój błąd, a ja nie chcę, by za łatwo&amp;nbsp;przychodziła&amp;nbsp;jej rezygnacja z rzeczy, których nie lubi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomęczy się do czerwca, niech ma czyściec za życia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wróciłam i już nie będę odchodzić.&lt;br /&gt;Choć oczywiście miodem na moje poranione serce były Wasze komentarze i maile, och!&lt;br /&gt;Komentarze pozostaną moderowane, co ciekawe- odkąd napisałam, że zamykam bloga nie&amp;nbsp;dostałam&amp;nbsp;ani jednego niemiłego komentarza, cud- prawdziwy cud!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego dla Was!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-8312136175943688042?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/8312136175943688042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/zawsze-moze-byc-gorzej.html#comment-form' title='Komentarze (37)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8312136175943688042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8312136175943688042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/zawsze-moze-byc-gorzej.html' title='Zawsze może być gorzej!'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>37</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5910657183143042779</id><published>2012-01-23T10:20:00.002+01:00</published><updated>2012-01-23T10:35:51.898+01:00</updated><title type='text'>Dzień dobry!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem zwyczajnie wzruszona mailami i komentarzami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niektóre maile były tak intymne i porywające, że aż dławi mnie w gardle.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie przypuszczałam... nie przypuszczałam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przemyślę więc sprawę mojego dalszego &amp;nbsp;pisania, ostatecznie horoskop dla Skorpiona zakazał podejmowania mi decyzji pod wpływem nieokiełznanych impulsów. A gwiazd trzeba słuuuuchać...:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego dla Was!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;br /&gt;PS. Postaram się odpisać przynajmniej na&amp;nbsp;większość&amp;nbsp;maili, bagatela-ponad&amp;nbsp;siedemdziesiąt! Szok:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5910657183143042779?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5910657183143042779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/dzien-dobry.html#comment-form' title='Komentarze (39)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5910657183143042779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5910657183143042779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/dzien-dobry.html' title='Dzień dobry!'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>39</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-321308349065392837</id><published>2012-01-20T08:49:00.003+01:00</published><updated>2012-01-20T10:53:24.777+01:00</updated><title type='text'>Obwieszczenie parafialne.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zamykam bloga. Przynajmniej na razie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od dłuższego już czasu nie mam światu nic ciekawego do powiedzenia, a czytanie&amp;nbsp;wstrętnych&amp;nbsp;komentarzy nie jest&amp;nbsp;moim&amp;nbsp;hobby.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Coś co miało być radością i jednocześnie sposobem na smutki, &amp;nbsp;nagle&amp;nbsp;stało się źródłem przykrości, wkurwiania się i marnowania czasu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chamstwa i prostactwa organicznie nie znoszę. Trudno mi też położyć na szali wszystkie przyjazne mi dusze z tymi nieprzyjaznymi, niby dobro zawsze zwycięża zło, ale mnie nie chce się już dłużej walczyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do miłego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-321308349065392837?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/321308349065392837/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/obwieszczenie-parafialne.html#comment-form' title='Komentarze (58)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/321308349065392837'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/321308349065392837'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/obwieszczenie-parafialne.html' title='Obwieszczenie parafialne.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>58</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-3015108122743809731</id><published>2012-01-18T12:37:00.003+01:00</published><updated>2012-01-21T12:16:18.881+01:00</updated><title type='text'>Rozważania okołoblogowe.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak bociany na wiosnę ciągle wraca do mnie to samo pytanie: po co mi ten blog?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo przecież nie po to, by czytające mnie koleżanki mojej Mamy (tja...) dzwoniły do Niej z troską o mnie i moje dzieci- a bo napisałam o imprezie Karolci i o rzyganiu (nawiasem mówiąc, nie pisałam nic o rzyganiu, a jedynie przytoczyłam fragment napisanego szminką na lustrze regulaminu porządkowego imprezy: "rzygać do sedesu, a nie do umywalki". Bardziej mnie wkurzyła ta szminka na stuletnim lustrze.), a może tam są narkotyki, a&amp;nbsp;może&amp;nbsp;to, a może sio.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(Dziwnie jest&amp;nbsp;być&amp;nbsp;traktowaną ciągle jak mała dziewczynka, którą można pouczać i strofować).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Problem polega na tym, że w dzisiejszych czasach nie sprawdzają się forsowane&amp;nbsp; w czasach naszych Rodziców modele macierzyństwa, zwłaszcza system nakazów i zakazów- inna sprawa, że nie sprawdzał się on też i w tamtych czasach,&amp;nbsp;przynajmniej&amp;nbsp;na mnie, do dziś&amp;nbsp;czuję się jego ofiarą, wracającą z imprezy sylwestrowej o dziewiątej wieczorem, przed dwunastą w nocy rzecz jasna. Bo tak i nie było odwołania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idiotyczne i bezpodstawne zakazy prowadzą do&amp;nbsp;kłamstwa&amp;nbsp;i kombinatorstwa- och, każde wakacje spędzałam na "obozie harcerskim", będącym naprawdę swobodną włóczęgą z kolegami po Bieszczadach. Wyjeżdżałam na "rajdy" w góry, spędzane cudownie&amp;nbsp; na nizinach,&amp;nbsp;wychodziłam&amp;nbsp;do koleżanki na "wspólną naukę" i randkowałam zawzięcie w ciemnych miejscach&amp;nbsp;paczkowskich&amp;nbsp;Plant. &amp;nbsp;Ależ &amp;nbsp;to były czasy...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłam wiecznie kontrolowana, a i tak&amp;nbsp;udawało&amp;nbsp;mi się wyrwać na wolność.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I co? Żyję, w ciążę w wieku 16 lat nie zaszłam, jestem za to samodzielna i zdolna do działania w ekstremalnych warunkach,&amp;nbsp;prawie&amp;nbsp;jak MacGywer.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Musiałam wypracować sobie nowy model rodzicielstwa, mocno osadzony na zaufaniu, rozmowach i wierze, że nauka nie idzie w las, oraz&amp;nbsp;na obserwacjach i poznaniu kręgów znajomych córek, a to są naprawdę fajne dzieciaki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam zaufanie do swojej starszej córki, to rozsądna, bardzo inteligentna istota. Wiadomo, że ciągle jest jeszcze gapą (wieczne zapominanie kluczy, ech...), w sprawach domowych leniem do kwadratu, ale wiadomo też, że nie zginie jak ciotka w Czechach, bo myśli, rozważa różne&amp;nbsp;możliwości&amp;nbsp; i wie, że o każdej&amp;nbsp;sprawie&amp;nbsp;może mi powiedzieć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O tym, że parę razy z ciekawości paliła skręta- też.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale nauka i przykład matki jednak nie idzie w las,&amp;nbsp;większość&amp;nbsp;jej koleżanek przepala urodę i szare komórki, ona nie pali i nie znosi papierosów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie upija się, nie kłamie, nie znika z domu w niewiadomym kierunku i zawsze stara się&amp;nbsp;odebrać&amp;nbsp;ode mnie telefon.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ponieważ sama doskonale pamiętam czasy swojej burzliwej młodości, to moja tolerancja dla jej poczynań jest ogromna i dopóki nic nie obudzi mojego niepokoju, pozwalam jej na szaleństwa młodości, bo i tak są one zaledwie ułamkiem tego co wyprawiałam ja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I dlatego, dlatego bardzo proszę- nie denerwujcie mojej Mamy dyskusjami na mój temat i temat moich dzieci. Ja z moich córek jestem&amp;nbsp;bardzo&amp;nbsp;dumna,&amp;nbsp;bardzo&amp;nbsp;je kocham i nie mam zamiaru być dla nich matką nadzorcą. A że Karolcia przyniosła na semestr jedynkę z chemii?&lt;br /&gt;Też miałam.&lt;br /&gt;I też w drugiej klasie liceum.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Genów nie oszukasz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-3015108122743809731?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/3015108122743809731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/rozwazania-okooblogowe.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3015108122743809731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3015108122743809731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/rozwazania-okooblogowe.html' title='Rozważania okołoblogowe.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5409307573285036795</id><published>2012-01-16T21:56:00.000+01:00</published><updated>2012-01-18T12:05:55.980+01:00</updated><title type='text'>Niespodzianka z fast foodem  w tle.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem mam chwilowe&amp;nbsp;przebłyski&amp;nbsp;geniuszu, dzięki którym poprawiam swój marny los.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Błysnęło mi dziś rano i przed wyjazdem do Sądu do Opola &amp;nbsp;postanowiłam tam&amp;nbsp;zadzwonić z niewinnym pytaniem, czy wyznaczona kilka tygodni temu na dzień dzisiejszy&amp;nbsp;rozprawa&amp;nbsp;odbędzie się planowo- moje długoletnie doświadczenie nauczyło mnie jednego - im dalej od Krakowa, im&amp;nbsp;bardziej&amp;nbsp;męcząca podróż, tym większe prawdopodobieństwo, że Sąd spotka plaga szerszeni, sędzia nagle zachoruje, ktoś zadzwoni z informacją o bombie, albo po prostu ot, tak.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale rześki głos pani sekretarki nie widział&amp;nbsp;przeciwwskazań&amp;nbsp;do mojego przyjazdu, ruszyłam więc z pieśnią Stinga na ustach CD i nadzieją na sukces.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozprawa nie odbyła się z powodów od Sądu niezależnych, a będących wyłącznie nędzną sprawką mojego przeciwnika procesowego, usiłującego tym nikczemnym sposobem odroczyć nieuchronną dla niego klęskę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zdziwiłam się więc specjalnie, wiadomo że w życiu mam pecha.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale byłam zła, oj zła. Bardzo, bardzo zła.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak zła, że jeszcze dłuuuugo za Opolem nadawałam koleżance vulgaris_aurorze do telefonu o moim nieszczęściu, bo jazda po autostradzie w padającym śniegu szczęściem wszak nie jest.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pewnym momencie zamajaczył mi za brudną szybą auta, &amp;nbsp;długo już pozbawioną przyjemności pieszczoty płynem do spryskiwacza- szyld KFC.&lt;br /&gt;Zapragnęłam ukojenia w postaci kawy i ciągle gadając &amp;nbsp;zaparkowałam, kątem oka rejestrując parkującego obok Lexusa, a tylko dlatego, że zwrócił moją&amp;nbsp;uwagę nadmiernie ekspresyjny facet w środku- uśmiechał się, puszczał oko, machał, robił wokół siebie dużo ruchu skierowanego w moim kierunku.&lt;br /&gt;Zdążyłam aurorze przekazać, że atakuje mnie&amp;nbsp;jakiś&amp;nbsp;maniak, że jestem na parkingu pod KFC między Opolem a Gliwicami, jakby co ma wezwać Policję (a facet już pukał w okienko), gdy... z bliska wydał mi się&amp;nbsp;podejrzanie i trochę jakby znajomy, wysiadłam i ... zanim zaczęłam krzyczeć i kopać go w miejsca wrażliwe, wpadłam mu w ramiona.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jaką frajdą jest spotkanie nie widzianego trzynaście &amp;nbsp;lat dawnego kolegi z LO.&lt;br /&gt;Zmienił się, ale to nieistotne- istotniejsze wszak jest to, że według niego nie zmieniłam się ja, co oczywiście niezwykle pogłaskało moją próżność, wypychając moje zmarszczki do góry i jakoś w zapomnienie spychając żałosny pierwotny sądowy powód mojej wizyty w KFC.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spędziliśmy na kawie i gliniastej bule z grilowanym kurczakiem przemiłą godzinę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gadka-szmatka, mnóstwo tematów, wymiana telefonów, umówienie się na wieczór w Krakowie, celem obejrzenia tego co udało mi się zrobić z zapyziałego strychu, wieczorne obejrzenie, ach, ach, och, och, pękałam z dumy, niech pierwszy rzuci cegłą z zaprawą ten, kto nie lubi być chwalony, spieprzony dzień zakończył się słodko i...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;... i czy nie są to igraszki losu?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mieszkamy 300 km od siebie, nie widzieliśmy się 13-cie &amp;nbsp;lat, żadne z nas nie lubi KFC, każdego tknął impuls, &amp;nbsp;by właśnie tam zjechać z autostrady, zaparkowaliśmy auta obok siebie w tym samym momencie, on myślał o kupnie strychu w Krakowie, ale nie miał&amp;nbsp;pojęcia&amp;nbsp;jak się do tego zabrać, spotkał mnie, pogadaliśmy &amp;nbsp;i &amp;nbsp;teraz już wie!&lt;br /&gt;A byliśmy tylko pionkami w grze szczegółowo zaplanowanej przez los.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5409307573285036795?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5409307573285036795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/niespodzianka-z-kurczakiem-w-tle.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5409307573285036795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5409307573285036795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/niespodzianka-z-kurczakiem-w-tle.html' title='Niespodzianka z fast foodem  w tle.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4816745135595228860</id><published>2012-01-14T13:50:00.000+01:00</published><updated>2012-01-14T17:25:13.962+01:00</updated><title type='text'>Pochwała lenistwa, czyli samo-usprawiedliwienie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mijają moje noce i dni, kolejna sobota, ale nie będę liczyć która to sobota życia za mną, wolę liczyć na to, że jeszcze wiele sobót przede mną.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trudno jednak intensywnie&amp;nbsp;przeżywać&amp;nbsp;każdą godzinę tak, jakby miała&amp;nbsp;być&amp;nbsp;godziną ostatnią.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Marnotrawienie czasu na działanie nic-nie-robieniem jest spędzaniem czasu przyjemnie i leniwie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak jak teraz, gdy siedzę na dole sama z kubkiem gęstej od ingrediencji herbaty, dzieci na górze ciągle śpią, &amp;nbsp;bo w soboty mogą spać ile im się tylko podoba, odkurzacz też jeszcze śpi, bo nie będę przecież buczeć im pod drzwiami, w&amp;nbsp;związku&amp;nbsp;z czym koty z&amp;nbsp;moich&amp;nbsp;kotów też śpią, śnieg pada w sposób absolutnie zachwycający, muszę jakoś odziać się i wyskoczyć na Kleparz po zakupy, ale tak bardzo mi się nie chce... Świadomość, że nie muszę się zmuszać jest jednak cudowna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj rodzinnie poszłyśmy do kina na &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Sherlock+Holmes%3A+Gra+cieni-2011-556864"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Sherlocka&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, klasyka gatunku, jak ktoś lubi, to niech idzie. Ja lubię.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jak do tego ogląda się błysk w oku &lt;span style="color: #990000;"&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/person/Robert.Downey.Jr"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Roberta&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;,&lt;/span&gt; to mhmmm... mniam, mniam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za dwadzieścia druga, czas zacząć dzień powstaniem z kanapy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po pierwsze kawa, po drugie spokojne jej wypicie, po trzecie zastanowienie się na kolejnymi czynnościami, czyli w tym celu znowu&amp;nbsp;muszę&amp;nbsp;usiąść na kanapie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uwielbiam wolne soboty!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;br /&gt;PS. Na poprawę humoru:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-toUDvOECNAE/TxGIzBkFRVI/AAAAAAAAAgo/uc6XVrEocbY/s1600/Stojak.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-toUDvOECNAE/TxGIzBkFRVI/AAAAAAAAAgo/uc6XVrEocbY/s320/Stojak.jpg" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-lWiDsQzU744/TxGI4qAxgRI/AAAAAAAAAgw/pwj9NI2Lw8A/s1600/stojak1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-lWiDsQzU744/TxGI4qAxgRI/AAAAAAAAAgw/pwj9NI2Lw8A/s320/stojak1.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4816745135595228860?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4816745135595228860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/pochwaa-lenistwa-czyli-samo.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4816745135595228860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4816745135595228860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/pochwaa-lenistwa-czyli-samo.html' title='Pochwała lenistwa, czyli samo-usprawiedliwienie.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-toUDvOECNAE/TxGIzBkFRVI/AAAAAAAAAgo/uc6XVrEocbY/s72-c/Stojak.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-6325627657307424147</id><published>2012-01-14T11:42:00.000+01:00</published><updated>2012-01-14T11:42:07.131+01:00</updated><title type='text'>Obwieszczenie wojenne.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z maili wyłania się przerażająca prawda- niektórzy z Was nie mogą&amp;nbsp;wejść&amp;nbsp;na bloga, nie mówiąc o czytaniu czy pisaniu komentarzy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z dużą dozą&amp;nbsp;prawdopodobieństwa&amp;nbsp;można przyjąć wstrząsającą prawdę- na mojego niewinnego bloga przeprowadzono zamach! &amp;nbsp;Wrogie mi środowiska nareszcie triumfują! Wojna?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ależ MY&amp;nbsp;jesteśmy nie do pobicia, instalujcie Google Chrome i będzie dobrze. Czyli git!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-6325627657307424147?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/6325627657307424147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/obwieszczenie-wojenne.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6325627657307424147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6325627657307424147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/obwieszczenie-wojenne.html' title='Obwieszczenie wojenne.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-614355498471345600</id><published>2012-01-13T16:00:00.002+01:00</published><updated>2012-01-13T16:08:19.219+01:00</updated><title type='text'>Zabiłam świąteczną atmosferę.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nareszcie&amp;nbsp;rozebrałam uschniętą choinkę, a szczęśliwe koty&amp;nbsp;rozwłóczyły po domu resztki&amp;nbsp;&amp;nbsp;anielskich włosów, zwanych w mniej cywilizowanych rejonach kraju lametą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tym samym symbol&amp;nbsp;świątecznej&amp;nbsp;atmosfery wylądował na śmietniku, następnym symbolem &amp;nbsp;będą żółte kurczaczki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zastanawiam się co zrobić z wyjątkowo paskudnym choinkowym stojakiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Historia jego nabycia była konsekwencją kupowania drzewka &amp;nbsp;wieczorem na Kleparzu, w ciemnościach, ale&amp;nbsp;przecież&amp;nbsp;pomimo nich dokładnie widziałam, że choinka jest prosta jak kij od miotły. Nie wiem jakich to socjotechnik użyli na&amp;nbsp;mnie&amp;nbsp;dwaj sprzedawcy- w każdym razie w domu okazało się, że choina pień ma wygięty w pytajnik i nie&amp;nbsp;może&amp;nbsp; złapać równowagi. Próba nabijania jej na stojak poprzez walenie w podłogę powiodła się tylko&amp;nbsp;częściowo- na stojak&amp;nbsp;nabiła się nawet bez specjalnego protestu, ale od&amp;nbsp;stojaka&amp;nbsp;odpadła jedna drewniana noga. Z trzech.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na dwóch drań stać nie chciał.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O wpół do&amp;nbsp;dziesiątej&amp;nbsp;wieczorem w przedwigilijną noc pojechałam z Karolcią na poszukiwanie stojaka,&amp;nbsp;znalazłyśmy ostatnią sztukę&amp;nbsp;w Realu, paskudztwo wyjątkowe, plastikowy, zielony statek kosmiczny na sześciu nogach z dziurą na pień &amp;nbsp;i trzema wielkimi śrubami do jego przykręcenia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ohyda! Ale wyjścia nie było.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nabyłam go więc z&amp;nbsp;największym&amp;nbsp;obrzydzeniem, nasadziłam choinkę, przykręciłam śrubami, stała krzywa jak nie przymierzając Torre Pendente, Bobcio przekonany, że to zabawka specjalnie dla niego, przewrócił ją w pierwszą noc, resztę swojego życia spędziła uwiązana na złotym &amp;nbsp;łańcuchu do wspornika półki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A dziś kończy swój żywot, rozebrana i wysuszona wygląda żałośnie, resztki anielskich włosów podkreślają jej nie-urodę, wciągnęłam ją po schodach na taras, a potem pofrunęła na ziemię, kto w ten sposób zabija choinkę podlega karze posiadania rozsypanych igieł, a worki do odkurzacza skończyły się właśnie dziś.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zostawić awaryjnie stojak, czy nie zostawić, oto jest pytanie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Takie oto zastępcze problemy targają mną w to piątkowe popołudnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warto czasem zająć się błahą sprawą stojaka, nadać jej ważność, puścić przodem w kolejce myśli i historii do rozwiązania.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A o wielkich problemach mojego świata pomyślę jutro. Albo pojutrze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-614355498471345600?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/614355498471345600/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/zabiam-swiateczna-atmosfere.html#comment-form' title='Komentarze (35)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/614355498471345600'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/614355498471345600'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/zabiam-swiateczna-atmosfere.html' title='Zabiłam świąteczną atmosferę.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>35</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4360320286083407191</id><published>2012-01-13T03:29:00.002+01:00</published><updated>2012-01-14T00:10:10.537+01:00</updated><title type='text'>Po północy  w Krakowie.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/ZGwDYBWEDSc/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ZGwDYBWEDSc&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/ZGwDYBWEDSc&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po bezskutecznym maltretowaniu łóżka&amp;nbsp;przewracaniem&amp;nbsp;się z boku na bok, po dręczeniu kołdry naciąganiem na wszystkie strony, po znęcaniu się nad poduszką, wstałam, wzięłam prysznic i oto mam przed sobą kilka godzin do zagospodarowania, przy czym akurat chęć wykonywania leżących odłogiem czynności domowych jest głęboko uśpiona. Włączyłam sobie płytę z Evą Cassidy, cisza w domu łagodnie niesie muzykę prosto we mnie,&amp;nbsp;półleżę&amp;nbsp;na kanapie i gdyby nie konieczność porannej pracy, byłabym spokojna i szczęśliwa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pakiecie z bezsenną nocą przychodzi jednak brak&amp;nbsp;koncentracji&amp;nbsp;i podkrążone oczy, odporne na korektor i krem, ale pomyślę o tym rano.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiejący mocno wiatr wali w okna deszczem ze śniegiem, budzi tym czujność psa, &amp;nbsp;koty pozostają obojętne. Czajnik szumi zapowiedzią &amp;nbsp;herbaty porzeczkowej z kardamonem, będzie gęsta od miodu, cytryny i imbiru, zestaw godny przerazić każdego&amp;nbsp;wytrawnego smakosza herbaty, a dla mnie najlepszy na zimną zaokiennie noc.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nocowanie-harcowanie czas zacząć, nałożę sobie na twarz zieloną maseczkę, lubię zrobić z siebie upiora, bo efekt jest tego wart.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ech, jak to uwielbiam-gruby szlafrok, zieloną maseczkę, skarpetki na nogach, muzykę, pled, książkę i ciepłe światło lampy, w sumie wychodzi najprzytulniejszy zestaw na taką noc.&lt;br /&gt;Z braku laku, oczywiście.&lt;br /&gt;Ale z drugiej strony lak wykluczałby takie noce i otwarte paradowanie w ulubionej maseczce..., bo jeżeli chodzi o maseczki, zwłaszcza zielone, to lepiej zejść do podziemia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4360320286083407191?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4360320286083407191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/o-trzeciej-w-nocy-w-krakowie.html#comment-form' title='Komentarze (33)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4360320286083407191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4360320286083407191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/o-trzeciej-w-nocy-w-krakowie.html' title='Po północy  w Krakowie.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>33</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-2806466608490306302</id><published>2012-01-12T22:02:00.004+01:00</published><updated>2012-01-12T22:32:38.337+01:00</updated><title type='text'>Wirus?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy macie&amp;nbsp;problemy&amp;nbsp;z wejściem do komentarzy na blogu, nie mówiąc o napisaniu&amp;nbsp;komentarza?&lt;br /&gt;I czy da się odczytać komentarze pod poprzednimi notkami?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dajcie mi znać&amp;nbsp;uprzejmie&amp;nbsp;donosząc:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-2806466608490306302?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/2806466608490306302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/wirus.html#comment-form' title='Komentarze (39)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2806466608490306302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2806466608490306302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/wirus.html' title='Wirus?'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>39</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-6244248871451881279</id><published>2012-01-11T14:04:00.009+01:00</published><updated>2012-01-11T14:42:45.141+01:00</updated><title type='text'>Nie wiadomo skąd,  przybłąkał się- nieproszony...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie mam dziś ochoty na pisanie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pracuję, stos na biurku znowu płonie z pilności-do-załatwienia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzień trochę melancholijny, szary i jakiś taki mało życzliwy.&lt;br /&gt;Trzeba dać mu odpór, koncentruję więc siły, przetasowuję oddziały, wydaję rozkaz przetrwania, wzmacniam nadwątlone morale kawą z mlekiem, czasem wszystkiego jest dużo za dużo, czasem&amp;nbsp;niczego&amp;nbsp;nie ma, jestem widocznie skazana na chroniczny brak równowagi, to moja choroba przewlekła bez możliwości refundacji kosztów jej leczenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A co na to Lec?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Najstraszniejszym jest, kiedy jest się samotnym we własnym wnętrzu.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jestem smutna bez specjalnego uzasadnienia,&lt;br /&gt;smutkiem najgorszym, przybłędą smutkowym,&lt;br /&gt;co to wchodzi bez pukania i zabiera energię,&lt;br /&gt;jestem też trochę bledsza,&lt;br /&gt;trochę bardziej milcząca,&lt;br /&gt;(ale na obiad &amp;nbsp;dla dzieci zrobiłam lazanię ze szpinakiem, a na wieczorną kolację z echoes nałożę złoty puder),&lt;br /&gt;jeszcze tak nie było, żeby nie było,&lt;br /&gt;wszystko mija, nawet najdłuższa żmija,&lt;br /&gt;ej- wszystkie mantry moje, przywołuję was do porządku!&lt;br /&gt;Pomamrotać mi tu do ucha!&lt;br /&gt;I od środka do serca.&lt;br /&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana; font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-6244248871451881279?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/6244248871451881279/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/nie-wiadomo-skad-przybaka-sie.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6244248871451881279'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6244248871451881279'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/nie-wiadomo-skad-przybaka-sie.html' title='Nie wiadomo skąd,  przybłąkał się- nieproszony...'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-924737315266170858</id><published>2012-01-10T23:02:00.006+01:00</published><updated>2012-01-11T00:51:06.361+01:00</updated><title type='text'>Notka z artykułami mieszanymi.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś zrobiłam to, co powinnam zrobić już dawno.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;USG w ... no właśnie w ... tam, zimne, brrr! Drugie USG wyżej też, na szczęście cieplejsze, mammografię, badania- jakie to wiadomo- spłynęło we mnie poczucie ulgi i noszę je w sobie do teraz z wielką przyjemnością.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uff... no bo dlaczego nie ja? Poczucie ulgi kosztowało 450 złotych, ale było to najlepiej wydane 450 złotych w ostatnim czasie. Mogę więc spokojnie planować przyszłość i właśnie kupuję osiem biletów &amp;nbsp;na &lt;a href="http://www.eventim.pl/pl/bilety/coldplay-warszawa-stadion-narodowy-112065/event.html"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;koncert Coldplay&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; we wrześniu w Warszawie. Moje córki &amp;nbsp;z pewnością oddalą się ode mnie na bezpieczną odległość, żeby nikt nas ze sobą nie powiązał, a ja z D. sobie poszaleję, a co! Za osiem miesięcy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W&amp;nbsp;związku&amp;nbsp;z powyższym mam do Ciebie pytanie: kiedy ostatnio&amp;nbsp;robiłaś&amp;nbsp;sobie&amp;nbsp;dokładne&amp;nbsp;badania, USG, mammografię, cytologię, no kiedy? Tak, Ciebie pytam, Ciebie! Ciebie, którą czasem bez powodu coś boli.&lt;br /&gt;Nie chowaj się za monitorem, tylko jutro marsz do rejestracji!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A dziś dostałam maila, który był dla mnie przemiłą niespodzianką.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na pewno mało kto z Was pamięta &lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2010/05/chaotyczna-opowiesc-o-wczorajszym-dniu.html#comment-form"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;ten dzień.&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem był &lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2010/05/powodzianie-w-kocim-raju-u-dagmary_20.html#comment-form"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;raport filmowy.&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem parę &lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2010/05/sprawy-kocie.html#comment-form"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;słit foci.&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A potem tylko wiadomość, że koty zamieszkały w domu z ogrodem, u ludzi prześwietlonych przez D. do piątego pokolenia wstecz, aż&amp;nbsp;dziwne,&amp;nbsp;&amp;nbsp;że nie zatrudnia w tym celu wywiadu gospodarczo-obyczajowego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Minęło ponad półtora roku i dziś dostałam maila:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="background-color: white; text-align: -webkit-auto;"&gt;&lt;i&gt;Witam, Pozwoliłam sobie do Pani napisać po tym, jak od Pani Dagmary otrzymałam namiary na Pani bloga. Jesteśmy z mężem szczęśliwymi posiadaczami dwóch kotów powodzian. Mają się świetnie. Są zdrowymi i silnymi kotami. Są moim oczkiem w głowie, rozpieszczane do granic możliwości :) Czytając wpis z 19 maja 2010 bardzo się wzruszyłam i nie mogłam do Pani nie napisać. Poza tą historią pozwoliłam sobie poczytać inne wpisy. Pisane wyśmienicie! Chce się czytać bez końca! Jednym tchem! Bardzo dziękuję za uratowanie tych dwóch kruszyn. Ma Pani wielkie serce! Życzę Pani wszystkiego najlepszego, Pozdrawiam Beata&lt;/i&gt;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="background-color: white; text-align: -webkit-auto;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; font-family: Verdana, sans-serif; text-align: -webkit-auto;"&gt;Kilka ostatnich zdań z tego maila jest grubą, acz miłą &amp;nbsp;przesadą, ale co najważniejsze, &amp;nbsp;dostałam to:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; text-align: -webkit-auto;"&gt;&lt;span style="font-family: 'times new roman', 'new york', times, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7uTFZY9HqLU/Twyzdh91rSI/AAAAAAAAAgI/7LIWOVuKlPY/s1600/DSC01835.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-7uTFZY9HqLU/Twyzdh91rSI/AAAAAAAAAgI/7LIWOVuKlPY/s320/DSC01835.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6VJMxXYd8hs/Twyzip_miwI/AAAAAAAAAgQ/AtCvHX1ykAk/s1600/DSC01770.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-6VJMxXYd8hs/Twyzip_miwI/AAAAAAAAAgQ/AtCvHX1ykAk/s320/DSC01770.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-zr-CK9jI0ew/TwyznKtDaNI/AAAAAAAAAgY/M41RqC4hZx8/s1600/DSC01749.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-zr-CK9jI0ew/TwyznKtDaNI/AAAAAAAAAgY/M41RqC4hZx8/s320/DSC01749.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dZewJ6I0EsE/Twyzr5BKFQI/AAAAAAAAAgg/-FHjiNhk4cY/s1600/DSC01777.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-dZewJ6I0EsE/Twyzr5BKFQI/AAAAAAAAAgg/-FHjiNhk4cY/s320/DSC01777.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; text-align: -webkit-auto;"&gt;&lt;span style="font-family: 'times new roman', 'new york', times, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; font-family: Verdana, sans-serif; text-align: -webkit-auto;"&gt;Poczułam się jak matka, której dzieci po&amp;nbsp;długiej&amp;nbsp;podróży wróciły szczęśliwie do domu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; font-family: Verdana, sans-serif; text-align: -webkit-auto;"&gt;Moje maleństwa! Jak wyrosły! I jakie mają inteligentne mordki! I jakie oczy!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white; font-family: Verdana, sans-serif; text-align: -webkit-auto;"&gt;I jakie podobne do tatusia!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; font-family: Verdana, sans-serif; text-align: -webkit-auto;"&gt;A ogonki to zupełnie po mamusi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; font-family: Verdana, sans-serif; text-align: -webkit-auto;"&gt;:)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; font-family: Verdana, sans-serif; text-align: -webkit-auto;"&gt;Li.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-924737315266170858?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/924737315266170858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/notka-z-artykuami-mieszanymi.html#comment-form' title='Komentarze (46)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/924737315266170858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/924737315266170858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/notka-z-artykuami-mieszanymi.html' title='Notka z artykułami mieszanymi.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-7uTFZY9HqLU/Twyzdh91rSI/AAAAAAAAAgI/7LIWOVuKlPY/s72-c/DSC01835.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>46</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-2385888325596851136</id><published>2012-01-10T08:40:00.005+01:00</published><updated>2012-01-10T09:01:50.937+01:00</updated><title type='text'>Przyjemność jest priorytetem.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłam wczoraj na świetnym koncercie, w&amp;nbsp;Auditorium&amp;nbsp;Maximum UJ, &lt;a href="http://www.karnet.krakow.pl/aktualnosci/inne-koncerty/65/koncert-noworoczny-aptekarzy_14311.html"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Koncert Noworoczny Aptekarzy, &lt;/span&gt;&lt;/a&gt;prowadzony przez&amp;nbsp;Bogusława&amp;nbsp;Kaczyńskiego. Anegdotki i zajmujące opowieści prowadzącego wydłużyły koncert do czterech i pół godzin, ale była to czysta przyjemność z &amp;nbsp;dreszczami&amp;nbsp;wzruszenia, bo muzyka i arie&amp;nbsp;operowe&amp;nbsp;były piękne. Zaproszenie dostałam jak to zwykle przez przypadek i z czystej życzliwości dla mnie pewnego zaproszonego ważnego&amp;nbsp;gościa, który iść nie mógł, ale za to miał podwójne miejsce w drugim rzędzie na&amp;nbsp;samym&amp;nbsp;środku, nigdy jeszcze na&amp;nbsp;takim&amp;nbsp;koncercie nie siedziałam tak blisko, mogłam oglądać swobodnie plomby pewnego tenora.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po sobotnim teatrze czuję się nasycona wysoką kulturą jak gąbka wodą, jutro dla&amp;nbsp;równowagi&amp;nbsp;idę na Sherlocka Holmes'a.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dostarczanie sobie przyjemności i przyjemnych wzruszeń jest warunkiem zachowania względnej równowagi w tym nieprzyjemnym życiu. Są jednak momenty, gdy pozytywne naładowanie nie wystarczy, bo ilość nieprzyjemności na tyle niebezpiecznie podnosi poziom życiowego wkurzenia, że nie&amp;nbsp;pozostaje&amp;nbsp;nic innego, jak iść w drugą stronę, odstąpić, nie reagować, zająć się czymś innym, mieć to w nosie, a przy okazji dziwić się, że komuś się chce wchodzić do mnie i próbować&amp;nbsp;zatruwać&amp;nbsp;mi życie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O tym, że polski internet to szambo wie cały świat.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na moim blogu szambiarze zaczynają czuć się zbyt swobodnie, widocznie za mało zdecydowanie dusiłam zarazę w zarodku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W związku z tym ogłaszam,&amp;nbsp;zmianę&amp;nbsp;polityki komentarzowej. Do tej pory, poza skierowanymi w moim kierunku wulgarnymi wyzwiskami &amp;nbsp;przepuszczałam wszystkie komentarze, bo sama organicznie nie znoszę cenzury.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozwalacie sobie jednak na zbyt wiele.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chamstwa,&amp;nbsp;wścibstwa, pouczań przez nieznajomych, ocen na podstawie tak minimalnych wycinków rzeczywistości jakim są wpisy na blogu, obrażania moich czytelników, nietolerancji, polskiego kołtuństwa, moherowych beretów, zaściankowości, dulszczyzny i innych odmian polskiego przeciętnego użytkownika internetu nie będę tolerować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wynocha stąd (wersja wytworna: uprzejmie proszę o opuszczenie tego miejsca), czytanie mnie nie jest obowiązkowe, tu obowiązuje lekkość formy i przyjemność ze wzajemnego kontaktu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z Państwem opisanym powyżej &amp;nbsp;przyjemności brak.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Będę kasować, będę kasować, lalalala... Przez szacunek dla siebie i dla moich prawdziwych czytelników, tych którzy patrzą w tym samym kierunku i chcą miło pogadać, czy &amp;nbsp;pospierać się w poszanowaniu racji innych.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-2385888325596851136?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/2385888325596851136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/przyjemnosc-jest-priorytetem.html#comment-form' title='Komentarze (49)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2385888325596851136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2385888325596851136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/przyjemnosc-jest-priorytetem.html' title='Przyjemność jest priorytetem.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>49</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-2691207757247150324</id><published>2012-01-09T10:37:00.001+01:00</published><updated>2012-01-09T17:36:56.274+01:00</updated><title type='text'>Wojna religijna.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Moje młodsze dziecko żąda wypisania z lekcji religii.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Pan od religii jest wyjątkowo niemiły, zadaje bardzo dużo modlitw do nauczenia się na pamięć, a odkąd weszłam z nim w malutki konflikt, &amp;nbsp;tępi Guśkę skutecznie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Na semestr postawił jej tróję, to jedyna trója w całej klasie, nie mówiąc o tym, że jedyna trója u mojego dziecka! I tak oto mamy do czynienia z cudem nagłego zgłupienia, bo do &amp;nbsp;feralnego momentu mojego spotkania się z nim dziecko miało piątkę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Konflikt miał podłoże wcale nie religijne, żadne&amp;nbsp;cuius regio, eius religio&lt;span style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;,&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;poszło o mojego psa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Choć&amp;nbsp;wszystkie&amp;nbsp;stworzenia&amp;nbsp;boskie zasługują na szacunek, a pogląd ten prezentował już Święty&amp;nbsp;Franciszek, mój pies-mały, pogodny i na smyczy, zmuszony przeze mnie do spaceru&amp;nbsp;do szkoły przez zapominalstwo Młodszej (mama błagam Cię&amp;nbsp;przynieś&amp;nbsp;mi zeszyt od religii, bo dostanę jedynkę!) został potraktowany jak siła nieczysta, niemalże siarką i wodą święconą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Pan od religii na jego widok, a może i mój, dostał szału wcale nie religijnego, a ja potraktowałam go jak natrętnego woźnego, bo skąd mogłam wiedzieć, że ten plujący i miotający się w obecności mojego psa człowieczek, &amp;nbsp;w wiszących dramatycznie na tyłku spodniach, wyraźnie niezrównoważony, histerycznie krzyczący, że "mam natychmiast opuścić z tym zwierzęciem budynek&amp;nbsp;szkoły"&amp;nbsp;&amp;nbsp;jest panem od religii, amen. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Na plus można mu policzyć, że lojalnie uprzedził Gusię, iż będzie cierpieć za matkę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Jej własny, prywatny krzyż.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Nie ma to jak skutecznie zniechęcać dzieci do religii w tym katolickim kraju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Bo przecież u nas, w Polsze same dobre ludzie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Religijne, sunące do kościoła przewietrzyć futra&amp;nbsp; i niedzielne palta,&amp;nbsp;pełne miłości do świata ludzi i&amp;nbsp;zwierząt, empatyczne i nakierowane na pomoc drugiemu człowiekowi.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Istny&amp;nbsp;raj na ziemi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;I dlatego zupełnie poważnie rozważam prośbę dziecka, bo hipokryzja jest mi daleka, do kościoła nie chodzę, nie ma mnie w spisie parafialnych owieczek pod nowym adresem, Starsza już przetarła w tej materii szlaki i czy nie lubiana przez dzieci religia w szkole spowoduje, że moja córka będzie lepszym człowiekiem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Nie sądzę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Li.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-2691207757247150324?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/2691207757247150324/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/wojna-religijna.html#comment-form' title='Komentarze (82)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2691207757247150324'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2691207757247150324'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/wojna-religijna.html' title='Wojna religijna.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>82</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-1025643915746030695</id><published>2012-01-08T19:34:00.002+01:00</published><updated>2012-01-08T23:18:23.913+01:00</updated><title type='text'>K...r...a.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdybym miała opisać targające mną uczucia po otwarciu drzwi do domu, to napisałabym &amp;nbsp;moją najkrótszą do tej pory notkę: kurwa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kurwa, kurwa, kurwa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nic bardziej adekwatnego nie ciśnie mi się na me wszak &amp;nbsp;nie wulgarne usta.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poimprezowy bajzel ledwo tknięty mopem, w mojej wypieszczonej łazience pety w umywalce, zużyte ulubione perfumy, rozlany jakiś alkohol i ogólny obraz nędzy i rozpaczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Starsza najwidoczniej straciła kontrolę nad sytuacją, choć&amp;nbsp;jakieś&amp;nbsp;przejawy wprowadzenia porządku i regulaminu imprezy można zauważyć- na secesyjnym lustrze pozostał napisany rozmazaną szminką nakaz rzygania do sedesu, a nie do umywalki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oj, policzę się z towarzystwem jak tylko mi wpadną w ręce, choć doświadczenie w tej materii podpowiada mi, że przez najbliższe tygodnie będą omijać nasz dom&amp;nbsp;szerokim&amp;nbsp;łukiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ukochana córka ma szczęście, że nie ma jej w domu, dziś jest pierwszy dzień w swojej nowej weekendowej pracy, dostała ode mnie tylko&amp;nbsp;kipiącego złością&amp;nbsp;&amp;nbsp;sms-a.&lt;br /&gt;Uch!!! Ale&amp;nbsp;jestem&amp;nbsp;zła!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(Z drugiej strony zyskałam&amp;nbsp;pretekst&amp;nbsp;do zakazu imprez do końca roku).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piję&amp;nbsp;zieloną&amp;nbsp;herbatę dla spokojności i staram się nie rozglądać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko ja i ekran monitora.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobrze, że miałam taki udany weekend, jakoś zamortyzował obecny szok.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(Teraz mówię sobie soczyście, to co mam ochotę napisać, ale czytają mnie różni tacy wrażliwi... poprzestanę na mamrotaniu pod nosem...)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-1025643915746030695?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/1025643915746030695/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/kra.html#comment-form' title='Komentarze (68)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1025643915746030695'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1025643915746030695'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/kra.html' title='K...r...a.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>68</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4112346195572168467</id><published>2012-01-08T00:53:00.000+01:00</published><updated>2012-01-08T01:47:55.433+01:00</updated><title type='text'>Notka sprawozdawcza.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postanowiłyśmy&amp;nbsp;z D. jak najczęściej powtarzać takie weekendy jak ten.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Raz w&amp;nbsp;Konstancinie, raz w Krakowie. Wszystko jest na tak: żadnego spinania się, obopólna pochwała sobotniego lenistwa, każdy robi to na co ma ochotę, a gdy robimy coś razem, to nam wychodzi.&lt;br /&gt;Nasze córki przykleiły się do&amp;nbsp;siebie&amp;nbsp;już parę miesięcy temu i klej między nimi &amp;nbsp;trzyma coraz mocniej, co nas cieszy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spędziłyśmy razem z dziećmi świetny wieczór, najpierw w Teatrze Komedia na sztuce &lt;a href="http://www.teatrkomedia.pl/engineHTML.php?id=32"&gt;"Nikt nie jest doskonały"&lt;/a&gt;, pośmiałyśmy się z oczywistości, ale fajnych, potem poszłyśmy na kolację do "El Popo", umówiłam się tam z Kaśką-aurorą i jej znajomymi, też przyjechała na weekend do Warszawy.&lt;br /&gt;A teraz siedzimy już w domu nad zieloną herbatą, rozmawiamy leniwie każda znad swojego laptopa, w tle piosenki Grechuty, obok mruczące koty, jestem zwyczajnie szczęśliwa, zrelaksowana i zachwycona.&lt;br /&gt;Można przypadkiem na swojej drodze spotkać człowieka, z którym nagle pasujesz jak puzzel, bez bagażu wspólnych znajomych, bez towarzyskiej&amp;nbsp;przeszłości, ale za to z ogromną chęcią budowania przyjacielskiej &amp;nbsp;przyszłości i tkania planów spotkań. I ten ktoś, z kim tak dobrze się milczy i tak dobrze się gada, ma dom,&lt;br /&gt;w którym czujesz się jak u siebie,&amp;nbsp;pełen&amp;nbsp;obrazów, książek i figurek kotów.&lt;br /&gt;To ktoś, kto też mówi, że noc jest najpiękniejszą porą dnia, lubi granice światła stojącej lampy i rubinowe iskry w lampce wina.&lt;br /&gt;I do tego ten ktoś potrafi realizować swoje marzenia, ma w związku z tym własny, oliwny gaj w Toskanii,&amp;nbsp;niczego&amp;nbsp;się nie boi, myśli pozytywnie i zawsze z wersją optymistyczną, świetnie gotuje i jeździ jak rajdowiec&lt;br /&gt;Kocham takie kobiety, kocham!&lt;br /&gt;Li.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4112346195572168467?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4112346195572168467/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/notka-sprawozdawcza.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4112346195572168467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4112346195572168467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/notka-sprawozdawcza.html' title='Notka sprawozdawcza.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-6424751863694635602</id><published>2012-01-07T12:06:00.001+01:00</published><updated>2012-01-07T17:11:14.626+01:00</updated><title type='text'>Pozdrowienia z Konstancina.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I nawet w weekend można być na wakacjach!&lt;br /&gt;Za oknem stoją konstancińskie, majestatyczne&amp;nbsp;stare sosny, a wśród nich wcale nie majestatycznie śmigają wiewiórki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym domu nikt wcześnie nie wstaje, a kawa najlepiej pachnie w samo południe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Leniwie jest i cudownie jest, może&amp;nbsp;dlatego&amp;nbsp;z zupełnie nie matczyną obojętnością przyjęłam od Starszej wiadomość, że w naszym domu o drugiej w nocy była Policja, a mandat za zakłócanie ciszy nocnej zbyt&amp;nbsp;głośną&amp;nbsp;muzyką wyniósł 500 złotych. Gorące prośby i stosowanie rozmaitych sposobów na&amp;nbsp;zmiękczenie policjantów zmniejszyły mandacik do 200&amp;nbsp;złotych, nieletni się zrzucili, a ja mogę mieć tylko nadzieję, że&amp;nbsp;dalszych konsekwencji nie będzie.&lt;br /&gt;(Nawiasem mówiąc-ciekawe, kto wezwał Policję? Nie sądzę, by ktoś z kamienicy, chyba że przekroczona została granica sąsiedzkiej wytrzymałości!)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale tym samym osiemnaste urodziny kolegi Karolci organizowane w naszym domu zyskały godną osiemnastki historię.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mnie tam jednak nie ma i nie mam zamiaru przejmować się historiami krakowskimi, gdy jestem pod innym niebem, wieczorem idziemy do Teatru Komedia, wino jest doskonałe i wszystko inne też, nie mówiąc o czterech fantastycznych kotach i mopsie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz siedząc w przytulnej kuchni, &amp;nbsp;patrzę jak D. przygotowuje zupę-krem z cukinii, nasze córki zajmują się sobą, koty snują się między nogami, przed nami jeszcze dwadzieścia wspólnych godzin.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tym mam zamiar cieszyć się &amp;nbsp;beztrosko, bez żadnych&amp;nbsp;głębszych&amp;nbsp;myśli.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-6424751863694635602?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/6424751863694635602/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/pozdrowienia-z-konstancina.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6424751863694635602'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6424751863694635602'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/pozdrowienia-z-konstancina.html' title='Pozdrowienia z Konstancina.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-6749690679950984690</id><published>2012-01-06T09:29:00.000+01:00</published><updated>2012-01-06T09:29:19.513+01:00</updated><title type='text'>Koniec afery, zaczyna się weekend.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chustka usunęła stronę z nazwiskami darczyńców, widocznie zrobił się wokół niej niepotrzebny szum.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem jednak jeden kamień uruchamia lawinę, &amp;nbsp;trzepot skrzydeł motyla gigantyczne fale, a cel uświęca środki. Mam wielką nadzieję, że moja wczorajsza "awanturująca się" notka pozostawi po sobie konkretny, materialny wymiar. Pamiętajcie więc, że warto pomagać, a ja pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim zabieram się do sprzątania, za trzy godziny mam pociąg, nie chce mi się jechać jak jasny gwint, co tylko jest dowodem na to, że będzie świetnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bądźcie niegrzeczni jak tylko się da!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-6749690679950984690?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/6749690679950984690/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/koniec-afery-zaczyna-sie-weekend.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6749690679950984690'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6749690679950984690'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/koniec-afery-zaczyna-sie-weekend.html' title='Koniec afery, zaczyna się weekend.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4963827477104148652</id><published>2012-01-06T00:15:00.003+01:00</published><updated>2012-01-06T00:15:46.537+01:00</updated><title type='text'>Może się zabawimy?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zróbmy coś z tym wieczorem, znowu nie zasnę przez pseudoefedrynę, nastawiłam pranie, zmywarkę, leniwie pakuję walizkę, daję Starszej milion instrukcji co do jutrzejszej imprezy, &amp;nbsp;z których ona sobie nic nie robi, może porozmawiamy o głupotach, bo te poważne tematy wpadają&amp;nbsp;razem&amp;nbsp;z nami w różne doły i depresje, a tu przecież przed nami znowu wolne od pracy dni!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przynajmniej trzeba spróbować odnaleźć w tym trochę radości!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może popiszemy jakieś śmieszne kawały, albo porozmawiamy o swoich najbardziej nieudanych randkach, albo... piszcie, piszcie cokolwiek, pod najbardziej zwariowanymi nickami!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4963827477104148652?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4963827477104148652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/moze-sie-zabawimy.html#comment-form' title='Komentarze (120)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4963827477104148652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4963827477104148652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/moze-sie-zabawimy.html' title='Może się zabawimy?'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>120</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-3804224565018495541</id><published>2012-01-05T12:01:00.000+01:00</published><updated>2012-01-07T17:31:22.418+01:00</updated><title type='text'>Do moich Czytelników!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Być może powinnam tę notkę napisać bardziej delikatnie, albo w ogóle nic nie pisać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siedzieć cicho i przeżuwać w samotności&amp;nbsp;potężne,&amp;nbsp;gigantyczne&amp;nbsp;rozczarowanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tja... może powinnam się zamknąć i udawać, że nie ma problemu...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gryzie mnie to jednak i boli, boli, cholernie boli!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chustka opublikowała &amp;nbsp;otrzymaną z Fundacji listę z&amp;nbsp;nazwiskami&amp;nbsp;osób, które wsparły jej leczenie, z danymi na dzień 22 grudnia 2011 roku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomijając moją radość na widok nazwisk Uli, Elżbiety, Kaśki, Ady, Joli- moich koleżanek (i kuzynki, droga kuzynko) z reala, kilku nazwisk moich Czytelników, które znam, to ogarnął mnie smutek z powodu braków, potężnych braków.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ok, nie chcecie wpłacać, to nie wpłacajcie. Ale nie piszcie, że wpłaciliście/ wpłacicie/ będziecie wpłacać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chustkę czyta regularnie kilka tysięcy osób, mnie codziennie w porywach do 1800, dlaczego tak trudno jest Wam pomóc małą wpłatą, gdzie suma tych małych wpłat da ogromną kwotę? Nie stać Was na 5 złotych?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ja zobaczyłam nazwisko mojej Czytelniczki Kaśki,&amp;nbsp;samotnej&amp;nbsp;matki dwójki dzieci, która codziennie walczy o przetrwanie. Potrafiła podzielić się nawet tym, czego jej tak na co dzień brakuje. Kinga i Jadwiga- dwie emerytki też.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytacie mnie, bo lubicie/nie lubicie, staram się pisać dla Was, nawet jak mi się cholernie nie chce, ten blog jest częścią mojego życia i paradoksalnie Waszego też, &amp;nbsp;ludzie!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czego Wy nie robicie! Wiecie czego? Nie używacie wyobraźni i nie potraficie postawić na miejscu Joanny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rak nie wybiera, ene-due-rike-fake- na kogo wypadnie na tego bęc, dziś Ona, jutro Ty.&lt;br /&gt;I może JUTRO &amp;nbsp;to dla Ciebie, znając realia polskiej ochrony zdrowia będziemy zbierać drobne kwoty, które pomogą ratować Twoje życie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;WCZORAJ była &lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2009/09/ilonka-odesza.html#comment-form"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;&lt;b&gt;Ilonka&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Przez pamięć dla Niej, moją tęsknotę, ciągle niezagojone rany żalu, dramat mojego brata i Jej Rodziców piszę do Was te słowa, nawet jakby niektórzy z Was mieli się poczuć się dotknięci. I się obrazić. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zależy mi na tym, by czytali mnie ludzie niewrażliwi na cudze nieszczęście.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zależy mi na pustej popularności.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest mi zwyczajnie smutno, jestem rozczarowana, a moje zaufanie do ludzi znowu gra mi na nosie- ech Ty głupia, naiwna Moniu, zawsze dajesz się zrobić w konia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(Od razu uprzedzając ewentualny zarzut, że nie ma tam mojego nazwiska- kilka dni temu po raz pierwszy wpłaciłam na konto fundacji, wcześniej Chustka dostała ode mnie pieniądze bezpośrednio do rąk własnych (i od Basi z LA, przesłane na mojego Pay-pala, &amp;nbsp;też:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Reasumując- cholera jasna psiakrew, wpłacajcie po 5 złotych, ale wpłacajcie!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo dłużej tego nie zniese!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-3804224565018495541?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/3804224565018495541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/do-moich-czytelnikow.html#comment-form' title='Komentarze (85)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3804224565018495541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3804224565018495541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/do-moich-czytelnikow.html' title='Do moich Czytelników!'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>85</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-6496496709285019683</id><published>2012-01-04T19:31:00.000+01:00</published><updated>2012-01-04T21:20:24.679+01:00</updated><title type='text'>Smęcę, ergo sum.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś chodziłam tak nabuzowana, że w mojej obecności spaliły się cztery żarówki.&lt;br /&gt;Ma się tę moc!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nabuzowanie sztucznie napędzane pseudoefedryną z syropów przeciwkaszlowych powoduje nocną bezsenność i ogólne wkurzenie na świat.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lepiej mnie nie tykać, bo wybucham jak tani szampan w sylwestrową noc.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale są i jasne punkty w najbliższej przyszłości, kupiłam już bilety na pociąg do Warszawy, będę mieć z Gusią cudowny weekend, nie może być inaczej.&lt;br /&gt;Starsza w&amp;nbsp;czasie&amp;nbsp;mojej&amp;nbsp;nieobecności&amp;nbsp;organizuje imprezę, na razie wypieram z siebie tę myśl.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas jest beznadziejny z lejącym deszczem i plusową temperaturą, trzeba &amp;nbsp;trochę pokreować rzeczywistość, by nie wpaść w szarości marazmu i zniechęcające smuty.&lt;br /&gt;Podkręcam więc głośno muzykę, robię sałatkę z dużą ilością avocado i rukoli, wlewam w siebie litry herbaty z imbirem i zaprawdę powiadam Wam: cholernie trudno mieć dobry nastrój, gdy wszystko temu&amp;nbsp;przeczy, ale jak &amp;nbsp;sama&amp;nbsp;siebie&amp;nbsp;nie&amp;nbsp;przekonam, że jestem w dobrym humorze, to kto mi pomoże?&lt;br /&gt;Ogół wokół mnie kwęka i stęka, narzekanie stało się obowiązkowe jak oddychanie, nastąpił nagły wysyp pesymistów, a optymiści zeszli do podziemia.&lt;br /&gt;Jutro idę do fryzjera, a wieczorem do ulubionej Magdy kosmetyczki, moje brwi zamiast jaskółczych skrzydeł przypominają smętne skrzydła zabiedzonej wrony, &amp;nbsp;czas nadać im blasku godnego wizyty w stolicy.&lt;br /&gt;A co na to Lec?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Rzeczywistość można zmienić, fikcję trzeba na nowo wymyślać.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-6496496709285019683?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/6496496709285019683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/smece-wiec-jestem.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6496496709285019683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6496496709285019683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/smece-wiec-jestem.html' title='Smęcę, ergo sum.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-8587133487907576422</id><published>2012-01-03T21:15:00.002+01:00</published><updated>2012-01-03T21:34:40.537+01:00</updated><title type='text'>Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po ostatnich szarościach, dziś nareszcie zobaczyłam błękitne niebo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiało, powietrze było morowe, kaszel&amp;nbsp;znowu&amp;nbsp;powrócił w pełnej gamie odrażających dźwięków, gardło &amp;nbsp;na nowo &amp;nbsp;podrapało się od środka, a jednak poczułam się&amp;nbsp;lepiej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Są takie dni, gdy oprócz&amp;nbsp;błękitnego&amp;nbsp;nieba, nic mi więcej nie potrzeba. Dostrzegam wtedy swoje szczęście wolności od poważnej choroby. Niby mam swojego prywatnego Obcego, co to atakuje mnie co jakiś czas &amp;nbsp;ciśnieniem 200/150, ale wynika on li i jedynie z mojej niesystematyczności w braniu leków. Ciągle o nich zapominam, od razu dodam, że o &amp;nbsp;lekach na poprawienie pamięci też &amp;nbsp;nie pamiętam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak sobie myślę, że powtarzając do znudzenia moim córkom, iż najważniejsze&amp;nbsp;jest&amp;nbsp;wykształcenie, nie mam racji.&amp;nbsp;Najważniejsze&amp;nbsp;jest zdrowie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiętajcie o Joannie,&amp;nbsp;bardzo, bardzo Was proszę. &amp;nbsp;Choroba&amp;nbsp;nowotworowa jest jak ustrój komunistyczny-każdemu po równo. Nie masz żadnej&amp;nbsp;gwarancji, że nie trafi na Ciebie. Patrzę na moje rodzinne historie choroby w ciągu ostatnich kilku lat &amp;nbsp;i widzę, że tata miał raka płuc, siostra taty miała raka płuc, brat mamy miał raka płuc. Wszyscy zmarli na raka płuc i wszyscy kiedyś palili.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja papierosów serdecznie nie znoszę, ale czy geny to obchodzi?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-8587133487907576422?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/8587133487907576422/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/najwazniejsze-jest-niewidoczne-dla-oczu.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8587133487907576422'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8587133487907576422'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/najwazniejsze-jest-niewidoczne-dla-oczu.html' title='Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-8290050242034983045</id><published>2012-01-02T20:13:00.000+01:00</published><updated>2012-01-03T02:54:26.148+01:00</updated><title type='text'>Jest taka sprawa.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="text-align: justify;"&gt;Po przeczytaniu &lt;/span&gt;&lt;a href="http://chustka.blogspot.com/" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #cc0000;"&gt;wpisu Joanny&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="text-align: justify;"&gt; &amp;nbsp;wszelkie głupoty grzęzną mi pod palcami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam &lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/mam-poczucie-ze-moge-byc-nastepna-ty.html"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #cc0000;"&gt;poczucie&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, że mogę być następna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś napiszę więc tylko moją kolejną, ogromną prośbę: wpłacajcie pieniądze!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Liczy się dosłownie każda wpłata, to nie są zmarnowane pieniądze, Joanna walczy w sposób zawstydzający moje marudzenie nad bolącym gardłem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Proszę Was,&amp;nbsp;wpłacajcie&amp;nbsp;choć po 10 złotych. Ja dziś na konto fundacji wpłaciłam 200 złotych, głęboko wierzę w sens tej &amp;nbsp;wpłaty, to nie będą stracone pieniądze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo, bardzo proszę. Wojowniczkę mamy najlepszą, trzeba Ją &amp;nbsp;tylko odziać w zbroję i wyposażyć w oręż.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Liczę na Was, nigdy mnie nie zawodzicie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li/Monika&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style="background-color: white; color: #990000; font-family: Verdana, sans-serif; text-align: left;"&gt;Fundacja Rak'n'Roll. Wygraj życie!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: #990000; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style="background-color: white; text-align: left;"&gt;ul.Chełmska 19/21, 00-724 Warszawa&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="background-color: white; text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style="background-color: white;"&gt;Multibank&amp;nbsp;nr rachunku: 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: white; text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style="background-color: white;"&gt;nr IBAN: PL 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: white; text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style="background-color: white;"&gt;nr BIC: BREXPLPWMUL&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: white; text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style="background-color: white;"&gt;tytuł wpłaty: Joanna Sałyga&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-8290050242034983045?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/8290050242034983045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/jest-taka-sprawa.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8290050242034983045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8290050242034983045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/jest-taka-sprawa.html' title='Jest taka sprawa.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-3074980975670692231</id><published>2012-01-01T22:31:00.000+01:00</published><updated>2012-01-03T23:32:29.613+01:00</updated><title type='text'>Zmęczona, chora, ale w gruncie rzeczy zadowolona z życia.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pośmiałam się czytając &lt;a href="http://domwtoskanii.blox.pl/html"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Dom w Toskanii&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Anita walczyła z kominem, a ja też miałam swoją własną osobistą wojnę, jeszcze nie&amp;nbsp;zakończoną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z nieznanych mi do teraz powodów postanowiłam sobotnie przedsylwestrowe&amp;nbsp;popołudnie&amp;nbsp;spędzić na zrobieniu&amp;nbsp;porządków&amp;nbsp;z pufami moich córek. Pufy są wyjątkowym paskudztwem, ale&amp;nbsp;dzieci lubią te bezkształtne&amp;nbsp;wory dopasowujące&amp;nbsp;się&amp;nbsp;do kształtu ciała siedzącego.&lt;br /&gt;Wypełnione mikroskopijnymi styropianowymi kuleczkami, z &amp;nbsp;czasem więdną, tracą na&amp;nbsp;jędrności&amp;nbsp;i leżą na podłodze jak sterane życiem ciało pijaczka w przydrożnym rowie. Kulki oczywiście można&amp;nbsp;dokupić,&amp;nbsp;kurier&amp;nbsp;przychodzi&amp;nbsp;wtedy z&amp;nbsp;ogromną, acz lekką&amp;nbsp;paczką, ale wcześniej trzeba&amp;nbsp;podjąć&amp;nbsp;trud ich zamówienia.&lt;br /&gt;Mnie zrobienie jednej pufy z&amp;nbsp;dwóch&amp;nbsp;wydało się&amp;nbsp;łatwiejsze. Otworzyłam im brzuchy, zanurzyłam ręce, nabrałam powietrza i...&lt;br /&gt;... po chwili przesypywania &amp;nbsp;styropianowych&amp;nbsp;kuleczek&amp;nbsp;w całym domu zaczął padać śnieg, a koty ogarnęło szaleństwo, taka gratka nie zdarza im się codziennie. Styropian był wszędzie- w wysprzątanym na sylwestrową okoliczność salonie, w mojej łazience, na schodach, w sierści zwierząt i moich włosach.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sprzątałam trzy godziny, wyłaził z kątów na nowo, klonował się, złośliwie czepiał się ozdób na choince, wzbudził uzasadnione niebezpieczeństwo spotkania się z&amp;nbsp;sylwestrowymi&amp;nbsp;gośćmi, wciągany jedną stroną odkurzacza, wesoło wirował w powietrzu wyrzucanym z drugiej strony. Poniosłam w walce z nim porażkę, zapaliłam świece, półmrok pochował go po kątach, ale&amp;nbsp;dziś znowu wypełzł na powierzchnię. Nie mam siły, dam mu pożyć przez tę jedną noc, jutro rano dojdzie do ostatecznej rozprawy, sięgnę po środki ostateczne!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Choroba odpuściła mi gorączkę, ale nic więcej.&amp;nbsp;Dalej&amp;nbsp;kaszlę jak potępieniec, syropy na kaszel powodują moją nocną bezsenność, śpię więc w dzień, przeraża mnie przyszły tydzień, poszatkowany w kalendarzu pilnymi sprawami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale od czego noworoczny zapał?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-3074980975670692231?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/3074980975670692231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/zmeczona-chora-ale-w-gruncie-rzeczy.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3074980975670692231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3074980975670692231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/zmeczona-chora-ale-w-gruncie-rzeczy.html' title='Zmęczona, chora, ale w gruncie rzeczy zadowolona z życia.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-2718582318163689110</id><published>2012-01-01T05:23:00.000+01:00</published><updated>2012-01-01T16:05:08.577+01:00</updated><title type='text'>Życzenia muszą być!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O piątej rano załadowałam zmywarkę i zgasiłam ostatnie świece.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sylwester był uroczy, ale dobrze że sobie poszedł, mam zamiar spać do południa i jak sądzę-cały dom razem ze mną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mamy pierwszy dzień stycznia 2012-go roku , no i co z tego?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponieważ&amp;nbsp;jednak nie należy tracić okazji do złożenia życzeń, to napiszę Wam tak:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;czasem słońce, czasem deszcz, ostatni rok był wyjątkowo mokry, życzę więc Wam więcej słońca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Życzę Wam zdrowia, życzę Wam śmiechu, życzę Wam nagłych, acz przyjemnych szaleństw, życzę Wam zakochania się mocnego w samym sobie, życzę Wam szczęścia dzielenia się tą miłością do siebie z innym człowiekiem, życzę Wam dobrych rodzin i mocnych więzi, życzę Wam mądrych kotów i wiernych psów, to podobno ma być trudny rok, ale kto by tam wierzył politykom?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja wierzę swoim przeczuciom, a one mi śpiewają: będzie dobrze, będzie dobrze, lalalalala, będzie dobrze, szalalala, będzie dobrze, uuuuuuuuuu będzie dobrze!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idę spać! Łóżko mam już wygrzane, te zwierzaki to wiedzą gdzie jest najwygodniej...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-2718582318163689110?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/2718582318163689110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/zyczenia-musza-byc.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2718582318163689110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2718582318163689110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2012/01/zyczenia-musza-byc.html' title='Życzenia muszą być!'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-543490819378952295</id><published>2011-12-30T12:58:00.000+01:00</published><updated>2011-12-30T14:16:21.846+01:00</updated><title type='text'>Idzie wiosna, czuję to wyraźnie. Jeszcze tylko zima i już!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O tym, że jestem NAPRAWDĘ chora świadczy moja &amp;nbsp;niechęć do kawy, którą na co dzień mam zawsze pod ręką.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jestem w stanie nawet pomyśleć o jej wypiciu! Tylko herbata, miód, imbir i cytryna.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czuję się beznadziejnie, ale dla stosu garów, kotów z kurzu po kątach i niekończącej się sterty prania to nie ma najmniejszego znaczenia.&amp;nbsp;Połknęłam&amp;nbsp;więc co miałam połknąć, leki zaraz zaczną działać, a ja -prawdziwa, użalająca się nad sobą domowa heroina staję do boju. Moim córkom, głównym przyczynom istniejącego stanu rzeczy, bałagan nie&amp;nbsp;przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Koty są z nimi w zmowie, Bobcio&amp;nbsp;znowu&amp;nbsp;przez&amp;nbsp;noc&amp;nbsp;rozebrał pół choinki, jego konsekwencja i pomysłowość &amp;nbsp;w tym zakresie jest &amp;nbsp;imponująca.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jest doprawdy niemożliwe, &amp;nbsp;jaki ten porządek potrafi być nieporządny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cieszę się, że to już ostatni tegoroczny weekend. Poleżę, posybaryczę, odchoruję do końca, a od poniedziałku zabieram się znowu do roboty.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Początek &amp;nbsp;roku ma jednak jakieś zalety- cudowny spokój, lekkie zwolnienie, brak tłumów w sklepach... no i zupełnie mimochodem, a może wdrukowaną genetycznie nadzieję na jakąś zmianę,&amp;nbsp;absolutnie&amp;nbsp;poza racjonalnym myśleniem, prognozami ekspertów, krachem gospodarczym &amp;nbsp;i kursami na giełdzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I właśnie tak mimochodem,&amp;nbsp;zupełnie&amp;nbsp;od&amp;nbsp;niechcenia, a&amp;nbsp;może&amp;nbsp;pod&amp;nbsp;wpływem&amp;nbsp;dużych&amp;nbsp;dawek witaminy C, czuję jak nieśmiało zaczyna pulsować we mnie w rytmie samby myśl:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myśl pozytywnie, kobieto,&amp;nbsp;&amp;nbsp;myśl pozytywnie. Myśl pozytywnie, kobieto, myśl pozytywnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to zaczynam tak myśleć! Choć nie będę odmawiać sobie prawa do chwilowego jęczenia, od tego mam przecież bloga, czyż nie tak? Przecież nie będę jęczeć w realu!&lt;br /&gt;:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-543490819378952295?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/543490819378952295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/idzie-wiosna-czuje-to-wyraznie-jeszcze.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/543490819378952295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/543490819378952295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/idzie-wiosna-czuje-to-wyraznie-jeszcze.html' title='Idzie wiosna, czuję to wyraźnie. Jeszcze tylko zima i już!'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-1564217476437802968</id><published>2011-12-29T23:50:00.000+01:00</published><updated>2011-12-30T00:09:31.818+01:00</updated><title type='text'>Czwartek-nic-nie-wartek.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czwartek-nic-nie-wartek stracony był w łóżku, bez przyjemności.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kaszel rozrywał mnie na pół, gardło nie dawało o sobie zapomnieć, &amp;nbsp;a nos podwoił swą objętość, co uczyniło go dorodnym kalafiorem o pięknym czerwonym odcieniu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale teraz poczułam się lepiej, widocznie zdobycze polskiej myśli aptecznej nareszcie działają, bo ja nie wierzę w nic innego jak w Polopirynę S i poczciwą witaminę C.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poleczę się do&amp;nbsp;końca&amp;nbsp;tygodnia, i jakie mam cudowne usprawiedliwienie, by nie wychodzić z domu na Sylwestra. Jestem chora, zarażam i takie tam zniechęcające inne, cieszę się natomiast, że goście&amp;nbsp;przyjdą&amp;nbsp;do mnie.&amp;nbsp;Zrobię&amp;nbsp;dobrą kolację, wino, obowiązkowe będzie rozwalenie się na mojej wielkiej sofie i skoro wszystko mija, nawet&amp;nbsp;najdłuższa&amp;nbsp;żmija, to minie i ten sylwestrowy wieczór.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nigdy nie rozumiałam nadawania temu dniu specjalnego znaczenia, bo przecież może i zaczyna się nowy rok, ale kończy się stary, najbardziej jaskrawy to obraz przemijania czasu, konsekwentnie idącego miarowym krokiem, tik-tak, tik-tak, nie oszukają go najwymyślniejsze fajerwerki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pragnę tylko, by ten nowy rok nie był gorszy od starego. Stary był beznadziejny, ale już oswoiłam tę beznadzieję, dałam jej radę, niech więc -jak musi-trwa na tym samym poziomie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdyby okazało się, że &amp;nbsp;nowy rok będzie lepszy, to będzie wielkie szczęście.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A kiedyś to szczęście musi do mnie&amp;nbsp;przyjść, tak wynika z praw statystyki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Reasumując: nie wiadomo, co za rogiem, ale potrzebuję zdrowia, by mieć siły za niego zaglądać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wracam pod kołdrę, obecnie to najbliższa mi rzecz. Ostatecznie zna każdy zakamarek mojego ciała.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-1564217476437802968?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/1564217476437802968/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/czwartek-nic-nie-wartek.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1564217476437802968'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1564217476437802968'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/czwartek-nic-nie-wartek.html' title='Czwartek-nic-nie-wartek.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5645029502340864656</id><published>2011-12-27T17:23:00.002+01:00</published><updated>2011-12-27T17:23:27.122+01:00</updated><title type='text'>Druga notka w tym samym dniu niczego nie dowodzi.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak zamykam się w domu, to świat poza nim niewiele mnie dotyka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mój dom moją twierdzą, tu jestem u siebie i mogę robić co mi się podoba.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A podobało mi się dziś robić nic, nie ściągać szlafroka, włosy mieć ściągnięte opaską, cudownie mija mi dzień, na kolejnych kawach,&amp;nbsp;herbatach, czytaniu, od czasu do czasu leniwym&amp;nbsp;machnięciu&amp;nbsp;odkurzaczową rurą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stos prasowania zmienił swoją wysokość in plus, bo dołożyłam nowe pranie, pies nie wykąpany, ale&amp;nbsp;przez&amp;nbsp;to szczęśliwszy, huśtawka emocjonalna poszła się bujać i chwilowo zapewnia mi stabilność i trwanie w dobrym nastroju.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Że powiadomił sms-em? No trudno. Jego życie, jego narzeczona, jego decyzja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzeczy i&amp;nbsp;sprawy&amp;nbsp;rzadko są takie jakie nam pasują w życiowej układance, nie pozostaje nic innego jak mniej lub bardziej milcząca akceptacja takiego stanu rzeczy i zajęcie się własnymi&amp;nbsp;sprawami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jak będę mieć coś ważnego do powiedzenia, to na pewno nie wyślę sms-a.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo ja to ja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5645029502340864656?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5645029502340864656/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/druga-notka-w-tym-samym-dniu-niczego.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5645029502340864656'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5645029502340864656'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/druga-notka-w-tym-samym-dniu-niczego.html' title='Druga notka w tym samym dniu niczego nie dowodzi.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4159339489418793978</id><published>2011-12-27T10:14:00.005+01:00</published><updated>2011-12-27T10:18:45.860+01:00</updated><title type='text'>Leniwy wtorek to mniejszy potworek.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś jestem hojna, daję sobie &amp;nbsp;wolny dzień, z wyłączonym telefonem i brakiem pośpiechu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podaruję &amp;nbsp;samej sobie &amp;nbsp;przyjemności- posprzątam, poprasuję i wykąpię psa.&lt;br /&gt;Bo jak nie ja mi, to kto?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może nawet posunę się do zrobienia porządków w szafie?&lt;br /&gt;To byłoby już prawdziwe&amp;nbsp;szaleństwo!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Święta miały&amp;nbsp;wartość&amp;nbsp;posybaryczenia z&amp;nbsp;córkami&amp;nbsp;w domu, miłych sercu gości, wczorajszego kucharskiego&amp;nbsp;debiutu&amp;nbsp;Starszej w pieczeniu&amp;nbsp;ciasteczek, wyszły jak kamienie, ale niech pierwszy rzuci ciasteczkowym kamieniem, kto nie doznał nigdy kulinarnej porażki. Za to są ładne!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inne aspekty Świąt niech już będą przeszłością, od oglądania się do tyłu boli&amp;nbsp;mnie&amp;nbsp;głowa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jutro muszę&amp;nbsp;być&amp;nbsp;w pracy, ale dziś będę&amp;nbsp;cieszyć&amp;nbsp;się myślą, że nic nie muszę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapraszam na kawę!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Będą do niej nawet ciasteczka, po kilku minutach moczenia w kawie trochę&amp;nbsp;miękną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mój ukochany brat zaręczył się. &amp;nbsp;Poinformował mnie o tym wczoraj, kilka dni po fakcie &amp;nbsp;sms-em.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co za wygodna forma komunikacji!&lt;br /&gt;Zawsze w telefonie zostanie ślad, że&amp;nbsp;wiadomość&amp;nbsp;była wysłana.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zrobiło mi się&amp;nbsp;bardzo&amp;nbsp;przykro, ale ja to taka czasem nienowoczesna jestem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4159339489418793978?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4159339489418793978/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/leniwy-wtorek-to-mniejszy-potworek.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4159339489418793978'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4159339489418793978'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/leniwy-wtorek-to-mniejszy-potworek.html' title='Leniwy wtorek to mniejszy potworek.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-3244750374091297215</id><published>2011-12-26T12:39:00.001+01:00</published><updated>2011-12-26T22:35:54.137+01:00</updated><title type='text'>Są i miękkie miejsca pod pancerzykiem skorpiona.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Kiedyś, jeszcze niedawno, ale w tych czasach, których dziś już nie chcę pamiętać, tworzyłam sobie katalog rytuałów, których celebra dawała mi iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa, przy czym ulegałam tej iluzji tylko ja. I tak rytualnie dzieliłam sobie wieczór na kolejne ziołowe herbaty w ulubionym kubku, stawiałam po prawej ręce kieliszek z&amp;nbsp;dobrym winem, tak ładnie komponujący się z laptopem, zapalałam świece, słuchałam muzyki, cieszyłam się swoją wolnością i spokojem. &lt;br /&gt;Teraz moim rytuałem jest walka ze stresem i demonami. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Boję się coraz bardziej, ogarnia mnie lęk o przyszłość, takie wstrętne, paskudnie oblepiające mnie swoimi mackami stworzenie, kpiące ze mnie, chichoczące za plecami, z satysfakcją dokładające mi kolejnych ciężkich myśli, z którymi nie mam już siły ciągle walczyć i czasem &amp;nbsp;im się poddaję. &lt;br /&gt;Nie czuję wsparcia dla mnie u nikogo, a najbardziej mnie zawodzi moja najbliższa rodzina. Wiem, że chce dobrze, ale&amp;nbsp; nie są potrzebne raniące mnie słowa, że sobie nie poradzę,&amp;nbsp; że mam sprzedać dom, spłacić kredyt, żyć spokojnie, że mam dzieci, że gdy stres mnie wykończy,&amp;nbsp;to nie będzie miał ich kto wychować, że jestem za słaba, że nie wiem co mnie czeka,&amp;nbsp; że to..., że owo.., że to też... i tego też mi nie oszczędzi... &lt;br /&gt;A ja przecież nic&amp;nbsp;wielkiego nie chcę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Pragnę tylko, by ktoś położył się obok mnie na moim obłoku, pobujał się razem ze mną i powiedział, że moje marzenia są tak piękne, że nie mogę z nich rezygnować.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Ja tylko pragnę rodzinnego&amp;nbsp;ciepła nasyconego wsparciem i otuchą. &lt;br /&gt;Dla mnie słowa mają wielką moc, gdy słyszę, że jestem piękna, to pięknieję jeszcze bardziej, gdy słyszę, że jestem dobra, to chcę być jeszcze lepsza, gdy słyszę, że jestem gruba to nagle tyję, gdy słyszę, że sobie nie dam rady, to nie daję. Bo mam w sobie genetyczną, a może nabytą kiedyś tam w zamierzchłej przeszłości skazę, że do niczego się nie nadaję. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Tak długo pracowałam nad swoim poczuciem wartości, a wystarczy jedno spotkanie, by rozsypało się ono bezładnie jak cukier-puder na świątecznym makowcu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;I znowu muszę zaczynać kolejną budowę, cegła po cegle odbudowywać wiarę w siebie.&lt;br /&gt;Tylko-do jasnej cholery- co zrobić, by przestać ciągle budować swoją własną, &amp;nbsp;prywatną wiecznie&amp;nbsp;nieskończoną &amp;nbsp;Sagrada Familia? Jestem tym zmęczona, bardzo zmęczona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Nikt tak nie potrafi&amp;nbsp;podciąć&amp;nbsp;skrzydeł jak bliska osoba, ona dokładnie wie w którym miejscu przyłoży&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ć o&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;strze.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;A w ogóle to złożyłam sobie i dzieciom uroczystą przysięgę, że na przyszłą Wigilię i Święta wyjeżdżamy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Li.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-3244750374091297215?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3244750374091297215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3244750374091297215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/sa-i-miekkie-miejsca-pod-pancerzykiem.html' title='Są i miękkie miejsca pod pancerzykiem skorpiona.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-8335474689836608353</id><published>2011-12-25T23:58:00.000+01:00</published><updated>2011-12-26T02:14:57.638+01:00</updated><title type='text'>Notka mało świąteczna.</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana; font-size: x-small;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;Wczorajsza notka wywołała nieoczekiwaną dla mnie reakcję ze strony mojego "starego" czytelnika. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;Przysłał mi sms-a, że przeraziło go to co napisałam,&amp;nbsp;bo mój blog ma dawac&amp;nbsp;otuchę (czy to mój obowiązek?),&amp;nbsp;a&amp;nbsp;moja notka to masakra,&amp;nbsp;że znając mój zawód&amp;nbsp; jest dla mnie reklamą(?), że on chce tylko bronic słabszych, &amp;nbsp;których skrzywdzi ta notka(?)&amp;nbsp;i nie ma znaczenia, że jest prawdziwa,&amp;nbsp;bo Święta to mało stosowny czas na takie wynurzenia, że muszę myślec o maluczkich, bo jestem na firmamencie (?).&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;Wściekłam się na niego, bo postąpił dokładnie jak pisałam- dla niego pozory też są najważniejsze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;A grudzień to podobno miesiąc samobójców.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;Wcale mnie to nie dziwi- nakręcanie komercji przez idealizowanie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;i przesładzanie do granic możliwości trawiennych odbioru przeciętnego człowieka mitu rodziny i rodzinnych świąt, piękności idealnie foremnej choinki &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;z ozdobami błyszczącymi i symetrycznie rozwieszonymi, urody i zawartości cudnego prezentu,  dla słabszych i samotnych ludzi może być nie do zniesienia, obniżać ich samoocenę tak bardzo, że aż sami chcą się sprzątnąć,  żeby sobą nie zaśmiecać tego idealnego świata. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;Muszę uporać się ze swoim kompleksem obojętności wobec świątecznego szaleństwa- lubię światełka na drzewach, lubię stoiska z ozdobami, lubię zapachy świateczne, uwielbiam choinkę, ale nie jestem w stanie wykrzesać z siebie tej bezwarunkowej radości o jakiej czytam wszem i &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;wobec- w wywiadach, na blogach, w książkach. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;Czy jestem jakaś ułomna? Wszak emocje to mój chleb powszedni, nigdy nie byłam emocjonalnie obojętna, ale nie czuję w sobie "magii Świąt"- ani radości, ani tego szczęścia, co to ma mnie ogarnąć niezmiernie... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;Czuję tylko przedświąteczny świąteczny pośpiech na plecach, pisaną długą&amp;nbsp;listę spraw &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;i rzeczy niezbędnych do kupienia, irytację&amp;nbsp;w korkach i tłumach w sklepach... &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;i liczenie, że&amp;nbsp;&amp;nbsp;magia może przyjdzie wraz z dzieleniem się  opłatkiem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;Nie przychodzi, ale za to przychodzi świąteczna niedziela,&amp;nbsp;po Wigilii zawsze są dwa dni Świąt, pewność tej kolejności nie podlegającej żadnym wpływom, koteriom&amp;nbsp;i dziejowym zawieruchom daje&amp;nbsp;nieśmiałą nadzieję,&amp;nbsp;że usankcjonowane ustawowo wolnością od pracy dni zachowają się przyzwoicie i dadzą trochę oddechu i ulubionego dolce far niente.... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;Nie zawiodły i dają, siedzę sobie teraz nasycona lenistwem, piję ulubione czerwone wytrawne wino odganiając koty zafascynowane igrającą w kieliszku rubinową iskierką.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;Mogę słuchać, czytać, oglądać, myśleć, pisać, gadać przez telefon, robic nic &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;i wszystko co mi się podoba i to sama! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;Moje dzienne życie pełne ludzi ma swoje nocne tajemnice. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;Miałam miłych gości, w przerwach między-pomiędzy&amp;nbsp;posnułyśmy się &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;z dziewczynami leniwie po domu, jutro też mam gości, lodówka powoli się odchudza, jeszcze tylko pozostanie przeżyc Sylwestra i zapanuje umiłowany spokój.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;Dajecie radę?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;:)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;Li.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-8335474689836608353?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/8335474689836608353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/notka-mao-swiateczna.html#comment-form' title='Komentarze (57)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8335474689836608353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8335474689836608353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/notka-mao-swiateczna.html' title='Notka mało świąteczna.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>57</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5977395264796201846</id><published>2011-12-24T09:42:00.001+01:00</published><updated>2011-12-24T09:45:59.595+01:00</updated><title type='text'>... i tylko słychać huk pękających pozorów.</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div align="justify" style="background-color: white; color: #505050; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Te właśnie Święta są najczulszym barometrem rodzinnych relacji i siły związków.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Przy zapalonych choinkowych lampkach&amp;nbsp;wyłażą na wierzch skrzętnie ukrywane emocje i oczekiwania.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Przy stole zasiadają ludzie, którzy nagle nie mają sobie nic do powiedzenia, nic poza zwyczajowym "wszystkiego najlepszego" przy&amp;nbsp;łamaniu się opłatkiem, czy "podaj mi pierogi".&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Nagle konieczność spędzenia za sobą kilku dni, bez porannej ucieczki do pracy budzi lęk i panikę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;O czym ze sobą rozmawiać?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;O czym rozmawiać, gdy nie trzeba w pośpiechu wymieniać codziennych informacji, gdy nie trzeba robić zakupów, odbierać dzieci ze szkoły, ustalać tych&amp;nbsp;zwyczajnych spraw, dających pozory bezpieczeństwa i świetnie funkcjonującej rodziny.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Pozory zawsze pękają ostatnie, nawet gdy otaczają już tylko pustkę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;W wielu domach w te właśnie Święta słychać huk pękających pozorów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="background-color: white; color: #505050; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;I nic dalej się nie zmieni? Będziecie tak trwać ze sobą, ze strachu przed zmianą, z lęku przed czymś nowym, lepsze oswojone nieszczęście, niż nieznana obietnica szczęścia, lepsze bezsenne noce&amp;nbsp;z brakiem dotyku i miłości,&amp;nbsp;z drugim ciałem leżącym obok, obcym i niedotykalnym, ale z pozorami, że na wyciągnięcie ręki..., czy naprawdę lepsze to, niż łóżko tylko dla siebie?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="background-color: white; color: #505050; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Strach przed samotnością dławi Wam głos w gardle, głos, który na Waszych strunach głosowych mógłby nareszcie&amp;nbsp;powiedzieć Wasze pragnienia, Wasze marzenia i oczekiwania.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Głos, którym można by wykrzyczeć swoją drogę do miłości, do wolności, do szczęścia. Głos, który tak pragnie się uwolnić i zawisnąć w powietrzu, a potem trafić do właściwych uszu i duszy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Pozwólcie mu wyjść z Was, pozwólcie mu mówić, wielka jest siła słowa, niech przez Wasz głos wyjdą z Was Wasze tęsknoty-pieprzoty, Wasze marzenia, Wasze oczekiwania.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Niech wyjdą, bo może ktoś na nie czeka?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Może komuś trzeba powiedzieć coś głośno, może Wasze znaczące gesty mają dla niego inne znaczenie? Moze ten ktoś boi się tak jak Wy?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Może boi się powiedzieć pierwszy, może też go to wszystko uwiera?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Może pragnie tego samego co Wy, ale się boi śmieszności, obnażenia, niezrozumienia?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Czy nie warto&amp;nbsp;przekonać się, czy ktoś będzie chciał Was słuchać?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Bo przecież&amp;nbsp;jeżeli nie będzie chciał słuchać, to warto poszukać innych uszu, innej duszy, innego ciała obok, naprawdę warto, bo życie jest takie jedno.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="background-color: white; color: #505050; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Dopiero w małżeństwie boleśnie&amp;nbsp;można odczuć &amp;nbsp;znaczenie pojęcia "samotności w związku", takiego paradoksu, bo przecież związek powinien wykluczać samotność.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;A jednak ta samotność kąsa najbardziej, zadaje rany długo się jątrzące, codziennie po&amp;nbsp;kawałku zabiera poczucie własnej wartości, depcze po godności i pewnego dnia zostawia Cię takiego nic-nie-rozumiejącego.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Posłuchaj mnie, proszę Cię, posłuchaj mnie i powiedz głośno czego pragniesz i jak chcesz być kochany.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Posłuchaj mnie, proszę Cię, posłuchaj mnie i powiedz&amp;nbsp; głośno, czego Ci brakuje i jak chcesz być dotykany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="background-color: white; color: #505050; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Posłuchaj mnie, bo ja stąd słyszę huk pękających pozorów Twojego małżeństwa.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="background-color: white; color: #505050; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Zaraz naprzeciwko siebie zobaczysz obcego człowieka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Odtąd żona i mąż to będą dla Ciebie puste pojęcia.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Przygarbisz się pod brzemieniem&amp;nbsp;odkrytej przed sobą tajemnicy niekochania i&amp;nbsp;tkwienia w pustym związku.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Nawet nie wiesz, jakie to ciężkie brzemię. Jak trudno się uśmiechać. Jak trudno udawać pożądanie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Jak trudno zdobyć się na ciepły gest.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="background-color: white; color: #505050; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="background-color: white; color: #505050; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Życzę Wam spokojnych Świąt.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="background-color: white; color: #505050; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Li.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5977395264796201846?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5977395264796201846/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/i-tylko-sychac-huk-pekajacych-pozorow.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5977395264796201846'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5977395264796201846'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/i-tylko-sychac-huk-pekajacych-pozorow.html' title='... i tylko słychać huk pękających pozorów.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4567352086145776301</id><published>2011-12-18T23:50:00.000+01:00</published><updated>2011-12-19T00:49:15.074+01:00</updated><title type='text'>Koniec weekendu i świętego spokoju.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie umiem opisać wrażeń po koncercie Leszka Możdżera.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miałam&amp;nbsp;zamknięte&amp;nbsp;oczy i wydawało mi się, że śnię muzykę. A może naprawdę śniłam?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyszłam z Filharmonii w dziwnym stanie- pobudzona, ale trochę senna, pełna wszystkiego, ale milcząca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nic nie było oczywiste, Możdżer potrafi zmienić z koncertu na koncert aranżację&amp;nbsp;utworu&amp;nbsp;w zależności od tego&amp;nbsp;jaki&amp;nbsp;przedmiot położy na strunach fortepianu. Kto by&amp;nbsp;pomyślał, że ręcznik, notes czy szklanka&amp;nbsp;może&amp;nbsp;wywołać tak fascynujące brzmienie? Znałam już ten efekt z jego wcześniejszych koncertów, a jednak przez moment szukałam wzrokiem perkusji!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy zagrał Komedę, to miałam łzy na końcach rzęs, a może tylko śniłam, że płaczę, ale u Komedy jest tyle smutności i rozpaczy szarpiących duszę, że nie da się inaczej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ech... dobrze, że potem była &lt;span style="color: #cc0000;"&gt;"&lt;a href="http://www.restauracjabialaroza.pl/"&gt;Biała Róża"&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; i dobre wino.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozwiązało&amp;nbsp;język, dało ujście emocjom i pozwoliło na&amp;nbsp;wyrównanie&amp;nbsp;poziomu realizmu do liryzmu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo rzeczywistość skrzeczy realnie, jutro czeka mnie podróż do Świebodzina, przez sobotnie bóle głowy rozkładające mnie w łóżku bez możliwości działania, nie&amp;nbsp;zmieniłam&amp;nbsp;opon na zimowe,&amp;nbsp;muszę&amp;nbsp;więc zrobić to jutro rano. Muszę również zrobić i to i to, i&amp;nbsp;jeszcze&amp;nbsp;to, nie zapominając o tym, na pewno też to, to, to i to.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czeka mnie beznadziejny poniedziałek, który w dodatku nie&amp;nbsp;skończy&amp;nbsp;się w moim łóżku, a łóżko zawsze&amp;nbsp;przynosiło&amp;nbsp;mi ukojenie. Że marudzę? A kto by nie marudził?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale koncert &amp;nbsp;był naprawdę piękny!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tym samym wyrównując poziom marudzenia do liryzmu, idę do wanny pełnej pachnącej piany,&amp;nbsp;zapaliłam&amp;nbsp;już świece, zanurzę się w ciepłej wodzie po czubek nosa, poczuję się bezpiecznie, &amp;nbsp;przez chwilę będzie mi dobrze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chwilo trwaj!&lt;br /&gt;Dobrze, że wychodzę z domu. Życie biegnące na ciężkim odcinku pomiędzy domem, a pracą bez&amp;nbsp;dostarczania&amp;nbsp;sobie &amp;nbsp;przyjemności &amp;nbsp;w sumie zbędnych do tegoż życia &amp;nbsp;grozi skanapowieniem albo sfoteleniem.&lt;br /&gt;Dobrze, że jeszcze mi się chce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4567352086145776301?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4567352086145776301/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/koniec-weekendu-i-swietego-spokoju.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4567352086145776301'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4567352086145776301'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/koniec-weekendu-i-swietego-spokoju.html' title='Koniec weekendu i świętego spokoju.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-3520090820667339583</id><published>2011-12-16T22:38:00.004+01:00</published><updated>2011-12-17T02:20:48.016+01:00</updated><title type='text'>Igraszki pamięci.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ilość wypływających na wierzch dnia z dna zapomnienia &amp;nbsp;sprawek i spraw do wykonania, &amp;nbsp;przyprawia&amp;nbsp;mnie o globus&amp;nbsp;i chęć natychmiastowej ucieczki, najlepiej do łóżka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapomniałam, że&amp;nbsp;&amp;nbsp;po roku muszę zrobić gwarancyjny przegląd auta, rok oczywiście&amp;nbsp;już&amp;nbsp;minął.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapomniałam, że jeżdżę na letnich oponach, jakoś tak stępił mi pamięć brak zamieci i lodu, ale&amp;nbsp;przecież&amp;nbsp;wiadomo- jak pojadę do Świebodzina na letnich, to padnie od razu rekord opadów&amp;nbsp;śniegu&amp;nbsp;w Lubuskiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam nieważny dowód osobisty, przemeldowałam się kilka miesięcy temu, ale zapomniałam, że trzeba go wymienić. O wstydzie! Unieważniono go z urzędu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skończyła mi się ważność paszportu, a ja tu jakieś plany wyjazdowe... ech!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tylko agenci ubezpieczeniowi dzwonią przed terminem z przypomnieniem, aż jestem im za to wdzięczna, może&amp;nbsp;przynajmniej terminowo ubezpieczę dom.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamięć ciągle sobie ze mnie kpi &amp;nbsp;zapominaniem! &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczęłam &amp;nbsp;pisać w kalendarzu czynności do wykonania, pod tytułem "konieczne, mniej konieczne, &amp;nbsp;na&amp;nbsp;później", ale co z tego jak coraz częściej zapominam &amp;nbsp;kalendarza?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szczytem wszystkiego jest poszukiwanie auta, ciągle zapominam gdzie je zaparkowałam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podjeżdżam, szukam wolnego miejsca, parkuję, wysiadam, klikam w alarm, idę, z reguły się spiesząc.&lt;br /&gt;A potem, zwłaszcza rano- snuję się po okolicznych uliczkach nawet i dwadzieścia&amp;nbsp;minut i&amp;nbsp;próbuję&amp;nbsp;odtworzyć poprzedni dzień, ale &amp;nbsp;tak&amp;nbsp;często&amp;nbsp;przyjeżdżam i odjeżdżam, że nie mogę sobie&amp;nbsp;przypomnieć!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem zdruzgotana swoją (nie)pamięcią, kupiłam całą baterię specyfików ją wspomagających, ale co z tego jak nie pamiętam, by je brać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamięć jest niewdzięczna, utrudnia mi życie codzienne swoim brakiem i ciągle rozdrapuje zabliźniające się rany w sercu swoim nadmiarem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo skoro tak bardzo zapominam, to dlaczego tak ciągle pamiętam?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chciałabym zapomnieć o pewnych sprawach i ludziach z przeszłości, ale nie potrafię.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamięć zapuściła nimi we mnie korzenie, nie umiem ich wyrwać bez wyrwania sobie serca.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ot, &amp;nbsp;taka ze mnie przyrodnicza ciekawostka- zapominalska kobieta ze świetną pamięcią.&lt;br /&gt;A co na to Lec?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jak ćwiczyć pamięć, by umieć zapomnieć?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-3520090820667339583?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/3520090820667339583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/igraszki-pamieci.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3520090820667339583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3520090820667339583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/igraszki-pamieci.html' title='Igraszki pamięci.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-2482361244275038050</id><published>2011-12-15T23:24:00.001+01:00</published><updated>2011-12-16T09:04:18.904+01:00</updated><title type='text'>Kiedyś jednak założę  nogę za głowę.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/g5T6VQcRub4/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/g5T6VQcRub4&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/g5T6VQcRub4&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najpierw mało nie umarłam od z trudem powstrzymywanego śmiechu, a potem poddałam się wibracji mantry i...ommmmm &amp;nbsp;i... &amp;nbsp;bardzo, bardzo! Będę&amp;nbsp;chodzić&amp;nbsp;na jogę raz w tygodniu, jestem oczarowana, zrelaksowana, rozciągnięta i jakoś tak bliżej nirwany!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podoba mi się otoczka- półmrok, pachnąca świeca, kocyki, niski głos prowadzącej instruktorki, dwie godziny oddychania, rozciągania, asan. Nie dostąpiłam co prawda łaski nagłego oświecenia, nie mam gibkości jogina, niektóre nawet najprostsze asany są dla mnie jeszcze niedostępne, nie udało mi się duchowo przenieść do Indii, ale fantastycznie się zrelaksowałam! Na końcu, w ciągu obowiązkowych trzech minut bez ruchu (pozycja trupa) nawet na moment zasnęłam, zdecydowanie jest &amp;nbsp;to moja ulubiona asana.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Joga będzie świetnym uzupełnieniem siłowni!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mojej Starszej też się podobało, ustaliłyśmy, że na razie chodzimy raz w tygodniu, co by nie stracić zapału, a potem się zobaczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedna rzecz jest pewna- w tym tygodniu byłam dwa razy na siłowni, raz na jodze i już widzę zmianę- nie, nie ubyło mi w talii, ale mam świetny humor, mnóstwo energii, bolą mnie mięśnie w sposób, który uwielbiam, bo jest znakiem robienia czegoś tylko dla siebie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj podjęłam decyzję, że jednak nie jadę do Warszawy, umówiłam się z D. na długi weekend styczniowy, Święto Trzech Króli szczęśliwie wypada w piątek, będziemy mieć więcej spokojnego czasu na &amp;nbsp;gadanie. &amp;nbsp;Świebodzin&amp;nbsp;niestety zorganizował mi tydzień, zabierając dwa dni, a przecież już niedługo Święta. W tym roku rodzinna Wigilia będzie u mnie, ten weekend jest mi potrzebny do przygotowań, a już co najmniej do planowania. W związku z powyższym idę na przedświąteczną imprezę do echoes, kupię choinkę, zamówię uszka i pierogi i będę myśleć i myśleć, co by tu jeszcze przygotować.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piątek czas zacząć, wypiłam kawę, zabieram się do pracy, dzielę się z Wami nadwyżką przepełniającej mnie dobrej energii!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-2482361244275038050?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/2482361244275038050/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/kiedys-jednak-zaoze-noge-za-gowe.html#comment-form' title='Komentarze (41)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2482361244275038050'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2482361244275038050'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/kiedys-jednak-zaoze-noge-za-gowe.html' title='Kiedyś jednak założę  nogę za głowę.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>41</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-2503261744998926753</id><published>2011-12-15T00:48:00.002+01:00</published><updated>2011-12-15T09:06:20.321+01:00</updated><title type='text'>Nastał ICH czas.</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="BlogWpisTresc"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Z drżeniem serca otwieram swoją skrzynkę mailową- będą czy nie będą?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ONE, ten fantastyczny dowód na to, jak dobrze życzą mi moi przyjaciele, bliżsi i dalsi znajomi, a nawet własny, znany mi&amp;nbsp;od urodzenia brat. W okresie przedświątecznym&amp;nbsp;ONE niestety zawsze są, ukryte pod płaszczykiem słodkich życzeń, obrazkiem pięknego aniołka, poczciwego Mikołaja czy też innego za serce chwytającego symbolu Świąt- ech, są zawsze, otwieram, bo i nadawca znany i tytuł taki śliczny, a ja przecież ufna i nie podejrzewająca niczego... otwieram i trafia mnie przedświąteczny szlag i mam zepsuty humor i czarne myśli i już wiem, że znowu przez własną ciekawość nie będę mieć szczęścia przez najbliższy rok! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ONE, tak znienawidzone przeze mnie świąteczne życzeniowe "łańcuszki"- niby takie to beztroskie- "prześlij dalej 15 osobom w ciągu najbliższych 15 sekund, bo jak tego nie zrobisz, to nie będziesz mieć ni szczęścia, ni pieniędzy, ni miłości...". &lt;em&gt;Ramona G. przesłała tego maila do swoich znajomych, a na drugi dzień w windzie spotkała swoją największą miłość, którą okazał się bogaty syn właściciela sieci przenośnych toalet, a jak wiadomo pecunia non olet. Adam S. nie przesłał tych życzeń nikomu i jeszcze tego samego dnia odeszła od niego żona, spłonął mu dom, wraz z sejfem, w którym miał wszystkie oszczędności, a on sam uległ ciężkiemu wypadkowi...&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Zagrożenia są straszliwe. A ja i tak ich dalej nie posyłam.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Narażam się na nieszczęście, po to by chronić swoich znajomych.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Przecież taka właśnie szlachetność powinna być szczególnie nagradzana przez los!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Biorę więc wszystko na swoje wcale nie takie silne barki, bo analizując zagrożenia stwierdzam, że w moim przypadku wszystkie już i tak u mnie są i mają się dobrze. Rzekłabym nawet- są zadomowione!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Wszak:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Szczęścia nie mam, choć nie jestem nieszczęśliwa, u mnie akurat brak szczęścia nie oznacza nieszczęścia, a tylko brak szczęścia.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Pieniędzy też w sumie nie ostatnio mam, bo te okresy, kiedy je mam, są tak rzadkie, że mieszczą się w granicy błędu statystycznego.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Miłości też nie mam, ale ponieważ nie wierzę w jej istnienie, to ten punkt lekceważę, mogę jej nie mieć, to jak nie mieć kosmity na własny użytek.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;W sumie więc poświęcam się bez szczególnego trudu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;A za kilka dni rozpocznie się świąteczne szaleństwo sms-owe, znowu tradycyjnie je zlekceważę, nie będę rozsyłać żadnych wierszyków, ani szablonowych życzeń. Choć przy okazji ciekawa jest obserwacja u jakich duchów z przeszłości żyję sobie w spisie telefonów, ten świąteczny sms wysyłany według rozdzielnika jest jedynym sygnałem od kogoś przez cały rok! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Na dwa dni przed Wigilią siegnę po telefon i do wszystkich tych, na których mi zależy zadzwonię, by pożyczyć "Szczęśliwych Świąt", usłyszeć ich głos, nacieszyć się ich radością, że o nich pamiętam, umówić na spotkanie, nawet gdyby miało to być standardowe "musimy się spotkać", rozgrzać telefon ciepłymi emocjami, bo póki żyję nie pozwolę, by życzenia za mnie składało coś tak bezpłciowego jak sms.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;W tym coraz bardziej odhumanizowanym świecie poza efektem cieplarnianym trzeba walczyć z efektem oziębienia stosunków międzyludzkich.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Liczy się każdy ciepły gest, a&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Święta są najłatwiejszym pretekstem do produkcji ciepła by hand-made, obowiązkowo trzeba się wzruszać i już.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Ale nie wystarczy usiąść przy choince i ta mityczna świąteczna atmosfera przyjdzie sama. Przyjdzie tylko figa ze świątecznie polukrowanym makiem!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Na świateczną atmosferę trzeba sobie zasłużyć&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;myślą, mową uczynkiem i zadbaniem o drugiego człowieka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Inaczej to tylko gra pozorów, z plastikiem na choince i sms-ami w tle.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Podobno Święta nie będą białe. Szkoda, bo urokowi zaśnieżonego Rynku w Krakowie, światełek na drzewach, choinki pod Ratuszem i dekoracji na witrynach nie można się nie poddać. Świąteczne ozdoby wiszące w tym szarym powietrzu i&amp;nbsp;moknące w deszczu nie działają na wyobraźnię, nie skrzą się, nie odbijają w śniegu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Niniejszym składam reklamację do samego nieba- Święta bez śniegu są niekompletne i takie jakieś... smutno-jesienne.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Potrzeba pilnie&amp;nbsp;śniegu skrzypiącego pod nogami, wirującego płatkami,&amp;nbsp;nasycenia czerwoności, złocistości, zieloności, blasków i matów, białego śniegu, jeszcze pięknie nieskalanego szarością.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Bo na razie- dzień jak co dzień. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Ale kto wie, co&amp;nbsp;za rogiem....?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Li.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-2503261744998926753?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/2503261744998926753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/nasta-ich-czas.html#comment-form' title='Komentarze (46)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2503261744998926753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2503261744998926753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/nasta-ich-czas.html' title='Nastał ICH czas.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>46</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-8347621628519402877</id><published>2011-12-13T23:10:00.002+01:00</published><updated>2011-12-13T23:53:14.393+01:00</updated><title type='text'>Jutro środa co urody doda.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniedziałek &amp;nbsp;sponiewierał mnie sprawami, wtorek-potworek dobił, ale &amp;nbsp;po kąpieli zmartwychwstałam i już cieszę się na jutrzejszy wolny dzień. Wiadomo-środa urody doda.&lt;br /&gt;Nie mam rozpraw, ni spotkań, rano umówiłam się z A. na siłownię, potem odgruzuję sobie dom, ugotuję dzieciom dobry obiad (dziś były pierogi z baru, macierzyńska porażka), &amp;nbsp;a w czwartek wieczorem pierwszy raz w życiu idę na jogę. Za parę miesięcy założę sobie nogę za głowę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prosta prawda skrystalizowana na bazie wieloletnich zrywów i szybko płonących zapałów mówi mi jedno- jak się ruszam, to jestem&amp;nbsp;szczęśliwa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzebuję teraz szczęścia na gwałt, więc zaczynam ćwiczyć, &amp;nbsp;pragnę&amp;nbsp;poczuć ten cudowny ból mięśni, o ile jeszcze mam jakieś mięśnie, ta miękkość pod palcami jest doprawdy kompromitująca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czekam na weekend w Warszawie, w poniedziałek z kolei jadę do Świebodzina, we wtorek rano&amp;nbsp;muszę&amp;nbsp;tam&amp;nbsp;być&amp;nbsp;w sądzie, czeka mnie nocleg w hotelu, może znajdę taki &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Chrystusa_Kr%C3%B3la_w_%C5%9Awiebodzinie"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cc0000;"&gt;z wi&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;do&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cc0000;"&gt;kiem&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cc0000;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #990000;"&gt; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobno Świebodzin dzięki tej figurze zmienił nazwę i teraz to &lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Chrystusa_Odkupiciela_w_Rio_de_Janeiro"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cc0000;"&gt;Świe&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;bo&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cc0000;"&gt;dzineiro&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cc0000;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piję herbatę, jest mi jakoś tak dobrze, że nawet nie przejmę się tym, że napisałam notkę o niczym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobrej nocy!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-8347621628519402877?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/8347621628519402877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/jutro-sroda-co-urody-doda.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8347621628519402877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8347621628519402877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/jutro-sroda-co-urody-doda.html' title='Jutro środa co urody doda.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5654108282119913094</id><published>2011-12-12T00:11:00.000+01:00</published><updated>2011-12-12T00:11:57.631+01:00</updated><title type='text'>Notka ewidentnie plotkarska.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem, że niektórzy z Was są ciekawi, jak toczą się dalsze losy Sylwii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od dziś jestem matką chrzestną jej córeczki, siłą rzeczy nasze losy nierozerwalnie się splotły- urodziny, komunia, bierzmowanie, ślub- czy tylko mnie ten obowiązek kojarzy się głównie z prezentami? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(Ależ oczywiście, że &amp;nbsp;nie narzekam, choć innych obowiązków jakoś&amp;nbsp; nie jestem w stanie sobie wyobrazić). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A u&amp;nbsp;Sylwii jest&amp;nbsp;ciężko, ale dobrze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem, że jej regularnie pomagacie, to jest wspaniałe! I te paczki z Lego dla dzieci...!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewna kochana kobieta regularnie co miesiąc przesyła jej 100 złotych, jakie jest ważne to 100 złotych! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sylwia się nie poddaje, dzieci są bardzo zadbane i wyglądają na szczęśliwe. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Problem jest jedynie z 16-miesięcznym Sebastianem-&amp;nbsp; z powodu kaprysów genetycznych urodził się z sześcioma palcami u obu rąk i obu nóg. Za miesiąc przejdzie pierwszą operację, a lekarze jeszcze nie zdecydowali czy będą operować tylko jedną dłoń, czy dwie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie palce są sprawne i bardzo zwinne. &amp;nbsp;(A&amp;nbsp;gdyby tak je zostawić, może zostałby pianistą? Jakie miałby wtedy możliwości! A może skrzypkiem? Do dziś chodzą plotki, że Paganini miał sześć palców...)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jej partner pracuje, ale kiepsko zarabia. Na szczęście&amp;nbsp;są alimenty z Funduszu Alimentacyjnego, opieka społeczna wzięła tę rodzinę pod swoje skrzydła, finansuje dzieciom obiady w szkole, &amp;nbsp;jakoś idą do przodu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pisałam kiedyś, w jaką rozpacz wpadła Sylwia, gdy skradziono jej wózek z blokowej klatki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś usłyszałam dalszy ciąg tej historii:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;wózek został skradziony przed południem. Sylwia kompletnie się załamała, była w zaawansowanej ciąży z Martą, a to był wózek Sebastiana. Po kilku godzinach od kradzieży coś ją tknęło i zaczęła szukać na Gumtree ofert sprzedaży wózków. Oczywiście, że &amp;nbsp;znalazła swój, miał charakterystyczne cechy- choćby szelki przepięte z innego wózka. Poszła z tym na Policję, w porozumieniu z Policją zadzwoniła do sprzedającej, umówiła się na oglądanie, Policjant udawał jej męża, a drugi kolegę, który niby przyszedł dla towarzystwa. Sprzedająca mieszkała na&amp;nbsp;osiedlu obok. Na miejscu Sylwia zapytała o pokrowiec, młoda (złodziejki były dwie, 18 i 20-letnie) dziewczyna powiedziała, że ten model nie ma pokrowca, Sylwia wyciągnęła pokrowiec ze swojej torby, oczywiście pasował, Policja zrobiła przeszukanie, znaleźli kilka telefonów, aparatów fotograficznych, dwa wózki, w tym jeden wózek&amp;nbsp;sąsiadki Sylwii&amp;nbsp;z klatki, &amp;nbsp;który zginął w tym samym dniu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Panienki kradły i zrobiły sobie z tego sposób na życie. Są już po wyroku. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I to jest prawdziwa sprawiedliwość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Święcie wierzę w sprawiedliwość losu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem wypycha ją niesprawiedliwość, trudno nam się z nią pogodzić, ale prędzej czy później sprawiedliwość wygrywa. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5654108282119913094?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5654108282119913094/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/notka-ewidentnie-plotkarska.html#comment-form' title='Komentarze (44)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5654108282119913094'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5654108282119913094'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/notka-ewidentnie-plotkarska.html' title='Notka ewidentnie plotkarska.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>44</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-1805527596817059614</id><published>2011-12-11T12:31:00.007+01:00</published><updated>2011-12-11T13:25:19.740+01:00</updated><title type='text'>A po nocy przychodzi dzień.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki Ci Panie Boże za wolne niedziele i dzięki&amp;nbsp; ustawodawco za wolne soboty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki też Wam moje ukochane córki za możliwość spania do południa, co za ulga że nie wstajecie przede mną i nie macie postawy roszczeniowej, typu: &lt;em&gt;a śniadanie?&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(Inna sprawa, że taką postawę macie jak wstaniecie, haha)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki moja droga suko Karo, że nauczyłaś się po latach, że gdy Pani śpi, to pies też śpi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki Wam moje kochane kociska, że nawet jak przychodzicie codziennie rano z porannym mruczeniem, to w weekendy mruczycie jakoś ciszej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłam wczoraj na imprezie, wracałam po pierwszej w nocy na nogach z Kazimierza na wysokich obcasach, masakra. Czuję to do teraz, to był półgodzinny spacer jak po rozżarzonych węglach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślę, że wysokie obcasy to pomysł szatana. Albo kara boska za próżność wydłużania sobie nóg. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jestem w stanie zrozumieć tego fenomenu- uwielbiam wysokie obcasy, jednocześnie ich nienawidząc,&amp;nbsp;bo dobrze wiem, jak będę potem cierpieć, zwłaszcza gdy spędzę w nich bez przerwy kilka godzin, tańcząc, stojąc, ech... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale i tak kupuję następne, zamiast wygodnych mokasynów. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tyle profanum, teraz będzie wyłącznie sacrum, za godzinę zbieram się do kościoła, idę na &lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2011/01/po-prosbie.html#comment-form"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;chrzest córeczki&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Sylwii, bo matką chrzestną pierwszy raz w życiu przyszło mi zostać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trochę jestem tym przejęta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I oczywiście zakładam buty na obcasach, li i jedynie. &lt;br /&gt;Na razie szczęśliwie jeszcze jestem w domu, w ulubionych japonkach, piję kawę i życzę Wam miłej niedzieli.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-1805527596817059614?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/1805527596817059614/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/po-nocy-przychodzi-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1805527596817059614'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1805527596817059614'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/po-nocy-przychodzi-dzien.html' title='A po nocy przychodzi dzień.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4897127491736965432</id><published>2011-12-10T00:45:00.004+01:00</published><updated>2011-12-10T00:53:38.026+01:00</updated><title type='text'>Piątkowy wieczór to mój ulubiony wieczór tygodnia.</title><content type='html'>Półleżę w łóżku, lampa wyznacza granice półcienia, odprężona myślę o niczym, nie ma to jak wtedy zabrać się za pisanie bloga- błyskotliwe i lekkie teksty gwarantowane. &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Ciężki tydzień zastygł już w przeszłości. Jest nie do ruszenia, sprawy nie zmienią toku, słowa nie powrócą do ust, niewykorzystane&amp;nbsp; życiowe okazje znikną w niespełnieniu, "nic dwa razy się nie i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nowy tydzień to czas na nowe błędy, ale na szczęście moje łóżko to teren bezbłędny, neutralny, wolny od stresów, wojen i awantur, tylko czysta przyjemność, czysta pościel i święty spokój.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytam książkę &lt;a href="http://merlin.pl/Marzenia-i-tajemnice_Danuta-Walesa/browse/product/1,964530.html?gclid=CI2UiPSQ9qwCFQWHDgodJzWyRw#fullinfo"&gt;Danuty Wałęsowej&lt;/a&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest jak opowieść sąsiadki, życiowa i&amp;nbsp;prosta. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czyta się ją świetnie, choć niesie za sobą smutny obraz kobiety bardzo obciążonej obowiązkami, pracowitej, samodzielnej, ale i &amp;nbsp;pełnej wewnętrzej samotności, buntu i&amp;nbsp;żalu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatecznie pogodzona i pełna&amp;nbsp; zrezygnowanej akceptacji dla &amp;nbsp;takiego życia,&amp;nbsp; bardzo zmęczona, mimo wszystko jeszcze marzy o zmianie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W gruncie rzeczy jest to książka żony swojego męża, która chciałaby inaczej, ale zna swoje miejsce i ograniczenia z niego płynące. &lt;br /&gt;Mało w niej miłości i czułości, to mnie uderzyło najbardziej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warto jednak przeczytać, życie pisze najbardziej nieprawdopodobne scenariusze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No bo jaką masz gwarancję, że za rok o tej samej porze Twoje życie nie wywróci się do góry nogami, nie zmieni kolorów, nie będzie dla Ciebie źródłem szczęścia i radości, czyż młoda Mirosława Wałęsa, zwana Danutą rodząc kolejne dzieci mogła przypuszczać, że będzie w imieniu swojego męża robotnika odbierać pokojowego Nobla?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;PS. Mam nadzieję, że ten tekst jest wystarczająco niedojrzały i infantylny, by czuwający tu&amp;nbsp;godzinami moi krytycy mogli usatysfakcjonowani iść spać, pisząc mi przedtem jakiś zjadliwy komentarzyk na dobranoc. Dla własnej spokojności i kolorowych snów. A może nawet&amp;nbsp;dla podniesienia potencji, choć nie śmiałabym nawet marzyć, że i w takich celach mogę być pomocna...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powinni jednak pamiętać, że crescit sub pondere virtus.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobrej nocy :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4897127491736965432?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4897127491736965432/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/piatkowy-wieczor-to-moj-ulubiony.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4897127491736965432'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4897127491736965432'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/piatkowy-wieczor-to-moj-ulubiony.html' title='Piątkowy wieczór to mój ulubiony wieczór tygodnia.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5672004865638064574</id><published>2011-12-09T11:12:00.001+01:00</published><updated>2011-12-09T11:42:05.344+01:00</updated><title type='text'>Ceną naiwności jest przykrość.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żyjemy złudzeniami, kreujemy rzeczywistość, przypisujemy ludziom i światu życzeniowe cechy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiecznie mylimy się co do ludzkich intencji, wydaje nam się, że nie ma powodu, by ktoś nas nie lubił, nienawidził, krytykował, ośmieszał, przecież my lubimy ludzi, poza umiłowaniem życia towarzyskiego, mamy w sobie empatię i współczucie dla potrzebujących.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie dopuszczamy myśli, że ktoś bez powodu mógłby nam źle życzyć, cieszyć się z naszych niepowodzeń.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jesteśmy ze swoją wrażliwością wystawieni na strzały z powoli działającą trucizną braku wiary w ludzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tyle razy myślę sobie- a rzucę w cholerę pisanie tego bloga, po co mi to? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego narażam się na zwykłą przykrość, a już conajmniej poirytowanie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego siłą rzeczy muszę choć rzucać okiem na ohydne komentarze bandy prymitywów?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciągle jednak nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie, a skoro nie potrafię to dalej szukam odpowiedzi. Kto szuka ten znajdzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I w ciągu tygodnia dostaję kilkanaście maili, pięknych maili:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Droga Li,&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Chcialam do Ciebie napisać wielokrotnie, ale albo odwagi brakowało, albo dochodziłam do wniosku, że myśli me ulotne zapchają Ci skrzynkę całkiem niepotrzebnie. Czytam Cię namiętnie, nie rutynowo- zaznaczam- czuję jakbym znała Cię całe życie. Trafiłam do Ciebie od Chustki, której nie znam osobiście, ale zna ją moja koleżanka, chodziły do tego samego liceum, podobno... Obie jesteście mi bliskie, tak po prostu, na każdy dzień życia.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Nawet chciałam do tego Krakowa jechać, ale byłam 2 tygodnie wcześniej na targach, niestety albo stety służbowo, i już dzieci podniosłyby protest, że znowu, że do Krakowa, że one też, ze mną oczywiście.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;A dziś piszę, bo pomimo wiatru i faktu, ze wstałam o 6, jak zwykle zresztą, pomimo tego że jestem na życiowym zakręcie- najpoważniejszym i najbardziej ostrym myślę- to nie jestem zmartwiona na tyle, na ile zmartwiona być powinnam...I zastanawiam się, że może ja głupieję na stare lata, może nie traktuję życia poważnie, lekceważę...chociaż przecież zawsze byłam taaaaka odpowiedzialna. A może już nie mam siły się martwić, rozpaczać, że wyczerpałam limity? Że teraz czas żyć z dnia na dzień, dla dzieci, dla psa ukochanego, dla drobnych przyjemności, po to aby móc np. napisać maila do osoby, która Cię nie zna?&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Pozdrawiam Cię serdecznie z wietrznej bardzo stolicy,w której nie mieszkam ale pracuję. &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;U mnie też w nocy donice fruwały po tarasie:)&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Albo takie jak ten:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;..." Chciałam napisać, że fantastycznie się Ciebie czyta. I, że każdy z Twoich wpisów dawał mi dużo do myślenia, kopał po siniakach i zazwyczaj, niestety, zmuszał do płaczu. Podziwiam Cię. To, że potrafiłaś odstawić Nemo; że nie zabiłaś Kobiety Konia; że dajesz sobie pozwolenie na SIEBIE i&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;umiesz cieszyć się kolejnym dniem. Zdaję sobie sprawę, że Ty też &lt;/em&gt;&lt;em&gt;miewasz doły; że jest Ci ciężko ciągnąć wszystko samej ale to nie &lt;/em&gt;&lt;em&gt;umniejsza mojego podziwu dla Twojej odwagi.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Bo ja się wciąż boję. I siedzę wystraszona w swoim wyłożonym &lt;/em&gt;&lt;em&gt;karteczkami-przypominaczami dołku zamiast coś zmienić. Nie mam pracy, &lt;/em&gt;&lt;em&gt;wciąż nie pomalowałam ściany w przedpokoju i codziennie zamykam usta &lt;/em&gt;&lt;em&gt;zamiast porozmawiać z mężem o tym wszystkim co mnie zabija.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Więc tylko chciałam Ci podziękować za to, że wciąż piszesz. Twoje &lt;/em&gt;&lt;em&gt;słowa docierają dużo głębiej niż wiele psychologicznych bzdur, które &lt;/em&gt;&lt;em&gt;niejednokrotnie słyszałam. Może w końcu, któregoś dnia i ja zdobędę &lt;/em&gt;&lt;em&gt;się na odwagę żeby coś zmienić.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Dziękuję."&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piszą do mnie kobiety na zakrętach życia, na dnie, po upadkach, tuż przed, poranione, odnowione, nieszczęśliwe, szczęśliwe, jeżeli choć jednej osobie pomaga moje pisanie, to będę pisać. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A co do maili- prędzej czy później na każdy odpowiem!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5672004865638064574?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5672004865638064574/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/cena-naiwnosci-jest-przykrosc.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5672004865638064574'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5672004865638064574'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/cena-naiwnosci-jest-przykrosc.html' title='Ceną naiwności jest przykrość.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5062939085891635095</id><published>2011-12-08T21:13:00.013+01:00</published><updated>2011-12-09T02:46:35.078+01:00</updated><title type='text'>Nie ograniczam wolności słowa, tylko przed hołotą zamykam drzwi.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/lUdux2eQ6Kw/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/lUdux2eQ6Kw&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/lUdux2eQ6Kw&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chce mi się, ale muszę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę moderować komentarze, zawracać sobie tym głowę, wchodzić w bebechy bloga, klikać w te, które warte są przepuszczenia, ech...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie chce mi się, ale muszę, bo ilość idiotów usiłujących tu zaistnieć, a przede wszystkim usiłujących zrobić mi przykrość, jak na tak mało popularnego bloga jest imponująca.&lt;br /&gt;Najlepsi są Ci pchający się z umoralniającymi naukami, radami, pozorami przyjaźni, och, och... &lt;br /&gt;Albo Ci, którzy nie rozumieją tego co piszę, ale wiedzą najlepiej.&lt;br /&gt;A co na to Lec?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Chcą, bym pisał zrozumiale dla każdego sierżanta milicji. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Nie! &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Niżej chorążego nie piszę!&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taka karma- zawsze przyciągałam wariatów, podobno moja skóra pachnie wanilią, a ten zapach ma szczególnie kojące właściwości dla nadpobudliwych seksualnie, acz niespełnionych osobników. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Widocznie pachnę nawet via net, to prawdziwa osobliwość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie chce mi się, ale muszę, po co macie czytać te mało inteligentne, nudne, seksistowskie teksty?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gardzę tymi anonimkami, nie chce mi się poświęcać im mojej uwagi, niech przepadną w blogowym śmietniku na spam, wśród sobie podobnych. Choć nie mam złudzeń, będą krążyć tu jak sępy, w nadziei na ochłap w postaci otwartych komentarzy.&lt;br /&gt;A co na to Lec?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Morderca wraca na miejsce zbrodni, zwłaszcza nie popełnionej.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ze spraw ważniejszych- mam bilety na koncert Leszka Możdżera na 18-go grudnia i cieszę się jak nie wiem co!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak dobrze być kobietą- we wtorek było mi smutno, w środę umierałam, w czwartek skaczę z radości, w piątek&amp;nbsp;pójdę do fryzjera, w sobotę na masaż shiatsu i&amp;nbsp;wieczorem na imprezę urodzinową&amp;nbsp;ulubionej kuzynki &amp;nbsp;do fajnej knajpy na Kazimierzu,&amp;nbsp; w niedzielę do południa będę pełnić obowiązki matki chrzestnej córeczki Sylwii, pod warunkiem jednakże, że dostanę zaświadczenie o byciu owieczką,&amp;nbsp; wieczorem idę do kina, a w poniedziałek zacznę nowy tydzień i na pewno poza nowymi &amp;nbsp;zmartwieniami i już znanymi starymi przyniesie mi jakieś przyjemności, bo przecież równowaga w przyrodzie musi być.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Musi! Nie może być inaczej. &lt;br /&gt;A gdy jej nie ma, to trzeba jej poszukać, to conditio sine qua non dobrego samopoczucia.&lt;br /&gt;Jako i ja szukam, by nie zesmutnieć, nie zniechęcić się, nie zbrzydnąć, nie pomarszczyć, nie zapomnieć, że życie jest takie jedno.&lt;br /&gt;A co na to Lec?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Znacie jedynie moje mniej genialne myśli, tych gigantycznych nie zapisuję, gdyż jestem wtedy pod tak olbrzymim wrażeniem, niezdolny je zapisać.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;PS. Chciałam jeszcze uprzejmie napisać, że wszystkie wredne komentarze pisane przez&amp;nbsp;nieznane mi lub anonimowe nicki &amp;nbsp;mam w dupie. Również tam mam wredne komentarze pisane&amp;nbsp;przez znających mnie ludzi, choć tu mam poważne wątpliwości co do tego, czy ktoś kto mnie zna może być&amp;nbsp;wredny :)&lt;br /&gt;Dotarło? &lt;br /&gt;No! &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5062939085891635095?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5062939085891635095/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/nie-ograniczam-wolnosci-sowa-tylko.html#comment-form' title='Komentarze (38)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5062939085891635095'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5062939085891635095'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/nie-ograniczam-wolnosci-sowa-tylko.html' title='Nie ograniczam wolności słowa, tylko przed hołotą zamykam drzwi.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>38</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-7361677747122342788</id><published>2011-12-08T00:35:00.004+01:00</published><updated>2011-12-08T05:03:39.946+01:00</updated><title type='text'>Nie śpi ktoś, aby spać mógł ktoś.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/w-x5-U4AXjw/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/w-x5-U4AXjw&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/w-x5-U4AXjw&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wiatry i deszcze niespokojne umeblowały mi popołudnie bólem głowy zdolnym do zniesienia go tylko w łóżku, w ciemnym pokoju i w ciszy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przespałam&amp;nbsp;pięć &amp;nbsp;godzin i teraz tryskam energią zupełnie nieadekwatną do wskazań biologicznego zegara. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przypominam sobie swoje stare, &amp;nbsp;sowie czasy, gdy noc była najpiękniejszą porą dnia, zaparzam dzbanek herbaty i spożytkuję najbliższe bezsenne godziny na samych fascynujących czynnościach- może coś wyprasuję? nastawię pranie? posprzątam? a może upiekę bułki na rano? a może będę robić nic, czytać, wygodnie ułożę się na kanapie, oglądnę &amp;nbsp;film, wygłaskam koty, ech... otwiera się tyle możliwości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A więc do roboty- nawilżająca maseczka na twarz, a może nawet ta zielona, w której wyglądam jak senne marzenie ogra, &amp;nbsp;krem pod oczy, zapalone wszystkie lampy, muzyka, noc czas zacząć, nie ma to jak bezsenność w Krakowie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-7361677747122342788?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/7361677747122342788/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/nie-spi-ktos-aby-spac-mog-ktos.html#comment-form' title='Komentarze (35)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/7361677747122342788'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/7361677747122342788'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/nie-spi-ktos-aby-spac-mog-ktos.html' title='Nie śpi ktoś, aby spać mógł ktoś.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>35</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4420215129011941553</id><published>2011-12-06T23:01:00.006+01:00</published><updated>2011-12-09T00:53:57.527+01:00</updated><title type='text'>Najśmieszniejsze  historie pisze życie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prowadzę sprawę o alimenty pewnemu piekarzowi-cukiernikowi. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A w piekarnictwie-cukiernictwie wiadomo- bryndza i jest coraz gorzej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mówię do niego tak: Panie, poza dokumentami finansowymi zagrajmy jeszcze na emocjach. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niech Pan poszuka w pismach branżowych artykułów na temat fatalnej sytuacji polskiego piekarza i cukiernika, zapaści na rynku słodkich wypieków, śmierci ciasteczek, czarnych wizji, grozy życia bez słodkości, itp.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gość bardzo z siebie zadowolony przyniósł mi dziś pięknie wydane pismo "Bake&amp;amp;Sweet",&amp;nbsp; Magazyn branży piekarskiej i cukierniczej, a w nich artykuł pod jakże obiecującym tytułem" "2000 piekarzy zniknie z rynku".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już byłam w ogrodku, już witałam się z gąską, już go pochwaliłam, gdy rzuciłam okiem na pierwsze zdanie pod tytułem i ach, ach: &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;"Swoje firmy będzie musiało zamknąć około 2 tysięcy piekarzy ze Sri Lanki. Zbankrutują przez prowadzoną przez władze tego kraju kampanię przeciwko konsumpcji mąki pszennej".&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;Gość przeczytał tylko&amp;nbsp;tytuł, &amp;nbsp;a &lt;a href="http://www.bakeandsweet.pl/1.2-78-2000_piekarzy_zniknie_z_rynku.html"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;reszty&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; nie raczył. &lt;br /&gt;Śmialiśmy się z tego jak wariaci, bo to cukiernik z dużym poczuciem humoru. &lt;br /&gt;A ja zapamiętałam kolejną kompletnie nieistotną informację, bo powiedzmy sobie szczerze- ile w tym kraju jest&amp;nbsp;ludzi &amp;nbsp;mających pojęcie o sytuacji w piekarnictwie na Sri Lance?&lt;br /&gt;:)&lt;br /&gt;Li.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4420215129011941553?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4420215129011941553/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/najsmieszniejsze-historie-pisze-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4420215129011941553'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4420215129011941553'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/najsmieszniejsze-historie-pisze-zycie.html' title='Najśmieszniejsze  historie pisze życie.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-1750869551186881393</id><published>2011-12-06T09:18:00.002+01:00</published><updated>2011-12-06T10:05:56.588+01:00</updated><title type='text'>Owiane wiatrem słowo na wtorek.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/GQR23MupMrA/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/GQR23MupMrA&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/GQR23MupMrA&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczorajszy silny wiatr poprzewracał doniczki na&amp;nbsp;tarasie i wywiał mi z głowy romantyczne myśli. Rzeczywistość znowu skrzeczy wtorkiem-potworkiem, walka z życiowym zniechęceniem&amp;nbsp; po porannej pierwszej rundzie nie została jeszcze rozstrzygnięta, na razie wzmacniam siły kawą i mizernym słońcem za oknem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby nie zwariować opuściłam szlaban na myśli, nie mogą wybiegać w przyszłość dalej niż na trzy dni, bo każdy kolejny dzień przynosi nowe zmartwienia, a te jak wiadomo są zmarszczkotwórcze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A kto by tam lubił zmarszczki...?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak mi się czasem nie chce wstawać do tego cholernego, ciężkiego życia! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam serdecznie dość, ale nie mam wyjścia, mogę tylko iść do przodu, mam na utrzymaniu dzieci, dom, koty i psa. To&amp;nbsp; nazywa się pięknie odpowiedzialność, za jakieś 12 lat będę od niej częściowo wolna, a czy wtedy cokolwiek będzie mi się chciało? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cudnie nocnie idzie się przez Rynek stukając obcasami, ale rano trzeba mierzyć się z myślami, stukającymi natrętnie w mojej głowie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie lubię dorosłego życia, oj nie lubię.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A co na to Lec?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Ludziom przydałby się czasem "dzień wolny od życia".&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-1750869551186881393?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/1750869551186881393/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/sowo-na-wtorek.html#comment-form' title='Komentarze (38)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1750869551186881393'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1750869551186881393'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/sowo-na-wtorek.html' title='Owiane wiatrem słowo na wtorek.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>38</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-1976379326309625434</id><published>2011-12-04T12:53:00.005+01:00</published><updated>2011-12-04T16:55:44.132+01:00</updated><title type='text'>Słowo na niedzielę.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/G-3nmxVIblc/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/G-3nmxVIblc&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/G-3nmxVIblc&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wracałam do domu.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Było już po północy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wcześniej padał deszcz, Rynek&amp;nbsp;lśnił, odbijał w sobie światła Sukiennic.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie czułam zimna, szłam w rozpiętym płaszczu, rozwianym szalu, rześkie powietrze wchodziło mi w poły bez pukania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szłam przed siebie,&amp;nbsp;bawiąc się stukotem obcasów, cieszyłam się, że idąc- wracam do swojego &amp;nbsp;domu,&amp;nbsp; w tej jednej&amp;nbsp;chwili &amp;nbsp;wolna od trosk-beztroska! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakim cudownym stanem jest chwilowa niepamięć! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można iść przed siebie i&amp;nbsp; cieszyć się z byle czego. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A co na to Lec?&lt;/div&gt;&lt;em&gt;Nie sztukujcie życia letargiem. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Nie osiągnęłam jeszcze stanu, w którym nie będę żałować czasu tylko dla siebie, w którym nie będę reglamentować sobie własnych przyjemności, by mieć czym &amp;nbsp;zaspokajać przyjemności innych ludzi.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale ciągle mam chęć zaglądania w nieznane kąty, za tajemnicze rogi, w głębokie studnie, w nadzieję, czuję, że jestem wielką szczęściarą,&amp;nbsp;bo czasem udaje mi się zwalczyć wszechobecną nudę codzienności, nie pozwolić na jej dominację. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Łatwo, za łatwo &amp;nbsp;można sobie pozwolić, &amp;nbsp;by dni upływały jednostajnie i bez żadnych podniet, udając pozory poczucia bezpieczeństwa, przerażająca jest ta jednostajność tygodnia, powtarzalność codzienności&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i konsekwentnie tykający czas.&lt;/div&gt;Łatwo, za łatwo można bezpiecznie dotrwać do końca życia i być niegotowym na śmierć, bo przecież jeszcze nic się nie przeżyło.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szłam sobie przez ten Rynek, stukałam obcasami, głęboko oddychałam &amp;nbsp;i cieszyłam się, że żyję.&lt;/div&gt;A co na to Lec? &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Gdy przemyślałem na nowo swoje życie, doszedłem do wniosku, że można je było inaczej przeżyć, ale i wtedy, gdy je przeżywałem, czułem, że można by je inaczej pomyśleć. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Li.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-1976379326309625434?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/1976379326309625434/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/sowo-na-niedziele.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1976379326309625434'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1976379326309625434'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/sowo-na-niedziele.html' title='Słowo na niedzielę.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-2622200521943024874</id><published>2011-12-03T17:13:00.001+01:00</published><updated>2011-12-03T17:16:29.450+01:00</updated><title type='text'>Czasem i szpinak pragnie gorących doznań.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na Kleparzu jest jeszcze świeży szpinak w grubych wiązkach ściśniętych gumkami. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To ostatnie podrygi świeżych zieloności, z korzeniami ubrudzonymi czarną ziemią.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bez Kleparza moje życie nie miałoby smaku, kocham ten klimacik bud, otwartych stoisk, szemranych interesików, avocado za 2,90,&amp;nbsp;lekko podwiędniętych, ale dzisiaj ścinanych róż, bab owiniętych wielkimi chustami, jak świat światem plac musi być i basta!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kupiłam szpinak, ziarna słonecznika&amp;nbsp; i dynii, &amp;nbsp;orzechy, jajka i pomidorki cherry. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szpinak myję, ale delikatnie, jak siebie, ruchem głaszczącym, w tej wersji bez peelingu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Umyte liście układam na dużym półmisku w fantazyjne wzory- czasem mam ochotę na perwersję, a czasem ot tak tylko- jeden na drugim... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na szpinakowych liściach układam pokrojone w plastry, albo w ćwiartki gorące ugotowane na półtwardo jajka, oczywiście kurze, ale w wersji de luxe mogą byc przepiórcze. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ważne jest, by jaja były gorące, muszą rozpalić zimny i surowy szpinak, zmiękczyć go, niech zwiotczeje i zabraknie mu tchu jak po...(?) (sic!) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem czekam, aż jaja ostygną i wejdą w tak bliski kontakt ze szpinakiem, że inna konfiguracja będzie się wydawała niemożliwa...och, pobudzam je znowu do życia kładąc na nich czerwone z żądzy z pomidorki, przekrojone na pół. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kładę je dupcią na dół, a raną do góry... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zalewam je splecioną z dwóch kochanków miksturą,- doskonała oliwa z balsamicznym octem ożywi każdą konfigurację... Mikstura wpada w pomidorki, wypełnia je sobą, nabierają smaku, zatrzymują ją w sobie jak najdłużej, choć swojej porcji doznań domagają się też jaja ze szpinakiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Solenie i pieprzenie jest w takiej sytuacji nieodzowne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A na koniec, gdy całe towarzystwo po pierwszym spotkaniu leży zadyszane i lekko senne, wpuszczam pomiędzy nie prażone na patelni na odrobinie dobrej oliwy, apetycznie brązowe, opalone ciała wysmukłych ziaren słonecznika, pękatej dynii, postawnych migdałów, orzechów, nieważna figura, brąz skóry i śliskość oliwy nadają im takiego powabu, że nie sposób im się oprzeć...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepyszna ta sałatka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idę malować ok(k)o na marok(k)o, zaraz muszę się zbierać. &lt;br /&gt;O ile znajdę swoje kosmetyki, dziś obie moje córki wychodziły na imprezę, ciekawe dlaczego mój tusz, mój eye-liner i mój puder zawsze wydaje im się lepszy?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-2622200521943024874?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/2622200521943024874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/czasem-i-szpinak-pragnie-goracych.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2622200521943024874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2622200521943024874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/czasem-i-szpinak-pragnie-goracych.html' title='Czasem i szpinak pragnie gorących doznań.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-67477995412244415</id><published>2011-12-03T10:47:00.012+01:00</published><updated>2011-12-03T16:42:27.616+01:00</updated><title type='text'>Pisanie bloga nie jest obowiązkowe i chwała bogu!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zamilkłam tu na tydzień, ale w realu usta niestrudzenie pracowały. Taki tydzień!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wieczór, na który zniknęłam z bloga na osiem dni, skończył się przyzwoicie w okolicach drugiej w nocy, ale co to był za wieczór! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.slowfood.pl/"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Slow Food Polska&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, którego Prezesa darzę od lat przyjaźnią wielką i odwzajemnioną zaprosił kilkadziesiąt osób &lt;a href="http://www.podroza.hotel.com.pl/rose_pl/Vinoteka2"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;w to miejsce&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;.&lt;/span&gt; Pretekstem było zakończenie akcji &lt;a href="http://www.slowfood.pl/index.php?s=aktualnosci&amp;amp;lp=122"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;"Gęsina na Świętego Marcina"&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wielki, pięknie ubrany stół, świetne towarzystwo, pyszne jedzenie i wina, w tym&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.creamwine.com/product.php?id=4674"&gt;&amp;nbsp;&lt;span style="color: #990000;"&gt;to&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; wino, które w 2006 roku zostało we Włoszech uznane za najlepsze białe wino biologiczne...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Konsekwencje przyjemności zawsze są jednak nieprzyjemne, główka bardzo bolała, ale jakoś ta sobota od wytoczenia się z łóżka w okolicach południa toczyła się do przodu. &lt;br /&gt;Wiedzona wyrzutami sumienia, że ja objadam się consommé z gęsi podanym z warzywami julienne oraz świeżym domowym makaronem, pieczoną gęsią piersią w jabłkowym musie i gruszką w sosie balsamicznym serwowaną z ziemniakami confit, nie wspominając o deserze czekoladowo-kasztanowym z konfiturą z kumkwatu, &amp;nbsp;upiekłam córkom szarlotkę i zrobiłam tartę cebulowo-porowo-grzybową. W domu zapachniało, było ciepło, miło i przytulnie... i gdy nadszedł wieczór&amp;nbsp; już, już składałam dłonie w specjalny sposób nad klawiaturą, by opisać piątek,&amp;nbsp;przyszła moja sąsiadka L. i zabrała mnie na babski wieczór u siebie, przy okazji pożyczając kilka widelców. &lt;br /&gt;A tam same fajne baby, &amp;nbsp;no i cytrynówka według receptury J., tak dobrej jeszcze nie piłam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I nie pamiętam, &amp;nbsp;kiedy tak dużo wypiłam, do domu wracałam trzymając się ściany,&amp;nbsp; co za ulga, że miałam tylko kilka metrów... ale to jak wejście na Kasprowy!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niedziela zaczęła mi się w okolicach popołudnia i ze złożoną sobie uroczyście przysięgą, że nigdy więcej takich maratonów. Ci co mnie znają to wiedzą, że ja nie mogę pić dużo alkoholu, bo zawsze jestem chora, &lt;br /&gt;a Ci co nie wiedzą, to właśnie się dowiedzieli- ekonomiczna ze mnie kobieta- dwie lampki wina i nic nie pamiętam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A co dopiero pół litra spirytusowej cytrynówki! &lt;br /&gt;Na swoje usprawiedliwienie podam, że była o dwa nieba lepsza od limoncello.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dotrwałam do wieczora i już już w specjalny sposób składałam dłonie nad klawiaturą, by zacząć pisać bloga, gdy wyrwano mnie z domu brutalnie, acz przyjemnie i trafiłam w "Arsie" na &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,99494,10695187,Zmeczeni_faceci__czyli__Szpieg__prawde_ci_powie.html"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;"Szpiega"! &lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Genialny film, niesamowity, budujący nastrój, bez muzyki,&amp;nbsp;zrobił na mnie wrażenie! &lt;br /&gt;Zrobił wrażenie swoją prawdziwością.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Świetnie zagrany, warto go zobaczyć i przerazić się.&lt;br /&gt;A potem wiadomo- knajpka, kolacja, ale już bez wina, co to to nie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wróciłam do domu po północy i już, już w specjalny sposób składałam dłonie nad klawiaturą, by zacząć pisać bloga, gdy zmorzył mnie sen, a na sen nie ma rady.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniedziałku nie pamiętam, o tym że minął zorientowałam się w okolicy środy, gdy wygrzebałam się spod sterty spraw i ujrzałam światło dzienne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wieczorem w andrzejkową środę miałam iść&lt;span style="color: #990000;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.porozmawiajmyozdrowiu.com/"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;tu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;,&lt;/span&gt;&amp;nbsp;te spotkania organizuje moja koleżanka, &amp;nbsp;a potem&amp;nbsp; &lt;a href="http://www.studioqulinarne.pl/"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;tu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;,&lt;/span&gt; ale mój organizm przerażony konsekwencjami i perspektywą trudnego czwartku, &amp;nbsp;uderzył we mnie w celach samoobrony gorączką i bólem głowy tak straszliwym, że tylko łóżko, ciemność i święty spokój.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W czwartek rano wstałam za to jak młody bóg, co ewidentnie dowodzi jak dalece rozwinięty mam system samoobrony, ha!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W południe już, już w specjalny sposób składałam dłonie nad klawiaturą, &lt;br /&gt;gdy piknął zawodowy alarm&amp;nbsp; i trzeba było zająć się innymi sprawami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A piątek? W piątek zły początek!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I dziś wyspana, zadowolona, po długiej kąpieli, wykremowana i wybalsamowana, &amp;nbsp;w specjalny sposób złożyłam dłonie nad klawiaturą i napisałam dlaczego tak długo mnie tu nie było.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Życie! Nic innego tylko życie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś wieczorem idę na urodziny do A., i mam nadzieję, że to nie będzie "Dzień Świstaka". &lt;br /&gt;Na szczęście organizuje je w restauracji na Rynku, będę mieć blisko do domu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego dla Was!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-67477995412244415?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/67477995412244415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/pisanie-bloga-nie-jest-obowiazkowe-i.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/67477995412244415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/67477995412244415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/12/pisanie-bloga-nie-jest-obowiazkowe-i.html' title='Pisanie bloga nie jest obowiązkowe i chwała bogu!'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-6386592632571822146</id><published>2011-11-25T18:08:00.003+01:00</published><updated>2011-11-25T18:27:12.981+01:00</updated><title type='text'>Są dni, gdy nie mogę już patrzeć na jaja.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Krakowie panuje smog. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest ponuro i mgliście. Mówiąc wprost- ohydnie i przygnębiająco. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzeba się ratować! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A skoro lubicie moje przepisy, to voila! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(Już go kiedyś pisałam, ale komu by się chciało szperać w archiwum&amp;nbsp;poprzedniego bloga).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podstawą są&amp;nbsp; jabłka, takie do rozpiekania,&amp;nbsp; najlepsze szare renety.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Konieczny jest też ostry, kozi ser, kupiłam taki &amp;nbsp;na Kleparzu z serowarnii "Magdalenka" z Krynicy Górskiej, no po prostu kozia bajka, jest pyszny!&lt;br /&gt;Jabłko poddaję okrutnemu zabiegowi rozcinania na pół- od tej pory będą dwie połówki jabłka, ale nie będą romantycznie szukać się po świecie, bo zostaną bezlitośnie zjedzone.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gnębię je, wydrążając w nich głębokie gardło, acz bez ujścia, zamknięte warstwą miąższu i skórką. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ranę posypuję cukrem, co świadczy o moim gołębim sercu- osoba okrutna posypałaby ją solą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby dopieścić zranione serce- hojnie na nie sypię bazylię i oregano. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na tak przygotowane posłanie kładę lubiący ostry życia smak plaster koziego sera, uważając jednak, by nie próbował ucieczki poza smaczną, wydrążoną dziurkę. Ma w niej pozostać, mocno wściśnięty, taki XL w M.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Posypuję grubo zmielonym pieprzem, ustalona wszak została na wieki wieków amen wyższość pieprzenia nad innymi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wkładam jabłka do piekarnika, odpowiednio rozgrzanego do temperatury 180 stopni, ale prawdziwa namiętność nie zna przecież temperaturowych granic- i w tropikach i na Antarktydzie ciała wnikają w siebie tak samo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pod wpływem gorącej atmosfery i naporu sera, jabłko mięknie, do granic rozpadu z rozkoszy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ryzach trzyma je jeszcze skórka. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ser zakochany po uszy i zdecydowany w działaniu, zdominował sobą całą jabłuszkową miękkość. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mhmmmmm....jest im tak jak lubię, słodko i ostro.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyciągam towarzystwo z piekarnika, aż serce rośnie, gdy patrzy się na taką miłość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby ochłodzić ich zapały, bo brną ku samounicestwieniu, polewam je kilkoma kroplami oliwy z roztartymi czarnymi oliwkami i bazyliowym pesto.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podaję na zielonej sałacie z pomidorkami cherry pokropionymi aceto balsamico di Modena.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakoś nie mogę już patrzeć na jajka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale za to wieczorem, ale za to wieczorem idę w jedno miejsce! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ha, ale będzie co opisywać, porzuciłam kino na rzecz ... tajne/poufne, ale potem zdradzę (się).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego wieczoru!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-6386592632571822146?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/6386592632571822146/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/sa-dni-gdy-nie-moge-juz-patrzec-na-jaja.html#comment-form' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6386592632571822146'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6386592632571822146'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/sa-dni-gdy-nie-moge-juz-patrzec-na-jaja.html' title='Są dni, gdy nie mogę już patrzeć na jaja.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-507588772439294203</id><published>2011-11-24T22:48:00.003+01:00</published><updated>2011-11-25T16:17:42.751+01:00</updated><title type='text'>Są takie chwile w życiu kobiety....</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wróciłam z kina, &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Zamiana+cia%C5%82-2011-566131"&gt;&lt;span style="color: #cc0000;"&gt;film był taki sobie&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, towarzystwo przednie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po oliwkach mam ochotę na...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ech...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo są takie chwile w życiu kobiety, gdy odczuwa przemożną i nie do odparcia ochotę na jaja, przy czym zuchwałe myśli kobiety krążące wokół jaj rozmaitego autoramentu i pochodzenia, z konieczności wymuszonej okresowym brakiem tych jaj najbardziej pożądanych, koncentrują się niestety na jajach najłatwiej dostępnych, popularnych i twardych ab ovo, nomen omen.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gotuję więc jaja kurze do stanu erekcyjnej twardości, w ilości wyznaczonej liczbą chętnych na kolację, z reguły biorę po pięć na głowę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tej operacji niezwykle ważnym jest stopień twardości jaj, muszą one osiągnąć jej wyżyny, ale bez przekroczenia cienkiej czerwonej linii przegotowania. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gorące jaja studzę w zimnej wodzie, taką operację odważam się czynić tylko jajom kurzym, inne- te wrażliwsze, studzę bardziej pokojowymi metodami. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wystudzone i bezbronne jajka poddaję operacji dzielenia ich na pół, jednym celnym ruchem bardzo ostrego noża wbijam się w ich skorupki, tnę je na dwie połówki wzdłuż, sadystycznie wydłubuję im środki, tak by powstały skorupkowe łódeczki do nadziewania. Skorupki chwilowo porzucam, bo oto mam przed sobą bezładny stos jajecznych połówek, takie biało-żółte świadectwo marności nad marnościami, bo przecież wystarczyło 20 minut, by płynne jajko mądrzejsze od kury, ugotowało się na twardo, bezpowrotnie tracąc szansę na życie w zepsuciu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nagie i&amp;nbsp;wyeksmitowane ze skorupek&amp;nbsp; drobno siekam, a najlepiej to miksuję na gładką masę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzielę ją na kilka części, w zależności od tego, jakie dam im second life.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo są jaja, które uwielbiają pieprzenie, bez tego nie mogą żyć- daję im więc to czego pragną, hojnie sypię czarnym pieprzem, solę i wrzucam w nie drobno posiekany szczypiorek, wymieszany z musztardą, jej ilość dozuję w zależności od upodobań. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inne jaja lubią być traktowane bardzo ostro, na granicy wytrzymałości, to prawdziwe jaja sado-maso, w ustach aż pieką, a to od sporej ilości ostrej papryki z drobno posiekaną zieloną pietruszką, dla perwersji dodaję do nich trochę śmietany, robi się już trójkąt, a to rodzi różne możliwości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla wielbicieli łagodnych smaków robię jaja z pieczarkami, startymi na drobnej tarce, tam mogę wrzucić drobno posiekaną cebulę, korniszony, czosnek, wszystko co mi podpowie nieograniczona fantazja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wypełniam skorupkowe łódeczki trzema rodzajami jajecznego farszu, wypełniam z uwagą, wypełnieniu zawsze należy poświęcać uwagę, bo wypełnienie to clou każdego programu z jajami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wysypuję na talerz tartą bułkę, przytulam do niej skorupkowe łódeczki dupcią do góry, a farszem na dół, wciskam mocno, by drobiny bułki odcisnęły na jajach swój ślad, niech będą naznaczone po wieki, a już conajmniej do momentu konsumpcji. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wrzucam zabułkowanym farszem na gorącą patelnię z oliwą, wymieszaną pół na pół z masłem, pozwalam im teraz na namiętne uniesienia, na rozgrzanie się, na zrumienienie z pożądania, na chrupiącą skórkę i na ostateczne wyciągnięcie bez możliwości powrotu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ułożone na talerzach- mimo wszystko kuszą, bo jaja w każdej postaci potrafią roztaczać swój urok i czar.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobrze komponują się z nimi sałaty i mizeria.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jaja z łakomą uciechą wydłubuje się widelczykiem, prawie jak ślimaki w kokilkach, choć prawie robi tu wielką różnicę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zabieram się do pracy, marzenia o jajach zostawiam na weekend.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Film sobie darujcie, pośmiałam się, ale szkoda czasu, ja to w sumie śmieję sie z byle czego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jutro na szczęście idę na &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Szpieg-2011-575916"&gt;&lt;span style="color: #cc0000;"&gt;"Szpiega".&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-507588772439294203?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/507588772439294203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/sa-takie-chwile-w-zyciu-kobiety.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/507588772439294203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/507588772439294203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/sa-takie-chwile-w-zyciu-kobiety.html' title='Są takie chwile w życiu kobiety....'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-1119359269261410662</id><published>2011-11-24T01:13:00.003+01:00</published><updated>2011-11-24T01:28:10.796+01:00</updated><title type='text'>Info wpadkowe, bo może kogoś to  obchodzi.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ze statystyk w bebechach bloga&amp;nbsp;wynika, że niestety najchętniej czytane na tym blogu są trzy notki tzw. aferalne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W związku z tym ściągnęłam je do przechowalni, niech leżakują. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szkoda, że jestem takim beznadziejnym blogerem- nie wiedziałam, że można zablokować komentarze&amp;nbsp;pod konkretną&amp;nbsp;notką. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz już wiem, jak zwykle jednak po fakcie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz jest mi&amp;nbsp; źle, a to z powodu pracy, papierów, problemów i niemożności wycia, cisza nocna oblige.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie tak lubię spędzać późne wieczory, nie tak!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jem oliwki. Dla pociechy.&lt;br /&gt;Jak jecie oliwki?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja najbardziej lubię tak:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oliwka ma rozmiar idealnie mnie wypełniający, &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;tak cudownie można ją zamknąć między językiem i podniebieniem... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;trochę possać... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;raz mocniej, aż puszcza sok, &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;raz słabiej i wtedy skupiam się na gładkości jej skórki... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mhmmmm... moja ulubiona zabawa to leciutkie ściskanie oliwki zębami, &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;potem samymi ustami, balansuje na krawędzi ust... mhmmmm... jaka jest miękka i pyszna...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ciągle jeszcze w całości, na razie język bawi się z nią, język to matador, oliwka jak byk, &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;staje do walki, ucieka i wraca, &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;zagarniam ją językiem, ukrywam bezpiecznie, zamykam w ustach... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I potem ten moment ostateczny, gdy zęby ruszają do ataku i ...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jest już we mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale będzie i jeszcze raz... i jeszcze raz...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam cały słoik i przede mną długa noc.&lt;br /&gt;Oj nie tak lubię, oj nie tak.&lt;br /&gt;Ale oliwki są pyszne.&lt;br /&gt;Li.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-1119359269261410662?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/1119359269261410662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/info-wpadkowe-bo-moze-kogos-to-obchodzi.html#comment-form' title='Komentarze (64)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1119359269261410662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1119359269261410662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/info-wpadkowe-bo-moze-kogos-to-obchodzi.html' title='Info wpadkowe, bo może kogoś to  obchodzi.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>64</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-7316844291044279341</id><published>2011-11-23T13:29:00.005+01:00</published><updated>2011-11-23T17:04:15.228+01:00</updated><title type='text'>Igraszki losu.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja Gusia od dobrych kilku miesięcy zaprzyjaźniała się via net z Zosią z Warszawy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spotkały się na jednym z portali&amp;nbsp;z wirtualnymi &amp;nbsp;grami, potem rozmawiały przez komunikatory, aż przyszedł dzień, &amp;nbsp;gdy pierwszy raz zaczęły rozmawiać przez telefon, co miało dwie konsekwencje: po pierwsze nareszcie odetchnęłam, że Zosia z Warszawy nie jest Wojtkiem, &amp;nbsp;lat 56 z Łodzi, a po drugie na nasz stacjonarny telefon po godzinie 18-tej nie sposób się dodzwonić. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Naturalną konsekwencją&amp;nbsp; wielogodzinnych dziewczyńskich rozmów była chęć spotkania się, choć oczywiście dwunastolatka&amp;nbsp; nigdzie sama się nie wybierze, a zwłaszcza z Krakowa do Warszawy.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Moje młodsze dziecko&amp;nbsp; niewiele się więc zastanawiając,&amp;nbsp; zaprosiło Zosię wraz z jej Mamą na moje urodziny. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;O szczególe, że nie skonsultowała ze mną tego pomysłu nawet nie wspominam. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zostałam natomiast postawiona przed&amp;nbsp;koniecznością telefonu do Mamy Zosi, celem potwierdzenia zaproszenia. Dziecko błagało, ja miękłam, pomyślałam sobie, że w sumie i tak przyjeżdżają nieznajome osoby, a co mi tam... może nie zarżnie nożem i nie podpali...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zadzwoniłam kilka dni przed imprezą, głos D. był zaskakująco młody i pogodny, od razu wpadł mi w ucho dając nadzieję na przyjemną resztę.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Mama Zosi okazała się pozytywną wariatką w najlepszym tego słowa znaczeniu, kupiła bilety na IC i w sobotę odebrałam je z dworca, znosząc przedtem mężnie obawy i strachy Guśki, co będzie jak się sobie z Zosią nie spodobają, albo my z D. się sobie nie spodobamy, albo Zosia nie spodoba się mnie, albo Gusia D., konfiguracji do nakręcania obaw było kilka.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Tymczasem przypadek rządzący życiem postawił na mojej drodze niesłychanie pozytywną postać,&amp;nbsp;&amp;nbsp;radosną&amp;nbsp;i przemiłą. Kocham takie kobiety, kocham! &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;D. po rozwodzie, &amp;nbsp;po pół roku przeczesywania włoskich portali z nieruchomościami, &amp;nbsp;wzięła kredyt i kupiła niedaleko Florencji wiejski dom w Toskanii z gajem oliwnym, wyremontowała i ma swoje miejsce na ziemi, piękne, beztroskie i zupełnie inne od swojego szybkiego życia w Warszawie. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Czyż nie jest to kolejne potwierdzenie, że warto realizować swoje marzenia?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Umówiłyśmy się za trzy tygodnie w Warszawie, jadę do niej na weekend, dogadamy się co do wakacji, bo już jestem zaproszona do tego gaju, do tego domu, do tej Toskanii, rany boskie malarstwo włoskie,&lt;a href="http://domwtoskanii.blox.pl/html"&gt; &lt;/a&gt;droga &lt;a href="http://domwtoskanii.blox.pl/html"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Anito,&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; teraz to już na pewno wpadnę na kawę).&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przypadek rządzi życiem, trzeba mu tylko czasem pomóc, otwierając od razu drzwi. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Bo przypadek nigdy nie dzwoni dwa razy, daje życiu jedną szansę na zmianę, na wzbogacenie emocji, na coś nowego, dobrego, radosnego, nie zamykajmy drzwi, zostawmy uchylone okna...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;PS. Oczywiście i jak zwykle jestem konsekwentnie niekonsekwentna, to na na tyle w kwestii zawieszania bloga. Ale tak rozczuliły mnie Wasze komentarze i maile...:* &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-7316844291044279341?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/7316844291044279341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/igraszki-losu.html#comment-form' title='Komentarze (46)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/7316844291044279341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/7316844291044279341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/igraszki-losu.html' title='Igraszki losu.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>46</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5292617159662084059</id><published>2011-11-22T08:21:00.010+01:00</published><updated>2011-11-22T09:17:20.564+01:00</updated><title type='text'>Homo homini lupus est.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Użytkownik: Anonimowy, &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;temat: Zdjęcia Di. w dniu 11-11-22&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;"Ale masz zaperdolene,smutne urodzinki..." &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;---&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Internet i jego pozorna anonimowość najlepiej obnaża ludzkie kompleksy i frustracje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cieszę się, że piszę bloga, bo odarło mnie to z naiwności i wszelkich złudzeń co do ludzi. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez pięć lat pisania przyjęłam na siebie tyle agresji, niechęci a czasem wręcz nienawiści, że skóra mi stwardniała, a wrażliwośc otorbiła się głęboko, nie dając się jednak zniszczyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez ostatnie kilka dni gwałtownie wzrosła liczba unikalnych czytelników, dokładnie dwukrotnie, &amp;nbsp;co&amp;nbsp;daje naprawdę pokaźną liczbę, nie mówiąc o sześciokrotnym wzroście odsłon strony. Były godziny, gdy na blogu przebywało jednocześnie&amp;nbsp; 50 osób. &lt;br /&gt;Skąd nagle takie zainteresowanie? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo była afera, można było śledzić sytuację z wypiekami na twarzy, pisać jakże "przyjemne" komentarze... ech, ile wzrostów samopoczucia z tego powodu zanotowała natura.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyznaję się do błędu niesprawdzenia i niezweryfikowania. &lt;br /&gt;Niesiona pierwszym odruchem pomocy, której przecież nigdy nie odmawiam, zrobiłam ogromny błąd. &lt;br /&gt;Po pierwsze, &amp;nbsp;zaufałam swojej czytelniczce pocketgirl, że wie co pisze, a po drugie zbyt szybko i emocjonalnie przeczytałam bloga Magdy, koncentrując się głównie na wątku dziecka, a nie zauważając całej istotnej reszty. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Owszem mogłam zdjąć całą notkę o Magdzie &amp;nbsp;i nie odpowiadać na pytania, &amp;nbsp;dlaczego to zrobiłam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uznałam jednak, że to nie będzie uczciwe, skoro poprosiłam Was o pomoc, a Wy bazując na zaufaniu do mnie, nie sprawdzaliście jej wiarygodności.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czułam, że może rozpętać się afera, ale nie sądziłam, że będzie to takie piekło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem, naprawdę jestem tego pewna, że mam rację co do niewiarygodności Magdy i to przekonanie, poparte dowodami z innych źródeł &amp;nbsp;pozwoliło mi przetrwać ze spokojem ten potok ohydy i ludzkiej wredoty,&amp;nbsp;bo w przeważającej większości tzw. obrońcy Magdy skupili się na atakowaniu mnie, a nie na faktycznej obronie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, przyznaję- zrobiłam błąd chcąc pomóc, a po wykryciu mojego błędu, odważyłam się o tym napisać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak przyznaję, napisanie o tym, to też był błąd. &lt;br /&gt;Trzeba było siedzieć cicho,&amp;nbsp;pozamiatać&amp;nbsp;&amp;nbsp;pod dywan, przecież każdy podobno kombinuje, mamy to&amp;nbsp; wpisane w&amp;nbsp; charakter narodu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No cóż, we mnie płynie hiszpańska krew. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chwilowo zawieszam pisanie bloga, nie zależy mi na popularności, wszak "piszę z radością, bez myśli przewodniej".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie chce mi się pisać dla tej tłuszczy, która&amp;nbsp;dyszy z nienawiści do mnie i do świata przed swoimi monitorami. &lt;br /&gt;Nie generalizuję, dostałam sporo naprawdę fajnych maili&amp;nbsp;od nowych czytelników (powoli odpisuję :).&lt;br /&gt;Ale jest jednak pewna grupa, która karmi się tylko aferami, to blogowe hieny.&lt;br /&gt;Poczekajmy, aż ta sfora pogna dalej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moich prawdziwych i wiernych czytelników bardzo za to przepraszam.&lt;br /&gt;A co na to Lec?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5292617159662084059?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5292617159662084059/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/homo-homini-lupus-est.html#comment-form' title='Komentarze (76)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5292617159662084059'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5292617159662084059'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/homo-homini-lupus-est.html' title='Homo homini lupus est.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>76</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-3865893311040008044</id><published>2011-11-21T18:43:00.002+01:00</published><updated>2011-11-21T18:51:47.049+01:00</updated><title type='text'>Kopciuszek chwilowo miał nicka La.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Noszę w sobie wspomnienie ostatniego weekendu, cieszę się nim i tkam&amp;nbsp; już w&amp;nbsp;myślach plany spotkań na przyszłość, bo najważniejsze to mieć plan. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spotkanie z Di i La po kilku latach pisania i (się) czytania, kupowania u &lt;a href="http://www.uchacha.pl/"&gt;&lt;span style="color: purple;"&gt;Di&amp;nbsp;niepowtarzalnych &amp;nbsp;kolczyków&lt;/span&gt;,&lt;/a&gt; czasem rozmowach przez telefon i tak budziło obawę przed nieznanym, bo przecież wiadomo jak rzeczywistość może zaskrzeczeć rozczarowaniem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A rzeczywistość śmiała się radośnie od lotniska przez cały weekend, piątkowo przewłóczyła przez nocny Kraków, wypiła mojito i coś tam jeszcze w &lt;a href="http://www.figazmakiem.com.pl/"&gt;&lt;span style="color: purple;"&gt;Fidze z Makiem&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, w sobotni baaardzo późny poranek w piżamach piła kawę i jadła śniadanie, potem przygotowywała się do imprezy wcale się nie spiesząc, goście zjeżdżali&amp;nbsp; od godziny czternastej, przyjechała viki, moi przyjaciele z Wrocławia&amp;nbsp;i jeszcze jeden tajemniczy ktoś, kogo nie omieszkam opisać później, wino otwierało się samo, fryzurę prostownicą bardzo piękną&amp;nbsp;miał kto mi zrobić, a reszta niech będzie milczeniem. Pomieszanie reala z wirtualem miało dobry smak.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cudowny był niedzielny poranek, nic a nic nie za wczesny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obudziłam się z lekką paniką, robiąc w myślach przegląd lodówki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W domu do nakarmienia było&amp;nbsp;dziewięć osób. Kojarzyłam, że mam&amp;nbsp; bundz i na pewno kilka jajek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale... ale była La, po balu jak Kopciuszek stanęła w kuchni (prawdę powiedziawszy przed balem też stała, haha), pobiła mnie moją własną bronią wyobraźni, podgrzana bagietka, masełka smakowe, sałatka z pomidorami, mozzarelą, &amp;nbsp;rukolą i awokado, sałatka z kiełkami słonecznika i fetą, jajka na resztkach szynki, rzecz jasna bundz, znalazła w lodówce niesłychną ilość jedzenia, czy ktoś odszedł głodny od stołu? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzeczywistość zaskrzeczała dopiero dziś rano, ale to był taki skrzek do pominięcia, życie bywa piękne, gdy ludziom chce się na siebie otworzyć, siebie przytulać, ze sobą tańczyć&amp;nbsp;i rozmawiać. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czyż nie tak moje drogie odważne koleżanki?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powtarzamy za rok, aż do czasów, gdy w łazience będą leżeć obok siebie nasze zęby. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Umowa stoi?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Całusy i wielkie dziękuję, było mi z Wami zwyczajnie dobrze i miło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-3865893311040008044?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/3865893311040008044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/kopciuszek-chwilowo-mia-nicka-la.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3865893311040008044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3865893311040008044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/kopciuszek-chwilowo-mia-nicka-la.html' title='Kopciuszek chwilowo miał nicka La.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-2857246994633750530</id><published>2011-11-21T01:46:00.007+01:00</published><updated>2011-11-21T17:35:33.031+01:00</updated><title type='text'>Zdjęcia Di.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-c40pnO-4JgU/TsmcGbQ2svI/AAAAAAAAAb8/-EjXnw5Dn9o/s1600/li-14.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="215" src="http://3.bp.blogspot.com/-c40pnO-4JgU/TsmcGbQ2svI/AAAAAAAAAb8/-EjXnw5Dn9o/s320/li-14.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_ReFoq4KvqA/TsmcI63BnPI/AAAAAAAAAcE/4aFJSu9Ejtg/s1600/li-15.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-_ReFoq4KvqA/TsmcI63BnPI/AAAAAAAAAcE/4aFJSu9Ejtg/s320/li-15.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Po winie zostało wspomnienie, ale tu jeszcze prawie w całości na blacie w kuchni:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OQQJmqMIqPI/TsmcMDQlc5I/AAAAAAAAAcM/DCEYzeH5OE8/s1600/li-17.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-OQQJmqMIqPI/TsmcMDQlc5I/AAAAAAAAAcM/DCEYzeH5OE8/s320/li-17.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-qv0a2_p7wrk/TsmcOcZr80I/AAAAAAAAAcU/8HdK-VA7l4E/s1600/li-21.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-qv0a2_p7wrk/TsmcOcZr80I/AAAAAAAAAcU/8HdK-VA7l4E/s320/li-21.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Kot od La i Di&amp;nbsp; z motywem irysów, jak u Wyspiańskiego. Jest przepiękny i kolorystycznie idealny! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-LAY6dMdrFrw/Tsmcazu5jZI/AAAAAAAAAck/okOWTm0vO7Y/s1600/li-26.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-LAY6dMdrFrw/Tsmcazu5jZI/AAAAAAAAAck/okOWTm0vO7Y/s320/li-26.jpg" width="236" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;(Z)Boczuś, a w&amp;nbsp; środku śliwka lub daktyle, dzieło La:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Hhx9VqcHPug/TsmcdtUaCcI/AAAAAAAAAcs/gQbVUtwvICc/s1600/li-34.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-Hhx9VqcHPug/TsmcdtUaCcI/AAAAAAAAAcs/gQbVUtwvICc/s320/li-34.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Cudowna zwiewna, lekka, gruba, zachwycająca &amp;nbsp;baletnica od Viki:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Fhkk_-D_8fI/TsmcrSs2uPI/AAAAAAAAAc0/zKe1rYc-I24/s1600/li-38.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-Fhkk_-D_8fI/TsmcrSs2uPI/AAAAAAAAAc0/zKe1rYc-I24/s320/li-38.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-o_QXFk9_gDQ/TsmcuGARM3I/AAAAAAAAAc8/EHf7PkHFfcA/s1600/li-40.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-o_QXFk9_gDQ/TsmcuGARM3I/AAAAAAAAAc8/EHf7PkHFfcA/s320/li-40.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-GZbjNnvRMM0/TsmcyyJhO9I/AAAAAAAAAdM/gFSdipnmH2o/s1600/li-41.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-GZbjNnvRMM0/TsmcyyJhO9I/AAAAAAAAAdM/gFSdipnmH2o/s320/li-41.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Sushi&amp;nbsp;być musiało, żywot miało krótki:&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-PiC_ZS5XD9o/Tsmc1YPakGI/AAAAAAAAAdU/Tnn7HIFooow/s1600/li-53.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-PiC_ZS5XD9o/Tsmc1YPakGI/AAAAAAAAAdU/Tnn7HIFooow/s320/li-53.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-lilME73QXLU/Tsmc4ID48DI/AAAAAAAAAdc/Yu9JRK54mis/s1600/li-54.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-lilME73QXLU/Tsmc4ID48DI/AAAAAAAAAdc/Yu9JRK54mis/s320/li-54.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Wypięte&lt;a href="http://licencja.blog.interia.pl/?id=1346047"&gt; dupcie pomidorków&lt;/a&gt;:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CbjvuMIj3zU/Tsmc7XzTKJI/AAAAAAAAAdk/5yVGbzb3Elk/s1600/li-55.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-CbjvuMIj3zU/Tsmc7XzTKJI/AAAAAAAAAdk/5yVGbzb3Elk/s320/li-55.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Prezent od Moni, na &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Szisza"&gt;długie zimowe wieczory&lt;/a&gt;, dla takiej przeciwniczki palenia jak ja, dość ryzykowny:-):&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-WuoLoK6r5EE/TsmdITikccI/AAAAAAAAAd0/vTUhaU4ZbSs/s1600/li-74.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-WuoLoK6r5EE/TsmdITikccI/AAAAAAAAAd0/vTUhaU4ZbSs/s320/li-74.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Koty&amp;nbsp; na schodach czekają na rozwój sytuacji:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5lmHWQ40Ll0/TsmdMKc7BFI/AAAAAAAAAd8/7RmP800YTUM/s1600/li-75.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-5lmHWQ40Ll0/TsmdMKc7BFI/AAAAAAAAAd8/7RmP800YTUM/s320/li-75.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dziwni Ci ludzie (myśli w głowie Szarego):&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-3DwYTmMuuC0/TsmdPb6iDYI/AAAAAAAAAeE/ldABgF5DIMA/s1600/li-80.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-3DwYTmMuuC0/TsmdPb6iDYI/AAAAAAAAAeE/ldABgF5DIMA/s320/li-80.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Część kwiatów:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-HK8NmURAc3E/TsmdUqqfQRI/AAAAAAAAAeM/ZbpdnIpzWbw/s1600/li-83.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-HK8NmURAc3E/TsmdUqqfQRI/AAAAAAAAAeM/ZbpdnIpzWbw/s320/li-83.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Bobcio:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-atYMjkl3uWs/TsmdXiAGJnI/AAAAAAAAAeU/lvGYaXtzi_E/s1600/li-81.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="212" src="http://4.bp.blogspot.com/-atYMjkl3uWs/TsmdXiAGJnI/AAAAAAAAAeU/lvGYaXtzi_E/s320/li-81.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Masza:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-4DEDtQTqLnk/TsmdbW-0JnI/AAAAAAAAAec/l3zOgEDjcNM/s1600/li-88.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-4DEDtQTqLnk/TsmdbW-0JnI/AAAAAAAAAec/l3zOgEDjcNM/s320/li-88.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Nastroje:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-Wi89mLcFub4/Tsmcwc1Tv0I/AAAAAAAAAdE/thPVlpKagr0/s320/li-43.jpg" width="320" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-2857246994633750530?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/2857246994633750530/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/zdjecia-di.html#comment-form' title='Komentarze (68)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2857246994633750530'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2857246994633750530'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/zdjecia-di.html' title='Zdjęcia Di.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-c40pnO-4JgU/TsmcGbQ2svI/AAAAAAAAAb8/-EjXnw5Dn9o/s72-c/li-14.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>68</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-3270472479236446808</id><published>2011-11-20T19:25:00.002+01:00</published><updated>2011-11-20T19:42:50.728+01:00</updated><title type='text'>Było cudnie!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie chce mi się odnosić do tej lawiny komentarzy, mogę tylko wyrazić zdumienie, że z mrówki zrobił się słoń&amp;nbsp; i &amp;nbsp;że Ci najgłośniej ujadający kompletnie stracili&amp;nbsp; z pola widzenia faktyczny przedmiot sprawy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dowodzi to li i jedynie pieniactwa i braku inteligencji, doprawdy ucieszę się ze straty takich czytelników, bo podobno przestają mnie czytać. Hurra! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ad rem i w skrócie, bo coś nie jestem w formie, haha&amp;nbsp;:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;w piątek odebrałam z lotniska La i Di i jeżeli można poczuć, że się kogoś zna od wielu lat, to tak właśnie się poczułam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sobotę przyjechała D. i Viki, zaczęli zjeżdżać i schodzić się goście, na schody wysypałam wyproszone od kwiaciarki Heni z Kleparza płatki róż, a po imprezie wyrzuciłam 48 pustych butelek po winie i 7 po innych trunkach, cieszę się prezentami, jak Di prześle mi swoje fantastyczne zdjęcia, to je pokażę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem szczęśliwa, zadowolona, zrelaksowana i pełna dobrej energii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wsadziłam towarzystwo popołudniu w pociąg i w samolot, siedzę w pokoju pełnym kwiatów, podjadam resztki ciasta upieczonego przez Di, jest mi doooooobrze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I nikt i nic nie zepsuje mi tego pełnego dobra, sympatii, śmiechu i zabawy nastroju, nikt i nic!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To co działo się poniżej kompletnie mnie nie obchodzi. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwłaszcza Wasze negatywne opinie na mój temat. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo hołdy, wyrazy uznania, podziwu i sympatii, a może nawet i oddania, to ja chętnie poodbieram, czemu nie... ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na razie tyle, teraz będę absolutnie robić nic&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-3270472479236446808?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/3270472479236446808/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/byo-cudnie.html#comment-form' title='Komentarze (35)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3270472479236446808'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3270472479236446808'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/byo-cudnie.html' title='Było cudnie!'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>35</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4448411181666084207</id><published>2011-11-15T10:13:00.043+01:00</published><updated>2011-11-15T20:45:09.213+01:00</updated><title type='text'>Ciekawskim komentatorom poprzedniej notki poświęcam:)</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Nie będę udawać, że mi tego nie brakuje, bo brakuje. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Ta czynność prozaicznego wypełniania, znana całemu światu, bardzo mnie w dodatku relaksująca, jest dla mnie tak często z przyczyn obiektywnych niedostępna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Jednak nie dziś! Och... Ach...!!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Bo są takie poranki jak ten, gdy zamykam oczy na zaokienny świat, przyjmuję najlepszą, najbardziej kuszącą, satysfakcjonującą i wydajną pozycję i skupiam się tylko na przyjemności, na dostarczaniu sobie bodźców, na nieśmiałym i powolnym, acz już gorącym początku, na coraz bardziej dynamicznej akcji, na wypełnianiu, zaciskaniu, wkładaniu i wykładaniu, a na końcu poczuciu cudownej konsumpcji. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Nie interesuje mnie z kim to robię. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Gdy mam na to ochotę, mogę być sama, jest mi też zasadniczo wszystko jedno, kto będzie moim towarzyszem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Moje bogate doświadczenie w tej kwestii podpowiada mi, że niestety zawsze znajdą się chętni... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Uwielbiam fantazję, odrzucam tanie standardy, mnie interesuje wypełnienie w wersji de luxe, nietuzinkowe, barwne i ciekawe. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Z moich obserwacji wynika, że większość ludzi preferuje klasykę- zwykłe ruskie, z mięsem czy z kapustą i grzybami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Ja szczęśliwie nigdy nie jestem większością. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;W tym temacie zawsze wyrażam swoje niezbite przekonanie, że do środka nie można wsadzać byle czego, wsad nobilituje i jest bezlitosny- możesz zostać w grupie pospolitych pierogów, albo możesz wejść do elity pierożkowej, gdzie delikatne ciasto, mąka jak śnieg biała...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Początki wcale nie są trudne, choć wymagana jest znajomość kilku tricków, które w świecie ludzi powodują, że piersi kobiety wydają się większe, usta bardziej kuszące, skóra gładsza, a w świecie pierożków dają ciastu niezwykłą elastyczność, umiejętność rozwałkowania się do cienkości papieru ryżowego i kolor zbliżony do ecru.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;u&gt;Potrzebuję:&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Górkę z mąki, białej pszennej. Robię w niej śliczną dziurkę i wlewam cieniutkim strumieniem wrzącą wodę z czajnika, energicznie mieszając nożem. Wodę leję na oko-uwaga, to przenośnia!- aż mąka ją wchłonie, zawsze mogę dodać więcej wody, gdy ciasto będzie za twarde, albo dodać więcej mąki, gdy będzie za miękkie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Gdy już nie parzy, zaczynam walczyć z jego twardością i robię mu energiczny masaż- na początku jest do niczego, takie kluchowate, ale powoli wyrabia się, a ja leję na niego łyżkę oliwy, solę, daję dwa żółtka dla koloru i co jakiś czas w trakcie wyrabiania smaruję dłonie masłem, to dla większej pieszczoty i udelikatnienia konsystencji. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Ma być takie jak kobiece piersi- miękkie, ale elastyczne, delikatne, bardzo gładkie w dotyku i w kolorze kości słoniowej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Teraz nadchodzi czas na wykrawanie pierożkowych krążków, muszą być małe, tak by jeden pierożek wchodząc we mnie, ładnie mnie wypełnił, by przyciśnięty lekko językiem do podniebienia puścił swoje soki, by można było obrócić go w ustach.... smakować... delikatnie nadgryźć...połknąć...mhmm...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Delikatnie urywam kawałek ciasta, a resztę chowam pod wilgotną ściereczkę, by nie wyschło i nie nabrało zmarszczek. Rozwałkowanie jest jednym z nielicznych tu aktów przemocy, pierożkowanie charakteryzuje przecież łagodność i subtelność. Lubię ten zdecydowany ruch wałkiem po coraz cieńszym cieście, lubię zabawę w wykrawanie krążków, lubię tę pierożkową bezmyślność, to moje skupienie myśli tylko na tych czynnościach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Nadzienie przygotowałam sobie wcześniej, zawsze robię kilka do wyboru, a &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ilość wypełniających pozycji wyznaczona jest tylko granicą ludzkiej fantazji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Im dalej od rusko-mięsnej-kapuściano-grzybowej tradycji tym ciekawej, choć oczywiście klasyka trzyma się świetnie i godnie jak Tina Turner i trzymać się będzie- dobrze zrobione pierogi ruskie są przepyszne i są takie dni, gdy ruskie rulez!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Ale o jakości i kolorach życia decyduje przecież jego wypełnienie, farsz każdego dnia, takie codzienne jedzenie ruskich znudzi i zniechęci do każdego następnego dnia, bo im częściej je się to samo, tym większe niebezpieczeństwo życiowej szarości, smutku, bezwładu w turlaniu się do starości, bez dania sobie szansy na zmianę życiowego menu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Rozglądam się po ulicy i bez pudła rozpoznaję codziennych zjadaczy ruskich, dla których szczytem szaleństwa są te z mięsem, a te z kapustą i grzybami tchną prawdziwą perwersją...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Uzbrajam się więc w cały swój urok i będę kusić...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;1. &lt;u&gt;Szpinakowo-łososiowe są zaskakujące.&lt;/u&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Mdły w gruncie rzeczy łosoś na tle łagodnego szpinaku rozkwita smakiem, czasem myślę, że to przez piękne zestawienie kolorystyczne łososiowego różu z mocną zielenią szpinaku, przy czym trudno tu rozstrzygnąć, który kolor dominuje. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Do uduszonego rozdrobnionego szpinaku (najlepszy jest z mrożonki) dodaję bardzo dużo wyciśniętego czosnku, soli i grubo mielonego pieprzu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Wlewam odrobinę śmietany, trochę masła, odparowuję i wrzucam śliczne drobne kawałki łososia- może być usmażony, albo zrobiony na parze. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Ważne jest, by kawałki były w "sam raz", wyraźnie wyczuwalne, ale nie nachalnie duże, to jest właśnie ta cienka czerwona linia pomiędzy sztuką barową a kulinarną... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Mówiąc wprost- w przekroju pierożka w zieleni szpinaku ma być widoczny róż łososia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Podaję je posypane parmezanem i świeżo mielonym pieprzem, są przepyszne i bardzo delikatne, w sam raz na początek miłego wieczoru.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;2. &lt;u&gt;Serowo-gruszkowe&lt;/u&gt; są echem mojej ulubionej przystawki-soczystej gruszki z serem pleśniowym. Kostkę gruszki otaczam zmielonym serem typu rokpol, wymieszanym z posiekanymi orzechami włoskimi. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Świetnie smakują z masłem ziołowym.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;3. &lt;u&gt;Z fetą, oliwkami i czosnkiem&lt;/u&gt; są przykładem na wariacje na temat kuchni świata- gorąca feta zawsze się obroni, jądro stanowi czosnkowy ząbek otoczony fetą z posiekanymi oliwkami. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Podaję ze stopionym masłem z koperkiem, posypane pieprzem, mniam... uwielbiam je.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Nie jadam pierogów na słodko. Ale tym nie sposób się oprzeć:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;4. &lt;u&gt;Makowo-bakaliowo-różane&lt;/u&gt;- namoczony w mleku mak mielę dwa razy, dodaję do niego ile chcę drobno posiekanych jakich chcę bakalii, odparowuję go, by był bardzo gęsty, dosładzam miodem i obtaczam nim kulkę z konfitury z płatków róż. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Podaję ze śmietaną i cukrem, są przepyszne, zaskakujące, bardzo wyrafinowane.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Relaksuję się, mruczę coraz ciszej...., że pierożki trzeba porządnie zlepiać, tak by nie rozklejały się w czasie gotowania, pusty pierożek wygląda dramatycznie, robi się z niego mączny flaczek, blady i nikomu niepotrzebny, a farsz ginie w garnku tragiczną śmiercią kulinarnego nieistnienia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Porządnie zlepiony pierożek przetrwa 3-5 minut gotowania i ...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;... i finis coronat opus. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;Ciekawość zaspokojona?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;:)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Li. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4448411181666084207?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4448411181666084207/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/ciekawskim-poswiecam.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4448411181666084207'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4448411181666084207'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/ciekawskim-poswiecam.html' title='Ciekawskim komentatorom poprzedniej notki poświęcam:)'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-3269828226492946693</id><published>2011-11-13T10:52:00.003+01:00</published><updated>2011-11-13T17:02:16.101+01:00</updated><title type='text'>Pytanie z odpowiedzią.</title><content type='html'>Niedziela jest prawdziwie listopadowa.&lt;br /&gt;Z perspektywy łóżka wygląda jednak zupełnie niewinnie. &lt;br /&gt;W domu jest ciepło, pachnie kawa, pies jeszcze śpi, sięgam po pierwszą gazetę &lt;br /&gt;z apetycznego stosu&lt;br /&gt;i...&lt;br /&gt;Czy trwanie w błogim lenistwie i w przyjemności czytania jest marnowaniem czasu?&lt;br /&gt;Otóż nie.&lt;br /&gt;Zachęcam do wzięcia przykładu, robienie sobie przyjemności jest obowiązkiem ludzi pracy.&lt;br /&gt;:)&lt;br /&gt;Li.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-3269828226492946693?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/3269828226492946693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/pytanie-z-odpowiedzia.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3269828226492946693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3269828226492946693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/pytanie-z-odpowiedzia.html' title='Pytanie z odpowiedzią.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5815370798158052320</id><published>2011-11-12T11:24:00.013+01:00</published><updated>2011-11-12T17:07:27.147+01:00</updated><title type='text'>Rozważna, acz romantyczna.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłam wczoraj na&amp;nbsp; "Listach do M." i "&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1. oczywiście, że nie jest to dzieło wybitne,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2. nie jest to nawet film, który trzeba zobaczyć,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3. ale jest to film, który można zobaczyć, gdy w człowieku błąkają się, &amp;nbsp;niewyparte jeszcze przez prozę życia romantyczne myśli, &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4. grają w nim fajni aktorzy, w tym córka komentującej tu pewnej Ani :) I gra świetnie! &lt;br /&gt;Aniu, gratuluję potomstwa! Wróżę jej wielką karierę!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5. pośmiałam się serdecznie, serotonina zrobiła swoje, nie ma co przejmować się niektórymi beznadziejnymi &amp;nbsp;recenzjami, z pewnością pisane są przez różnych takich może zgorzkniałych i zblazowanych mężczyzn, tu trzeba spojrzeć kobiecym okiem i wiedzieć, że życie czasem ma ochotę pisać romantyczne historie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo dlaczego nie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;.....&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka dni temu &amp;nbsp;upływał mi termin zapłaty kredytu hipotecznego. W euro.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sporo z tym mam zamieszania, bo muszę kupić euro, pojechać do banku, wpłacić, ech...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jadąc popołudniu do pracy wstąpiłam do oddziału mojego banku, w którym jeszcze nigdy wcześniej nie byłam. Kolejka słusznych rozmiarów zatrzymała mnie tam na 40 minut. I już prawie, prawie &amp;nbsp;miała być moja kolej, gdy wszedł pewien interesująco wyglądający mężczyzna i głośno zapytał, czy można tu w kasie wpłacić&amp;nbsp; euro. Pani kasjerka grzecznie odpowiedziała,&amp;nbsp;że nie. Nie ma kasy walutowej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jęknęłam głośno i podziękowałam owemu mężczyźnie za oszczędzenie mi tych kilku minut życia, jakie miałam jeszcze spędzić w kolejce. Wyszliśmy razem, zbliżała się godzina szósta, zapytał mnie, czy&amp;nbsp; wiem, gdzie w najbliższej okolicy jest oddział z kasą walutową,&amp;nbsp;wiedziałam gdzie, choć akurat nie w najbliższej okolicy,&amp;nbsp;tam oddział czynny jest do dziewiętnastej, podałam adres, wsiadłam do auta, pojechałam do pracy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tuż przed dziewiętnastą i ja pojawiłam się w tamtym miejscu i znowu jęknęłam, były czynne tylko dwa okienka, kolejka liczyła conajmniej trzydzieści osób.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A kto stał na jej czele? Ha! Pomachał mi i zawołał, że trzyma mi miejsce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hm...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skutek był taki, że w tym samym czasie wyszliśmy z banku i usłyszałam, że to trzymanie dla mnie miejsca bardzo go zmęczyło i tylko kawa jest w stanie mu pomóc. Wspólna kawa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo to było romantyczne, choć z kasą&amp;nbsp;walutową &amp;nbsp;w tle, wokół spadały wirując lekko w powietrzu liście, na niebie świecił księżyc, a światła miasta drżały tajemniczo...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale ja to ja. Nie dałam swojego telefonu, mam za to jego numer&amp;nbsp;i złożoną przez siebie obietnicę, że na pewno zadzwonię.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zadzwonię. Kiedyś. Może. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za bardzo mi się podobał, komplikacje i drżenia serca murowane, lepiej tego unikać, bo po co mi kolejne problemy?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A wczorajszy wieczór, podbity romantyczną komedią spędziłam w pięknym miejscu, &lt;a href="http://www.lescandale.pl/frame/royal/onas.html"&gt;o tu.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Śliczne miejsce,&amp;nbsp;&amp;nbsp; zaprojektowane&amp;nbsp;i&amp;nbsp;stworzone przez ulubioną artystkę &amp;nbsp;Jolantę od moich lamp i schodów. &lt;br /&gt;Da się to zresztą zauważyć, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedzenie i wino, a potem powrót na drżących nogach przez piękne, romantycznie jesienne Planty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najważniejsze to mieć kontrolę nad własną&amp;nbsp; romantycznością.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale "Listy do M." polecam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W charakterze bajki, oczywiście.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;br /&gt;PS. Update:&lt;br /&gt;Specjalnie dla marka... żeby nie było szowinistycznie :D&lt;br /&gt;&lt;a href="http://y-do-m/recenzje/news/recenzja,305336,1718999"&gt;&lt;span style="color: purple;"&gt;Dobra recenzja&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; napisana przez kobietę.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://film.wp.pl/id,28864,rid,63807,title,Moc-truchleje,type,editor,film_recenzja.html"&gt;&lt;span style="color: purple;"&gt;zła recenzja&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; napisana przez kobietę.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/9131,749506-Listy-do-M----recenzja-komedii-romantycznej-Mitji-Okorna.html"&gt;&lt;span style="color: purple;"&gt;dobra recenzja&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; napisana przez mężczyznę.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/reviews/Prezent+na+%C5%9Awi%C4%99ta-12064"&gt;&lt;span style="background-color: white; color: purple;"&gt;zła/taka sobie&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; recenzja napisana przez mężczyznę&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5815370798158052320?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5815370798158052320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/rozwazna-acz-romantyczna.html#comment-form' title='Komentarze (55)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5815370798158052320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5815370798158052320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/rozwazna-acz-romantyczna.html' title='Rozważna, acz romantyczna.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>55</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5940112076291496294</id><published>2011-11-11T10:50:00.003+01:00</published><updated>2011-11-11T11:20:53.767+01:00</updated><title type='text'>Przestępstwo interpretacji.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Od wczorajszego wieczoru&amp;nbsp;&amp;nbsp;miałam być w Pradze, u moich Przyjaciół. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Uczepiłam się myśli o tym wyjeździe jak bluszcz podpory, owinęłam wokół niej, od kilku dni czerpałam z niej energię, a tu los-złośliwy los obdarzył Starszą tuż przed wyjazdem&amp;nbsp;ponadnormatywną ilością wirusów. Chorujemy więc obie, ja głównie z żalu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Byłam pewna, że pojedziemy, nie zrobiłam zakupów, dziś sklepy pozamykane, w spiżarni mam zapas tylko kociego jedzenia, a w lodówce pyszne światło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Nic mi się nie chce, leżę w łóżku, piję kawę z resztką mleka, zmęczona i zniechęcona powtarzam sobie mantrę o konieczności dobrego nastroju: &amp;nbsp;"mieć dobry nastrój, mieć dobry nastrój, mieć dobry nastrój".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Wszystko jest jednak kwestią interpretacji,&amp;nbsp;mój ponury nastrój to jest przecież&amp;nbsp;dobry nastrój, bo mogło być&amp;nbsp; jeszcze gorzej. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;A skoro może być gorzej, to znaczy, że teraz jest lepiej niż wtedy, gdy może być gorzej- ergo- teraz mam dobry nastrój.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Wściekła więc i rozżalona na los, ale podobno w dobrym nastroju, niechętnie wstaję do przeżycia&amp;nbsp; beznadziejnego &amp;nbsp;dnia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Zrobię jakieś pomysłowe śniadanie z niczego, na obiad zamówię pizzę, wrzucę na dvd kolejne odcinki "Gotowych na wszystko", poodpisuję na maile i&amp;nbsp;przeczekam w tym dobrym nastroju zły czas.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Dawno nigdzie nie byłam, nie wyjeżdżałam, siedzę w tym Krakowie jak stara kura na grzędzie, ciągle jakieś przeszkody, spadające z dachu koty, chore dzieci, życie, co to za życie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Mam naprawdę dobry nastrój, jestem tylko wściekła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Lucy i Jarek, wiecie, że Was kocham i tęsknię i chciałam do tej Pragi, do Waszej gościnności, do wina i do innego nieba! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Li.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5940112076291496294?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5940112076291496294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/przestepstwo-interpretacji.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5940112076291496294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5940112076291496294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/przestepstwo-interpretacji.html' title='Przestępstwo interpretacji.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-8298742164519041822</id><published>2011-11-09T10:59:00.006+01:00</published><updated>2011-11-11T10:52:29.383+01:00</updated><title type='text'>Wojny są w nas.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Konieczność&amp;nbsp; trzymania w ryzach gwałtownych cech charakteru wprowadza w moje najbliższe otoczenie elementy nudy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Chciałoby się walnąć czymś o podłogę, poklnąć&amp;nbsp;siarczyście i potoczyście, powściekać&amp;nbsp;o kompletnie nieistotne drobiazgi, a tu nuda&amp;nbsp;&amp;nbsp;Panie nuda, trzeba mieć&amp;nbsp; dobry nastrój i już.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Ukradłam pracy dwie &amp;nbsp;wolne&amp;nbsp; godziny&amp;nbsp; i wpadłam do domu z ambitnym planem: sprzątanie, gotowanie, pranie, wyjście z psem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Zamiast tego siedzę na kanapie z kubkiem kawy i tęsknię za Panią Jadzią, jej idealnym porządkiem mojego świata, lśniącymi oknami i ssawkami do odkurzacza zawsze w tym samym miejscu!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Koty z kurzu&amp;nbsp;snujące się po kątach salonu kpią sobie ze mnie w żywe oczy i&amp;nbsp;niemrawo przetaczając się na boki niepostrzeżenie&amp;nbsp;rosną w siłę. Strach pomyśleć&amp;nbsp; co by z nich wyrosło, gdyby nie codzienne odkurzanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Tracę czas na sprzątanie i mam tego poczucie, ale jak tu nie sprzątać ? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Jak zrezygnować&amp;nbsp; z cieszącego oko porządku w kuchni, lśniącej łazienki, umytych podłóg, czystych okien, odkurzonych książek, pościelonych łóżek, no jak?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Moje dzieci rezygnują bez problemu, widocznie szczęśliwie nie odziedziczyły po mnie kombinacji genu umiłowania porządku z genem bałaganiary. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Wykańcza mnie codzienna wewnętrzna wojna tych dwóch gigantów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Nic to, trzeba zebrać siły&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i&amp;nbsp;zrobić sobie drugi kubek kawy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Li.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-8298742164519041822?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/8298742164519041822/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/wojny-sa-w-nas.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8298742164519041822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8298742164519041822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/wojny-sa-w-nas.html' title='Wojny są w nas.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-8140304316919324836</id><published>2011-11-07T08:50:00.003+01:00</published><updated>2011-11-09T22:09:50.081+01:00</updated><title type='text'>Najważniejsze to mieć piękny plan!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Realizując z zapałem urodzinową obietnicę staram się mieć dobry humor. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ze śpiewem na ustach pokonuję kolejne przeszkody, a to&amp;nbsp;szary dzień za oknem, a to&amp;nbsp;brak mleka do kawy (cholera jasna, psiakrew, lalalalala....).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nic to! Herbata też pobudza (brrr, lalalala...).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lipa za oknem w ciągu nocy rozebrała się do skąpej bielizny, jesień jest już nieodwołalna, a ja do planu dnia wpisuję wizytę w aptece i konieczność zakupu dużej ilości magnezu z potasem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę się ratować, złe nastroje wciskają się w człowieka bez pardonu, trzeba uszczelnić system.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przeczytałam wczoraj słowa ks. Adama Bonieckiego:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;"Świat, w którym żyjemy potrzebuje piękna, aby nie pogrążyć się w rozpaczy. &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Piękno podobnie jak prawda budzi radość w ludzkich sercach, jest cennym owocem, który trwa mimo upływu czasu, tworzy więź między pokoleniami i łączy je w jednomyślnym podziwie."&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piję herbatę z pięknego kubka, siedzę na mojej kanapie pod piękną lampą,&amp;nbsp;patrzę na piękne obrazy, za oknem piękna szara jesień, zrobię sobie piękny rozświetlający makijaż, owinę ciepłym, pięknym szalem &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i podtrzymująć przez cały dzień rozpalone w sobie pragnienie pogody ducha będę mieć piękny dzień.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piękno jest w oczach patrzącego, popatrzę więc sobie pięknie na świat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko to moje auto strasznie brudne, ale jak tu jechać do myjni? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Deszczu nie zniese!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-8140304316919324836?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/8140304316919324836/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/najwazniejsze-to-miec-piekny-plan.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8140304316919324836'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8140304316919324836'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/najwazniejsze-to-miec-piekny-plan.html' title='Najważniejsze to mieć piękny plan!'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-459064473914778098</id><published>2011-11-05T21:07:00.008+01:00</published><updated>2011-11-05T21:39:14.385+01:00</updated><title type='text'>Sprawozdanie z 44.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wtłoczeni w ramy obyczajów i tradycji &amp;nbsp;podświadomie oczekujemy jakiejś nadzwyczajności w dniu naszych urodzin. &lt;br /&gt;Nie będąc wolną od takich oczekiwań odebrałam wczoraj&amp;nbsp;rano pierwszy telefon.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To była moja Mama ze wspomnieniami:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Pamiętam ten ponury, zimny listopadowy dzień, gdy po 24-ch godzinach potwornej męczarni nareszcie Cię urodziłam. I gdy&amp;nbsp; leżałam wykończona w strasznym, &amp;nbsp;nieprzytulnym, zimnym szpitalu w Lidzbarku Warmińskim, a na parapecie siedziały kruki i wrony, myślałam: Jaki ciężki los czeka to dziecko?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i widzisz? Jaki Ty masz los!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Mamo, no daj spokój, chyba wcale taki nie najgorszy?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-A daj spokój, tragedia!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tu nastąpił szloch, ale nie mój.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podniesiona więc na duchu&amp;nbsp;przez moją rodzicielkę,&amp;nbsp;a jednocześnie przygnieciona ciężarem życia i myślami&amp;nbsp; na temat zakupów obiadowych powlokłam się na Kleparz. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mijając budkę Pani Heni (pierwsza po lewej zaraz przy wejściu) spontanicznie postanowiłam kupić sobie kwiaty, bo jak nie ja, to kto?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Pani Heniu, 40 czerwonych róż poproszę (nawet przy różach to 44 wydało mi się nie na miejscu).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ooo, a jakaż to okazja?- Pani Henia zawsze ciekawa ploteczek i nowinek nadstawiła ucha, akurat na tyle, &amp;nbsp;by usłyszeć wymamrotane przeze mnie dramatycznym w odbiorze szeptem:&lt;br /&gt;- To moje 44 urodziny, ale wystarczy 40 tych róż&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A to ma Pani ode mnie te&amp;nbsp;4 w prezencie- i tym sposobem dostałam tego dnia pierwsze (i ostatnie, sic! C'est un scandale, najwidoczniej czasy kuriera z bukietem kwiatów, mam już za sobą...) kwiaty, a humor dzięki temu miałam cudowny do wieczora, uwielbiam sama sprawiać&amp;nbsp;sobie&amp;nbsp;przyjemności... jakkolwiek to brzmi, haha)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czterdzieści cztery róże prężą się więc pięknie na stole, &amp;nbsp;od czasu do czasu atakowane przez koty. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Świętowanie urodzin przeniosłam na 19-go listopada, od wczoraj&amp;nbsp; w moim życiu nic się nie zmieniło, poza realizacją jednej solennie danej sobie&amp;nbsp; obietnicy: przestaję martwić się &amp;nbsp;rzeczami na które nie mam wpływu, &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;w ogóle przestaję się martwić, &lt;br /&gt;bo te zmartwienia to już nie na moje lata, o!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-459064473914778098?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/459064473914778098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/sprawozdanie-z-44.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/459064473914778098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/459064473914778098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/sprawozdanie-z-44.html' title='Sprawozdanie z 44.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-7914130111590273100</id><published>2011-11-04T09:04:00.013+01:00</published><updated>2011-11-04T09:50:56.300+01:00</updated><title type='text'>44.</title><content type='html'>Słońce badawczo prześwietlając liście wpada w okna mojej sypialni.&lt;br /&gt;Śliczny dzień, w sam raz na mój pogodny nastrój.&lt;br /&gt;Złożyłam sobie życzenia od serca, bo tam ukryte są moje największe pragnienia.&lt;br /&gt;A co na to Lec?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Miał grzeszne pobożne życzenia.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żądam za wiele?&lt;br /&gt;A co na to Lec?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Nie żądać od życia niemożliwości? Dlaczego? &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Możliwości jego są przecież nieograniczone.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy boję się upływu czasu? Tak, boję się.&lt;br /&gt;Ale przecież wiem co na to Lec:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Pierwszym warunkiem nieśmiertelności jest śmierć.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostałam kawę do łóżka, a mleko było perfekcyjnie spienione.&lt;br /&gt;A co na to Lec?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Niektórym do szczęścia brakuje naprawdę jedynie szczęścia.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem bardzo zmęczona, ale przecież niedługo pojadę w końcu na jakieś wakacje. &lt;br /&gt;Tak mówi statystyka. &lt;br /&gt;A co na to Lec?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Człowiek jest z żelaza. Dlatego nie odczuwa czasem kajdan jako obcego ciała.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;44? Kurtka na wacie, nie pasuje mi to do mojego środka.&lt;br /&gt;A co na to Lec?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Wyjcie! Poczujecie się młodsi o miliony lat.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Auuuuuuuuuuuuu........&lt;br /&gt;Całusy!&lt;br /&gt;Li.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;A teraz przejdźmy do interesów, czyli do prezentów!&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black;"&gt;Jak ma się urodziny, to dostaje&amp;nbsp;się &amp;nbsp;prezenty, a ja bardzo pragnę dostać za kilka lat możliwość&amp;nbsp; złożenia życzeń na czterdzieste czwarte urodziny &lt;/span&gt;&lt;a href="http://chustka.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="background-color: white; color: #e06666;"&gt;tej wyjątkowej kobiecie&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="background-color: white; color: #e06666;"&gt;:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black;"&gt;Fundacja Rak'n'Roll. Wygraj życie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black;"&gt;ul.Chełmska 19/21, 00-724 Warszawa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black;"&gt;Multibank&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black;"&gt;nr rachunku: 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black;"&gt;nr IBAN: PL 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black;"&gt;nr BIC: BREXPLPWMUL&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black;"&gt;tytuł wpłaty: Joanna Sałyga&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white; color: #d5a6bd;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black;"&gt;Nie zapominajcie o Joannie, co miesiąc POMAGAJĄCE jej japońskie chemiczne tabletki połykają &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black;"&gt;10 tysięcy złotych. Proszę więc o wpłaty, całymi bukietami kwiatów!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black;"&gt;Moim najgorętszym życzeniem jest&amp;nbsp; napicie się z&amp;nbsp;Nią wina w Jej 44 urodziny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black;"&gt;Mocno ściskam i wierzę w Was!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black;"&gt;Li.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-7914130111590273100?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/7914130111590273100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/44.html#comment-form' title='Komentarze (43)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/7914130111590273100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/7914130111590273100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/44.html' title='44.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>43</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-3112606288478925504</id><published>2011-11-02T22:38:00.001+01:00</published><updated>2011-11-02T22:50:24.906+01:00</updated><title type='text'>Notka wpadkowa.</title><content type='html'>Rzadko zaglądam w statystyki bloga, bo i po co? &lt;br /&gt;Ale dziś zajrzałam- uznałam to za jeden z&amp;nbsp;kilku &amp;nbsp;sposobów na depresję- i odkryłam, że codziennie kilka osób czyta najstarsze notki. &lt;br /&gt;Czy robicie to za jakąś karę? &lt;br /&gt;Ujawnicie się? &lt;br /&gt;Przyznacie skąd jesteście? Od kogo? Przez kogo?&lt;br /&gt;Ciekawość mnie zżera. &lt;br /&gt;(A próżność się z tego śmieje, ale obciach, ja nie mogę).&lt;br /&gt;I&amp;nbsp;"starzy" ulubieni&amp;nbsp;mogliby do mnie częściej pisać, ile mam jęczeć, że mi źle na tym świecie? &lt;br /&gt;No ile, pytam się?&lt;br /&gt;Znikąd ukojenia...&lt;br /&gt;:)&lt;br /&gt;Li.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-3112606288478925504?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/3112606288478925504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/notka-wpadkowa.html#comment-form' title='Komentarze (60)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3112606288478925504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3112606288478925504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/notka-wpadkowa.html' title='Notka wpadkowa.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>60</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4021233274264142842</id><published>2011-11-02T09:55:00.002+01:00</published><updated>2011-11-02T09:59:32.957+01:00</updated><title type='text'>Czasem słońce, czasem deszcz. Czyli nihil novi.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzień&amp;nbsp;zaczął mi się w środku nocy o wpół do szóstej rano. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kawa wylała się na stół wściekła z niewyspania, a pies od razu zażądał spaceru.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zeszłam na podwórko w koszulce otulona wielkim swetrem, zimno posmagało mnie po gołych łydkach, od rana jestem więc łogólnie niescęśliwa i na pewno będę męcąca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wypisałam na kartce rzeczy niezbędne do zrobienia, &amp;nbsp;zanim wyjdę z domu do pracy. Nie dlatego, że nie pamiętam, a po to by mieć poczucie że zrealizowałam jakąś listę spraw, haha, nie ma to jak powiedzieć sobie samemu prawdę, gdy się ją zna /prawie Lec/&lt;br /&gt;Nie pomaga mi fakt, że nie wpłyną na losy świata, a co najwyżej mogą powiększyć dziurę ozonową. &lt;br /&gt;Idę więc pościelić łóżko, &amp;nbsp;włożyć do pralki pranie, do zmywarki naczynia, odkurzę podłogę, wymienię koci żwirek, powieszę pranie, zrobię zupę dyniową i pójdę sobie do pracy na cały dzień. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaszyję się za monitorem z kubkiem w koty od ulubionego Tomka pełnym zielonej herbaty i dziś mnie nie będzie dla świata. Jest mi bez żadnego powodu cholernie smutno, źle, zimno i beznadziejnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzebuję adrenaliny, ciepła i nowego wyzwania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inaczej codzienność będzie mnie obgryzać z radości życia jak Kara swoją kość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie lubię takich dni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4021233274264142842?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4021233274264142842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/czasem-sonce-czasem-deszcz.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4021233274264142842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4021233274264142842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/czasem-sonce-czasem-deszcz.html' title='Czasem słońce, czasem deszcz. Czyli nihil novi.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5990763565898416724</id><published>2011-11-01T19:26:00.003+01:00</published><updated>2011-11-01T19:42:46.489+01:00</updated><title type='text'>Obiecane zdjęcia kuchni plus zdjęcie szarlotki au naturel:)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mój brat wyleciał ze swoją&amp;nbsp; Kasią&amp;nbsp;&amp;nbsp;na wyprawę do Wietnamu, via Moskwa, a chwilę po tym zamknięto Okęcie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale z niego farciarz!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak mi było potrzebne tych kilka wolnych dni!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odgruzowałam dom, dopieściłam dzieci, upiekłam szarlotkę i tartę cebulową, spałam ile chciałam, na twarz nałożyłam conajmniej pięc &amp;nbsp;maseczek, choc prawdę powiedziawszy wizualny efekt jest zerowy...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ech, co tam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapaliłam świece i jest tak:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-kBV6CfrgT0A/TrAyrtTDSHI/AAAAAAAAAX8/abiJBRblppA/s1600/DSC01119.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320px" ida="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-kBV6CfrgT0A/TrAyrtTDSHI/AAAAAAAAAX8/abiJBRblppA/s320/DSC01119.JPG" width="214px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_WToSIGwbjw/TrA0Fea9izI/AAAAAAAAAYE/efGeTbUPGJ0/s1600/DSC01121.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320px" ida="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-_WToSIGwbjw/TrA0Fea9izI/AAAAAAAAAYE/efGeTbUPGJ0/s320/DSC01121.JPG" width="214px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cGsrR0HAKQw/TrA0aJ4deuI/AAAAAAAAAYM/MKaCBQgoDDI/s1600/DSC01130.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214px" ida="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-cGsrR0HAKQw/TrA0aJ4deuI/AAAAAAAAAYM/MKaCBQgoDDI/s320/DSC01130.JPG" width="320px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-WC_WYD3o66k/TrA0peZLkVI/AAAAAAAAAYU/_vsCKrtVHnE/s1600/DSC01132.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320px" ida="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-WC_WYD3o66k/TrA0peZLkVI/AAAAAAAAAYU/_vsCKrtVHnE/s320/DSC01132.JPG" width="214px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7UUzG-K2qyA/TrA1XFxhu9I/AAAAAAAAAYc/i9yjE0BgR0c/s1600/DSC01135.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214px" ida="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-7UUzG-K2qyA/TrA1XFxhu9I/AAAAAAAAAYc/i9yjE0BgR0c/s320/DSC01135.JPG" width="320px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nLl0Hxeebko/TrA1n9WLRoI/AAAAAAAAAYk/lgL_04DUFLw/s1600/DSC01134.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320px" ida="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-nLl0Hxeebko/TrA1n9WLRoI/AAAAAAAAAYk/lgL_04DUFLw/s320/DSC01134.JPG" width="214px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-k6BOs9qI20Q/TrA2fcuB8qI/AAAAAAAAAY0/9TdHexgr4-g/s1600/DSC01138.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214px" ida="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-k6BOs9qI20Q/TrA2fcuB8qI/AAAAAAAAAY0/9TdHexgr4-g/s320/DSC01138.JPG" width="320px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xd2MLvlzaX0/TrA2x5Y9_nI/AAAAAAAAAY8/PTZriR5KraY/s1600/DSC01139.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214px" ida="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-xd2MLvlzaX0/TrA2x5Y9_nI/AAAAAAAAAY8/PTZriR5KraY/s320/DSC01139.JPG" width="320px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-0KBKOJlSERA/TrA3G9vf5NI/AAAAAAAAAZE/jLcZ8rIn8mA/s1600/DSC01142.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214px" ida="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-0KBKOJlSERA/TrA3G9vf5NI/AAAAAAAAAZE/jLcZ8rIn8mA/s320/DSC01142.JPG" width="320px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-EZDlyXdykX4/TrA3etmNbFI/AAAAAAAAAZM/anuf123jj9M/s1600/DSC01143.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214px" ida="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-EZDlyXdykX4/TrA3etmNbFI/AAAAAAAAAZM/anuf123jj9M/s320/DSC01143.JPG" width="320px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-MCOCBQUOALY/TrA4JQYWZiI/AAAAAAAAAZU/l5aNGMC3j14/s1600/DSC01149.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214px" ida="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-MCOCBQUOALY/TrA4JQYWZiI/AAAAAAAAAZU/l5aNGMC3j14/s320/DSC01149.JPG" width="320px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;A przy okazji obiecane zdjęcia kuchni, chociaż nie powiedziałam w niej jeszcze ostatniego zdania.&lt;br /&gt;Szarlotka wyszła nieco koślawo, ale za to jest pyszna!&lt;br /&gt;Li.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5990763565898416724?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5990763565898416724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/obiecane-zdjecia-kuchni-plus-zdjecie.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5990763565898416724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5990763565898416724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/11/obiecane-zdjecia-kuchni-plus-zdjecie.html' title='Obiecane zdjęcia kuchni plus zdjęcie szarlotki au naturel:)'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-kBV6CfrgT0A/TrAyrtTDSHI/AAAAAAAAAX8/abiJBRblppA/s72-c/DSC01119.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-1718579848212771505</id><published>2011-10-26T00:45:00.005+02:00</published><updated>2011-10-26T01:36:28.789+02:00</updated><title type='text'>Tytuł: Bez.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sprawie pisania bloga zrobiłam się niesystematyczna i nieobowiązkowa. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A była to jedyna rzecz, którą robiłam systematycznie i codziennie! I byłam z tego taka dumna... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwyczajnie jednak nie mam czasu. Przyczyn tego stanu rzeczy próżno jednak szukać w wytężonej pracy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczorajszy wczesny wieczór najpierw spędziłam u &lt;a href="http://maestria.krakow.pl/"&gt;kosmetyczki&lt;/a&gt;, poddając się niezwykłej pieszczocie jej dłoni,&amp;nbsp; bo tylko kobieta wie jak masować kobietę,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;szczególnie po twarzy...mmmhm...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;dekolcie...mhmmm...karku... ramionach...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;mhmmm...szyi...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;... och....&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wymasowana i błyszcząca wymaseczkowanym licem au naturel&amp;nbsp;&amp;nbsp;poszłam do kina "Pod Baranami" &amp;nbsp;i... i niech to! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wcale nie miałam ochoty na aż takie poruszenie, wzruszenie, wbicie w fotel, zrozumienie i&amp;nbsp;podziw.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem jak inaczej określić &lt;a href="http://film.gazeta.pl/film/1,22535,10501702,Pina_______.html"&gt;ten film&lt;/a&gt;, który przecież właściwie filmem nie jest. &lt;br /&gt;Zapis? &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Pina-2011-536517"&gt;Opowieść o życiu&lt;/a&gt;? Historię? &lt;br /&gt;Cokolwiek&amp;nbsp; nie napisać, to zostało we mnie uczucie przeżycia niezwykłości.&amp;nbsp;W 3D. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koniecznie do zobaczenia. I do zrozumienia.&lt;br /&gt;Ja chyba rozumiem, bo gdy jest mi źle, to instynktownie włączam muzykę i tańczę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tańczę, tańczę, tańczę! Tańczę przeciw smutkowi i&amp;nbsp;tańczę z radości.&lt;br /&gt;Gdy przestanę, to nie będę żyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A co na to&amp;nbsp; Lec?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Dokąd zmierza życie? Tam gdzie ty, dopóki idziesz.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dopóki tańczysz. &lt;br /&gt;A będę mieć w tym tygodniu okazję- w piątek jedna impreza, w sobotę druga, idzie zima, życie towarzyskie zaczyna kwitnąć, jest mrozoodporne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-1718579848212771505?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/1718579848212771505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/tytu-bez-tytuu.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1718579848212771505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1718579848212771505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/tytu-bez-tytuu.html' title='Tytuł: Bez.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-9033244106870126997</id><published>2011-10-24T10:30:00.003+02:00</published><updated>2011-10-24T12:58:52.130+02:00</updated><title type='text'>Dzień dobry:)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/Lf-FmKRpBls/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Lf-FmKRpBls&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/Lf-FmKRpBls&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Gdy nadchodzą takie&amp;nbsp;czasy, &amp;nbsp;że budząc się rano muszę spojrzeć do kalendarza, by sprawdzić w jakim jestem dniu, wieczorem zasypiam na stojąco, praca przygniata mnie do ziemi, a dzieci jedzą pizzę trzeci dzień pod rząd, to nawet tu nie zaglądam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wariacki tydzień skończył się w sobotę, gdy po całym dniu snu, nareszcie rozluźniona poszłam na &lt;a href="http://www.eventim.pl/pl/bilety/cest-la-vie-piosenki-andrzeja-zauchy-krakow-teatr-im-juliusza-slowackiego-104812/event.html"&gt;koncert poświęcony Andrzejowi Zausze,&lt;/a&gt; piękny, wzruszający, czarowny koncert w Teatrze Słowackiego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jako, że dziś zaczął mi się kolejny wariacki tydzień, to na&amp;nbsp;teraz tylko krótka informacja: zbliża się 19-go listopada, czyli &lt;em&gt;dzień-który-wybrałam-sobie-na-świętowanie-44-tfu-urodzin&lt;/em&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W związku z powyższym&amp;nbsp; pomysł pomieszania wirtuala z realem i zaproszenia Was na imprezę nic nie stracił na aktualności, aczkolwiek z powodu posiadania tylko dwóch łazienek muszę limitować miejsca do spania na mojej podłodze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kto ma więc ochotę na przyjazd z karimatą i śpiworem, to niech do mnie napisze, bo część &amp;nbsp;podłogi jest już zajęta:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma to jak odrobina szaleństwa w tym życiu dotkniętym bylejakością pragnienia : "Byle do piątku".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego dla Was!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-9033244106870126997?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/9033244106870126997/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/dzien-dobry.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/9033244106870126997'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/9033244106870126997'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/dzien-dobry.html' title='Dzień dobry:)'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-2566476410625955726</id><published>2011-10-18T22:51:00.001+02:00</published><updated>2011-10-18T22:59:01.844+02:00</updated><title type='text'>Dobranoc:)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ten dzień nie był dla mnie dobry, &lt;br /&gt;kończę go zmęczona z głową pełną posiekanych godzin i spraw.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiadomo-wtorek potworek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie napiszę nic więcej, mam ochotę na skulenie się, objęcie ramionami, &lt;br /&gt;samoprzytulenie tak mocne, by pomiędzy mnie&amp;nbsp;a sen &amp;nbsp;nie weszły myśli nieproszone.&lt;br /&gt;We wtorki mają tendencje do wchodzenia &amp;nbsp;bez pukania, &lt;br /&gt;panoszenia się, straszenia i dorabiania zmarszczek.&lt;br /&gt;Sio!&lt;br /&gt;Dobrej nocy,&lt;br /&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-2566476410625955726?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/2566476410625955726/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/dobranoc.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2566476410625955726'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2566476410625955726'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/dobranoc.html' title='Dobranoc:)'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4941847785885083484</id><published>2011-10-17T22:44:00.005+02:00</published><updated>2011-10-17T23:14:05.106+02:00</updated><title type='text'>A propos wczorajszych komentarzy.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/CVKCqUeUZ-I/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/CVKCqUeUZ-I&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/CVKCqUeUZ-I&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spotkałam dawno nie widzianą znajomą. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gadka-szmatka i odwieczne pytanie: jesteś z kimś związana?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ależ tak, odpowiadam zgodnie przecież &amp;nbsp;z prawdą. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z moimi córkami, z moimi kotami, z moim psem, z moim kredytodawcą, z moim leasingodawcą, z moją mamą, z moim bratem, z moimi przyjaciółmi,&amp;nbsp;z moją ojczyzną i orłem białym, z moją kamienicą (miłość do niej jest tak wielka, że ją personifikuję, niech wrażliwcy mi wybaczą).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, jestem! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem związana, tkwię w związkach rozlicznych i absorbujących, tkwię w związkach wymagających miłości, czułości, opieki, pracy, jeszcze cięższej pracy, &amp;nbsp;sprzątania kocich kłaków, psiej sierści, jazdy w środku nocy pod Kraków, by odebrać z imprezy, wstawania porannego dla świeżych bułek i gotowania zupy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, jestem! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem związana przyjemnością siedzenia wieczorami w knajpach, na koncertach, w kinie, czasem w teatrze, na prezentacjach nowych perfum, pocenia się na siłowni albo degustacji win.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem wolną, białą kobietą. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie mam obok siebie w sypialni, łazience, kuchni, salonie pana mężczyzny, więc nie muszę mu prać, gotować, znosić złych humorów, podziwiać sflaczałych mięśni ramion, liczyć się z nim,&amp;nbsp; pilnować, opiekować, gdy za dużo wypił wsadzać do łóżka i niańczyć. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, takie są moje doświadczenia z mężczyznami- pozornie silni, wewnętrznie słabi, opierali się o mnie jak pomidor o tyczkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, nie mam już ochoty na prasowanie koszul i wieszanie ich kolorami, nie chce mi się badać DNA tysiąca czarnych skarpetek, by trafić na te do pary, nie chce mi się, cholernie nie chce mi się starać, wyginać w seksowne pozy, zastanawiać się, czy dobrze wyglądam, jęczeć kiedy wcale jęczeć mi się nie chciało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie chce mi się,&amp;nbsp; znalazłam&amp;nbsp; radość w byciu samej,&amp;nbsp; spokój i ukojenie,&amp;nbsp; nie wyobrażam sobie zmiany tego stanu rzeczy. Ze sobą nigdy się nie nudzę, lubię się, kocham się.&lt;br /&gt;I nie wykluczam zmiany, ale tylko wtedy &amp;nbsp;gdy spotkam w swoim życiu mężczyznę, który będzie umiał&amp;nbsp;śmiać się &amp;nbsp;tak jak ja, któremu nie będzie&amp;nbsp;przeszkadzał pies w nogach łóżka, &amp;nbsp;który sam sobie będzie wrzucał koszule do prania, sam&amp;nbsp; będzie je prasował, który będzie czasem robił mi śniadania, na zakupy będzie chodził bez szczegółowej, &amp;nbsp;wymaganej ode mnie listy. &lt;br /&gt;Zakocham się wtedy&amp;nbsp;bez pamięci i wszystkie moje teorie wezmą w łeb.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na razie od siedmiu lat słyszę od swojej mamy, że nie poradzę sobie w życiu sama.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie radzę sobie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szczęście jest stanem umysłu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem jestem zmęczona, czasem wątpię w sens przeżywanego dnia, czasem zawodzę się na ludziach,&amp;nbsp;regularnie &amp;nbsp;mam PMS, ale jestem szczęśliwa sama ze sobą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Udany związek z mężczyzną może być źródłem ogromnego szczęścia, ale brak tego źródła nie jest nieszczęściem, a tylko brakiem tego szczęścia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4941847785885083484?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4941847785885083484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/propos-wczorajszych-komentarzy.html#comment-form' title='Komentarze (65)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4941847785885083484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4941847785885083484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/propos-wczorajszych-komentarzy.html' title='A propos wczorajszych komentarzy.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>65</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-942826213243680968</id><published>2011-10-16T12:30:00.005+02:00</published><updated>2011-10-16T18:08:29.311+02:00</updated><title type='text'>Na kanwie wczorajszej opowieści</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;zadzwoniła do mnie&amp;nbsp;Ciotka Ulubiona H.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przeczytała opowieśc o obrączce i popłakała się ze śmiechu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Emocje targające moją klientką jest w stanie zrozumiec tylko ta kobieta, która przeszła&amp;nbsp;podobną drogą- rozczarowania nieudanym&amp;nbsp;&amp;nbsp;związkiem, &amp;nbsp;zdradą,&amp;nbsp; rozwodem, &amp;nbsp;itp.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciotka Ulubiona opowiedziała mi historię ze swojego porozwodowego życia- jej syn miał 11 lat &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i obietnicę od ojca, że spędzą razem wakacje. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ojciec-marynarz &amp;nbsp;mieszkał nad morzem, syn&amp;nbsp;z Ciotką &amp;nbsp;niedaleko Krakowa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Walizka spakowana na początku&amp;nbsp;wakacji stała nietknięta &amp;nbsp;przy drzwiach, z każdym dniem niepodróży coraz bardziej rozczarowana,&amp;nbsp; syn czekał i&amp;nbsp;nigdzie nie chciał jechac poza podróżą do ojca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;25-go&amp;nbsp; sierpnia, na kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego, przyszedł telegram&amp;nbsp;(takie to były odległe czasy bez komórek) z zapytaniem od ojca: "Co L. robi w czasie wakacji?".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciotka wyszła z siebie i poszła na pocztę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ze względu na panującą wówczas cenzurę telegram do byłego męża, miał następującą treśc:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;G&lt;/strong&gt;rażyna&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;U&lt;/strong&gt;rszula&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;W&lt;/strong&gt;eronika&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;N&lt;/strong&gt;atalia&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;O&lt;/strong&gt;lga.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Błąd ortograficzny w tym smacznym słowie spowodowany był brakiem imienia na literę "Ó".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciotka H. to moja ulubiona ciotka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest piękną, &amp;nbsp;pełną życia kobietą, podróżującą po całym świecie (proszę o figurkę &amp;nbsp;kota z Laosu, droga Ciociu), &amp;nbsp;autorką smacznych życiowych sentencji:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Pamiętaj, mąż to nie rodzina, Twoja rodzina to dzieci.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Albo&lt;em&gt;: czas na płodozmian (to o rozwodzie).&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Albo: &lt;em&gt;Kobiety mające mężów-idiotów mają z nimi cudowne dzieci. Mnie&amp;nbsp; przydarzyło się &amp;nbsp;to dwa razy.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Całusy Ciotko droga! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-942826213243680968?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/942826213243680968/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/na-kanwie-wczorajszej-opowiesci.html#comment-form' title='Komentarze (77)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/942826213243680968'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/942826213243680968'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/na-kanwie-wczorajszej-opowiesci.html' title='Na kanwie wczorajszej opowieści'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>77</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-8721516300504344363</id><published>2011-10-15T13:55:00.002+02:00</published><updated>2011-10-15T14:15:33.467+02:00</updated><title type='text'>Lepiej spotkac byka w wąskiej uliczce, niż rozjuszoną kobietę.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kocham Kobiety. Najbardziej na świecie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem w kilku poważnych&amp;nbsp; związkach, takich co to nie nudzą, interesują, inspirują, dzwonią, obiadują, kolacjują, imprezują, tańczą, wychodzą z kiepskiego filmu,&amp;nbsp;idą na kije, cieszą się że są.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kocham Kobiety! Są cudownie miękkie i cudownie wredne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj finalizowałam pewien rozwód. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziwne to było małżeństwo, sześc lat chodzenia, półtora tygodnia wspólnego życia po ślubie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja klientka, prześliczna dziewczyna już przed ślubem miała poważne wątpliwości, ale presja matki, rodziny, zaproszony wujek z Ameryki, wstyd na wsi- ech... przecież po ślubie się ułoży i "jakoś to będzie".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Było półtora tygodnia, a potem wyprowadzka i absolutny brak kontaktu z mężem przez dwa lata.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wylizała rany, wniosła o rozwód.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na tydzień przed rozprawą mąż zadzwonił z żądaniem oddania pierścionka zaręczonowego i obrączki, niepomny na fakt, że to ona pokryła połowę kosztów obrączek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może by to&amp;nbsp;nie dotknęło jej&amp;nbsp; tak bardzo, gdyby nie oświadczenie męża, że obrączka jest mu potrzebna, bo będzie się wkrótce żenił.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ha! Ech... Moja klientka, prześliczna i&amp;nbsp;subtelna kobieta, zapakowała pierścionek i obrączkę &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;w pluszowe, &amp;nbsp;czerwone pudełeczko w kształcie serca. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dała mu je po wyroku i poszłyśmy na kawę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, zachowała klasę i spokój. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Posunęła się tylko do jednego, malutkiego grzeszku: na zewnętrznej stronie obrączki, dużymi, głębokimi, drukowanymi literami wygrawerowała jedno słowo:S-P-I-E-R-D-A-L-A-J.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzeba będzie przetapiac, wypolerowac tego się &amp;nbsp;nie da.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ech, &amp;nbsp;te kobiety...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-8721516300504344363?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/8721516300504344363/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/lepiej-spotkac-byka-w-waskiej-uliczce.html#comment-form' title='Komentarze (44)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8721516300504344363'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8721516300504344363'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/lepiej-spotkac-byka-w-waskiej-uliczce.html' title='Lepiej spotkac byka w wąskiej uliczce, niż rozjuszoną kobietę.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>44</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-3077684310511413601</id><published>2011-10-14T12:30:00.001+02:00</published><updated>2011-10-14T15:01:03.292+02:00</updated><title type='text'>Odpuszczę ten miód w imię praw młodości.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niedługo będą moje urodziny.&amp;nbsp;44. To wydaje mi się takie nieprawdopodobne.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przecież ciągle jestem taka sama! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko te dzieci obok nas pozbawiają mnie złudzeń, że czas mnie nie tyka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;44 lata, &amp;nbsp;kawał mojego życia, kiedyś w mojej młodości nie ogarniałam tego rozumem, dziś tak trudno pogodzić się z przemijaniem,&amp;nbsp; z zauważeniem w lustrze, że nagle rano oczy jakoś wyglądają inaczej, że wczoraj przecież nie było jeszcze tej zmarszczki, że tyłek był jędrniejszy, że pokłady energii zalegały płytko, a teraz muszę robić odwierty głębinowe. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taka jestem zmęczona tym moim dorosłym życiem, przecież w sobie ciągle jestem młoda i niedojrzała, ciągle mam ochotę na szaleństwa, na taniec i flirty, ciągle chcę się uśmiechać i niczego nie traktować poważnie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A los cynicznie zmusza mnie do bycia dorosłą, gdy ja dorosnąć nie chcę, do zarabiania pieniędzy, gdy ja nie chcę pracować, do wychowywania dzieci, gdy ja sama nie czuję się wychowana, do podejmowania codziennej walki o byt, gdy ja- taka pokojowo nastawiona, chcę być tylko beztroska.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dorosłość jest kpiną z młodzieńczych marzeń, obozem przetrwania, to taki survival dla romantycznych panienek, dla marzycielek, dla mieszkanek obłoków bujających, dla mnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za chwilę, mgnienie oka, tak krótkie jak te 44 lata, nie będę już dorosła, tylko stara. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Będę staruszką, to myśl, która mnie naprawdę przeraża. Będę staruszką- ja! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co za absurdalnie prawdziwa perspektywa. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Napisałam ten tekst&amp;nbsp; kilka lat temu,&amp;nbsp; przywołuję go co roku przed kolejnymi urodzinami, niestety nic nie traci na aktualności.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie będę robić awantury o miód, olej rozlany podczas mojej licealnej imprezy był jednak gorszy! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie mówiąc o tym, jak trudno w tamtych czasach zdobywało się olej!&lt;br /&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-3077684310511413601?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/3077684310511413601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/odpuszcze-ten-miod-w-imie-praw-modosci.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3077684310511413601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3077684310511413601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/odpuszcze-ten-miod-w-imie-praw-modosci.html' title='Odpuszczę ten miód w imię praw młodości.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5485845359829323117</id><published>2011-10-14T11:13:00.001+02:00</published><updated>2011-10-14T11:34:39.188+02:00</updated><title type='text'>Miód-cud z resztą w tle.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam kolegę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każdy ma jakiegoś kolegę, ale mój kolega ma brata, który ma pszczoły i pasiekę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dostałam od niego w prezencie miód. Miód-cud, mniszek lekarski i akacja. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kto nie wąchał, niech żałuje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miód stał sobie w bezpiecznym miejscu, ale ja mam przecież córkę, a moja córka gościła Niemkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niemka wyjeżdżała dziś wczesnym rankiem, najlepszym sposobem na pożegnanie Niemki była impreza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miało być&amp;nbsp;najbliższych &amp;nbsp;20 osób,&amp;nbsp; w porywach było do 50-ciu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Córka nie panowała nad sytuacją. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dom... ech! I te dziury wypalone papierosami na mojej sofie na tarasie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A co ma do tego miód?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wróciłam do domu o szóstej rano, otworzyłam drzwi i... przykleiłam się do podłogi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wylanie litra miodu zabrało zapewne trochę czasu, ale rozniesienie go na butach do każdego dosłownie kąta nie było trudne. Nawet nareszcie wolne koty na łapach mają miód.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mojej wściekłości miód nie zasłodził, o nie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie mam miodu, Niemka o siódmej rano wsadzona do pociągu zjada teraz zapewne jedną w wielu pysznych kanapek jakie jej zrobiłam na drogę, w domu mam słodką podłogę, wzięłam &amp;nbsp;prysznic, pojechałam do pracy, a ja wrócę to ma być porządek, zrozumiano?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5485845359829323117?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5485845359829323117/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/cud-miod-z-reszta-w-tle.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5485845359829323117'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5485845359829323117'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/cud-miod-z-reszta-w-tle.html' title='Miód-cud z resztą w tle.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-3883731052679320985</id><published>2011-10-13T08:29:00.007+02:00</published><updated>2011-10-13T23:15:39.248+02:00</updated><title type='text'>Ech...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaglądacie, a tu kurze po kątach. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za to w realu dosłownie aż lśni. &lt;br /&gt;Do Karolci przyjechała w ramach wymiany szkolnej &amp;nbsp;Niemka-pedantka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na drugi dzień chciała się wyprowadzac z powodu kociej sierści wirującej w powietrzu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No cóż- cztery koty plus pies to zmasowany atak, nie da się ukryc.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatecznie łaskawie została, ale za to ja odkurzam dwa razy dziennie, codziennie myję podłogi &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i gonię nic nie rozumiejące &amp;nbsp;koty z salonu. &lt;br /&gt;A już kamieniem kociej obrazy jest fakt, że nie można leżec na stole...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie piszę więc, bo nie mam czasu i sił- pedantyczna Niemka, obrażone koty, mieszkająca u nas przez kilka dni szkolna przyjaciółka Karolci i codzienne tłumy polsko-niemieckich licealistów wyssały ze mnie jakąkolwiek energię. Byle do jutra!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W niedzielę byłyśmy w Pszczynie. Kristina chciała zobaczyc jakieś polskie miasteczko. &lt;br /&gt;No to przecież nie można było nie pojechac do Pszczyny i &lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2010/09/do-wszystkich-wiernych-jej-pamieci.html#comments"&gt;do Ilonki&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale i mnie udało się wpaśc w zachwyt, zobaczcie &lt;a href="http://www.wodnawieza.pl/steampunk/"&gt;to- jedna z najpiękniejszych&lt;/a&gt; i najoryginalniejszych &lt;a href="http://www.radiobielsko.pl/pliki/stat.php?id=412"&gt;restauracji &lt;/a&gt;w jakiej byłam. Istna łódź podwodna Kapitana Nemo.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;I jest z niej niesamowity widok.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zmęczona jak cholera- Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-3883731052679320985?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/3883731052679320985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/ech.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3883731052679320985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3883731052679320985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/ech.html' title='Ech...'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-9037175697775044794</id><published>2011-10-06T09:00:00.007+02:00</published><updated>2011-10-06T14:03:51.854+02:00</updated><title type='text'>Historia bez happy endu.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdyby kiedykolwiek Drogi Czytelniku przyszło Ci do głowy, że jest Ci w życiu źle, przeczytaj tę historię, potem popatrz w okno i idź sobie na spacer.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poznałam ją osiem lat temu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Walczyłam w jej imieniu &amp;nbsp;z PZU o odszkodowanie za skutki wypadku komunikacyjnego- jechała busem, bus dachował, miała połamane prawie wszystkie kości, cudem z tego wyszła w przeciwieństwie do reszty pasażerów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Była wtedy w trudnym momencie życia,&amp;nbsp;z &amp;nbsp;dwuletnią córeczką odeszła&amp;nbsp;od męża. Miała dwadzieścia siedem lat, skończyła studia, jej ojciec nie żył od kilku lat, matka byla profesorem na wyższej uczelni, kontakt pomiędzy nią a matką był bardzo toksyczny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Była również alkoholiczką- niewinne popijanie na imprezach w jednym z najlepszych krakowskich liceów, a potem na studiach wpędziło ją w nałóg, była na kilku odwykach, na jednym z nich poznała swojego męża, a nie jest to najlepszy portal randkowy, niestety. &lt;br /&gt;Ona alkoholiczka, on narkoman i lekoman,&amp;nbsp;żyli w ułudzie wspierania się w walce z nałogiem. &lt;br /&gt;Ale tylko przez chwilę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziecko, problemy, awantury, bicie, głód, ciągi, rozstania i powroty, w międzyczasie bardzo duże odszkodowanie&amp;nbsp;od PZU, była kasa, a jak jest kasa, to.... &lt;br /&gt;Za chwilę była w drugiej ciąży, otrzeźwiała, zostawiła męża i wróciła znowu do matki, która w międzyczasie zachorowała na raka kości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawało się, że poukładała sobie&amp;nbsp; życie- opiekowała się matką, dziećmi i nie spotykała się z mężem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale niestety zaczęła spotykać się z przyjacielem męża, poznanym przez niego- a jakże inaczej- na odwyku. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od czasu do czasu miałam z nią kontakt, prowadziłam jej sprawę rozwodową, dzieci rosły, do jej przyjaciela mówiły tato, ojca biologicznego nie prawie znały, ona zresztą na&amp;nbsp; kontakty nie pozwalała. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W międzyczasie zmarła jej matka, przyjaciel wprowadził się do mieszkania po matce, pozornie normalna rodzina. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że uzależniła się od morfiny podkradanej chorej matce. &lt;br /&gt;Po rozwodzie wyszła za mąż. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dwa lata temu pierwszego września były mąż stanął niespodziewanie w drzwiach jej mieszkania i zażądał prawa do odprowadzenia starszej córki do szkoły, przy czym nie widział dziecka od trzech lat i nie wiedział, do jakiej szkoły chodzi. Wywiązała się awantura, drugi mąż prawdziwy maczo zaczął wywijać maczetą, gdzieś tam na jej drodze stanęły palce pierwszego, jeden efektowny ruch i... trzy palce efektownie rozsypały się po przedpokoju, a krew sikała sobie wesoło. &lt;br /&gt;Ona w szoku pamiętała tylko o tym, że palce trzeba wsadzić do lodu. &lt;br /&gt;Wsadziła do mrożonej marchewki z groszkiem i to jest jedyny tragikomiczny moment tej całej historii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Policja, sprawa karna przeciwko drugiemu, palce pierwszego zostały przyszyte, wyrok, tysiące problemów, nie pijąc od czterech lat wróciła do picia, dochodziła do upojenia w granicach 4 promili, schudła do 33 kg, wygladała jak śmierć, potem nagle przytyła, a to była tylko opuchlizna. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po alkoholu gwałrtownie wzrastała jej agresja, często kierowała ją przeciwko sobie, drugi więc ją wiązał &lt;br /&gt;i "z tego wszystkiego"&amp;nbsp;sam wrócił do picia po 8 latach. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zmarła w nocy w czwartek, spita do nieprzytomności, związana i z twarzą w poduszce. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Była dorosła, nad nią przestałam się już litować. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale te dwie biedne małe dziewczynki, 6 i 9-letnia są w pogotowiu opiekuńczym, bo drugi nie miał do nich żadnych praw, pierwszy jest tych praw pozbawiony, obie babcie nie żyją, jej siostra nie utrzymywała z nią kontaktów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zostały tylko dwie małe, nic nie rozumiejące dziewczynki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jaki będzie ich los?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Ot, taka historia która wydarzyła się za jakąś ścianą, w jakimś bloku, jakiejś rodzinie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem beznadziejnym adwokatem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie umiem zdystansować się od tych ludzkich nieszczęść, które mnie ciągle &lt;/div&gt;otaczają/osaczają/zajmują* (niepotrzebne skreślić).&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-9037175697775044794?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/9037175697775044794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/historia-bez-happy-endu.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/9037175697775044794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/9037175697775044794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/historia-bez-happy-endu.html' title='Historia bez happy endu.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5252108751115456856</id><published>2011-10-05T07:06:00.006+02:00</published><updated>2011-10-05T10:42:39.266+02:00</updated><title type='text'>Daję ZNAK!</title><content type='html'>Kto za mną tęsknił?&lt;br /&gt;Domagam się uwagi, czułości i miłości...:)&lt;br /&gt;Ech, ale się działo!&lt;br /&gt;Napiszę, dziś jeszcze napiszę.&lt;br /&gt;Na razie- jak dobrze wstać skoro świt, lalala...&lt;br /&gt;Miłego dla Was!&lt;br /&gt;Li.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;PS. &lt;u&gt;Wiadomość dla kociarzy:&lt;/u&gt; &lt;br /&gt;Bobciowi wczoraj nareszcie ściągnięto gips.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale chyba mu&amp;nbsp; tak bardzo nie przeszkadzał, skoro&amp;nbsp; o trzeciej w nocy z soboty na niedzielę, po weselu mojej przyjaciółki B., lekko&amp;nbsp; (!) wstawiona wchodziłam na drabinę i ściągałam gada z dachu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak&amp;nbsp; tam się znalazł nie wie nikt, ale teraz koty mają stanowczy zakaz wychodzenia na taras. &lt;br /&gt;Żadnego grzania brzucha w promieniach jesiennego słońca. Nawet ta biedna kluska Szary, jedyny porządny kot, który nigdy nigdzie się nie wybierał. &lt;br /&gt;Dopóki nie zrobię dachu z siatki i nie zasłonię nawet najmniejszej dziury zakaz będzie obowiązywać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na leczenie tego drania wydałam ponad cztery tysiące złotych, to jest naprawdę niemoralne,&amp;nbsp; on nic sobie z tego nie robi, a ja przez niego nie pojechałam na wakacje. &lt;br /&gt;Czysto męska wdzięczność...:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5252108751115456856?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5252108751115456856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/daje-znak.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5252108751115456856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5252108751115456856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/10/daje-znak.html' title='Daję ZNAK!'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5556060770730890293</id><published>2011-09-19T09:06:00.010+02:00</published><updated>2011-09-19T13:08:56.444+02:00</updated><title type='text'>Szybki raport z powolną kawą.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I znowu niepostrzeżenie zaokienne jesienne szarości wchodzą przez okno bez pukania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Budzik zadzwonił o szóstej, ale&amp;nbsp;na pewno się pomylił, bo było ciemno. &lt;br /&gt;Zlekceważyłam więc jego krzyki i mocne postanowienie porannego wstawania, zapadłam w ciepłe łóżko i... po dziewiątej godzinie dnia,&amp;nbsp;w kołdry otuleniu, &amp;nbsp;piję&amp;nbsp;kawę z mlekiem. W domu cisza, Karolina- szczęśliwa licealistka, &amp;nbsp;w tym roku chodzi na drugą zmianę i nie wstaje przed dziesiątą, Gusia jest przeziębiona i nie chodzi do szkoły, telefon jeszcze nie dzwoni, to jest chwila dla mnie gdy wiadomo, że muszę, ale jeszcze mogę trochę poudawać, że ja nic nie muszę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem z siebie bez powodu bardzo zadowolona, wczorajsze wykłady zakończyły się brawami, choć &lt;br /&gt;w sumie nie dam głowy, czy z powodu ich prowadzenia, czy też zakończenia, haha.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najważniejsze, że przeżyłam i towarzystwo chyba nie było znudzone, udało się rozpętać&amp;nbsp; dyskusję, obudzić i i pobudzić, &amp;nbsp; jednak mówienie, mówienie, mówienie i jeszcze raz &amp;nbsp;mówienie to jedyny żywioł, którego się nie boję. &lt;br /&gt;Zaczęłam od zdania " Prawo jest nudne",&amp;nbsp;więc &amp;nbsp;po tym mogło być&amp;nbsp; już tylko lepiej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sobotę byłam &lt;a href="http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,10311026,Final_Sacrum_Profanum__Muzyczne_i_laserowe_fajerwerki.html"&gt;na koncercie finałowym Sacrum Profanum,&lt;/a&gt;&amp;nbsp;ale z niego &lt;a href="http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/kultura/1174144-profanacja-sacrum-profanum.html"&gt;wcześniej wyszłam&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Masakra! Pod linkami są dwie recenzje- pierwsza w GW, kompletnie się z nią nie zgadzam, druga w DP, idealnie trafiająca w moje odczucia.&lt;br /&gt;Na szczęście dalsza część wieczoru była fantastyczna,&amp;nbsp; jeszcze do dziś nie rozprostowały mi się śmiechowe zmarszczki. &lt;br /&gt;Nie można jednak wykluczyć&amp;nbsp;możliwości, że to krem już na nie nie działa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wstaję, &lt;em&gt;czas&amp;nbsp; powita&lt;/em&gt;ć &lt;em&gt;dzień powstaniem&lt;/em&gt; (Lec).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego dla Was!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5556060770730890293?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5556060770730890293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/09/szybki-raport-z-powolna-kawa.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5556060770730890293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5556060770730890293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/09/szybki-raport-z-powolna-kawa.html' title='Szybki raport z powolną kawą.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-6533790998398961342</id><published>2011-09-14T21:25:00.003+02:00</published><updated>2011-09-14T21:40:31.871+02:00</updated><title type='text'>Kto by tam nie lubił mojej zupy...:)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupa dyniowa jest najpyszniejszym świadectwem prawdy, że czasem wyrafinowanie leży w prostocie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo nie ma nic prostszego nad&amp;nbsp; przygotowanie jej aksamitnego &amp;nbsp;smaku, gdzie jego początek jest zaledwie zapowiedzią satysfakcjonującego końca, kiedy język wpada w orgazmatyczne drżenia od jęków rozkoszy kubków smakowych. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Docenianie prostych przyjemności przychodzi podobno z wiekiem, na mnie widocznie przyszło po czterdziestce,&amp;nbsp;bo dopiero teraz szukam prostoty wszędzie gdzie się da.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I w emocjach i w makijażu i w butach i w gotowaniu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Choć ilość prostot w życiu nie ma wpływu na jego złożoność, nie tracę nadziei, że kiedyś&amp;nbsp; żyć będę spokojniej i zgodnie z naturą,&amp;nbsp; z zupą dyniową piękną jesienią. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jako, że w życiu czas traci się najłatwiej i co gorsza bezpowrotnie, na zupę dyniową poświęcam nie więcej niż 20 minut mojego bytu na tym nienajlepszym ze światów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na Kleparzu kupiłam półksiężyc dyni, mniej więcej kilogramowy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wycięłam z niego wszystkie miękkości z pestkami, a pomarańczowe twardości, nasycone witaminą A pokroiłam na niewielkie kawałki. W międzyczasie na masło na patelni wrzuciłam ząbki czosnku z całej główki, przekrojone na pół, pokrojoną w talarki cebulę i dwa surowe ziemniaki pokrojone w kostkę, a gdy&amp;nbsp; już podrumieniły się &amp;nbsp;z uciechy własnym towarzystwem, dodałam do ich trio dynię. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomieszałam, zawirowałam, popotrząsałam i takie wstrząśnięte i zmieszane wrzuciłam do topieli gorącego bulionu warzywnego, w takich sprawach idę na łatwiznę i używam Knorra. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W kuchni nie ma sentymentów, kuchenne life is brutal, nie obeszło mnie to, że towarzystwo zaczęło tonąć. Cel uświęca środki, cechą skutecznego działania w kuchni ma być stosowanie przy realizacji zamierzeń środków moralnie nagannych takich jak przemoc, często nacechowana okrucieństwem, przewrotnością i brakiem skrupułów. Jest to usprawiedliwione kulinarną rozkoszą i niech mi wybaczy Machiavelli. Dodałam soli, odrobiny gałki muszkatołowej, popieprzyłam&amp;nbsp;&amp;nbsp;tak jak lubię, i niech rzuci we mnie korzeniem imbiru, ten kto pieprzenia nie lubi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy rozpaczliwe krzyki o pomoc dochodzące z garnka powoli ucichły, a smakowita para unosząca się z kotła stłumiła moje wyrzuty sumienia, wrzuciłam towarzystwo do miksera i zamieniłam ich nędzną ziemską powłokę w niebiański, aksamitny krem, tak miękki jak pióra ze skrzydeł aniołów, tak miękki jak miękkie potrafią być usta diabła w pocałunku pełnym czułości. By w pełni docenić tę miękkość, zapachniłam ją mgiełką cynamonu i znalazłam dla niej kontrast w podaniu zupy z malutkimi grzankami lub uprażonymi na oliwie pestkami dyni. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I absolutnie konieczny był ten kleks śmietany, jak kropla perfum między piersiami…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(Nie mam czasu na nic innego, wrócę po niedzieli, gdy wyłożę się na wykładach:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-6533790998398961342?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/6533790998398961342/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/09/dynia-z-cynamonem-i-grubo-mielonym.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6533790998398961342'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6533790998398961342'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/09/dynia-z-cynamonem-i-grubo-mielonym.html' title='Kto by tam nie lubił mojej zupy...:)'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4923812704595227236</id><published>2011-09-13T14:42:00.009+02:00</published><updated>2011-09-13T15:12:00.108+02:00</updated><title type='text'>Jeszcze tylko kilka dni.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem, ale jakby mnie nie było. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zostałam poproszona o kilkanaście godzin wykładów na pewien &amp;nbsp;świetnie znany mi temat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zgodziłam się z ochotą, a teraz od tygodnia podgryzam sobie żyły ze stresu, bo okazało się, że praktyka &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i rutyna&amp;nbsp; nic a nic nie mają wspólnego z teorią.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Musiałam przemeblować swoje noce i dni,&amp;nbsp; piszę konspekty, robię prezentację i generalnie- sama się uczę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A pierwszy wykład w niedzielę i to całe trzy godziny. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rany boskie, nigdy nie brakowało mi chęci do rozmowy, ale&amp;nbsp;mówić i mówić przez trzy godziny?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I to tak, żeby nie było nudno?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tym sposobem lekko &amp;nbsp;rzucona zgoda podszyta nadmierną pewnością siebie daje mi teraz po nosie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(Oczywiście nie mam nawet na kogo zrzucić winy, dla lepszego samopoczucia...:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Najważniejsze:&amp;nbsp; &lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/mam-poczucie-ze-moge-byc-nastepna-ty.html#comments"&gt;Pamiętacie o Chustce- Joannie&lt;/a&gt;?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.chustka.blogspot.com/"&gt;http://www.chustka.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo Was proszę o wpłaty na Jej rzecz.&lt;br /&gt;Do tej pory udało się uzbierać 17 tysięcy złotych, miesięczna kuracja lekiem z Japonii kosztuje 10 tysięcy złotych. A takich kuracji, do czasu ostatecznego rozprawienia się z Rakelą potrzeba będzie jeszcze conajmniej kilkanaście.&lt;br /&gt;Wpłacajcie moi Kochani, mniej kochani i Ci którzy mnie wiecznie krytykują- zwracam się szczególnie do Was- Wy Doriny i inne cudowne żony i matki- szlachetne istoty, podaję Wam na talerzu okazję do czynienia dobra. Mnie -grzesznicy- nie nawrócicie, &amp;nbsp;ale możecie pomóc fantastycznej kobiecie. &lt;br /&gt;I jest mężatką, co z miejsca czyni Ją mniej podejrzaną:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Fundacja Rak'n'Roll. Wygraj życie!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ul.Chełmska 19/21, 00-724 Warszawa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Multibank&lt;br /&gt;nr rachunku: 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042&lt;br /&gt;nr IBAN: PL 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042&lt;br /&gt;nr BIC: BREXPLPWMUL&lt;br /&gt;tytuł wpłaty: Joanna Sałyga&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Joanna ma w sobie moc, potrzeba jej tylko na paliwo.&lt;br /&gt;10 złotych od każdego z Was i mamy na miesięczną kurację.&lt;br /&gt;No!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4923812704595227236?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4923812704595227236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/09/jeszcze-tylko-kilka-dni.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4923812704595227236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4923812704595227236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/09/jeszcze-tylko-kilka-dni.html' title='Jeszcze tylko kilka dni.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-3423784515894994093</id><published>2011-09-12T14:07:00.002+02:00</published><updated>2011-09-13T22:15:15.203+02:00</updated><title type='text'>To już..</title><content type='html'>&amp;nbsp; ... &lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2009/09/ilonka-odesza.html#comments"&gt;&amp;nbsp;dwa lata&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Jadę do Pszczyny.&lt;br /&gt;Niepotrzebność i niesprawiedliwość tej śmierci ani trochę nie wyblakły.&lt;br /&gt;Powiem Jej: &lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2010/09/do-wszystkich-wiernych-jej-pamieci.html#comments"&gt;cześć kochanie&lt;/a&gt;, jestem i znowu Ci pomarudzę, jak mi bez Ciebie źle.&lt;br /&gt;Li.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-3423784515894994093?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/3423784515894994093/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/09/to-juz.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3423784515894994093'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/3423784515894994093'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/09/to-juz.html' title='To już..'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4033601535532098946</id><published>2011-09-05T08:29:00.007+02:00</published><updated>2011-09-05T22:07:57.668+02:00</updated><title type='text'>Recenzja z drugim dnem w tle.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/0Zik1XqnIOw/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0Zik1XqnIOw&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/0Zik1XqnIOw&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Weekend poszatkowany był gośćmi jak świeży szczypiorek na wiosnę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drzwi się nie zamykały, taras tkwił w oblężeniu, a ekspres do kawy jęczał z rozkoszy częstego dotyku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sobotę wieczorem poszłam do kina na nowy film Allena " O północy&amp;nbsp; w Paryżu" i niech ręka boska Was broni, by tego filmu nie zobaczyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cudowny, zabawny, wzruszający i z gatunku tych, &amp;nbsp;co to chce&amp;nbsp; się&amp;nbsp; mieć go na półce. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla mnie osobiście niesie jasne od dawna przesłanie, by w miłości szukać podobieństw, a nie fascynujących początkowo przeciwieństw.&amp;nbsp;Podobieństwa przyciagają się tak mocno, że nie ma miejsca dla nikogo innego, przeciwieństwa z czasem stają się odpychające, robi się dużo miejsca pomiędzy&amp;nbsp;i wtedy z reguły następuje uczuciowo/małżeńska &amp;nbsp;katastrofa. &lt;br /&gt;Wiem co mówię, ale z drugiej strony mężczyzna podobny do mnie, to- rany boskie- jakiś męski koszmar, haha...:) &lt;br /&gt;A&amp;nbsp;Paryż sfilmowany tak romantycznie pięknie, że mam ochotę natychmiast&amp;nbsp; spakować się i... Ech, kiedyś.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś mam sporo pracy, schodzę więc z niechęcią z tarasu, jadę do firmy, miałam pracować w weekend, ale snułam się po nocnym Paryżu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4033601535532098946?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4033601535532098946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/09/recenzja-z-drugim-dnem-w-tle.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4033601535532098946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4033601535532098946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/09/recenzja-z-drugim-dnem-w-tle.html' title='Recenzja z drugim dnem w tle.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-8533900096065354837</id><published>2011-09-03T10:40:00.004+02:00</published><updated>2011-09-03T11:55:47.635+02:00</updated><title type='text'>Kto ma ochotę na poranną kawę z dobrze spienionym mlekiem?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy przychodziłam na plac budowy, a &lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2009/05/notka-sprawozdawcza-czyli-pokazanie.html#comments"&gt;taras żył tylko na planie&lt;/a&gt;, snułam wyobrażenia o leniwych, słonecznych, sobotnich porankach, gdzie wygodnie ułożona, w niedbałym stroju, z kawą pod ręką będę pisać notkę o tym jak jest mi dobrze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś półleżę na mojej cudownej sofie, patrzę na kwitnące hibiscusy, kawa jest, laptop jest, pies jest, koty są &lt;br /&gt;i wystawiają brzuchy do słońca. &lt;br /&gt;A młodsze dziecko jeszcze śpi.&lt;br /&gt;Powietrze pachnie zupełnie nie po krakowsku, słońce promienieje łagodnością, niebo nie zasnuło się jeszcze smogiem i widać jego niebieskości. &lt;br /&gt;Jest mi zwyczajnie dobrze, pośpiech i stres tygodnia nie mają tu wstępu.&lt;br /&gt;Większość moich marzeń ciągle pozostaje w sferze niematerialnej, ale to marzenie udało mi się urzeczywistnić, mam swój taras pod gwiazdami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz czas na następne. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam trochę mniej energii, mniej zapału, jestem bardziej zmęczona, starsza,&amp;nbsp; ale jeżeli chodzi o marzenia pozostałam "niestety "niepoprawną maksymalistką.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zabieram się więc do roboty, nie ma to jak wolna sobota.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-8533900096065354837?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/8533900096065354837/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/09/kto-ma-ochote-na-poranna-kawe-z-dobrze.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8533900096065354837'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8533900096065354837'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/09/kto-ma-ochote-na-poranna-kawe-z-dobrze.html' title='Kto ma ochotę na poranną kawę z dobrze spienionym mlekiem?'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-4973122263027452335</id><published>2011-09-01T10:00:00.000+02:00</published><updated>2011-09-01T10:00:13.993+02:00</updated><title type='text'>Na tarasie życie płynie inaczej.</title><content type='html'>Nie ma zmiłuj się. &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koniec wakacji powitany zakupami do szkoły, wśród których prym wiódł czarny, wcięty w talii żakiet. Gusia przypięła do niego szarą różę i&amp;nbsp; w ważności szóstoklasistki poszła do szkoły.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przedtem jakoś trzeba było znieść zamieszanie z fryzurą, z niesfornymi lokami i koniecznym wyborem jednej z dwustu par plastikowych kolczyków, prawie takich samych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam chwilę dla siebie, zanim pójdę do pracy. Taras, kawa, laptop i mój ostatni tarasowy nabytek. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czuję się na nim jak Szeherezada, choć ciągle muszę walczyć o miejsce z kotami, które oczywiście uznały, że kupiłam TO specjalnie dla nich.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wystarczy chwila nieuwagi i koci desant jest skuteczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu Bobcio i Szary.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-G_Dt8cYtZfM/Tl84y_8p3MI/AAAAAAAAAW8/adjpC9YKXzg/s1600/nowe+007.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" src="http://1.bp.blogspot.com/-G_Dt8cYtZfM/Tl84y_8p3MI/AAAAAAAAAW8/adjpC9YKXzg/s320/nowe+007.JPG" width="320" xaa="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Sasza wyczekiwała, aż zejdę, ale przecież kota nie ma, idealnie wtapia się w tło poduszek.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-AJZNiQD94Sg/Tl85J5wBuPI/AAAAAAAAAXA/X-DiTTSctcg/s1600/nowe+009.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-AJZNiQD94Sg/Tl85J5wBuPI/AAAAAAAAAXA/X-DiTTSctcg/s320/nowe+009.JPG" width="214" xaa="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Rzadkie chwile bez kociej sierści na klawiaturze.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-kliAsZ0skzI/Tl86HuMMb2I/AAAAAAAAAXI/b0egbdMOqkE/s1600/nowe+010.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" src="http://3.bp.blogspot.com/-kliAsZ0skzI/Tl86HuMMb2I/AAAAAAAAAXI/b0egbdMOqkE/s320/nowe+010.JPG" width="320" xaa="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Fajnie, co?&lt;br /&gt;: )&lt;br /&gt;Li.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-4973122263027452335?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/4973122263027452335/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/09/na-tarasie-zycie-pynie-inaczej.html#comment-form' title='Komentarze (35)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4973122263027452335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/4973122263027452335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/09/na-tarasie-zycie-pynie-inaczej.html' title='Na tarasie życie płynie inaczej.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-G_Dt8cYtZfM/Tl84y_8p3MI/AAAAAAAAAW8/adjpC9YKXzg/s72-c/nowe+007.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>35</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-1994651136878343305</id><published>2011-08-31T12:42:00.008+02:00</published><updated>2011-08-31T13:53:41.424+02:00</updated><title type='text'>Krótka notka organizacyjna.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piszę tego bloga dla siebie, dla znajomych, dla przyjaciół i dla ludzi, którzy lubią mnie czytać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie piszę dla sensatek, histeryczek, plotkarek i radiomaryjnych nawiedzonych i niosących misję zbawienia mnie-grzesznicy- ludzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam ochotę pożalić się na los, to żalę się, ale zawsze z przymrużeniem oka, bo ja tylko śmierć traktuję poważnie, wszelkie inne sprawy można doprawić śmiechem i poczuciem humoru, wtedy smakują znacznie lepiej, a i tracą na ciężarze. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest tu w moich Niedyskretach opisany&amp;nbsp; mały wycinek&amp;nbsp;życia, nie piszę jak Samuel Pepys, nie piszę o tym jaka jest moja ulubiona pozycja i że dziś idę na depilację i że wyrósł mi włos na brodzie.&lt;br /&gt;Nie piszę o wszystkich moich życiowych problemach, ani też o intymnościach tylko moich, bo i dlaczego mam o tym pisać? &lt;br /&gt;Wszelkie sądy nade mną wobec niepełnego materiału dowodowego nie mają więc racji bytu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uprzejmie proszę o zapamiętanie tego i najlepiej o powstrzymanie się od czytania mnie&amp;nbsp;&amp;nbsp;tych wszystkich, o których piszę w drugim zdaniu tej notki, z pewnością będą zdrowsi i szczęśliwsi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzeba sobie ułatwiać życie, dbać o unikanie niezdrowych emocji, prawda?&lt;br /&gt;Ja nie mam zamiaru dopuścić do tego, by blog który piszę "z radością, bez myśli przewodniej" stał się dla mnie źródłem przykrości, a co za tym idzie stresu.&lt;br /&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-1994651136878343305?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/1994651136878343305/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/krotka-notka-organizacyjna.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1994651136878343305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/1994651136878343305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/krotka-notka-organizacyjna.html' title='Krótka notka organizacyjna.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5751858812043217402</id><published>2011-08-28T13:58:00.003+02:00</published><updated>2011-08-28T16:22:05.417+02:00</updated><title type='text'>Takie tam... może impreza?</title><content type='html'>D. dała mi telefon do swojego weterynarza- doktora Jąkały. Podobno jest&amp;nbsp; świetny.&lt;br /&gt;Dzwonię, przedstawiam się i pytam, czy rozmawiam z doktorem Jąkałą.&lt;br /&gt;W odpowiedzi słyszę: Pppppproszę.&lt;br /&gt;A niech to, to była tylko ksywka.&lt;br /&gt;A niech to!&lt;br /&gt;Ochłodziło się, koty zeszły z tarasu i teraz rozwalają się na kanapie.&lt;br /&gt;Ale jeszcze wczoraj w iluzorycznym cieniu pelargonii Szary leżał tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-M42Rn-HEvkc/TlorG4zeMII/AAAAAAAAAWw/COqITmdYZTQ/s1600/019.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" qaa="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-M42Rn-HEvkc/TlorG4zeMII/AAAAAAAAAWw/COqITmdYZTQ/s320/019.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2c1Ftmdvtb0/TlouXJMTj4I/AAAAAAAAAW0/10cLMxid8Pg/s1600/021.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" qaa="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-2c1Ftmdvtb0/TlouXJMTj4I/AAAAAAAAAW0/10cLMxid8Pg/s320/021.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś zaczęła się jesień. Czuję to bardzo dokładnie. &lt;br /&gt;W nocy przyszedł jesienny smuteczek, kawa na tarasie szybko zrobiła się zimna, a B. przyniosła mi zaproszenie na swój ślub i wesele, które miało byc na jesień 2011-go &amp;nbsp;roku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czyli już.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postanowiłam zrobic w listopadzie bardzo huczne 44 urodziny. Kto chce przyjechac? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warunkiem jest wino, karimata i śpiwór, z resztą damy sobie radę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Karla, maczka, johnik, Yo, Krzyś, La, Di, Agata, Beem, anabell, Echoes &amp;nbsp;i Cała Niewymieniona z Nicka Reszta- co Wy na to?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomieszamy real z wirtualem, będzie fajnie. A jak nie będzie, to i tak napiszemy, że było fajnie :P&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Czemu ty się, zła godzino,&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;z niepotrzebnym mieszasz lękiem ?&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;em&gt;Jesteś - a więc musisz minąć.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Miniesz - a więc to jest piękne.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Li. &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5751858812043217402?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5751858812043217402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/takie-tam-moze-impreza.html#comment-form' title='Komentarze (72)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5751858812043217402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5751858812043217402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/takie-tam-moze-impreza.html' title='Takie tam... może impreza?'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-M42Rn-HEvkc/TlorG4zeMII/AAAAAAAAAWw/COqITmdYZTQ/s72-c/019.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>72</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-786959181646234625</id><published>2011-08-27T09:25:00.005+02:00</published><updated>2011-08-27T13:33:25.368+02:00</updated><title type='text'>Kto ma rację?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj z głęboko zakonspirowanego źródła w obozie wroga, wyciekła do mnie tajna wiadomość. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tajna przez poufna i tak starannie ukrywana, że od 10-go &amp;nbsp;października 2009-go &amp;nbsp;roku do dnia wczorajszego o niczym nie wiedziałam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale co tam ja! Ja w tej grze na szczęście się nie liczę, ale nie wiedziały o tym osoby, które&amp;nbsp;wiedzieć powinny. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zastanawiam się, dlaczego to było takie tajne i otoczone rodzinną zmową milczenia?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jaki był cel w ukrywaniu przez Nemo faktu, że w dniu 10-go października 2009-go &amp;nbsp;roku poślubił kobietę-konia i nie powiedział o tym ani słowa swoim córkom? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie mogę tego pojąć. Cała jego rodzina również milczała.&lt;br /&gt;Z tej całej żałosnej sprawy pewny jest jeden wniosek- fatalnie kiedyś wybrałam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i zaoszczędziłam na smsie z gratulacjami....:D&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale podyskutujmy- czy ojciec powinien zawiadomić swoje dorastające &amp;nbsp;dzieci, że zmienia stan cywilny, bo &lt;br /&gt;o zaproszenie na ślub nawet nie pytam?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś się z tego śmieję. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale&amp;nbsp;wczoraj &amp;nbsp;sobie popłakałam, nie ma co udawać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;br /&gt;PS. &lt;em&gt;Nastał czas przemeblowania i zmiany wyglądu bloga. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Komentarze są teraz na dole. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;A kolory piękne, dzięki Krzysiu za inicjatywę remontową:)&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-786959181646234625?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/786959181646234625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/kto-ma-racje.html#comment-form' title='Komentarze (98)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/786959181646234625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/786959181646234625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/kto-ma-racje.html' title='Kto ma rację?'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>98</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-5419166776366944000</id><published>2011-08-25T09:12:00.008+02:00</published><updated>2011-08-26T06:11:24.441+02:00</updated><title type='text'>Tylko daję znak.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Karolcia wróciła. &lt;br /&gt;Ale to nie było tak, że punktualnie wystartowała, punktualnie wylądowała, wpadła w moje ramiona i potem już była tylko rodzinna bajka. Taki zwyczajny scenariusz nie leży w moim zwyczaju,&amp;nbsp;stanowczo powinnam przyzwyczaić&amp;nbsp;&amp;nbsp;się już do nadzwyczajnych igraszek losu, a już conajmniej do jego kpin z moich ściśle godzinowo poukładanych planów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo gdy o 14.40 miałam w Pyrzowicach odebrać dziecko, to wiadomo- kilkanaście minut na bagaż,&amp;nbsp;pięć minut na uściski,&amp;nbsp; potem szybko do domu i zwyczajne życie- od siedemnastej umówione spotkania, o&amp;nbsp;dziewiętnastej &amp;nbsp;konieczna umówiona wizyta u weterynarza, bo bandaż mocujący gips na nodze Bobcia zmasakrował mu skórę, przecinając ją prawie do ścięgien.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O 14.40 stałam na lotnisku wpatrując się w tablicę przylotów, gdzie przy locie mojej córki tkwiło "niewinne" słowo- opóźniony. Ale ile może byc opóźniony samolot z Tunezji? &lt;br /&gt;Póki co, bez stresu poszłam na kawę.&lt;br /&gt;Po godzinie starannie ukrywany stres jednak się pojawił, na co niewątpliwie miał wpływ brak jakiejkolwiek informacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po dwóch godzinach dostałam od Karolci sms-a, że jeszcze nie wystartowali, a moja wściekłość na jej beztroskę sięgnęła wtedy zenitu. Bo oczywiście pomna na&amp;nbsp; ubiegłotygodniowe trzygodzinne czekanie na lotnisku na A. zadzwoniłam do niej rano z przykazaniem informowania mnie o ewentualnym opóźnieniu. Brak informacji niesłusznie utożsamiłam z punktualnym wylotem. &lt;br /&gt;Oczywiście po czasie okazało się, że dziecko było niewinne- dowodem było kilka sms-ów&amp;nbsp;w jej skrzynce nadawczej, a przyczyną pewnie &amp;nbsp;brak zasięgu, albo zemsta Allaha, bo te sms-y do mnie niestety nie dotarły. Zanim się to&amp;nbsp;okazało, to&amp;nbsp; oczywiście były krzyki, oj były- ech... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie uśmiechało mi się kilkugodzinne czekanie w tych cholernych Pyrzowicach, przed oczami miałam wizję cierpiącego kota,&amp;nbsp;wróciłam więc &amp;nbsp;do Krakowa, by przynajmniej w terminie załatwić weterynarza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Godzina jazdy, potem weterynarz, czekanie na wizytę, czekanie na kota po zabiegu czyszczenia rany, powrót do domu, zostawienie Bobcia, kolejna godzina jazdy, zmęczone ponad dwunastogodzinną podróżą dziewczyny czekające już na lotnisku, potem znowu godzina jazdy, w sumie około 400 kilometrów w to nieszczęsne nerwowe popołudnie, powrót do domu po dwudziestej trzeciej, zmęczenie, cholerne zmęczenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jak tu pisać błyskotliwe notki i odpisywac na Wasze&amp;nbsp;maile? :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sprawie kryminalnej donoszę, że śledztwo niby zakończone sukcesem, bo jak inaczej nazwać wydruk z Facebook'a z danymi i numerem telefonu złodzieja (!), ale i porażką, bo Policja nie była zainteresowana ściganiem brata Tunezyjczyka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najważniejsze, że są zadowolone, szczęśliwe, po przygodach i że są.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz znikam, nadrabiać to co powinnam zrobić wczoraj.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ps. Pamiętajcie o Joannie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-5419166776366944000?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/5419166776366944000/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/tylko-daje-znak.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5419166776366944000'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/5419166776366944000'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/tylko-daje-znak.html' title='Tylko daję znak.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-6490987581219063726</id><published>2011-08-22T15:16:00.008+02:00</published><updated>2011-08-22T22:18:30.783+02:00</updated><title type='text'>Mam poczucie, że mogę być następna, a Ty?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystko opiszę. I kryminalne zagadki Tunezji i&amp;nbsp;sięgnę nawet do moich sanatoryjnych przygód, ach- tu naprawdę jest co opisywać...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko nie dziś. A przynajmniej nie teraz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś mam wariacki dzień, weekend też był wariacki, a od cuuuudownej wycieczki rowerowej boli mnie tyłek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale właśnie na dziś mam do Was sprawę,&amp;nbsp;ważną sprawę, &amp;nbsp;najważniejszą i jak zwykle wiem, że nie zawiedziecie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://chustka.blogspot.com/"&gt;Joanna- Chustka&lt;/a&gt; potrzebuje pomocy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem, że wielu z Was czyta jej bloga- śmiem twierdzić, że jednego z lepszych, o ile nie najlepszego w caluśkiej blogosferze ( i niech Yours mi wybaczy:). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Joaśka to fantastyczna kobieta, ma fantastycznego synka i świetnego męża, który nie jest ojcem synka, synek nie ma najlepszego ojca, więc Joanna musi żyć, bo synkiem nie będzie się miał kto opiekować. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mąż nie jest formalnie jego opiekunem, a ojciec na opiekuna się nie nadaje. Proste, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Joanna personifikuje raka- teraz nadgryza Ją Rakela- pomiot genetyczny wcześniejszego Skurwiela.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Joanna walczy w sposób zasługujący na najwyższy szacunek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A po śmierci mojej Ilonki (nie do wiary, że 15-go sierpnia minęła dopiero &lt;a href="http://www.licencja.blog.interia.pl/?id=1553794"&gt;trzecia rocznica ślubu&lt;/a&gt;!), wiem jedno- nowotwór może dopaść każdego z nas, ene-due-rike-fake, na kogo wypadło, &amp;nbsp;na tego &amp;nbsp;bęc- wczoraj padło na nią, dziś na Ciebie, a jutro na mnie. &lt;br /&gt;Musimy - my ludzie, związani ze sobą taką cienką niteczką czytania o sobie-&amp;nbsp;wzajemnie móc na siebie liczyć. Nie proszę o wielkie kwoty, wierzę w moc małej łyżeczki i kropel wody.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pieniądze zbierane są przez Fundację Magdy Prokopowicz,&amp;nbsp;Magda &amp;nbsp;sama walczy z rakiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Fundacja Rak'n'Roll. Wygraj życie!&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;ul.Chełmska 19/21, 00-724 Warszawa&lt;br /&gt;Multibank&lt;br /&gt;nr rachunku: 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042&lt;br /&gt;nr IBAN: PL 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042&lt;br /&gt;nr BIC: BREXPLPWMUL&lt;br /&gt;tytuł wpłaty: Joanna Sałyga&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętacie &lt;a href="http://niedyskrety.blogspot.com/2010/09/do-wszystkich-wiernych-jej-pamieci.html#comments"&gt;Ilonkę&lt;/a&gt;? Ja Jej nigdy nie zapomnę i nie zapomnę tego, jak bardzo chciała żyć.&lt;br /&gt;Kochani, do dzieła! &lt;br /&gt;Potrzebna kasa na niestardardowe metody leczenia, na ominięcie kolejek po życie fundowanych przez NFZ.&lt;br /&gt;Liczę na każdego z Was, każdego!&lt;br /&gt;A za Joannę ręczę osobiście, o!&lt;br /&gt;Li.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-6490987581219063726?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/6490987581219063726/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/mam-poczucie-ze-moge-byc-nastepna-ty.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6490987581219063726'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/6490987581219063726'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/mam-poczucie-ze-moge-byc-nastepna-ty.html' title='Mam poczucie, że mogę być następna, a Ty?'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-246856836904662717</id><published>2011-08-19T09:28:00.002+02:00</published><updated>2011-08-19T09:35:46.260+02:00</updated><title type='text'>Byle do środy.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Upał przenika przez stare mury, zapowiadając ciężki&amp;nbsp; dzień.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na biurku potęgując gorąco płonie z pilności &amp;nbsp;stos&amp;nbsp; spraw do załatwienia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale są i dobre wieści - jest już piątek, nie mam żadnych spotkań, więc mogłam sobie przyjechać do pracy na rowerze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odliczam dni do środowego powrotu Karolci, niby jest śmiesznie i przygodowo, ale wczoraj w knajpce niedaleko plaży dorwały tego złodzieja oko w oko, zaczęły z nim rozmawiać,&amp;nbsp; słabo mówił po angielsku, więc tłumaczem był jakiś ich znajomy (?) &amp;nbsp;kelner z hotelu. Złodziej najpierw udawał, że nie wie o co chodzi, potem zaczął być "&lt;em&gt;nieprzyjemny&lt;/em&gt;", ale jakaś tam szansa na odzyskanie telefonu istnieje. Prezyzyjnie rzecz ujmując, &amp;nbsp;według mojej córki 35%.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kupiły sobie tunezyjską kartę do telefonu, by "&lt;em&gt;mieć kontakt z siatką swoich informatorów&lt;/em&gt;".&lt;br /&gt;Są tak zajęte, że "&lt;em&gt;nie mają czasu, być iść na plażę, ani na basen&lt;/em&gt;". Od trzech dni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lepiej niech wracają do domu, jak, boga kocham.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Następny wyjazd Karolci 30-go &amp;nbsp;sierpnia, do Niemiec na tydzień, w ramach wymiany szkolnej jawi mi się jako sanatorium.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zabieram się do pracy, co i Wam drodzy Czytelnicy polecam:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-246856836904662717?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/246856836904662717/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/byle-do-srody.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/246856836904662717'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/246856836904662717'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/byle-do-srody.html' title='Byle do środy.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-2851208553593718112</id><published>2011-08-17T23:39:00.005+02:00</published><updated>2011-08-17T23:49:42.946+02:00</updated><title type='text'>Prawdziwy kryminał z plażą w tle.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z Tunezji dobiegają coraz bardziej sensacyjne wiadomości, a ich siła rażenia krystalizuje we mnie niezłomne przekonanie, że w przyszłym roku pozwolę córeczce wyjechać&amp;nbsp; co najwyżej do Pcimia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Otóż nasze dzielne polskie dziewczęta postanowiły na tunezyjskiej niegościnnej ziemi same odnaleźć&amp;nbsp; złodzieja iPhona 4 generacji. &lt;br /&gt;Zapamiętały, że poza normalnymi dla Tunezyjczyka ciemnościami, &amp;nbsp;miał on na twarzy charakterystyczne znamię. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczęły samodzielne śledztwo, bo Policja nie była zainteresowana nawet przyjęciem zgłoszenia, a poza tym jest Ramadan, co podobno tłumaczy "wszystko". &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczęły niegłupio-pytając każdego napotkanego sklepikarza, kelnera, taksówkarza o to, czy nie znają "Człowieka ze Znamieniem". Po kilku godzinach wiedziały już jak złodziej ma na imię i że- tu prawdziwa bomba- w jednym sklepie dopytywał się o kartę do iPhona 4, bo widocznie zorientował się, że zwykła sim karta do niego nie wchodzi (musi być&amp;nbsp;ukośnie ścięta).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobno zaoferowano im szeroko pojętą pomoc, która jutro ma się sfinalizować odzyskaniem telefonu i rzecz jasna- honoru.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Strach się bać i tak do końca w to szczęśliwe zakończenie nie wierzę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale... &amp;nbsp;ale jestem dumna, że podjęły działania. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(Oby tylko nie ustalały adresu złodzieja, rany boskie!).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-2851208553593718112?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/2851208553593718112/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/prawdziwy-krymina-z-plaza-w-tle.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2851208553593718112'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2851208553593718112'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/prawdziwy-krymina-z-plaza-w-tle.html' title='Prawdziwy kryminał z plażą w tle.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-8859830120930863688</id><published>2011-08-16T23:43:00.008+02:00</published><updated>2011-08-17T08:04:48.671+02:00</updated><title type='text'>I jak tu nie wierzyć we wtorek-potworek?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wtorek-potworek rozpostarł swoje macki już o drugiej w nocy pod niewinną postacią mojego psa wyraźnie pragnącego wyjść na spacer. &lt;br /&gt;Wściekła zwlokłam się z dopiero co uśpionego łóżka i zeszłam po schodach do pierwszego piętra. &lt;br /&gt;Dalej zejść się nie dało, bo na podeście,&amp;nbsp;&amp;nbsp;przeraźliwie chrapiąc, &amp;nbsp;spał sobie nieznany mi człowiek. &lt;br /&gt;No cóż, tchórzliwie nie podjęłam próby obudzenia go i wyproszenia na ulicę, a na mój brak odwagi&amp;nbsp; zapewne również&amp;nbsp; wpływ miał &amp;nbsp;mój strój- do tej pory byłam pewna, że w kamienicy, gdzie średnia wieku mieszkańców&amp;nbsp;wynosi 75 lat,&amp;nbsp; mogę spokojnie o drugiej w nocy&amp;nbsp;paradować po korytarzu w koszulce nocnej i oglądają mnie tylko&amp;nbsp;kamieniczne ćmy.&lt;br /&gt;Następne godziny cierpiały na bezsenność, bo &amp;nbsp;pies najwyraźniej nie mogąc pogodzić&amp;nbsp;się&amp;nbsp;z obecnością intruza,&amp;nbsp;urzędował pod drzwiami całą noc, od czasu do czasu czujnie szczekając.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie był to ideał nocy, o nie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakoś na kawie dotrwałam do południa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O 14.30 musiałam być na lotnisku w Pyrzowicach, odebrać A. wracającą ze Szwecji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłam. Ale samolotu nie było. &lt;br /&gt;Podobno zderzył się z ptakiem i wyleciał z Malmo z trzygodzinnym opóźnieniem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejna kawa i stos gazet usiłowały umilić mi trzygodzinne czekanie, ale nie był to ideał popołudnia, o nie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do domu wróciłam po dziewiętnastej z wyraźnie zarysowanym planem: kąpiel, siusiu, paciorek i spać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze dobrze za sobą nie zamknęłam drzwi, gdy napłynęły wieści z Tunezji o skradzionym na plaży &amp;nbsp;iPhonie przyjaciółki Karolci, opowieści dzikiej treści, o policji, o okupie, o znajomym kelnerze, mającym znajomego, co ma znajomego co prawdopodobnie zna znajomego szwagra brata dziadka złodzieja, o rezydentce nie mówiącej po arabsku i której nigdy nie ma, o nocnej podróży taxi do bankomatu itp. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapewne ze względu na życiową aktywność od drugiej w nocy moja reakcja w przeciwieństwie do rodziców Pauliny nie była gwałtowna.&lt;br /&gt;Ech, nie był to ideał wieczoru, o nie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz nareszcie leżę w łóżku i &amp;nbsp;wcale nie chce mi się spać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ot, życie, zwyczajne życie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-8859830120930863688?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/8859830120930863688/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/i-jak-tu-nie-wierzyc-we-wtorek-potworek.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8859830120930863688'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/8859830120930863688'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/i-jak-tu-nie-wierzyc-we-wtorek-potworek.html' title='I jak tu nie wierzyć we wtorek-potworek?'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-2379493040110119639</id><published>2011-08-15T08:33:00.001+02:00</published><updated>2011-08-15T14:07:01.682+02:00</updated><title type='text'>Rentowność porządków.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie opłaca się sprzątać- Gusia tonem znawcy skwitowała deszcz zalewający moje świeżo umyte okna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie sposób odmówić jej racji, choć osobiście uważam, że czyste okna ładniej mokną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-2379493040110119639?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/2379493040110119639/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/rentownosc-porzadkow.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2379493040110119639'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/2379493040110119639'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/rentownosc-porzadkow.html' title='Rentowność porządków.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8915657881071994731.post-50343334513868589</id><published>2011-08-14T15:24:00.002+02:00</published><updated>2011-08-14T15:45:41.370+02:00</updated><title type='text'>Są dni, gdy balansuję na granicy.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/csSefjNCXn0/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/csSefjNCXn0&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/csSefjNCXn0&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chodzi za mną ta piosenka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cudowny tekst.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj znowu dopadł mnie mój Obcy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koszmarny ból głowy, ciśnienie niefrasobliwie przekroczyło 205 na 140, &amp;nbsp;rzyganie do granic wyczerpania, niemożność ruszenia się z łóżka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Biedna Gusia miotała się pomiędzy mną a zagipsowanym Bobciem, przerażona i bezradna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Doszłam do siebie wieczorem, żałując straconej soboty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy tak leżę niezdolna do życia, &amp;nbsp;mam straszne wizje. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przewija się w nich rozpacz moich dzieci, samotność,&amp;nbsp;ciemność, upiory i zmory.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A potem&amp;nbsp;wstaję po ozdrowieńczym śnie, zadowolona i świetnym humorze, poranną kawą witam słońce na tarasie, czuję się pełna energii, myję wszystkie okna gwałcąc świętą niedzielę, przesadzam clematisy, mam jeszcze zamiar od niechcenia umyć podłogę i moje łososiowe szkło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Widocznie jeszcze nie czas na pójście boso.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak za każdym takim razem czuję strach, zimny strach.&lt;br /&gt;Bo kiedyś żyłam w przekonaniu, że nigdy nic złego spotkać mnie nie może, że nigdy nie zachoruję, a teraz wiem, że nie mam na to żadnego wpływu, kto wie, czy nie noszę w sobie tykającej bomby, kto wie, czy nie już nie jestem poważnie chora, kto wie... &lt;br /&gt;Bo dlaczego nie ja? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Li.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8915657881071994731-50343334513868589?l=niedyskrety.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niedyskrety.blogspot.com/feeds/50343334513868589/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/sa-dni-gdy-balansuje-na-granicy.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/50343334513868589'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8915657881071994731/posts/default/50343334513868589'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niedyskrety.blogspot.com/2011/08/sa-dni-gdy-balansuje-na-granicy.html' title='Są dni, gdy balansuję na granicy.'/><author><name>Li</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09166056782876148141</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_GR51nPbIiY/TxN0n3whs7I/AAAAAAAAAic/7S9CWde0jyA/s220/tooyalee-128.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry></feed>
